- Powiesz mi w końcu o co chodzi ?
- O nic - westchnęłam. C
- Przecież widzę. Cały czas się czymś zamartwiasz... A więc ?
- Filip... Nic mnie nie martwi - westchnęłam cicho. Mimo tego że chciałam być naprawdę bardzo przekonująca, jakoś mi to nie wyszło.
- Nikola. Powiedz mi. Chcę wiedzieć.
- Chcesz wiedzieć ? Mój ojciec nas nie akceptuje. Chce żebym przestała się z tobą spotykać. - mój już wcześniej cichy głos zamienił się teraz praktycznie w szept. Jednak Filip pozostawał niewzruszony.
- Spodziewałem się tego... Co mu powiedziałaś ?
- Nic. Po prostu wyszłam. Ale uwierz mi że nie zamierzam z nas rezygnować ! Nie odpuszczę Filipie, rozumiesz ? - cholera. Znowu mam szklanki w oczach. Nie wiem który to już raz. A to wszystko przez ojca który jak zwykle dramatyzuje.
- Wiem Niki. - podszedł do łóżka i usiadł obok mnie. Ujął moją twarz w dłonie i odgarnął kosmyk włosów z policzka. -Ja też nie mam zamiaru. Myślisz że pozwolił bym ci odejść ?
Ta nasza rozmowa sprawiała momentami że czułam się jak w jakimś cholernie słabym romansidle. Oklepane teksty, żywcem wyrwane z książki. Mimo wszystko dzięki temu co mówił czułam się lepiej. Moje serce miało małe boleśnie przyjemne skurcze kiedy powtarzał mi jak bardzo mu na mnie zależy.
- Zabierz mnie stąd. - westchnęłam podnosząc głowę ku górze by móc spojrzeć w te jego ciemne oczy.
- A szlaban ? - wyraźnie zaskoczony odgarnął z mojego policzka za ucho kosmyk włosów.
- Mam go gdzieś. Proszę - przez jego twarz przebiegł cień uśmiechu i już wiedziałam że się zgodzi.
- Ubieraj się - podniósł się z łóżka i wyciągnął ku mnie rękę. Złapałam ją i ruszyłam w kierunku garderoby. Wyciągnęłam z niej szorty i luźniejszą koszulkę po czym ubrana wyszłam z pomieszczenia. Brunet siedział na łóżku bawiąc się telefonem.
- Gotowa ?
- Jasne.
Ponownie złapał mnie za rękę i ruszyliśmy w kierunku jego czarnego Hummer'a. Usadowiłam sie wygodnie na przednim siedzeniu a Filip zamknął za mną drzwi. Oparłam głowę o szybę. Dobrze robię ? Ojciec się wścieknie... Już widzę jaką wojnę rozpętałam.
- O czym myślisz ? - spytał Filip kiedy wjeżdżaliśmy na autostradę. Spojrzał na mnie na chwilę po czym odwrócił głowę z powrotem w kierunku drogi i położył rękę na moim kolanie.
- O niczym - westchnęłam łapiąc jego dłoń. - Gdzie jedziemy ?
- Niespodzianka - uśmiechnął się nie odwracając wzroku od przedniej szyby.
- Wiesz że ich nie lubię ... - bąknęłam.
- Właśnie dlatego lubię ci je robić. - wyszczerzył się.
- Czyli nie dowiem się gdzie jedziemy ? - spojrzałam na niego podnosząc brew.
- Niee-e - pokiwał głową nie mogąc powstrzymać parsknięcia śmiechem.
Odpuściłam. Filip jest cholernie uparty więc nie było najmniejszego sensu dla dalszych prób wyciągania z niego informacji. Jak można być tak zamkniętym w sobie ?
- Mogę włączyć radio ?
- Jasne. W schowku mam parę płyt.
Wyprostowałam się i sięgnęłam do schowka przed sobą. W środku oprócz jakichś kabelków zapewne od GPS'a znalazłam czarne etui na płyty. Wyciągnęłam je i zatrzasnęłam drzwiczki.
- To nazywasz paroma płytami ?
Brunet wzruszył ramionami i posłał mi nieśmiały uśmiech. Przeglądając płyty z twarzy nie schodziło mi zdziwienie. Miał tu wykonawców od popu przez rap , jazz do rocku i metalu. Brakowało tylko disco polo.
Wybuchłam śmiechem na myśl o Filipie siedzącym za kółkiem i podrygującym w rytm piosenki takiej jak np "jesteś szalona"
- Co cię tak bawi ? - zmarszczył brwi.
- Nic - rzuciłam wsuwając do odtwarzacza płytę Green Day.
Jechaliśmy tak w ciszy wsłuchując się w rozbrzmiewający w samochodzie muzykę. Z głową opartą na kolanach wyglądałam przez otwarte okno.
- Postój ? - spytałam kiedy Filip zmienił pas i zjechał na stację benzynową.
- Muszę zatankować. - uśmiechnął sie i wyciągnąwszy ze stacyjki kluczyki, wysiadł z samochodu.
Mój żołądek wywrócił się ze szczęścia, kiedy wsunął głowę, przez
okno w drzwiach pasażera i cmoknął mnie w policzek. Odszedł z wielkim
uśmiechem wymalowanym na twarzy, trzymając w ręku wąż paliwowy i
wkładając go do baku naszego auta. Oparłam głowę na ręku wspartym
łokciem i obserwowałam jak nalewa paliwo.
- Chcesz coś ze stacji?
Wskazał głową na mały sklepik, przed nami, poprawiając przy tym swoją czapkę z daszkiem.
- Pójdę z tobą. - rzuciłam, chwytając za klamkę.
- Nie musisz, Niki. Chcesz coś do picia?
Złapał mnie za rękę, ułatwiając nieduży skok z progu auta na betonową
powierzchnię. Niechcący wpadłam na niego, kiedy trochę za mocno
zamknęłam drzwi. Wiedziałam, że będzie o to marudził. Chłopcy i te ich
autka. Bąknęłam pełne skruchy "przepraszam" i na szczęście, zostało mi
przebaczone.
- Rozejrzę się jakie mają słodycze. - poinformowałam chłopaka, zmierzając przy jego boku w stronę wejścia.
- Och, no jasne... - rzucił pod nosem.
- Słyszałam to.
Sklepik był mały. Na tyle stało kilka chłodziarek do napojów, a półki
wypełnione były słodyczami, chrupkami, oraz słabnącymi zapasami
sprośnych pisemek dla panów. Czyli wszystko, czego potrzebujesz na długą
podróż samochodem.
- Wybrałaś coś?
- M&M'sy? - trzymałam paczuszkę przed sobą, uśmiechając się do niego z nadzieją.
Filip zmarszczył nos i odsunął moją rękę. Obserwowałam go z ciekawością,
zastanawiając się nad jego odmową, w palcach nadal obracając małe
opakowanie.
- Nie lubię tych z orzechami.
Przyglądałam się jak skanuje półkę w poszukiwaniu upragnionych słodyczy.
Powoli opuściłam rękę w poczuciu przegranej, a cukierki zagrzechotały w
środku, kiedy torebeczka odbiła się od mojej nogi.
- Co? Dlaczego?
Nie chciałam żeby mój głos brzmiał na aż tak bardzo zraniony. Czemu tak
emocjonuję się na temat czekolady? I jeszcze jedno ważne pytanie,
dlaczego Filip nie lubił orzechów?
- No, nie lubię ich. Wolę tę czekoladowe. - wyznał chłopak, chowając
ręce w kieszeniach i przesuwając się lekko w prawą stronę, jakby chciał
uciec od mojego palącego wzroku.
Podążyłam zaraz za nim, stając między jego ciałem, a półką z towarem. Byłam zdecydowana, co do mojego wyboru.
- Ale przecież czekoladowe są bez orzeszków! To już równie dobrze, mógłbyś chcieć Smarties! - rzuciłam dramatycznym tonem.
- No mógłbym się skusić na Smarties. - jego twarz rozświetliła się w ekscytacji.
- Nieeee... Nie to miałam na myśli.
Ani Filip, ani ja nie spodziewaliśmy się debatować tak długo nad czymś,
czym mamy się podzielić. Spędziliśmy wymieniając swoje argumenty już
koło siedmiu minut, a nadal nie doszliśmy do porozumienia.
- Co ty na to? Zrobimy tak, weźmiemy co chcesz, ja zliżę czekoladę i oddam ci orzeszka.
Wyszczerzył zęby w uśmiechu, jakby to był najlepszy pomysł na świecie.
- Więc, to na co mogę liczyć przy takim układzie to orzeszek, którego
miałeś w buzi? - wysunęłam oczywisty wniosek z wyrazem obrzydzenia na
twarzy.
- Mówiłaś, ze lubisz orzechy.
- Ale nie te pokryte śliną, Filipie... - potrząsnęłam głową.
- Cały czas wymieniamy się śliną...
Przerwałam mu, szybkim kuksańcem w ramię, na co odpowiedział udawanie zbolałą miną.
- Dobra. Ja wezmę normalne, a ty z orzechami.
- No i to mi się podoba. - uśmiechnęłam się.
Kiedy siedzieliśmy już w samochodzie, ponownie rozbrzmiała muzyka jednak tym razem trochę cichsza na tyle że mogliśmy rozmawiać.
- Daleko jeszcze ?
- Jakieś 10 minut. - przeciągnęłam sie leniwie na fotelu i wzięłam do ust kolejnego M&M'sa
- Śliczny zachód słońca - westchnęłam wyglądając przez szybę.
- Tam gdzie cię zabieram słońce wygląda jeszcze bajeczniej. - Co on knuje ?
Niedługo potem Filip zjechał na kamienistą drogę by za chwilę zaparkować samochód na brzegu jeziora.
Widok był niesamowity. Nie taki mały pomost przecinał taflę spokojnego jeziora. Zachodzące słońce chowało się za horyzontem zostawiając na niebie blado czerwone światło.
- Wysiadasz ? - dopiero teraz zauważyłam że obok moich drzwi stoi Filip wyczekując na mój ruch.
- Taak. Zapatrzyłam się. - pociągnęłam za klamkę i drzwi się otworzyły. Kiedy wysiadłam brunet zamknął je za mną i łapiąc moją dłoń pociągnął w kierunku pomostu gdzie rozłożył koc. Usiedliśmy na nim i zwróceni twarzami w kierunku zachodzącego słońca. Oparłam głowę o ramię bruneta. Przez dłuższą chwilę ślepiliśmy tak przed siebie. W końcu jednak postanowiłam przerwać tą ciszę. Podniosłam się z koca i podeszłam na skraj pomostu. Zanurzyłam stopę w wodzie i stwierdziłam że jest przyjemnie ciepła. Obróciłam się w kierunku chłopaka. Na
wtorek, 27 sierpnia 2013
Mam Cię cz*36
Minął dopiero pierwszy dzień szlabanu a ja już nie wytrzymuję. Cały wczorajszy dzień spędziłam przed laptopem. Dzisiejszy też lepiej się nie zapowiada. Coś mnie zaraz trafi. Ciągłe siedzenie w jednym pomieszczeniu naprawdę mi nie służy. Podniosłam się z fotela i zeszłam na dół do kuchni. Skoro nie mam co robić to może chociaż zajmę się obiadem. Wyciągnęłam z lodówki odmrożonego wcześniej kurczaka i potrzebne warzywa. Byłam właśnie zajęta krojeniem mięsa kiedy po mieszkaniu rozległ się dźwięk dzwonka.
Wytarłam ręce w ścierkę i ruszyłam w kierunku drzwi. Otworzyłam je a mój humor momentalnie się poprawił.
- Tatuś w domu ? - spytał stojący za drzwiami Filip.
- Nie. Ma jakieś spotkanie czy coś.. Wejdź.. - odsunęłam się od wejścia wpuszczając chłopaka do środka.
- Tęskniłem - wyszczerzył się podchodząc do mnie. Złożył na moich ustach namiętny pocałunek po czym ściągnął swoje białe convers'y.
Podczas gdy on bawił się swoim telefonem ja postanowiłam skończyć obiad. Stanęłam więc z powrotem nad tym biednym kurczakiem z nożem w ręce i zaczęłam go kroić.
- Może pomóc ? - spytał brunet kiedy wreszcie oderwał się od komórki.
- Jak chcesz. Możesz pokroić paprykę. - podniósł się i już po chwili stał obok mnie z nożem w ręce. Muszę przyznać że nie sądziłam iż krojenie papryki może być aż tak bardzo pochłaniające. Wolnym ruchem przecinał warzywo w drobne paski. Skupienie widniejące na jego twarzy mówiło samo za siebie. Przygryzając końcówkę języka koncentrował się na krojeniu. Cudem powstrzymywałam się od wybuchnięcia śmiechem. Kiedy w końcu uporałam się z kurczakiem wstawiłam go do piekarnika i dołączyłam do Filipa który kończył dopiero swoją pierwszą paprykę.
- Może przynieść ci linijkę ? - naprawdę nie mogłam się powstrzymać.
- Czy ty sobie ze mnie drwisz ? - spytał uśmiechając się nieśmiało i unosząc jedną brew.
- Ja skądże - parsknęłam cichym chichotem. - Wyglądasz jak byś pierwszy raz kroił paprykę.
- Raczej nie jadam papryki więc nie miałem okazji jej kroić.
- Widać.
- Jeszcze słowo a przysięgam że będziesz mnie błagać o przebaczenie. - mimo poważnego wyrazu twarzy w jego oczach tańczyły wesołe iskierki które upewniały mnie w tym że się ze mną droczy.
- Och czyżby ? - popatrzył na mnie i po chwili odłożył nuż.
- Sama się o to prosiłaś. - Podszedł do mnie i nim się zorientowałam przerzucił mnie sobie przez ramię i ruszył w kierunku salonu.
- Puść mnie - klepnęłam go żartobliwie w tyłek na co ten nie zareagował.
- Jak sobie życzysz - nim się obejrzałam leżałam już na kanapie. Usiadł na mnie okrakiem zamykając oba moje nadgarstki w lewej ręce. Prawą skierował na wysokość moich żeber po czym zaczął mnie łaskotać.
Śmiałam się coraz głośniej a on nadal nie dawał za wygraną.
- Błagam dość ! - westchnęłam między napadami śmiechu.
Ku mojemu zdziwieniu przestał. Nie łaskotał mnie już ale nadal trzymał moje nadgarstki w uścisku tuż nad moją głową. Pochylił się i musnął ustami moje usta. Chwilę później trwaliśmy już w namiętnym pocałunku. Uwolnił moje ręce by przenieść swą dłoń na wysokość mojego biodra. Wplątałam palce w jego włosy przyciągając go do siebie jeszcze bardziej. Moim ciałem wstrząsnął dreszcz kiedy przeniósł jedną z rąk w okolice moich piersi.
- Co się stało ? - spytał wyraźnie zdziwiony moją reakcją.
- Nic. - ucięłam szybko.
- Ej. - chwycił palcami moją brodę zmuszając do spojrzenia mu w oczy. - Powiedz mi.
- Naprawdę nic. Po prostu...
- Po prostu co ? - czy on naprawdę nie może odpuścić ?
- Po prostu Paweł.... On też mnie tak dotykał. I nagle mi się to wszystko przypomniało.Wtedy jak był u mnie - I w ten właśnie sposób znów mam szklanki w oczach. Cały dobry nastrój pękł jak bańka mydlana.
- A to kutas - warknął. Jego spojrzenie momentalnie stało się chłodne. Kiedy jednak ponownie na mnie spojrzał, złagodniało. - Chodź tutaj - usiadł na kanapie i pociągnął mnie na kolana. Zamknął mnie w swoich ramionach a ja wtuliłam się w jego tors. Głaskał moje włosy co działało na moje nagłe zdenerwowanie kojąco. Jak to możliwe że w jego ramionach czuje się tak bezpieczna ?
- Coś mi tu śmierdzi - mruknął nagle chłopak. Otworzyłam oczy i rozejrzałam się po pomieszczeniu szukając potencjalnej przyczyny tego smrodu. I nagle moją uwagę przykuł siwy dym wydobywający się z piekarnika.
- Kurczak ! - momentalnie zerwałam sie z jego kolan i pobiegłam w kierunku kuchenki. Otworzyłam drzwiczki piekarnika przykładając ścierkę do twarzy i wyciągnęłam naczynie z kurczakiem. A raczej z tym co z niego zostało.
- Dobry był obiad ? - pytam kręcąc głową z jakiegoś powodu nie mogąc powstrzymać śmiechu.
- Pyszny - mruknął Filip otwierając okna w kuchni i salonie. - Nie da się go już uratować ?
- Nie bardzo. Chyba że lubisz węgiel.
- Węgiel ?
- Mhmm. Nic więcej tu nie ma.
- To może zamówimy pizze ?
Pokiwałam przytakująco głową i skończyłam sprzątanie po dzisiejszym "obiedzie".
Siedzieliśmy na podłodze, opierając się plecami o kanapę i ślepiąc w telewizor. Zajadaliśmy pizze koncentrując się na kolejnym odcinku House'a.
- Masz tu ketchup -mruknął Filip podczas przerwy na reklamę.
- Gdzie ? - spojrzałam na niego.
- Tutaj. - pochylił się i pocałował mnie w prawy kącik ust.
- Mhmmm. Muszę się częściej brudzić ketchupem jeśli takie są tego skutki.- mruknęłam na co brunet cicho zachichotał. Pocałował mnie w policzek i wróciliśmy do oglądania filmu. Oparłam się wygodnie o jego ramię i pogrążyłam się w filmie.
- Fajny film prawda ? - obudził mnie głos Filipa. Przetarłam sennie oczy i podniosłam głowę z jego torsu.
- Świetny - ziewnęłam.
- Tak myślałem. Muszę się już zbierać skarbie.
- Koniecznie ?
- Tak ... Muszę jeszcze zajrzeć na siłownię a robi się późno.
- Hmmm okej. - Podniosłam się z podłogi zbierając z dywanu pudełko po pizzy i puste szklanki po napojach by zanieść je do kuchni.
Kiedy wróciłam do przedpokoju Filip stał już ubrany w swoje trampki i kurtkę.
- Kiedy wpadniesz ?
- Pewnie jutro. - złapał mnie za szlufki dżinsów i przyciągnął do siebie. Schylił swą twarz ku mojej i złączył nasze usta.
Nagle drzwi wejściowe się otworzyły a po chwili stał w nich już tata z miną mordercy. Z jego twarzy nie dało się nic wyczytać oprócz kipiącej z niego wściekłości. Jeszcze go w takim stanie nie widziałam. Cholera że też musiał wpaść w takim momencie. Nie mógł przyjść te 5 minut później ? A teraz nie dość że przyłapał mnie z Filipem , to jeszcze w takiej sytuacji.
- Czy ja aby państwu nie przeszkadzam ? - wyplątałam palce z włosów Filipa po czym opuściłam głowę ku podłodze. Cholera ! Jak ja to teraz wytłumaczę. Przecież on mnie zabije.
- W zasadzie toja już wychodziłem. - mruknął z zakłopotaniem Filip.
- Tak też myślałem - warknął tata gdy brunet mijał go w drzwiach. Kiedy był już na zewnątrz odwrócił się w moją stronę by uśmiechnąć się słabo i bez przekonania. - Nikola Stępień ! Natychmiast żądam wyjaśnień ! - gdy usłyszałam ton z jakim się do mnie zwraca, moja nadzieja na to że mi się jakimś cudem upiecze, zgasła jak świeczka na wietrze.
- No... Eeee..... Ale co chcesz wiedzieć ?
- Co chcę wiedzieć ? Wszystko ! Kim jest ten chłopak i co tutaj robił ? - spytał kiedy wreszcie usiedliśmy na kanapie. Nagle moje dłonie stały bardziej interesujące niż zwykle. No i co ja mam mu powiedzieć ? Szczerze inaczej wyobrażałam sobie przedstawienie chłopaka tacie.
- Nikola ! Rozmawiaj ze mną. Chyba należą mi się jakieś wyjaśnienia ?!
- Oj tato, uspokój się trochę..
- Wchodzę do domu a moja córka całuje się z jakimś przypadkowym chłopakiem którego pierwszy raz widzę na oczy ! I jak mam być spokojny ?
- To nie jest przypadkowy chłopak - warknęłam. - Ma na imię Filip.
- I po co on tu przyszedł ja się pytam ?
- Ten ON ma imię.
- I kim on dla ciebie jest ? - jezu chciałam niedługo przedstawić bruneta tacie jako swojego chłopaka no ale nie w takich okolicznościach !
- No ... On jest .... Ten no .... - Ojciec spiorunował mnie wzrokiem - On jest moim chłopakiem..
- Nikola ! Ty masz dopiero 16 lat ! Powinnaś zająć się nauką a nie chłopcami - beszta mnie ojciec a ja przewracam oczami - Nie życzę sobie żadnych chłopaków w moim domu jasne ? A co do szlabanu, myślę że niepodważalnie zasłużyłaś sobie na dodatkowy tydzień.
- Że co ? Za co niby ? Nie zgadzam sie !
- Nie masz nic do gadania. A jak byś mnie czasem nie zrozumiała liczę że przestaniesz sie spotykać z tym chłopakiem. - Co ?! Nie mam mowy . Chyba go głowa boli. To pewnie przez ten wczorajszy upał. Przewróciłam oczami i wyszłam z salonu prosto do swojego pokoju. Zatrzasnęłam drzwi opadłam obrażona na łóżko. On chyba nie myśli że przestanę się spotykać z Filipem tylko dlatego że on ma taki kaprys. To tak jakbym ja wymagała od niego żeby porzucił pracę i zajął się domem. Zawsze starałam się słuchać rodziców. Dla świętego spokoju im przytakiwałam i robiłam to o co mnie prosili. Ale teraz nie zamierzam. Nie odpuszczę sobie Filipa ! I właśnie wtedy, siedząc na tym łóżku i zagryzając z wściekłości wargę zdałam sobie sprawę dlaczego nie chcę odpuścić. Ja najzwyklej w świecie nie potrafię. Sama myśl o stracie mojego ukochanego czarnookiego przyprawia mnie o dreszcze. Czy to właśnie jest miłość ?
------------------------
Jest 36 ^.^
Kochani powoli zbliżamy sie do końca. Planuję około 50 części Mam Cię. Nie wiem czy będzie drugi sezon. Na razie mam zarysowany jakby plan reszty opowiadania. Wystarczy już tylko przelać to wszystko do komputera. Dziękuję że ze mną jesteście. Zdaje sobie sprawę że troszkę zaniedbałam bloga przez ostatni tydzień ale z całych sił staram się to nadrobić. Kocham was / Mikka ;>
Mam Cię cz*35
Kiedy się obudziłam, nie bardzo wiedziałam gdzie jestem. Rozglądałam się powoli po pokoju w którym się znajdowałam. Wyglądał znajomo. Przekręciłam się na bok i dopiero teraz zorientowałam się że ktoś koło mnie leży. Zamrugałam oczami żeby przyzwyczaić oczy do panującej ciemności. Obok mnie na łóżku leżał Filip. . Jedną dłoń trzymał na moim brzuchu, drugą pod moją głową. Spojrzałam na nocny stolik obok mnie i przysięgam że część mnie , gdzieś tam w środku umarła ze strachu. Reszta pozostała sparaliżowana. Zegar wybijał 00:13. Ojciec mnie zabije. Momentalnie zerwałam się z łóżka.
- Hej , co jest ? - spojrzałam z powrotem na bruneta który właśnie ziewał sennie i patrzył na mnie trochę jak bym była nienormalna. Spojrzał na zegarek a potem jeszcze raz na mnie.
- Patrz która godzina. Ojciec mnie zabije. - rzuciłam nie odrywając się od wiązania swoich trampek.
- Nie możesz wysłać mu sms'a że jesteś u koleżanki czy coś ? - Popatrzyłam na niego unosząc jedną brew po czym wróciłam do wiązania drugiego buta. - Daj mi chwilę to cię odwiozę. - podniósł się z łóżka i chwilę później miał już na sobie jeansy i koszulkę które jeszcze przed kilkoma sekundami leżały na krześle.
Chwilę później byliśmy już w garażu.
- Załóż to - podał mi swoją skórzaną kurtkę i czerwony kask motocyklowy.
W domu byliśmy niecałe 15 minut później. Filip zszedł z motoru po czym wyciągnął ku mnie dłoń aby mi pomóc. Niezgrabnie wręcz spadłam z maszyny ale biorąc pod uwagę moją koordynację ruchu nie było aż tak źle.
- Cóż za gracja - uśmiechnął się ściągając mi z głowy kask. Kiedy już się z nim uporał, chwycił mnie delikatnie za brodę zmuszając mnie w ten sposób do podniesienia głowy po czym złożył na moich ustach szybki ale namiętny pocałunek.
- Dobranoc maleńka. - uśmiechnął się - Powodzenia z tatą - jego ciemne oczy zaświeciły się kiedy ujęłam jego twarz w dłonie i ponownie złączyłam nasze usta. - Idź już - klepnął mnie delikatnie w tyłek po czym wyszczerzył się w uśmiechu.
Pokiwałam z dezaprobatą głową i po chwili zniknęłam za drzwiami wejściowymi domu. Chwilę potem usłyszałam pisk opon odjeżdżającego motoru. Gotowa na wojnę którą zapewne będę musiała stoczyć z tatą ruszyłam wolnym krokiem do salony gdzie słabym światłem paliła się lampka.
- Wiesz która jest godzina ? - ojciec spoglądał na mnie znad gazety.
- Wiem .. Przepra..
- Nie musisz kończyć. Za każdym razem jak coś przewiniesz przepraszasz i mówisz że to się nie powtórzy.
- Ale ..
- Żadnych ale. Wiem że są wakacje ale czy nie uważasz że północ to najmniej odpowiednia pora na powrót do domu tym bardziej dla dziewczyny w twoim wieku ?
- Ale... - Jezu, spodziewałam się raczej że będzie na mnie wrzeszczał ale teraz widzę że obrał całkiem inną taktykę.
- Nie przerywaj mi. Nie rozumiesz ? Dostałbym szału gdyby coś się stało mojej malutkiej córeczce. - podniósł się z fotela i podszedł do mnie - Wiem że jest ci ciężko, jeszcze teraz kiedy nie ma z nami mamy... Ale musimy sobie radzić bez niej. - Naprawdę wolałabym żeby na mnie nawrzeszczał. On jednak jak zwykle na przekór. Akurat dzisiaj musi mi grać na sumieniu. Jakbym miała mało atrakcji jak na jeden dzień. Najpierw Paweł , teraz on. Ja naprawdę zgłupieję w tym domu.
- Wiem tato. - pogłaskał mnie po włosach po czym wrócił na fotel.
- To dobrze. A teraz idź do swojego pokoju. Masz szlaban na tydzień i konfiskuję twoje kieszonkowe dopóki nie nauczysz się odpowiedzialności. I radze ci się podporządkować bo z tygodnia zrobią się dwa.
Przewróciłam oczami i wyszłam do siebie do pokoju. Na biurku odnalazłam telefon. Odblokowałam go zdecydowanym ruchem i po raz kolejny wywróciłam oczami. 11 nieodebranych połączeń i 4 wiadomości w tym 3 od taty.
Rzuciłam telefon na łóżko i zamknęłam się w łazience.Wzięłam szybki prysznic i po chwili leżałam już w łóżku.
Obudziłam się dopiero koło 10. Mimo tego nadal czułam się niewyspana. Zwlekłam się z łóżka prosto do łazienki. Wzięłam po drodze dresy w które po chwili byłam już ubrana. Zaczesałam włosy w niechlujnego koka i zeszłam na dół.
- Wybierasz się gdzieś ? - do moich uszu dotarł głos stojącego z założonymi na piersi rękami. Zmierzył mnie wzrokiem z tą swoją miną strażnika więziennego.
- Pobiegać ?
- O ile mnie pamięć nie myli masz szlaban młoda damo.
- Młoda damo ? To takie oklepane. Wymyśl coś nowego a ja za ten czas sobie pobiegam.
- Nie wydaje mi się aby była taka potrzeba. I lepiej uważaj sobie Niki bo twój szlaban się wydłuży.
- Ale... - podniósł prawą dłoń pokazując mi w ten sposób że moje gadanie na nic się nie zda. Przewróciłam oczami i wróciłam do siebie. Cholera. To jestem uziemiona. Jezu czemu ten człowiek aż tak bardzo się mnie czepia ? Co ja takiego robię ? On jest chyba nienormalny. Zdarzyło mi się parę razy wrócić troszkę później ale to od razu pretekst do szlabanu ? Dobra. Jakoś wytrzymam. Przecież to tylko tydzień. Rozejrzałam się po pokoju. Co ja do cholery mam tutaj robić ? Najchętniej to bym wyszła na miasto z Sarą albo Filipem ..
Właśnie Filip. Zsunęłam się z biurka i podniosłam telefon z łóżka. Wybrałam numer bruneta.
- Taa ? - w słuchawce rozległ się zaspany głos Filipa.
- Obudziłam cię ?
- O Niki. Nie, nie. Tak sobie tylko leżałem. Co słychać ?
- Nie mam co robić. Szlaban - westchnęłam.
- Tak to jest jak się podpadnie tatusiowi - zachichotał - Wpadł bym ale mam pracę.
- Um trudno. Nie pozwól sobie poobijać tej ślicznej buźki
- Mam śliczną buźkę ? - praktycznie wyczułam że się uśmiecha.
- Przerabialiśmy to już prawda ?
- Może. Ale nie odpowiedziałaś. Mam śliczną mordkę ? - czy on nigdy nie ustępuje ? Uśmiechnęłam się na wyobrażenie jego poburzonych czarnych włosów, ciemnych jak węgiel oczów. Mój czarny. Jezu on naprawdę jest mój. I możliwe nawet że mnie kocha tak mocno jak ja jego. Ale czy ja go kocham? Skąd mam wiedzieć czy to miłość czy tylko zwykłe zauroczenie ? Nie wiem. Jedyne co wiem to to że ten chłopak całkowicie zawrócił mi w głowie. Nawet nie wiem kiedy to się wszystko zaczęło. Najpierw niezobowiązujące spotkania, później obóz , a teraz ? Teraz jesteśmy razem. Ciekawe jak by wyglądało moje życie gdybyśmy się tu nie przeprowadzili. Nadal tkwiła bym z Pawłem ? Ślepo w niego zakochana chodziłą bym ulicami miasta i myślała jak by tu się mu przypodobać ? A jeśli mowa o Pawle. Gdzie o teraz jest ? Da mi wreszcie spokój ? Szczerze wątpie chodź mam nadzieję że się mylę. Tyle pytań... Żadnej odpowiedzi.
Mam Cię cz*34
Podeszłam do okna i jak najszybciej je zamknęłam. Coś jest nie tak. Na sto procent zostawiłam je zamknięte. A może tylko mi się wydawało? Może faktycznie zostawiłam otwarte. Zresztą - nie ważne.
Poprawiłam zerwaną przez wiatr firankę i wyszłam na dół do kuchni. Taty jeszcze nie ma. Michał też jeszcze nie wrócił. A co jeśli ktoś jeszcze tutaj jest. Jeśli wszedł do domu przez to cholerne okno ? Pokiwałam głową starając się odsunąć od siebie jak najdalej tę myśl. Wyciągnęłam z szafki kubek i zaparzyłam herbatę.
Wzięłam jeszcze paczkę krakersów i wróciłam do pokoju. Właśnie przechodziłam przez próg drzwi od sypialni kiedy usłyszałam za sobą czyjeś kroki. Obróciłam się i w momencie zamarłam.
- Powinnaś domykać okna. Jeszcze jakiś nieproszony gość wejdzie do twojego domu. - zachrypnięty głos całkowicie sparaliżował moje ciało.
- Jak widać jednego już tutaj mamy. - wysyczałam przez zęby starając się nie pokazać swojego strachu.
- Jak zwykle pyskata. Pasowało by zamknąć tą twoją śliczną buzię. Kto wie ? Może ja się tym zajmę?
Poprawiłam zerwaną przez wiatr firankę i wyszłam na dół do kuchni. Taty jeszcze nie ma. Michał też jeszcze nie wrócił. A co jeśli ktoś jeszcze tutaj jest. Jeśli wszedł do domu przez to cholerne okno ? Pokiwałam głową starając się odsunąć od siebie jak najdalej tę myśl. Wyciągnęłam z szafki kubek i zaparzyłam herbatę.
Wzięłam jeszcze paczkę krakersów i wróciłam do pokoju. Właśnie przechodziłam przez próg drzwi od sypialni kiedy usłyszałam za sobą czyjeś kroki. Obróciłam się i w momencie zamarłam.
- Powinnaś domykać okna. Jeszcze jakiś nieproszony gość wejdzie do twojego domu. - zachrypnięty głos całkowicie sparaliżował moje ciało.
- Jak widać jednego już tutaj mamy. - wysyczałam przez zęby starając się nie pokazać swojego strachu.
- Jak zwykle pyskata. Pasowało by zamknąć tą twoją śliczną buzię. Kto wie ? Może ja się tym zajmę?
- Czego chcesz ? - spiorunowałam go wzrokiem. W
wypowiedzenie tych słów włożyłam możliwie jak najwięcej pogardy, złości i
opanowania. Udawanego opanowania. Z
zewnątrz starałam się być twarda, niewzruszona. W środku jednak wszystko się we
mnie łamało ze strachu. Dlaczego ja tak cholernie boję się tego chłopaka. Sam
jego głos przyprawia mnie o dreszcze ale dlaczego do cholery ? Przecież tak
naprawdę on nie dał mi do tego powodów. Nie licząc tej akcji w parku i paru
niekontrolowanych wybuchów złości kiedy jeszcze byliśmy razem, jest całkiem
przystojnym i uroczym chłopakiem. Mimo wolnie przenoszę się myślami w czasie
dwa lata wstecz. Piknik nad jedną z
wielu rzek. Leżę w jego ramionach na czerwonym kocu w czarną kratkę. Wpatrujemy
się w niebo. Zawzięcie dyskutujemy o poprzedniej imprezie na którą mnie zabrał.
Byłam w tedy taka szczęśliwa. Te wszystkie słówka które szeptał mi do ucha
kiedy byliśmy sami… Przez moją głowę przemyka kolejne wspomnienie. Tym razem na
korytarzu szkolnym. Kieruję się do klasy ale zauważam go siedzącego z kolegami
na ławce przed budynkiem. Wychodzę żeby się przywitać. Staję przed nim ale on
udaje że mnie nie widzi. Rozgląda się na wszystkie strony omijając mój wzrok.
Kiedy w końcu się odzywam, dostaję szybką ale jasną odpowiedź. „ Znamy się ? ‘’
- Mi też miło Cię widzieć. Spodziewałem się milszego
przywitania z twojej strony.
- Och ? Może powinnam zaparzyć ci herbatkę i
poczęstować krakersami ? – patrzy na
mnie zdezorientowany. – A poza tym , skąd do cholery masz mój adres ?
- Uwierz mi Nyśka że nie trudno było dowiedzieć się z jakiego miasta przyjechał obóz na którym byłaś. Później popytałem tu i ówdzie .. I o to jestem. Ale z tego co widzę to niespecjalnie cieszysz się na mój widok. - Nyśka… tylko on mnie tak nazywał. Za każdym razem kiedy to słyszałam mój żołądek podskakiwał do gardła a brzuch rozrywało stado kolorowych motyli.
- Uwierz mi Nyśka że nie trudno było dowiedzieć się z jakiego miasta przyjechał obóz na którym byłaś. Później popytałem tu i ówdzie .. I o to jestem. Ale z tego co widzę to niespecjalnie cieszysz się na mój widok. - Nyśka… tylko on mnie tak nazywał. Za każdym razem kiedy to słyszałam mój żołądek podskakiwał do gardła a brzuch rozrywało stado kolorowych motyli.
- Masz rację. Powinnam skakać z radości że cię widzę.
- Te półtora roku tak było.
- Właśnie .. Było. Nie odpowiedziałeś na moje pytanie. Po co
tu przyjechałeś ? - nie odpowiada więc
ciągnę dalej. – Mam ci przeliterować żebyś zrozumiał ?
Jednak on nadal nic nie odpowiedział. Podszedł do mnie
szybkim krokiem . Wziął z mojej ręki kubek i położył na komodzie zaraz obok
drzwi w których nadal staliśmy. Złapał mnie ręką w pasie, drugą wplątał w moje
włosy przyciskając łapczywie swoje usta do moich. Chciałam się wyplątać z jego
uścisku ale on mi na to nie pozwalał. Napierał na mnie swoim ciężarem
uniemożliwiając jakikolwiek ruch.
- Co jest Nyśka ? – oderwał się ode mnie kiedy nadal nie
odpowiadałam na jego pocałunek.
- Nie chce ! – warknęłam i nadal próbowałam się wyślizgnąć z
jego uścisku. Uścisku który przyjmowałam z obrzydzeniem. Nienawidziłam go. Za
to co mi zrobił, że mnie znalazł, że tu jest. A przede wszystkim za to co robi.
- Popatrz na mnie. Może być tak jak dawniej. Znowu możemy
być razem.
- Nie rozumiesz ? Nie chcę !
I puść mnie ! Nie chcę na ciebie patrzeć. – wreszcie wyrwałam się z jego
potężnych ramion. Potężnych jak u Filipa. Właśnie … Filip. Ile ja bym dała za
to żeby on teraz tu był.
- Zastanów się dobrze. Drugiej szansy nie będzie – warknął.
- Jeszcze nie jasno się wyraziłam ?
- Cholera Nyśka nie utrudniaj mi tego.
- Po prostu odejdź…
- Dobrze. Odejde. Ale najpierw się zabawimy. - Co ? O czym on do cholery mówi?! – W końcu
muszę mieć z tobą jakieś wspomnienia. – uśmiechnął się w ten swój przebiegły
sposób. Co on knuje ? Nie musiałam długo czekać na wyjaśnienie. Przysunął się
do mnie i znów napierał na mnie swoimi ustami. Tym razem jednak na tym się nie
skończyło. Wsunął mi dłoń pod podkoszulek odnajdując moje piersi. Drugą ściskał
moje nadgarstki przypierając mnie do ściany. Za każdym razem gdy próbowałam się
wyrwać , zaciskał dłoń gniotąc moje palce.
- Co z tobą ? Daj się ponieść ! – westchnął nabierając
powietrza do płuc. Udało mi się wyrwać jedną rękę i po chwili podobizna pięciu
palców widniała na jego lewym policzku. Odsunął się ode mnie przykładając dłoń
do warzy.
- Ty mała suko ! A mogło być tak przyjemnie ! – ponownie
mnie złapał jednak ja nadal nie dawałam za wygraną. Moja noga spotkała się z
jego kroczem co całkiem sparaliżowało chłopaka.
Wybiegłam z pokoju i skierowałam się ku schodom. Po chwili byłam
już na parterze. Biegłam chodnikiem w kierunku centrum miasta. W oczach zbierały
mi się łzy. Nie minęły nawet 2 sekundy a moja twarz została pokryta warstwą
słonej cieczy, spływającej z moich policzków. Kiedy brakło mi już całkiem tchu
zwolniłam. Co chwilę oglądałam się czy czasem Paweł nie biegnie za mną.
Odetchnęłam z ulgą kiedy byłam już pod drzwiami mieszkania Filipa. Waliłam
pięściami o drewnianą powłokę przez dłuższą chwilę jednak nikt nie
otwierał. Łzy nadal płynęły ciurkiem z
moich oczu. Oparłam się o drzwi
zjechałam po nich na podłodze pozwalając słonej cieczy zbierającej się
pod moimi powiekami wypłynąć na światło dzienne.
Siedziałam tak może ze czterdzieści minut. Nadal byłam cała
roztrzęsiona jednak już nie płakałam.
- Rany boskie Niki! Co się stało ? – podniosłam głowę znad
kolan i spojrzałam tępo przed siebie. W furtce stał Filip obładowany
papierowymi torbami z zakupami które chwilę potem znalazły się na podłodze obok
mnie, rzucone niedbale. Brunet ukląkł przede mną i odgarnął włosy z mojego
policzka. Po chwili wstał i wziąwszy mnie na ręce zaniósł mnie do swojej sypialni.
Położył mnie na łóżku i wyszedł. Moment później wrócił ze szklanką wody.
- Co się stało skarbie ? – usiadł na skraju łóżka i podał mi
naczynie. Podniosłam się do siadu i oparłam głowę o jego ramię.
- On u mnie był.
- Kto był ? – mimo że na niego nie patrzyłam, wiedziałam że
jest cały spięty. Oparł palce na mojej brodzie podnosząc ją do góry tak że
musiałam na niego spojrzeć. - Powiedz
mi..
- Paweł – westchnęłam a po chwili znowu pogrążyłam się w
cichym szlochu.
- Ten koleś z parku ? – popatrzył na mnie tymi swoimi
czarnymi oczami. Ale nie patrzył na mnie tak jak zawsze. Teraz jego wnętrze
wypełnione było złością. Złością jakiej jeszcze w nim nie widziałam – Nikola !
Czy to ten koleś z parku ? To on wtedy przyciskał cię do tego drzewa?. - pokiwałam słabo głową.
- Czy on ci coś zrobił ? – przemawiała przez niego coraz to
większa złość. Pokiwałam przecząco
głową.
- W takim razie dlaczego płaczesz ? – cholera co ja mu
powiem ? On go zabije jak się dowie że znowu się do mnie dobierał.
- Ja … Ja się go po prostu boję – wyszeptałam i kolejna
porcja łez spłynęła po policzkach.
Odłożył szklankę na szafkę nocną i położył się obok mnie.
Przyciągając moje ciało bliżej swojego, wtulił nos w moje włosy i gładząc mnie
ręką w tali oddychał coraz głębiej. Stopniowo się uspokajał. Podobnie zresztą
jak ja. Mogłabym tak leżeć godzinami.
Wtulona w jego tors i owinięta jego silnymi ramionami.
------------------- '
Tak wiem krótka. Ale nie martwcie się. W środę postaram się zrewanżować i za czwartek i za dzisiaj. Tak więc bądźcie cierpliwi. / Mikka ;3
Mam Cię cz*33
Położyłam ścierkę koło drzwi do łazienki i ruszyłam w kierunku sypialni. Przesunęłam palcem po ekranie odblokowywując go.
- Część Nikola ! - w telefonie rozbrzmiał wesoły głos Dawida.
- Cześć.
- Czekałem aż zadzwonisz ale się nie doczekałem - cholera zapomniałam - cierpliwość nie jest jakoś moją mocną stroną..
- Nie da się nie zauważyć.
- Oj tam, oj tam. Masz plany na wieczór ? Chcę Cię zabrać na drinka.
- Z przyjemnością.
- To wpadne po ciebie około 20. - rozłączył się a ja wróciłam do łazienki.
Po około godzinie uporałam się z całym bałaganem. Zarówno w łazience jak i w reszcie domu.
Krzątając się koło pralki miałam dużo czasu na przemyślenia. Przez te niecałe pół roku po przeprowadzce tak wiele sie wydarzyło. Rozwód rodziców a w zasadzie odejście mamy, wypadek Sary , Filip, Dawid. Właśnie ! Dawid ! Wrzuciłam ostatnią porcję ubrań do pralki i pobiegłam na górę. Praktycznie w biegu nałożyłam na siebie koszulkę i jeansy. Byłam właśnie zajęta doprowadzeniem włosów do porządku kiedy usłyszałam dzwonek do drzwi. Praktycznie zleciałam ze schodów. I nie myliłam się. Po drugiej stronie drewnianej powłoki stał wysoki blondyn z mała różą w ręce. Na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech kiedy wyłoniłam się zza drzwi. Po chwili byłam zamknięta w niedźwiedzim uścisku.
- Aż tak tęskniłeś ?
- Jeszcze pytasz ? No ba, że tak.
- Tak myślałam. - wyszczerzyłam się.
- Dla ciebie - wyciągnął ku mnie dłoń w której ściskał mała czerwoną różę. Uśmiechnęłam się jeszcze szerzej i tym razem to ja go przytuliłam.
- Gotowa ?
- Jasne. Daj mi tylko 2 minutki.
Wpuściła chłopaka do salonu a sama zamknęłam się w łazience. Związałam włosy w wysoki kucyk, wymyłam zęby i po chwili byliśmy już w drodze.
- Gdzie idziemy ?
- Nie wiem. Chciałem cię wyrwać z domu na chwilę chociaż.
- hmmm okej. - uśmiechnęłam się.
Po chwili siedzieliśmy już w w kawiarni czekając na zamówienie.
- Tak więc jak była na wakacjach ?
- Naprawdę świetnie. Na pewno nie nudziło nam się.
- Hmmm to dobrze.
- A ty co robiłeś przez ten czas ?
- Ja..um..... Tęskniłem.
- Za wieloma osobami tak bardzo tęsknisz ?
- Nie. - jego zdecydowana i krótką odpowiedź dała mi do myślenia. Czy on .. ? Czy on chciałby czegoś więcej ? Moja podświadomość właśnie kopie się w czoło.
- Niko.. - nie zdążył dokończyć bo drzwi kawiarni się otworzyły a po chwili stał w nich Filip. Odetchnęłam z ulga kiedy chwilę później siedział koło mnie. Zaczynało się robić trochę niezręcznie.
- Filip , Dawid. Dawid , mój chłopak Filip. - nie wiem dlaczego ale zrobiłam duży nacisk na słowo chłopak. Miną blondyn była nie do opisania kiedy zdał sobie sprawę z tego co powiedziałam. Dopiero po chwili dotarł do niego ich sens.
- Co tu robisz ? - popatrzył na bruneta siedzącego obok mnie.
- Wpadłem po jakieś ciastka. Wybieram się właśnie bratanicy.
- Bratanicy ?
- To ty masz brata ? - czy ten człowiek kiedyś przestanie mnie zadziwiać ?
Twarz Filipa momentalnie stała napięta. Zacisnął mocno szczękę ukazując swoje zdenerwowanie.
- Pogadamy jeszcze o tym a teraz już muszę lecieć. Pa skarbie. - Uśmiechnął się i choć wiedziałam że nie jest on szczery wolała się nie odzywać. Coś musi być na rzeczy skoro jego humor momentalnie się zmienił na wspomnienie brata. Zanotowałam sobie w głowie aby z nim o tym jeszcze kiedyś porozmawiać.
Brunet uścisnął dłoń Dawida na pożegnanie a z jego twarzy nadal nie chodziło zdenerwowanie i to zimne spojrzenie którymy wcześniej mierzył Dawida.
Pocałował mnie delikatnie w policzek i ruszył w kierunku kasy. Po chwili jz go nie było.
- A więc masz chłopaka ? - dopiero teraz zdała sobie sprawę że przez ten cały czas blondyn nie odezwał się ani słowem. Spuściłam wzrok na palce które nagle stały się bardzo interesujące.
- Dlaczego mi nie powiedziałaś ? - spojrzała na niego. W jego źrenicach malowało się coś czego nie potrafiła odczytać. Mimo że się uśmiechał mówiąc jak to bardzo się cieszy że wreszcie sobie kogoś znalazłam.
Do końca naszego spotkania starałam się rozładować to niezręcznie napięcie które między nami panowało. Jednak bezskutecznie. Może on potrzebuje czasu..
Około 20 pożegnała się z Davidem i ruszyła do domu. Przyjemne popołudnie zamieniło się w niezręczną ciszę. Wracając do domu ciągle się nad tym zastanawiałam. Dlaczego jego humor uległ takiej zmianie. A co do humoru... Filip. Co to do cholery miało być ? W jednym momencie świetnie się dowiadujemy i w ogóle wydaje się szczęśliwy a za chwilę taka akcja... Faceci. A ponoć to kobiet się nie da zrozumieć.
W domu wzięłam szybki prysznic. Zimna woda wstrząsnęła mnie ze wymagającego mnie snu. Owinięta w ręcznik wyszłam do sypialni. Kiedy otworzyłam drzwi pokoju przebiegł mnie zimny dreszcz. Otwarte na oscierz okno wpuszczano do pomieszczenia chłodny podmuch wiatru. Zaraz, otwarte okno ? Jestem pewna że zostawiam zamknięte ....
*****
Kochani wyłącznie mi moje spóźnienie ale nie mam zepsute kompa. Musiałam pisać rozdział na telefonie. Błagam nie bądźcie źli ani o spóźnienie ani o błędy które prawdopodobnie popełniłem. Wiecie - klawiaturą XT9 i jazda. / kocham was Mika ;3
- Część Nikola ! - w telefonie rozbrzmiał wesoły głos Dawida.
- Cześć.
- Czekałem aż zadzwonisz ale się nie doczekałem - cholera zapomniałam - cierpliwość nie jest jakoś moją mocną stroną..
- Nie da się nie zauważyć.
- Oj tam, oj tam. Masz plany na wieczór ? Chcę Cię zabrać na drinka.
- Z przyjemnością.
- To wpadne po ciebie około 20. - rozłączył się a ja wróciłam do łazienki.
Po około godzinie uporałam się z całym bałaganem. Zarówno w łazience jak i w reszcie domu.
Krzątając się koło pralki miałam dużo czasu na przemyślenia. Przez te niecałe pół roku po przeprowadzce tak wiele sie wydarzyło. Rozwód rodziców a w zasadzie odejście mamy, wypadek Sary , Filip, Dawid. Właśnie ! Dawid ! Wrzuciłam ostatnią porcję ubrań do pralki i pobiegłam na górę. Praktycznie w biegu nałożyłam na siebie koszulkę i jeansy. Byłam właśnie zajęta doprowadzeniem włosów do porządku kiedy usłyszałam dzwonek do drzwi. Praktycznie zleciałam ze schodów. I nie myliłam się. Po drugiej stronie drewnianej powłoki stał wysoki blondyn z mała różą w ręce. Na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech kiedy wyłoniłam się zza drzwi. Po chwili byłam zamknięta w niedźwiedzim uścisku.
- Aż tak tęskniłeś ?
- Jeszcze pytasz ? No ba, że tak.
- Tak myślałam. - wyszczerzyłam się.
- Dla ciebie - wyciągnął ku mnie dłoń w której ściskał mała czerwoną różę. Uśmiechnęłam się jeszcze szerzej i tym razem to ja go przytuliłam.
- Gotowa ?
- Jasne. Daj mi tylko 2 minutki.
Wpuściła chłopaka do salonu a sama zamknęłam się w łazience. Związałam włosy w wysoki kucyk, wymyłam zęby i po chwili byliśmy już w drodze.
- Gdzie idziemy ?
- Nie wiem. Chciałem cię wyrwać z domu na chwilę chociaż.
- hmmm okej. - uśmiechnęłam się.
Po chwili siedzieliśmy już w w kawiarni czekając na zamówienie.
- Tak więc jak była na wakacjach ?
- Naprawdę świetnie. Na pewno nie nudziło nam się.
- Hmmm to dobrze.
- A ty co robiłeś przez ten czas ?
- Ja..um..... Tęskniłem.
- Za wieloma osobami tak bardzo tęsknisz ?
- Nie. - jego zdecydowana i krótką odpowiedź dała mi do myślenia. Czy on .. ? Czy on chciałby czegoś więcej ? Moja podświadomość właśnie kopie się w czoło.
- Niko.. - nie zdążył dokończyć bo drzwi kawiarni się otworzyły a po chwili stał w nich Filip. Odetchnęłam z ulga kiedy chwilę później siedział koło mnie. Zaczynało się robić trochę niezręcznie.
- Filip , Dawid. Dawid , mój chłopak Filip. - nie wiem dlaczego ale zrobiłam duży nacisk na słowo chłopak. Miną blondyn była nie do opisania kiedy zdał sobie sprawę z tego co powiedziałam. Dopiero po chwili dotarł do niego ich sens.
- Co tu robisz ? - popatrzył na bruneta siedzącego obok mnie.
- Wpadłem po jakieś ciastka. Wybieram się właśnie bratanicy.
- Bratanicy ?
- To ty masz brata ? - czy ten człowiek kiedyś przestanie mnie zadziwiać ?
Twarz Filipa momentalnie stała napięta. Zacisnął mocno szczękę ukazując swoje zdenerwowanie.
- Pogadamy jeszcze o tym a teraz już muszę lecieć. Pa skarbie. - Uśmiechnął się i choć wiedziałam że nie jest on szczery wolała się nie odzywać. Coś musi być na rzeczy skoro jego humor momentalnie się zmienił na wspomnienie brata. Zanotowałam sobie w głowie aby z nim o tym jeszcze kiedyś porozmawiać.
Brunet uścisnął dłoń Dawida na pożegnanie a z jego twarzy nadal nie chodziło zdenerwowanie i to zimne spojrzenie którymy wcześniej mierzył Dawida.
Pocałował mnie delikatnie w policzek i ruszył w kierunku kasy. Po chwili jz go nie było.
- A więc masz chłopaka ? - dopiero teraz zdała sobie sprawę że przez ten cały czas blondyn nie odezwał się ani słowem. Spuściłam wzrok na palce które nagle stały się bardzo interesujące.
- Dlaczego mi nie powiedziałaś ? - spojrzała na niego. W jego źrenicach malowało się coś czego nie potrafiła odczytać. Mimo że się uśmiechał mówiąc jak to bardzo się cieszy że wreszcie sobie kogoś znalazłam.
Do końca naszego spotkania starałam się rozładować to niezręcznie napięcie które między nami panowało. Jednak bezskutecznie. Może on potrzebuje czasu..
Około 20 pożegnała się z Davidem i ruszyła do domu. Przyjemne popołudnie zamieniło się w niezręczną ciszę. Wracając do domu ciągle się nad tym zastanawiałam. Dlaczego jego humor uległ takiej zmianie. A co do humoru... Filip. Co to do cholery miało być ? W jednym momencie świetnie się dowiadujemy i w ogóle wydaje się szczęśliwy a za chwilę taka akcja... Faceci. A ponoć to kobiet się nie da zrozumieć.
W domu wzięłam szybki prysznic. Zimna woda wstrząsnęła mnie ze wymagającego mnie snu. Owinięta w ręcznik wyszłam do sypialni. Kiedy otworzyłam drzwi pokoju przebiegł mnie zimny dreszcz. Otwarte na oscierz okno wpuszczano do pomieszczenia chłodny podmuch wiatru. Zaraz, otwarte okno ? Jestem pewna że zostawiam zamknięte ....
*****
Kochani wyłącznie mi moje spóźnienie ale nie mam zepsute kompa. Musiałam pisać rozdział na telefonie. Błagam nie bądźcie źli ani o spóźnienie ani o błędy które prawdopodobnie popełniłem. Wiecie - klawiaturą XT9 i jazda. / kocham was Mika ;3
Mam Cię cz*32
Obudziły mnie promienie słońca przebijające się przez zasłony na oknach. Odwróciłam się od ściany a na moje usta wkradł się mimowolny uśmieszek kiedy zdałam sobie sprawę że obok mnie na łóżku śpi brunet. Jedna z jego rąk opleciona była wokół mojej talii. Trzymał mnie jakby bał się że mu ucieknę. Uśmiechnęłam się jeszcze szerzej kiedy mocniej mnie do siebie przyciągnął kiedy delikatnie chciałam się wyswobodzić z uścisku podnosząc jego dłoń.
- Nie uciekaj - wyszeptał kiedy spróbowałam ponownie. Przybliżył do mnie swoją głowę i potarł nosem o mój. Uśmiechnęłam się i pocałowałam go delikatnie.
- Głodny ?
- Ciebie ? Zawsze - wyszczerzył się.
- Dobrze ... Ubierz się a ja czekam na dole ze śniadaniem. - podniosłam się z łóżka i ruszyłam w stronę kuchni. Kiedy byłam już na dole wyciągnęłam z szafki chleb tostowy i rozłożyłam go na talerzyku. Z lodówki ser żółty i pomidora. Kończyłam właśnie kanapki kiedy do kuchni wszedł brunet.
- Co jemy ? - spojrzał na kanapki.
- Też chciałeś ? - wyszczerzyłam się do niego.
- Nie skądże... - złapał talerz z kanapkami i uciekł do salonu. Wyciągnęłam z szafki dwa kubki i zaparzyłam herbatę. Po chwili szłam już w kierunku kanapy na której leżał Filip z rękami pod głową.
- Posuń się - trąciłam go lekko kolanem. Pokiwał przecząco głową ciągnąc mnie za kieszeń moich szortów i posadził sobie tak ze teraz siedziałam na jego brzuchu. Położyłam kubki na stoliku obok talerza z kanapkami po czym wzięłam jedną. Ugryzłam kawałek i zajęłam się oglądaniem telewizji.
- Egheeem - spojrzałam na chłopaka. Wskazywał palcem na otwartą buzię - Nie żebym ci coś sugerował ale też jestem głodny - puścił mi oczko.
- Też chcesz ? - spojrzałam na kanapkę.
- Bystrzacha - wybuchnęliśmy śmiechem. Pochyliłam się nad nim i podłożyłam kanapkę pod jego usta tak by mógł ugryźć. - Od razu lepiej smakuje.
Uśmiechnęłam się po czym sama ugryzłam kanapkę.
- To jakie masz plany na resztę wakacji ? - spytał kiedy przełknął kolejny kęs kanapki.
- Hmm... W sumie nie mam jakich takich planów. Mama chce mnie i Miśka wziąć na tydzień cz dwa do siebie ale czuję że to nie wypali. Raczej siedzę a w domu. A ty ? Gdzie wybijasz ?
- Dom - praca - dom. - westchnął.
- Pracujesz ?
- Mhmm. Kiedyś trzeba. Znalazłem fuchę na pobliskiej siłowni .
- Rozumiesz że podajesz ręczniki ?
- Czy ty się ze mną droczysz ?- uniósł prawą brew świdrując mnie wzrokiem.
Pokiwałam przecząco głową z trudem powstrzymując się od śmiechu.
- Dobra noo - westchnęłam - to w takim razie co tam robisz ?
- Mam być jednym z trenerów.
- Ooo będziesz prowadził aerobik ?
- Eeee nie. Aczkolwiek to nie było by takie złe. Wyobrażasz sobie te wszystkie ślicznotki w obcisłych koszulkach itd ? - powachlował się ręką udając że robi mu się gorąco. Dałam mu lekko z łokcia na co ten wybuchnął śmiechem.
- Mam pracować jako trener boksu.
- Co ?! - zamrugałam oczami a kawałek chleba który właśnie miałam w ustach utkwił mi w gardle.
- Niki... Ćwiczę tam najdłużej a gość który sie tym zajmował wcześniej odszedł. A zresztą. Ćwiczę odkąd skończyłem 15 lat. Teraz mam 19. Nie widzę przeszkód.
- Będziesz walczył ?
- To bardzo prawdopodobne skarbie - wzruszył ramionami udając że jest mu to obojętne.
- Aż tak bardzo chcesz żeby ktoś ci obił tą śliczną mordkę ?
- Mam śliczną mordkę ? - poruszył znacząco brwiami.
- Może...
- Może ? - spytał siadając na kanapie tak że ja siedziałam teraz na jego kolanach. Przełożył jedną moją nogę tak że teraz miałam kolana po obydwóch stronach jego ud. Pochylił się zbliżając czoło do mojego.
- Może - rzuciłam. Chłopak już miał złączyć nasze usta kiedy wepchnęłam mu do buzi ostatni kawałek kanapki którą miałam w rękach. Wyswobodziłam się z jego uścisku i zaczęłam uciekać przed nim. Dobiegłam do łazienki i już miałam zamknąć za sobą drzwi kiedy duży biały convers mi to uniemożliwił.
Po chwili zaraz obok mnie stał już Filip. Zmarszczył czoło i podszedł bliżej.
- Nierzeczna dziewczynka. Będzie kara. -złapał mnie w tali i zaciągnął pod prysznic. Odkręcił kurek puszczając strumień wody prosto na na moje ubranie. Popatrzyłam na niego po czym wyrwałam mu spryskiwacz i teraz to on był coraz to bardziej mokry.
- Niki ! Przestań ! Nie mam żadnych innych ciuchów.
- Spokojnie. Pożyczę ci jakąś kieckę - wyszczerzyłam się .
Po chwili stąpiłam. Filip także. Zakręcił kurek i złożył na moich ustach namiętny pocałunek. Wplątałam ręce w jego włosy i pociągnęłam lekko za końcówki. Po raz kolejny jęknął. Włosy są chyba jego słabością. Naprawdę lubi kiedy mu to robię. Uśmiechnęłam się nadal nie odrywając od niego ust.
- Co cię tak bawi ?
- Nic nic... Po prostu zastanawiam się jak byś wyglądał w mojej kiecce..
- Jak to jak ? Se.. znaczy słodko - puścił mi oczko.
- Chodź. - pociągnełam go za rękę. Dałam mu czysty ręcznik którym wytarł moką twarz i włosy.
Pociągnęłam go za sobą do pokoju Michała po czym przysiadłam przy komodzie otwierając ją wcześniej. Wyciągnęłam z niej podkoszulek i szorty po czym zamknęłam szufladę rzucając ubranie Filipowi.
- Uroki starszego rodzeństwa - uśmiechnęłam sie i wyszłam do siebie do pokoju. Wzięłam ubranie i zamknęłam się w łazience. Kiedy wysuszyłam włosy, wróciłam do pokoju gdzie zastałam przebierającwgo się bruneta. Stał na środku pokoju bez koszulki , wciągając na siebie szorty brata.
- Myślałem że pozwolisz mi sobie pomóc się ubrać - jęknął przeczesując włosy palcami gdy już uporał się z ubraniami.
- Oj ... Chyba nie pomyślałam - posłałam mu uśmiech.
- Chyba będę sie już zbierał. - powiedział otwierając okno i siadając na parapecie.
- Nie żebym ci coś sugerowała ale mamy w domu drzwi. Nie musisz skakać z okna - kiwnął głową z dezaprobatą.
- Pusujesz zabawę malutka.
- Och przepraszam malutki.
Wyszczerzył się chichocząc lekko a po chwili już go nie było. Zamknęłam za nim okno i wróciłam do łazienki żeby uprzątnąć tą wodę na podłodze za nim wróci ojciec z Michałem.
Byłam właśnie w trakcie sprzątania kiedy usłyszałam dzwonek telefonu.
Mam Cię cz*31
Droga autokarem do domu minęła dość szybko. W sumie całą przespałam , ale mniejsza o to.. Pod szkołą byliśmy koło 17. Ku mojemu zdziwieniu czekał tam na mnie tata. Spodziewałam się raczej Michała...
Pożegnałam się z Filipem i podeszłam do taty ciągnąc swoją walizkę. Przytulił mnie po czym ją ode mnie zabrał i włożył do bagażnika.
- Udały się wakacje ? - spytał kiedy siedzieliśmy już w samochodzie.
- Jasne. Było świetnie. Mam masę zdjęć.
- To się cieszę - uśmiechnął się nie odrywając oczów od drogi.
Na podjazd przed domem wjechaliśmy około 10 minut później. Wysiadłam z samochodu i dostrzegłam stojącego w drzwiach Michała. Podbiegłam do niego i mocno przytuliłam.
- Aż tak się stęskniłaś ? - spytał z uśmiechem na ustach.
- Oczywiście - jeszcze mocniej go przytuliłam. Chwilę później wyswobodziłam się z jego uścisku i wróciłam do samochodu po swoją torebkę.
Wchodząc do salonu byłam szczęśliwa. Wreszcie w domu.
- W sam raz trafiłaś na pizze - wyszczerzył się Michał. Opadłam zmęczona na kanapę i włączyłam telewizor. Nie pamiętam kiedy ostatnio siedziałam z tatą na jednej kanapie. Uśmiechnęłam się sama do siebie.
Zajadaliśmy się pizzą i gadaliśmy o wszystkim. Opowiadałam im co się działo na obozie itd. Pominęłam oczywiście parę szczegółów jak na przykład to że mam chłopaka - naprawdę nie chciałam zepsuć wieczoru. Powiem im w swoim czasie.
Było już około dziesiątej kiedy poczułam się cholernie zmęczona. Podniosłam się z kanapy , powiedziałam " dobranoc i wyszłam z walizką do swojego pokoju.
Stanęłam przed drzwiami sypialni i pociągając za klamkę otworzyłam je. Kiedy weszłam do pomieszczenia, z wrażenia upuściłam walizkę i torbę którą ściskałam w ręce. To na pewno mój pokój ? Rozejrzałam się dookoła. Mój stary pokój zamienili na nową i o wiele ładniejszą a przede wszystkim praktyczniejszą sypialnię. Zniknęły białe mebelki które towarzyszyły mi odkąd miałam sześć czy siedem lat. Pamiętam jak bardzo kłóciłam sie z rodzicami podczas przeprowadzki tutaj że chyba najwyższa pora na kupienie mi nowych. A teraz ? Wyglądał jak wyrwany z magazynu. Podeszłam do dużego obrazu zaraz koło łóżka chcąc mu się lepiej przyjrzeć. Oparłam lekko dłonią o tapetę kiedy zorientowałam się że jest ona naklejona na drzwi. Popchnęłam delikatnie drewnianą powierzchnię a moim oczom ukazała się garderoba. Czy ja jestem w raju ? Zaraz pewnie się obudzę w swoim starym białym łóżku.
- Podoba się ? - Michał stał w drzwiach oparty framugę z rękami złożonymi na piersi.
- Żartujesz ? Jest pięknie ! - podbiegłam do niego i mocno przytuliłam. Zamknął mnie w niedźwiedzim uścisku i poczochrał moje włosy. - Dziękuję.
- Nie dziękuj mi tylko tacie. To on wszystko wymyślił. - Wyswobodziłam się z jego uścisku i pobiegłam schodami na dół szukając taty. Siedział na kanapie z nosem w papierach rozłożonych na stoliku przed nią. Podeszłam do niego i mocno przytuliłam.
- Dziękuję - wyszeptałam całując go w policzek.
- Nie ma za co skarbie uśmiechnął się i wrócił do papierów. No i to by było na tyle z czułości. Wróciłam na górę zahaczając po drodze o łazienkę i biorąc z niej kosz na brudne ubrania. Położyłam go koło walizki i wrzuciłam do niego ciuchy z wakacji. Już miałam iść z powrotem do łazienki kiedy do moich uszów dobiegł dźwięk przychodzącej wiadomości. Podniosłam się z dywanu i ruszyłam w kierunku stolika na którym leżał telefon. Przejechałam palcem po ekranie odblokowywójąc go i otworzyłam wiadomość.
Podeszłam do okna i otworzyłam je. Spojrzałam w dół a tam dostrzegłam wspinającego się po rynnie Filipa. Kiedy wdrapał się już na okno posłał mi ten swój zabójczy uśmiech po czym pocałował mnie delikatnie. Zsunął się z parapetu na podłogę a ja zamknęłam za nim okno. Kiedy się odwróciłam w jego stronę przyciągnął mnie do siebie po czym złączył nasze usta. Swoje ręce położył nieco powyżej moich bioder przyciągając mnie jeszcze bliżej. Cicho jęknęłam kiedy jedna z rąk zsunęła się na mój pośladek. Wykorzystał moment kiedy moje usta były rozsunięte i wsunął swój język głębiej. Po chwili toczył walkę razem z moim. Podniósł mnie delikatnie do góry tak że teraz moje nogi były zaplecione wokół jego tali i ruszył w kierunku łóżka. Składając mokre pocałunki na mojej szyi położył mnie na miękkiej pościeli nadal się ode mnie nie odrywając. Po raz kolejny jęknęłam cicho kiedy poczułam jak lekko przygryza a później ssie skórę na mojej szyi. Cholera będzie ślad. Wplątałam palce w jego włosy kiedy ponownie złączył nasze usta. Ciągnąc za końcówki włosów po raz pierwszy dzisiaj to on wydał lekkie jęknięcie które za wszelką cenę chciał stłumić. Wybuchnęłam śmiechem . Wtedy brunet oderwał się ode mnie i patrząc prosto w oczy podniósł się wyżej opierając ciężar na prawej ręce ułożonej tuż nad moją głową. Nasze usta dzieliło od siebie zaledwie kilka centymetrów. Kiedy po raz kolejny Filip chciał je połączyć rozległ się dźwięk telefonu. Chłopak zignorował go.
- Odbierz - szepnęłam kiedy zaczął dzwonić jeszcze raz. Podniósł się i usiadł na łóżku a ja ruszyłam w kierunku szafy skąd wyciągnęłam luźną koszulkę i szorty.
- Idę do łazienki - szepnęłam bezdźwięcznie do chłopaka który nie spuszczał ze mnie wzroku nawet wtedy gdy rozmawiał przez telefon. W odpowiedzi pokiwał głową.
Zamknęłam za sobą drzwi i udałam sie do łazienki. Jednak drogę zagrodził mi Michał.
- Nie mówiłaś że masz chłopaka - wyszczerzył się.
- Nie pytałeś - chciałam go minąć ale ten mi na to nie pozwolił.- A tak w ogóle skąd wiesz ? - spytałąm zdezorientowana.
- Powiedzmy że byłem świadkiem baaardzo pikantnej sceny.
- Alee j-jak ?
- Następnym razem zamykaj drzwi - puścił mi oczko po czym wrócił do swojego pokoju zostawiając mnie sam na sam ze swoimi myślami.
Szybki prysznic powinien postawić mnie na nogi - pomyślałam wchodząc do kabiny prysznicowej. Ciepła woda spływała po moich plecach co działało na mnie bardziej usypiająco niż pobudzająco. Wyszłam spod prysznica i ubrałam się w przygotowane wcześniej ciuchy. Idąc do pokoju nie myślałam o niczym innym jak o moim cieplutkim łóżeczku. Wchodząc do pokoju zastałam leżącego na łóżku Filipa. Bawił się moją bransoletką którą zostawiłam na nakastliku obok łóżka. Położyłam się obok niego na łóżku.
- Będę się zbierał. Jesteś zmęczona. - stwierdził podnosząc się na łokciach by odłożyć bransoletkę nadal nie spuszczając ze mnie wzroku.
- Zostań - szepnęłam ściskając go delikatnie za dłoń.
- A co z rodzicami ? Hmm ? Z bratem ?
- Spokojnie. Chyba się nie boisz mojego brata co ?
- No nie wiem. - udał że sie trzęsie ze strachu.
- Zostań. Zaraz wracam.
Wyszłam po cichu z pokoju przypominając sobie że została jeszcze spora część pizzy. Wzięłam do ręki pudełko po czym wróciłam na górę. Kiedy weszłam do pokoju zastałam leżącego na łóżku Filipa. Bawił się moją bransoletką którą zostawiłam wcześniej na szafce obok. Wczołgałam się pod kołdrę obok niego.
- Może obejrzymy jakiś film ?
- Jasne. - podniósł się by po chwili wrócić z laptopem. - Zgaduję że kreskówka ?
- Myślałam raczej o jakiejś komedii czy coś. Ale skoro nalegasz... - westchnęłam.
Uśmiechnął się pod nosem po czym puścił film. Położył urządzenie na wprost łóżka na blacie małego stolika i wrócił do łóżka zrzucając jeansy i koszulkę , tak że teraz był w samych bokserkach. Oparł się o zagłówek przyciągając mnie do siebie. Oparłam się wygodnie o jego tors i zajadając się pizzą pogrążyliśmy się w filmie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




