wtorek, 27 sierpnia 2013

Mam Cię cz*46


Nie mogłam się oprzeć *.* Ale słodziak ! <3 br="">

- Nie poddawaj się. Już nie daleko ! - krzyknął Filip biegnący kilka metrów przede mną. Po co ja się dałam namówić na to poranne bieganie ? Ja rozumiem że chłopak jest bokserem i to całkiem niezłym i że chce utrzymać swoją kondycję , ale po co mnie w to wplątuje ?! Mogła bym sobie teraz leżeć w wielkim łóżku otulona miękką kołdrą ....
- Dawaj Niki. Dawaj ! - zatrzymał się na chwilę bym mogła go dogonić po czym chwycił moją dłoń i pociągnął za sobą.
- Jezu człowieku. Ja nie wiem co ty łykasz że masz taką energię, ale podziel się tym ze mną. - jęknęłam czując jak moje nogi coraz bardziej się buntują odmawiając posłuszeństwa.
- Nie przesadzaj. Jeszcze jakieś 3 kilometry i będziemy w domu - puścił mi oczko.
- Co ?! Ile ? - zatrzymałam się wślepiając w niego swoje gały.
- Żartowałem. Za 10 minut będziesz mogła dać się pochłonąć nic nie robieniu - wyszczerzył się i ponownie ścisnął mi dłoń.
- Co nazywasz nic nie robieniem ? - podniosłam brew mierząc go wzrokiem.
- Och nic, nic.
- Czyli twierdzisz że nic nie robię ? - nadal nie ustępowałam. Wywiercałam mu wzrokiem dziurę w czole czekając na odpowiedź.
- Może... - jęknął wymijająco. - Chyba że ślęczenie na leżaku z czasopismem i radyjkiem nazywasz harówą.
O nie. Tego było już za wiele. Po raz kolejny zatrzymałam się i pochyliłam ku ziemi by złapać oddech.
- W takim razie ty dzisiaj gotujesz. Myślę że z odkurzaczem też sobie poradzisz. Pralka też nie gryzie, a z tego co się orientuję komuś zaczyna brakować czystych podkoszulków  - uśmiechnęłam się. Jestem prawie pewna że sobie nie poradzi z tym wszystkim.
- Łatwizna - parsknął śmiechem udając że go to nie rusza.
- Łatwizna ? - zmierzyłam go wzrokiem z całych sił powstrzymując się od uśmiechu. Już go widzę z koszykiem prania w ręce i z odkurzaczem w drugiej.
- No proste. A teraz biegniemy. - i znowu byłam ciągnięta po betonowej alejce okalającej jezioro. Nie mam pojęcia jak długo już biegliśmy ale wiem że więcej nie dam się namówić.
" No chodź ! Będzie fajnie ! Pozwiedzamy okolicę , rozejrzymy się trochę" - przedrzeźniałam właśnie w myślach chłopaka kiedy poczułam jak na coś wpadam. Zamrugałam oczami wracając myślami " z powrotem na ziemię ".
- Bieganie aż tak cię pochłonęło ? - spytał Filip kiedy odkleiłam się od jego pleców. - Jak chcesz możemy zrobić jeszcze jedną rundkę.
- Jak zrobisz pranie - puściłam mu oczko i minęłam go w drzwiach frontowych domu. Od razu poszłam do łazienki i weszłam pod prysznic. Kiedy skończyłam, owinęłam się ręcznikiem i weszłam do pokoju. Pochyliłam się nad torbą i wyciągnęłam z niej strój kąpielowy. Z powrotem zamknęłam się w łazience. Ubrałam sie w przyniesione rzeczy i dodatkowo nałożyłam na siebie koszulę jeansową.
Zeszłam po schodach łapiąc po drodze książkę którą wczoraj zostawiłam na podłodze koło łóżka i okulary przeciwsłoneczne. Mijałam właśnie pralnie kiedy coś przykuło moją uwagę. Wetknęłam głowę w szparę w drzwiach i omal nie udusiłam się tłumionym chichotem.
Na podłodze obok półki  z środkami czystości siedział Filip. Oparty plecami o ścianę skanował butelki z płynami. Czytał ulotki, przyglądał się obrazkom szukając odpowiedniego. Mina z jaką to robił mówiła sama za siebie. Nutka desperacji wymieszana ze znudzeniem i złością która wzrastała z każdym kolejnym płynem w ręce.
- Co robisz ? -  nie wytrzymałam. Musiałam sie odezwać.
- Pranie ? - spytał starając się zamaskować swoją dezorientację.
- Może ci pomóc ? - ogarnęłam wzrokiem
- Myślisz że sobie nie poradzę ? - spytał patrząc na mnie podejrzliwie.
- Ty to powiedziałeś. Więc jak byś potrzebował pomocy... Będę w ogrodzie. - posłałam mu uśmiech i wyszłam na zewnątrz. Ściągnęłam z siebie koszulę i rzuciłam ją na oparcie fotela po czym ułożyłam się na nim wygodnie naciągając okulary na nos.
Po godzinie leżenia plackiem na słońcu z głową w książce miałam dość. Podniosłam się z leżaka i narzuciwszy na siebie koszulę ruszyłam do kuchni. Wyciągnęłam z lodówki kolę i nalałam trochę do szklanki po czym rozpoczęłam poszukiwanie Filipa. Zajrzałam do salonu, sypialni, łazienki nawet przed dom ale jego nigdzie nie było. Odnalazłam telefon i już miałam do niego dzwonić kiedy usłyszałam jakiś hałas w pralni. Zajrzałam tam i omal nie padłam ze śmiechu.
Chłopak klęczał na podłodze wyciągając z pralki wyprane ciuchy do małej miednicy.
- Czy to nie było wcześniej białe ? - spytałam na nierówno zabarwioną na zielonkawy kolor koszulkę którą trzymał właśnie w ręce i z kamienną miną się jej przyglądał.
- Yyy nie - jęknął i zwinął materiał w kulkę rzucając do miednicy.
- Umm zapomniałam ci powiedzieć. Białe rzeczy trzeba prać osobno z kolorowymi. - wydukałam za wszelką cenę powstrzymując się od śmiechu. Chłopak tylko przewrócił oczami nie przyznając się do porażki i minął mnie w drzwiach.
Mimo wszystko nie zamierzałam mu odpuścić. Twierdzi że nic nie robię całymi dniami ? Niech wie co to znaczy.
- Co mamy na obiad ? - spytałam idąc za nim w kierunku ogrodu.
- Tym też ja mam się zająć ? - westchnął wytrzeszczając oczy.
- No tak. Przecież ja gotuję a z tego co pamiętam, postanowiłeś przejąć dzisiaj moje obowiązki żeby udowodnić że nic nie robię całymi dniami.
- Oj cicho bądź - klepnął mnie w tyłek i powiesił na sznurku kolejną koszulkę by wyschła.  - Chyba gotowałem już nie raz ? Nie widzę w tym nic trudnego.
- Dobrze. I jesteś pewny że nie potrzebujesz pomocy ?
- Nie - odpowiedział stanowczym głosem i kontynuował rozwieszanie mokrych ubrań.
- Okej. - wzruszyłam ramionami i wróciłam do domu. Naciągnęłam na siebie dresowe szorty i wyłożyłam się wygodnie na kanapie. To już czwarty dzień tutaj. Za niecałe trzy , będę musiała wrócić do rzeczywistości.
Sięgnęłam po pilot i włączyłam telewizor. Zaczęłam "skakać" po kanałach szukając czegoś w miarę ciekawego, jednak nic takiego nie było. Ostatecznie zatrzymałam się na MTV.

- Obiaad ! - ze snu wyrwał mnie krzyk Filipa. Przetarłam sennie oczy i podniosłam się z kanapy. W całym domu unosił się przyjemny zapach a jego ewidentnym źródłem była kuchnia. Ruszyłam chwiejnym krokiem w jej kierunku.
- Dzisiaj jemy na tarasie. - uśmiechnął się brunet mijając mnie w drzwiach z talerzami w ręce. Wzięłam miskę z sałatką i udałam sie za nim. Usiadłam na drewnianym krzesełku pod wielkim parasolem nadal sennie się przeciągając. No obudź się wreszcie - karciłam się w duchu.
- Obudziłem cię ? - spytał chłopak siadając naprzeciwko mnie.
- No troszkę - uśmiechnęłam się nieśmiało sięgając po widelec.
Podczas jedzenia debatowaliśmy nad tym jak spędzimy popołudnie. Ja chciałam trochę popływać jednak chłopak upierał się że woli zostać w domu i jak to ujął "poleżeć sobie ze mną do góry brzuchem".
- Cały dzień będziemy leżeć ? A ja myślałam że zamierzasz dbać o swoją kondycję...
- Tak się składa kochanie że jakoś nie leżałem dzisiaj za wiele.
- No tak - westchnęłam - Ty wolałeś zająć się farbowaniem koszulki na zielono .... - nie wytrzymał. Wybuchnął śmiechem , a ja mimo wielu prób nie powstrzymałam się przed parsknięciem .
- Grasz nieczysto - podniósł brew i spojrzał na mnie z "poważną" (mam nadzieję że czujecie ten sarkazm) miną.
- A skoro już o tym mowa ... Sprzątasz po obiedzie a ja spakuje koc oraz parę innych drobiazgów i idziemy na plażę - wyszczerzyłam się i wstałam z krzesła. Podeszłam do chłopaka po czym złożyłam całusa na jego policzku. Już miałam odchodzić kiedy poczułam jak łapie mnie za rękę i ściąga w ten sposób na swoje kolana. Mimowolnie na nich usiadłam i popatrzyłąm z wyrzutem na chłopaka. Uraczył mnie długim, namiętnym pocałunkiem.
- Wolę zostać w domu.  - szepnął gdy tylko się ode mnie oderwał.
- Dlaczego tak się uparłeś ? - przewróciłam oczami.
- Bo nie chcę żeby jacyś inni goście rozbierali wzrokiem moją piękną dziewczynę na plaży. A uwierz mi że w tym kostiumie wyglądasz nieziemsko i jestem pewien że nie tylko ja musiał bym się powstrzymywać przed porwaniem cię i zatrzymaniem tylko dla siebie- uśmiechnął się na co moją twarz oblał rumieniec.
- Więc mówisz że chcesz mnie porwać i zatrzymać tylko dla siebie ? - zagryzłam delikatnie wargę a chłopak puścił mi oczko.
- Nie tylko chcę. Ja to zrobię - szepnął mi do ucha i podniósł się z krzesła trzymając mnie na rękach.
- Hmmm nie ! Protestuje ! Najpierw musisz posprzątać - zaczęłam się śmiać na co on szybkim krokiem ruszył w kierunku hamaku.
- Sprzątanie nie ucieknie - westchnął kładąc mnie na miękkim materiale po czym zajął miejsce obok mnie. Owinął  mnie swoimi ramionami a ja wtuliłam się w jego tors.
- I widzisz ? O wiele lepiej niż na plaży. - wymamrotał.
- Mhmm - zamruczałam.
Zamknęłam oczy odprężając się całkowicie. Skanowałam w myślach wszystko to co razem przeżyliśmy. Wszystko to co się między nami wydarzyło. I nagle coś przyszło mi na myśl.
** powrót do spotkania w parku.
- Chciałeś się spotkać ... - szepnęłam zrezygnowana. Nie wiedziałam już co mam robić. Jak mamy znowu się do siebie zbliżyć skoro nie potrafimy ze sobą rozmawiać ?
- Tak.. Niki posłuchaj.. - zatrzymaliśmy się a on złapał mnie za rękę , chowając w swojej.  - Ja... Ja nie wiem co się ze mną dzieje bez ciebie. Ja próbowałem.. Starałem się o tobie zapomnieć bo wiem że twój ojciec ma rację. Nie powinnaś zadawać się z kimś takim jak ja... W dodatku nie znając mojej przeszłości...


 **
- Filip ?
- Hmmm ? - mruknął przesuwając twarz bliżej mojej głowy by po chwili mógł wtulić nos w moje włosy.
- Pamiętasz jak byliśmy w parku ? Wtedy, po naszym rozstaniu ?
- Tak pamiętam. O co chodzi ?
- Mówiłeś że nie powinnam się zadawać z kimś takim jak ty ze względu na twoją przeszłość - poczułam jak jego ciało tężeje. Wszystkie mięśnie się napięły co mnie trochę zaniepokoiło. Podniosłam na niego wzrok by lepiej się mu przyjrzeć. Patrzył przed siebie a jego oczy wypełnione były totalną pustką. Jakby wpadł w jakiś trans. Pogłaskałam go delikatnie po policzku starając się go uspokoić. Muszę że odkąd więcej trenuje boks stał się bardziej nerwowy.
- Wszystko okej ? -szepnęłam nie odrywając dłoni od jego policzka. Pokręcił niespokojnie głową. Na jego twarzy widniało przerażenie. Co on przede mną ukrywa ? Zamierza mi w ogóle powiedzieć ?


---------------------
Wiem że jestem trochę spóźniona ale nie mogłam się wyrobić. Myślę że rozdział w miarę długi i chyba całkiem całkiem. Po raz pierwszy od dłuższego czasu miałam przypływ weny. Miłego czytania /Mikka <3 p="">

Mam Cię cz*45

Obudziłam się rano nie bardzo wiedząc gdzie jestem. Dopiero po chwili otrząsnąłam sią z szoku jaki mnie ogarnął zaraz po otworzeniu oczu. 
Podniosłam się z łóżka i chwiejnym krokiem ruszyłam do łazienki. Stanęłam przed lustrem i dopiero teraz zdałam sobie sprawę że jestem całkiem naga. Moją twarz oblał rumieniec kiedy na myśl nasunęły mi sie wspomnienia z ubiegłej nocy. Jakby to powiedzieć... Dość pikantnej nocy.Ale nie zagłębiajmy się w to.
Zgarnęłam włosy w wysokiego koka i weszłam pod prysznic. Kiedy skonczyłam , owinęłam wookół siebie ręcznik i wysłam z pomieszczenia w poszukiwaniu torby z ubraniami. Wyciagnęłam z niej szare spodenki dresowe zieloną bokserkę.
Nadal trochę zaspana ruszyłam schodami na dół w kierunku kuchni. Jeszcze nie za bardzo orientowałam się w tym domu. A trzeba przyznać że jest on całkiem duży.
Będąc w kuchni od razu rzuciłam sie na lodówkę. Dopiero ciagnąc za drzwiczki zorientowałam się że przypięta jest do nich karteczka podtrzymywana przez mały kolorowy magnez.
" Jestem na zakupach. Niedługo wrócę.
                                                     F. "
Uśmiechnęłam się i otworzyłam lodówke. Wyciągnęłam mały jogurt, łyżeczkę z szuflady obok i usiadłam na kanapie przed telewizorem. Sięgnęłam po komórkę i wyslalam do Filipa krótkiego sms'a.
" Kup czekolade bo nie wpuszczę Cię do domu ;x to nie żarty "
Odłożyłam telefon z powrotem na komodę i zajęlam się oglądaniem jakiegoś totalnie kiepskiego serialu. Ślepiłam w ekran tylko po to by zająć się czymś do powrotu chłopaka.
Około godziny później do moich uszu dobiegł dźwięk parkujacego na podjeździe samochodu. Rzucilam się do drzwi upewniając że są zamknięte. Oparłam się o nie plecami i zjechałam na podłogę.

Nie musiałam długo czekać bna Filipa który już po chwili zaczął szarpać się z drzwiami.
- Niki ! Otwórz mi !
- Dostałeś sms'a ? - zachichotałam spod drzwi.
- Mhm - on rownież się zaśmiał.
- Więc kupiłeś o co prosiłam ? - podniosłam sie z podłogi i odsłoniłam firankę z wąskiego okienka zaraz przy drzwiach.
- Jasne. Otwórz.
- Pokaż że naprawdę ją masz  - usmiechnęłam się kiedy zauważyłam że chłopak stopniowo traci cierpliwość
- Mam w rękach 3 torby z zakupami. Myślisz że wiem w której ją schowałem ? - jęknął
Otworzyłam niepewnie drzwi wychylając głowę.
- Ale wiesz że jeśli mnie okłamujesz to sie na tobie zemszczę ? - pokiwalł głową z dezaprobatą , usmiechając się pod nosem. Minął mnie w drzwiach i postawił zakupy na wyspie kuchennej. Zabraliśmy sie za rozpakowywanie ich. Na dnie największej z papierowych toreb leeżała duża czekolada. Wyciągnęłam ją z uśmiechem na ustach. Byłam prawie pewna że zapomni kiedy wysyłałam mu tego sms'a i że będe mogła się z nim troszkę podroczyć z tego powodu a tu takie coś...
- Mowiłem ze mam - puścił mi oczko kiedy zauważył co trzymam w dłoniach. 
- Nawet przez moment w to nie wątpiłam - uśmiechnęłam się .
Wzięłam puste już siatki i wyrzuciłam je do kosza. Zabrałam ze stołu czekoladę i wyszłam za Filipem do ogrodu.
- Posuń się - popchnełam go lekko by zrobił mi miejsce na hamaku obok siebie.
- Nie mam miejsca - zasmiał się.
- No tak. - odłożyłam na moment czekoladę na ziemie po czym pociągnęłam za materiał hamaku z jednej strony tak że chłopak wyladował na trawie. - O. I już jest. - z dumną miną rozsiadłam się wygodnie.
Jednak wiedziałam że brunet ne odpuścii. To poprostu nie w jego stylu. Poczekał na dogodny moment kiedy zajęłam sie targaniem opakowania czekolady i z impentem wskoczył na hamak przygniatając mnie.
- Hmmm. - mruknął - jesteś całkiem wygodna. Przyjemnie prawda ?
- yyy jasne. Przecież nie ma nic wygodniejszego niż twoje plecy przygnatające mnie.
- Tak myślałem - usmiechnął się z wyższością i usadowił się wygodnie - tym razem obok mnie.
- Chcesz trochę ? - spytalam podnoszac kostkę czekolady do jego ust.
- Jasne - otworzył buzię i po czym zamknął ją kiedy znalazła sie w niej jedna z kostek.
Oparłam glowe o jego tors i wyciagnelam sluchawki. Podłączyłam je do swojego Ipoda i puściłam ulubionę playlistę. Nagle poczułam jak jeden z kabelków zostaje wyciągmnięty z mojego ucha by po chwili zająż miejsce w uchu Filipa. Uśmiechnęłam się lekko i mocniej się w niego wtuliłam. Uwielbiałam to. Być w jego ramionach, taka radosna i bezpieczna. Beztroska.
Zdecydowanie wszystko o czym marzę to być przy nim. Już zawsze.

----------------------
Rozdział krótki i beznadziejny ale nie miałam weny. Ani kszty i wyszło takie coś. Wybaczcie ale po dzisiajeszym dniu zastanawiam się czy to nie najwyższa pora kończyć. Nie wiem ile można pisać o tak idealnej miłości.

Mam Cię cz*44

- Myślałem że jedziesz z Sarą a nie z nim. - mruknął tata z niezadowoleniem stojąc przy oknie i przyglądając się pakującemu moje bagaże do samochodu Filipa.
- Uparł się że chce mnie do niej podwieźć. - uśmiechnęłam się słabo. T
- Gotowa ? - po pokoju rozniósł się głos bruneta. Stał oparty o framugę drzwi do salonu patrząc na mnie wyczekująco. Pokiwałam głową po czym rzuciłam się z rękami na szyję taty. Uściskałam go mocno.
- Już za tobą tęsknię - szepnęłam mu cicho.
- Ja za tobą też - uśmiechnął się. - Jedź i baw się dobrze - pocałował mnie w czubek głowy i wyswobodziłam się z jego uścisku.
- Do widzenia panu - Filip wyciągnął dłoń w kierunku taty który z początkowymi oporami uścisnął ją. Myślę że zaczyna się godzić powoli z myślą że brunet będzie tu naprawdę często. Nawet sobie nie wyobraża jak mnie to cieszy.
Uśmiechnęłam się do niego machając kiedy odjeżdżaliśmy z podjazdu koło domu.
- Nadal nie rozumiem jak udało ci się go przekonać. - westchnął Filip gdy zniknęliśmy z pola widzenia taty. Na jego usta wkradł się mały uśmiech.
- Mam swoje sposoby - puściłam mu oczko na co jeszcze szerzej się uśmiechnął.
- Co w tej twojej głowie siedzi - pokręcił głową nadal nie kryjąc rozbawienia.
TY ! - miałam ochotę krzyknąć ale jednak się powstrzymałam. Jeszcze by zawróci i stwierdzi że nie wytrzyma tygodnia z taką psychopatką. Wybuchnęłam cichym śmiechem.
- Widzę że ktoś tu ma świetny humor - mruknął brunet.
- Świetny to mało powiedziany - przekręciłam się na fotelu by móc lepiej na niego spojrzeć. Jak zwykle skupiony wpatrywał się w drogę przed siebie. Koncentracja widoczna na jego twarzy była mniej więcej taka sama jak wtedy gdy kroił paprykę. Na samą myśl na mojej twarzy zagościł po raz tysięczny dzisiaj uśmiech.
- Ja nie wiem co dzisiaj w ciebie wstąpiło - oderwał na moment wzrok od drogi by na mnie spojrzeć i odwrócił głowę z powrotem w kierunku przedniej szyby.
- Jak daleko to jest ?
- Myślę że jakieś 4 może 5 godzin jazdy. - rzucił klepiąc coś na GPS-ie. - Tak czy inaczej długa droga przed nami.
Przewróciłam się na fotelu i oparłam głowę o szybę. Przyglądałam się krajobrazowi za oknem prowadząc z Filipem rozmowę na temat jego siostry. Opowiadał mi chwilę o niej. Głównie ich wybryki gdy byli młodsi. Już miałam chlapnąć czy z bratem też ma takie wspomnienia ale na szczęście ugryzłam się w język. Bankowo zepsuło by mu to humor a to ostatnie o czym marzę.
- Ty z Michałem też mieliście pewnie jakieś "hity" - uśmiechnął się wyczekująco.
- Czy ja wiem. Często robiliśmy sobie psikusy. Każdy wybierał takie żeby jak najbardziej dokuczyć drugiemu. Pamiętam jak raz upozorowałam zaginięcie jego chomika. Biedak przez dwie godziny zanosił się płaczem.  - uśmiechnęłam sie "niewinnie"
Rozmawialiśmy jeszcze przez dłuższą chwilę. Nawet nie wiem w którym momencie moje powieki zrobiły się ciężkie i nie mogłam ich już za nic utrzymać otwartych.
No tak. Cała ja. Od kąd tylko pamiętam ledwo samochód ruszył a ja już pochrapywałam z nosem przy szybie. Wszyscy w domu się ze mnie zawsze przez to śmiali ale jakoś nic sobie z tego nie robiłam.
- Wstawaj śpiochu - usłyszałam cichy szept tuż przy moim uchu. Otworzyłam senne oczy i poruszyłam sie na fotelu. Filip pocałował mnie w czubek nosa i odpiął mój pas. Uwielbiał wyręczać mnie w tych wszystkich małych rzeczach. Mimo że to jak się o mnie troszczył było naprawdę przyjemne, czasem czułam się przy nim jak dziecko.
Najmniej zgrabnie jak tylko mogłam, wysiadłam z samochodu i rozprostowałam nogi.  Rozejrzałam się dookoła i poczułam jak szczęka mi opada i z hukiem uderza o ziemię.
- Wow ! - jęknęłam przyglądając się domu przede mną. - Ale tu cudownie.
- Prawda ? - Filip złapał mnie za rękę i ruszyliśmy kamienistą ścieżką w kierunku domku.
- Idę już idę ! - usłyszeliśmy krzyk wewnątrz domu kiedy brunet wcisnął dzwonek po raz drugi. Kilka sekund później zamek w drzwiach zazgrzytał i stanęła w nich wysoka brunetka. Kiedy tylko zorientowała się kto stoi za drzwiami , rzuciła się w ramiona Filipa ściskając go mocno.
- Whoaa. Izka , aż tak tęskniłaś ? - spytał brunet próbując rozluźnic uścisk ramion siostry na swojej szyi. Uśmiechnęłam się przyglądając całejtej sytuacji.
- Jeszcze pytasz - westchnęła.
- Niki to Iza. Moja siostra - powiedział chłopak kiedy wreszcie udało mu się wyswobodzić.
Ku mojemu zdziwieniu brunetka zamknęła mnie w niedźwiedzim uścisku. Całkowicie się tego nie spodziewałam więc prawie straciłam równowagę jednak mój chłopak zdaje sobie sprawę z mojej słabej koordynacji ruchów i uratował mnie a w zasadzie nas przed upadkiem.
- Fifi dużo mi o tobie opowiadał - uśmiechnęła się kiedy mnie puściła.
- Hmm i co mówił ?
- Wejdźcie do środka chyba nie będziemy rozmawiać przez próg. - Dziewczyna zaprowadziła nas do salonu a sama zniknęła w kuchni szykując coś do picia.
- Fifi ? - parsknęłam do chłopaka kiedy byliśmy sami.
- Nie pytaj - westchnął na co jeszcze bardziej się roześmiałam.
Czekając na dziewczynę miałam okazję przyjrzeć się pomieszczeniu które było skromnie ale gustownie urządzone.
- Już jestem - wesoły głos Izy rozniósł się po pomieszczeniu a chwilę potem kroczyła z tacką z napojami w ręce. Podała mi jedną ze szklanek i usiadła na przeciwko mnie i Filipa.
- Więc gdzie wyjeżdżasz ? - spytałam nie bardzo wiedząc jak przerwać tą ciszę.
- Słoneczna Hiszpania w tym roku. - uśmiechnęła się. ( Ta dziewczyna naprawdę bardzo często się śmieje)
- Słyszałam że jest tam cudownie.
- Tak ja też. Dlatego się tam wybieram.
Później rozmowa sama się już potoczyła. Iza miała nam bardzo dużo do powiedzenia. Buzia jej się nie zamykała. Bez trudu dało się zauważyć że dziewczyna nie miewa problemu z nawiązywaniem nowych znajomości. Jej pozytywne nastawienie do wszystkiego przyciągało ludzi do niej jak magnez. A pozatym była naprawdę ładna. Dość krótko ścięte włosy podkreślały jej idealne rysy twarzy. Głębia ciemnych oczu hipnotyzowała ( bezwarunkowo to jej i Filipa wspólna cecha.). Byli do siebie tacy podobni. Na pierwszy rzut oka widać że są rodziną i nie ma mowy by się siebie wyparli.
Mimo wszystko byli też swoimi przeciwieństwami.
Ona : Gadatliwa , roztrzepana.
On : Spokojniejszy choć nie zawsze.
- Muszę się już zbierać. Nie chciała bym się spóźnić na samolot. - westchnęła patrząc na zegarek. Podniosła się i ruszyła schodami na górę. Po chwili wróciła z wielką walizką. Filip pomógł zapakować jej walizkę do bagażnika taksówki po czym uścisnęliśmy ją na pożegnanie.
- Rozgośćcie się i bawcie dobrze - pomachała nam i po chwili samochód zniknął nam z pola widzenia.
- To jak ? Zaczynamy nasz tydzień ?
- Nasz tydzień ? Brzmi kusząco  - wyszczerzyłam się i złożyłam na ustach chłopaka drobny pocałunek.
--------
kochani wybaczcie że taki krótki ale znowu wyjechałam na wakacje i nie bardzo miałam czas żeby napisać rozdział.

Sprawa do Was !

Kochani. Z racji tego że nie zamierzam szybko kończyć bloga, postanowiłam zmienić jego wygląd na nowy świeższy. Więc mam do was pytanie.
CZY KTOŚ Z WAS PROJEKTUJE SZABLONY/NAGŁÓWKI ? A jeśli tak czy ma ktoś ochotę zająć się stworzeniem czegoś dla Mam Cię ?
Jeśli tak to proszę o kontakt. Mogę podesłać materiały nad którymi wstępnie myślałam. Jednak z racji tego że jestem zielona jeśli o to chodzi - proszę Was o pomoc.
nr GG. ;43978571

Chcę żeby ten blog jakoś wyglądał / Mikka <3 br="">

Mam Cię cz*43



- Ze wszystkich ludzi na świecie musiałam trafić akurat na ciebie - jęknęłam kiedy rozpoznałam w mężczyźnie leżącym na łóżku. Pawła.
- Jak zwykle bardzo milutka. - uśmiechnął sie pod nosem nadal na mnie nie patrząc.
- Po co przyszedłeś ? - byłam dumna ze swojej pewności siebie gdy tak naprawdę cholernie się go bałam.
- Stęskniłem się skarbie.
- Nie możesz znaleźć sobie jakiejś innej dziewczyny którą będziesz męczył ?
- Ja cię męczę ? - po raz pierwszy dzisiaj na mnie spojrzał.
- Nie no co ty... - westchnęłam zamykając za sobą drzwi i siadając niepewnie na krześle po drugiej stronie pokoju. Zdala od łóżka na którym się wylegiwał chłopak.
- Ranisz mnie Nyśka. - czy on nie może sobie darować tego zdrobnienia ? Jeszcze nie zauważył że to już na mnie nie działa ?
- Nie mów tak do mnie... Spytam jeszcze raz. Po co przyszedłeś ?
- Spotkać się - znów ten odrażający uśmiech przez który po moich plecach przeszedł zimny dreszcz.
- Paweł... Mówiłam ci tyle razy że nie mam zamiaru się więcej z tobą widywać, rozmawiać.. Nie chcę mieć z tobą nic wspólnego.
- Cholera za co ty mnie tak nienawidzisz ? - spytał z nutką ironii w głosie.
- Jeszcze się nie domyśliłeś ? - przewróciłam oczami..
- Nie uważasz że najwyższa pora żeby zapomnieć o tym wszystkim ? - usiadł na łóżku wlepiając we mnie swoje niebieskie gały.
- Ale po co ? Jest dobrze tak jak jest. Mam teraz kogoś i nie zamierzam z niego rezygnować jasne ?  A teraz proszę cię wyjdź i nie włamuj się więcej ...
- Myślisz że tak poprostu odejdę i zostawię cię w spokoju ? To by było za nudne słoneczko. - i znowu zaczęłam się go bać.. - Nie pozwolę ci tak po prostu o mnie zapomnieć jasne ? Chciał do mnie podejść ale złapałam w ręce nożyczki i zatrzymałam ich ostrze na brzuchu chłopaka naciskając na niego ale nie za bardzo by czasem mu czegoś nie zrobić.
- Nie zbliżaj się do mnie - wycedziłam przez zęby kiedy szybkim ruchem chwycił nożyczki wyrywając je z mojej ręki i przystawił ostrzem do mojego gardła.
- Nigdy więcej tego nie rób. Nie radzę ci słoneczko. - uśmiechnął się w ten swój wyjątkowo perfidny sposób. Moja klatka ciężko unosiła się i opadała. Nie mogłam za nic nabrać powietrza w płuca. Strach wymieszany z paniką zawładnął całym moim ciałem.
- Niki nie ma czasem u ciebie mojego .... - drzwi od mojego pokoju otworzyły się a chwilę później stanął w nich Michał. - Paweł ? Co ty kurwa robisz ? - podbiegł do chłopaka który nadal trzymał narzędzie przy moim gardle i odepchnął go.
Boże czy ten idiota naprawde groził mi nożyczkami ? No ale serio ? Po raz kolejny włamuje się do mojego pokoju i zgrywa takiego twardziela,przestępce a jak przyjdzie co do czego to mierzy we mnie nożyczkami które mi zwinął ?
Stanęłam za Michałem który mierzył Pawła wzrokiem typu :" wypierdalaj albo ci pomogę ". Blondyn podniósł ręce w geście obronnym i zbliżył sie do okna. Rzucając nożyczki na podłogę koło łóżka  i wślizgnął się na parapet. Brat podszedł do okna i zamknął je za nim.
Co ja mam zrobić z tym kretynem ? Ile razy jeszcze zakradnie się do mojego pokoju żeby pozatruwać mi życie ?  To naprawdę jest męczące. Nigdy nie wiadomo czego możesz się spodziewać po takim psychopacie. Dzisiaj nożyczki a co następnym razem ?
- Wszystko okej ? - spytał brat podchodząc do mnie i mocno przytulając.
- Tak, jest dobrze - uśmiechnęłam się słabo nie odrywając od niego nawet na minimetr.
- On nie przyszedł tu pierwszy raz prawda ?  - spytał po chwili nieskazitelnej ciszy. W odpowiedzi pokiwałam głową.
- Wcześniej też ci czymś groził ?
- Nie... Zapomnij o nim - uśmiechnęłam się słabo.
- Zapomnieć ? Wchodzę do pokoju i zastaję w nim chłopaka wymachującego przed twarzą mojej siostry nożyczkami. Uwierz mi. Tego się nie da zapomnieć. - pokiwałam z dezaprobatą głową. To teraz mam bardziej przekichane z bratem niż tym psychopatom.
- Tata wie ? - spytał nagle.
- Zwariowałeś ? Nie wypuścił by mnie samej do łazienki. - parsknęłam. Już widzę jak tata łazi za mną krok w krok w obawie że mnie kibel wciągnie. - Tylko Filip wie.
- I co on na to ?
- Chciał go zabić po ostatnim razie.
- Uwierz że też miałem na to ochotę jeszcze niecałe 5 minut temu.
- Zlej go. Ja tam się nim jakoś nie przejmuję. - westchnęłam. - Jest już tata ? - spytałam starając sie za wszelką cenę zmienić temat.
- Nie... Coś długo go nie ma.
- Ostatnio często tak znika. - i nagle coś sobie uświadomiłam. - A może on kogoś ma?
- Nie wiem... Możliwe. Sory Niki ale padam. Dobranoc  - poczochrał mi włosy i wyszedł z pokoju.
Uśmiechnęłam się i runęłam na łóżko. Opatulona szczelnie kołdrą odpłynęłam w krainę Morfeusza.
* Kilka dni później *
- No ale dlaczego nie ? - spytał Filip.
- Ojciec nigdy sie na to nie zgodzi. - westchnęłam. Siedzieliśmy właśnie na kanapie ( ja na kolanach Filipa ) w mieszkaniu chłopaka i ślepiliśmy w kolejny odciek Hous'a.
- Wymyśl coś. - rzucił biorąc do ust kolejną porcje M&MS'ów.
- Gdyby to było takie proste... On nie chce żebym wychodziła z tobą do kina a ty się łudzisz że puści mnie na tygodniowy wyjazd ? - Siostra Filipa wyjeżdża na wakacje i poprosiła go aby ten zajął się jej domkiem nad jeziorem. Na samą myśl żołądek wywija koziołki w moim brzuchu. Tydzień z moim ukochanym. Sam na sam. Tak bardzo chciała bym pojechać...
- Wierzę w ciebie - uśmiechnął się i pocałował mnie w czoło. Wtuliłam się w niego i wróciłam do oglądania filmu.
Kiedy dwie godziny później byłam już w domu, ku mojemu zaskoczeniu zastałam w nim tatę.
- Cześć tato - przywitałam się dając mu całusa w policzek.
- Cześć Nicola. - był wyraźnie zdziwiony moim powitaniem. Od jakiegoś czasu chodziłam wściekła na niego i już w ogóle nie rozmawialiśmy.
- Chciała bym o czymś z tobą porozmawiać..
- O czym dokładnie - spytał siadając  z kubkiem kawy i gazetą na fotelu w salonie.
- Sara wyjeżdża do kuzynki. Ma domek nad jeziorem i wg.. I zapraszają mnie obie.
- Gdzie ten domek. - przełknęłam ślinę siadając na przeciwko niego.
- Na mazurach.
- No nie wiem. To strasznie daleko stąd. - westchnął nie odrywając wzroku od gazety.
- Oj tato ale z Sopotu nie jest aż tak daleko. Rozumiem jak byś się burzył gdybyśmy mieszkali w Krakowie czy coś....
- O ile pamiętam byłaś już w tym roku na mazurach.
- Oj ale to była kolonia. A teraz mam okazję jechać z Fi... Znaczy się Sarą  - jęknęłam. Moja podświadomość strzeliła "Face Plama "
- Zaczęłaś mówić.. Fi .. ? Chodziło ci o tego chłopaka  Filipa ? - spytał podejrzliwie.
- Nie nie... Chciałam powiedzieć Fiona. - boże naprawdę ? Tylko na tyle mnie stać ? Tylko idiota by się na to nabrał.
- Fiona ? - spytał świdrując mnie wzrokiem.
- Jej ksywa. Tak naprawdę ma na imię .. Iwona - ile razy jeszcze będę musiała skłamać dla tego głupiego wyjazdu ?
- I na ilę chcesz tam jechać ?  - ooo jest szansa ! Jest szansa !  Podświadomie właśnie odwalałam swój taniec świadomości.
- Tydzień. Nie więcej - uśmiechnęłam sie słabo. On także. Byłam już pewna w 90 % że się zgodzi.
- To kiedy wyjeżdżacie ? - "Oł jeaaa !" krzyczałam w środku.
- Jutro - uśmiechnęłam się.
- Co ? Jutro ? - zerwał się.
- Dzięki tatusiu - dałam mu buziaka w policzek - Idę się pakować.
Pognałam schodami na górę i zamknęłam się w pokoju. Wzięłam telefon do ręki i wybrałam numer Filipa.
- To o której po mnie wpadniesz ? - spytałam kiedy tylko odebrał.
----------------
Kochani dziękuję Wam za te wszystkie komentarze. Przysięgam że prawie się popłakałam ze szczęścia. Nie wyobrażacie sobie jaka radość rozpiera człowieka kiedy się go doceni. Muszę przyznać że te wasze komentarze dały mi niezłego kopa. Miałam motywacje i oto proszę :) Rozdziały cztery dni z rzędu. Niestety muszę Was zawieść bo muszę wrócić do tego że rozdziały są dwa razy w tygodniu. Jeśli będę miała chwilę to może będzie jeszcze ten trzeci.
Kocham Was / Mikka
PS: Nie złośćcie się na mnie :c

Mam Cię cz*42



W stronę parku szłam dość wolno. Nie wiem czemu ale za wszelką cenę chciałam odwlec chwilę spotkania z Filipem jak najdalej. Nie dlatego ze nie chciałam się z nim spotkać. Po prostu się bałam. Nie wiedziałam jak mam z nim rozmawiać. Czy mam podejść i dać mu całusa na przywitanie czy uścisnąć mu dłoń. Potrząsnęłam głową i odsunęłam te wszystkie myśli na bok. Wchodząc na teren skate-parku czułam jak moje serce przyśpiesza. Po kilku sekundach biło już tak jakby zaraz miało rozpaść się na kawałeczki. Rozglądałam się po parku. Szukałam wzrokiem tej czupryny brunatnych włosów, ciemnych oczu.. Szukałam mężczyzny którego kochałam nad życie. Jednak nigdzie nie mogłam go wypatrzeć. Usiadłam na jednej z ławek i spuściłam głowę ku ziemi. Spojrzałam na zegarek. Za dziesięć 4. Mam jeszcze czas. Wyciągnęłam z torebki telefon i zaczęłam sie nim bawić. Odpaliłam aplikację Pou i tak zleciało mi te dziesięć minut czekania.
- Nie przeszkadzam ? - podniosłam wzrok znad ekranu i mimowolnie wykrzywiłam twarz w uśmiechu.
- Niee.. - wręcz szepnęłam kiedy podsunął mi pod nos małą czerwoną różę.
- Co powiesz na spacer ? - spytał z nadzieją w głosie na co ja tylko pokiwałam głową.
Spacerowaliśmy między alejkami parku nic nie mówiąc. Jak nigdy wcześniej panowała między nami dobitnie krępująca cisza.
- Ślicznie dzisiaj wyglądasz . - westchnął by wypełnić jakoś pustkę między nami.
- Tylko dzisiaj ? - uśmiechnęłam sie słabo chcąc rozluźnić atmosferę. Na nic się jednak zdały moje próby.
- Nie... Nie tylko - spojrzał na mnie a z jego oczu nie dało się nic odczytać.
- Chciałeś się spotkać ... - szepnęłam zrezygnowana. Nie wiedziałam już co mam robić. Jak mamy znowu się do siebie zbliżyć skoro nie potrafimy ze sobą rozmawiać ?
- Tak.. Niki posłuchaj.. - zatrzymaliśmy się a on złapał mnie za rękę , chowając w swojej.  - Ja... Ja nie wiem co się ze mną dzieje bez ciebie. Ja próbowałem.. Starałem się o tobie zapomnieć bo wiem że twój ojciec ma rację. Nie powinnaś zadawać się z kimś takim jak ja... W dodatku nie znając mojej przeszłości. Ale wiesz co ? Jestem pieprzonym egoistą i chcę mieć cię przy sobie bez względu na wszystko. - uniósł moją dłoń i złożył na jej wnętrzu delikatny pocałunek.   - Kiedy wczoraj przyszłaś do mnie... Taka wesoła, piękna..
- ...Pijana - wtrąciłam na co on nie powstrzymał uśmiechu
- Do tego jeszcze wrócimy - puścił mi oczko.
- Dobrze tatusiu - atmosfera między nami znacznie się poprawiła.
- Dziewczyno co ty ze mną robisz ? -pochylił się i złożył na moim policzku mały pocałunek. 
- Kontynuuj - zachęciłam go.
- No więc kiedy do mnie przyszłaś... Ja nie wiedziałem dlaczego... Myślałem ze po tym tygodniu skutecznego unikania mnie ...
- Dlaczego ? - spojrzałam w jego ciemne oczy - Nadal nie rozumiesz ? Filip.. Ja o tobie tak poprostu nie zapomnę. Nie da sie wyrzucić z pamięci osób które się kocha.. - szepnęłam nie odrywając wzroku od jego czarnych tęczówek.
- Ty mnie .. ? - poczułam jak sztywnieje gdy złapałam jego drugą dłoń. Czy jemu tak trudno było zrozumieć że jest dla mnie kimś bardzo, bardzo ważnym?
- Czy cię kocham ? Oczywiście że tak. - uśmiechnęłam się. Brunet nadal stał jak wryty bacznie mi się przyglądając.
- Dlaczego wtedy nie chciałaś mnie słuchać ?
- To nie ja nie chciałam cię słuchać. To ty nic nie mówiłeś. Stwierdziłeś tylko że mój ojciec chyba ma rację i zamilkłeś. - przed moim oczami znów pojawiła się scena tamtej nocy.
- Ja nie wiedziałem co powiedzieć. Twój ojciec... On tak bardzo mnie nienawidzi. Ja nie chciałem żebyś się z nim przez mnie kłóciła.
- Dla niektórych spraw warto.
- Na przykład dla mnie ? - uśmiechnął się nieśmiało.
- Na przykład dla ciebie - szepnęłam. Żołądek podskakiwał mi do gardła ze szczęścia.
- Niki - wyszeptał pochylając się nad moim uchem.
- Tak ?
- Ja też cię kocham - uśmiechnęłam się i złączyłam nasze usta ze sobą w namiętnym pocałunku. Chłopak złapał mnie za szlufki od spódnicy i przyciągnął mnie do siebie jeszcze bliżej.
- Wyglądasz nieziemsko w spódniczce. Powinnaś nosić ją częściej. - jęknął przerywając na moment pocałunek. Poczułam jak moją twarz oblewa gorący rumieniec. Oderwałam się od ust Filipa i wtuliłam się w niego kiedy zamknął mnie w swych ramionach.
- Zobaczymy co da się zrobić - puściłam mu oczko.
Coś we mnie eksplodowało. Czułam jak szczęście rozpływa się w moim ciele docierając do każdej komórki. Z oczu wypłynęła jedna , jedyna łza. Łza szczęścia którą chłopak otarł z mojego policzka swoim kciukiem. Ucałował mnie w czoło i z powrotem splótł nasze palce sugerując powrót do przerwanego wcześniej spaceru.
- Dziękuję za prezent. - uśmiechnęłam się jak dziecko które właśnie dostało ogromnego, mega kolorowego lizaka.
- Prezent ? - podniósł ze zdziwieniem prawą brew.
- Zdjęcie na suficie , miś ..
- Aaa.. To .. Dla ciebie wszystko piękna - pocałowałam go w policzek.
- A tak swoją drogą... Jak udało ci się wyciągnąć to zdjęcie z aparatu Sary ? Przecież to graniczy z cudem - parsknęłam.
- Mam swoje sposoby - wyszczerzył się.
- Czyli ?
- Przekupiłem ją tym ze zapoznam ją z paroma kolegami na najbliższej imprezie - wybuchnęłam śmiechem. Całą Sara. Moja kochana blondi. Uśmiechnęłam się pod nosem kiedy uświadomiłam sobie że wszystko jest już okej. Że nie mam już powodu żeby siedzieć w pokoju i wypłakiwać się w kolejną poduszkę..
A tata ? Musi sobie jakoś z tym wszystkim poradzić.
Chodziliśmy tak sobie po parku jeszcze z dobre dwie godziny. Trzymając się z ręce i ciągle o czymś rozmawialiśmy. Przy okazji dostałam burę za tę imprezę. A raczej za to że wyszłam z niej pijana. Jak to na mojego chłopaka przystało, wygłosił mi dziwnie krótkie kazanie na temat mojej słabej przyswajalności alkoholu. Przetrawiłam to wszystko jakoś. Koło 20 Filip odprowadził mnie do domu. Dostałam buziaka w policzek na pożegnanie i weszłam do domu. Jak się okazało taty jeszcze nie było. Za to Michał wrócił już z wyjazdu na którym był z kolegami. Ucieszyłam się. Tak dawno go nie widziałam i muszę przyznać że tęskniłam za nim.
Siedzieliśmy na kanapie a ja uważnie słuchałam . Opowiadał o swoim wyjeździe pod namioty który w pierwszą noc okazał sie być spaniem w mini vanie bo nie chciało im się rozłożyć namiotu. Śmiałam sie jak opętana kiedy opowiadał kolejne wyczyny swoich kolegów.
- A tutaj sie coś działo ? - spytał kiedy już skończył opowiadać.
- No trochę. Tata wariuje.
- Hmm ? Jak to ? Co zrobiłaś tym razem.?
- Przyłapał mnie w domu z Filipem. Wściekł się , dostałam 2 tygodnie szlabanu , po dwóch dniach siedzenia w pokoju uciekłam , ojciec wparował do domu Filipa , zrobił rozróbę i teraz chodzi jakby miał kij w tyłku. - skończyłam wyliczać wstrzymując oddech. Michał zaczął się śmiać.
- A i zapomniałam dodać.. On nie akceptuje Filipa i za wszelką cenę chce mnie od niego odciągnąć. Uroił sobie że to chłopak nie dla mnie i nie ustępuje.
- A ty oczywiście masz to gdzieś ? - popatrzył na mnie z uśmiechem na ustach.
- Tak jakby  - westchnęłam cicho. Cieszyłam się że jest tutaj blisko.
- Oj Niki... Czuję że on sobie z nerwów wszystkie włosy z głowy powyrywa nim faktycznie mu wypadną. Dajesz mu popalić - uśmiechnęłam się słabo.
- Jasneee. Ja jemu.. - jęknęłam - idę się położyć. Dobranoc - uśmiechnęłam się i wyszłam po schodach na górę.
Stanęłam zdumiona kiedy po otwarciu drzwi od mojego pokoju dostrzegłam w nim mężczyznę tak dobrze mi znanego.
- Tęskniłaś ? - ten głos...

-------
Rozdział trochę nudny mi wyszedł. Ale to jest wstęp do następnego więc myślę że Was nie zawiodę.
DZIĘKUJĘ za tyle cudownych komentarzy pod poprzednim postem. To wiele dla mnie znaczy. Nawet nie wiecie o ile lepiej się później pisze kolejny rozdział kiedy wiesz że ktoś czyta twoje wypociny a w dodatku mu się to podoba.
Jestem z Was dumna. Dajecie człowiekowi motywacje.
JESTEM GOTOWA PRZEDŁUŻYĆ DLA WAS OPOWIADANIE. JEŚLI SOBIE TYLKO TEGO ŻYCZYCIE. mam jeden mały warunek. MUSICIE POKAZAĆ ŻE JESTEŚCIE ! 
TAK WIĘC KOMENTUJCIE ! :D 
Jeżeli macie jakieś propozycje , an temat tego co może się później wydarzyć - śmiało piszcie do mnie mejle ! 
email : emikka@onet.pl   

Kocham was Mikka

Tablica Ogłoszeń :D


DUŻEEE SERDUCHO DLA WAS <3>

Kochani wyłączyłam weryfikację obrazkową w komentarzach i teraz możecie pisać z anonima. Mam nadzieję że zachęci was to do komentowania ^.^
Kocham Was baardzo za te przeszło 6 tysięcy wyświetleń tylko w ciągu lipca. Jesteście niesamowici <3 p="">/ Mikka