wtorek, 27 sierpnia 2013

Mam Cię 39



- Filip - Szepnęłam łapiąc go za ramię i potrząsając delikatnie aby się obudził.- Filip wstawaj !
Otworzył na chwilę oczy po czym ponownie je zamknął i mocniej oplótł mnie rękami.
- Filip ! - warknęłam - Ktoś się dobija do drzwi ! - otworzył sennie oczy, zamrugał kilkakrotnie i zwalniając mnie z uścisku podniósł się z łóżka.
- Sprawdzę to. - westchnął. - Zostań tutaj.
Nie miałam najmniejszego zamiaru go słuchać. Narzuciłam na siebie szorty i wyszłam po cichu z pokoju. Na palcach szłam po zimnej drewnianej podłodze w kierunku drzwi wejściowych.
- Tata ? - szepnęłam kiedy zobaczyłam go w drzwiach.
- Nikola ! W tej chwili się pakuj i wracasz ze mną do domu jasne ?! - ojciec był cały poczerwieniały od złości która z niego kipiała.
- Nie rozumiem jak mnie tu znalazłeś - mój głos nadal był szeptem..
- To w tej chwili jest najmniej ważne. Ważniejsze jest to co ty tutaj do jasnej cholery robisz ? Martwię się pół dnia bo moja córka lata nie wiadomo gdzie z jakimś chłoptasiem z którym w dodatku zabroniłem ci się spotykać !! O szlabanie już nie wspominając.
- Przestań wreszcie ! - w moich oczach zaczęły wzbierać łzy a cichy szept przerodził się w krzyk wymieszany z nutką paniki i strachu. Dlaczego on tak nienawidzi Filipa ? Dlaczego nie może zaakceptować tego, że już nie jestem małą dziewczynką, która potrzebuje swojego tatusia dwadzieścia cztery na dobę? -Dlaczego nie chcesz zrozumieć że chłoptaś którego tak bardzo nie trawisz jest dla mnie kimś ważnym ? To on mnie wspierał kiedy ty miałeś mnie gdzieś zajęty swoją pracą w biurze. Dajmy na przykład wypadek Sary. Pamiętasz ?
- Oczywiście że tak. Ale co to ma do rzeczy ?
- To że kiedy ty siedziałeś z nosem w papierkach on jako jedyny znalazł dla mnie czas. On się bardziej mną interesuje niż ty a teraz chcesz się pozbyć z mojego życia dlatego że jeździ na motorze, ma tatuaż czy może dlatego że dzięki niemu jestem szczęśliwa ? - Przeniosłam wzrok z ojca na bruneta. Wpatrywał się we mnie  z szeroko otwartymi ze zdumienia oczami. Kurcze. Właśnie zdałam sobie sprawę że nigdy nie powiedziałam mu ile tak naprawdę dla mnie znaczy.
- Dziecko czy ty nie widzisz co on z tobą robi ?! Namieszał ci w głowie swoimi słodkimi słókami które pewnie wciska wielu innym równie naiwnym dziewczynom jak ty. - usta Filipa zacisnęły się w wąską linię ze złości. Za wszelką cenę chciał powstrzymać w sobie złość która powoli rozsadzała go od środka. Ścisnęłam go pokrzepiająco w rękę na co trochę się rozluźnił ale nie całkowicie. Nadal wyglądał jak betonowy słup którego za nic w świecie nie powalisz na ziemię.  -  Myślisz że mając piętnaście lat znajdziesz miłość na całe życie ?
- O tym właśnie mówię. Ty nawet nie wiesz ile mam lat !
- Co? Jak to ? - ojciec był coraz to bardziej spanikowany a ja coraz bardziej zirytowana.
- Za dwa tygodnie kończę 17...
- Ale to nie zmienia faktu że nie powinnaś się spotykać z tym chłopakiem ! Odkąd go poznałaś, pijesz alkohol, pyskujesz, uciekasz z domu, masz w nosie wszystko co do ciebie mówię ! Tak więc po raz kolejny zabraniam ci się z nim spotykać. I radzę ci tym razem mnie posłuchaj. A teraz pakuj się do samochodu.
- A jak nie to co ?!- warknęłam
- To oddam cię matce. I już nie tylko na wakacje. Pożegnaj się z tym panem po raz ostatni i idziemy.
- Nienawidzę cię !  - wybuchnęłam płaczem.
- Idę do samochodu. A jeśli nie zjawisz się tam w ciągu dwóch minut zawiozę cię choćby siłą na dworzec PKP - wyszedł trzaskając drzwiami.
- Chodź tu mała - przyciągnął mnie do siebie ocierając z policzka łzy.
- Filip.. Ja z nim nie wracam ! On nie może stawać między nami.
- Wracasz. Musisz....
- Filip ..
- Nie Niki... Może on ma rację ? Może faktycznie mam na ciebie zły wpływ ?
- Co ?! - odsunęłam się od niego robiąc dwa kroki w tył. - Nie mów tak ! On nie ma racji! Nie masz na mnie złego wpływu !!
- Niki..
- Czyli co ? Teraz chcesz ze mną zerwać tak ? Zrobiło się nie przyjemnie więc unosisz ręce do góry i się wycofujesz ?
- Wiesz że to nie tak...
- A jak ? - cisza. Z oczu chłopaka nie mogłam nic wyczytać. Nic oprócz rozdzierającego go bólu. Mój kochany czarny. Już było między nami tak dobrze. Wręcz idealnie. A potem zjawia się troskliwy tatuś którego nigdy nic nie interesowało oprócz tego jakie wpływy ma jego firma.
Ale dlaczego mój ukochany brunet teraz milczał ? Dlaczego nie powiedział że wszystko będzie dobrze, że mam się nie przejmować i że nie interesuje go to co mówi mój ojciec bo chce żebyśmy byli razem ? Dlaczego on teraz milczy ? Ta cisza wyrywa mi serce z klatki piersiowej i łamie na kawałeczki. Może on nie mówi tego bo nie chce ? Wcale tak nie myśli .. A ja ? Ja pewnie byłam dla niego czymś na wzór zabawki zastępczej żeby mógł odreagować rozstanie z Moniką.
Nagle przez głowę przemknęło mi wspomnienie dzisiejszej nocy.
**
Leżałam na łóżku w samej bieliźnie. Nade mną pochylał się Filip świdrując mnie swoimi czarnymi oczami.
- Taka piękna - szepnął i musnął ustami mój nos.
Oplotłam rękami jego ramiona i przyciągnęłam bliżej siebie przyciskając się do jego ciała. Wtuliłam się w jego tors ciesząc naszą bliskością.
- Jesteś pewna ?
- Pewna czego ? - popatrzył na mnie z rozbawieniem.
- Pewna tego czy chcesz abym był pierwszy.
O kurcze jestem pewna że chcę to zrobić właśnie teraz i z nim ? Co do tego drugiego to nie mam wątpliwości ale czy dzisiaj ? Jestem na to gotowa ? Cholera boję się...
- I ostatni - szepnęłam.
Przez moje ciało przeszedł przyjemnie zimny dreszcz kiedy zjechał z pocałunkami na wysokość moich piersi.
**
- Ale byłam głupia - szepnęłam i wybiegłam z mieszkania zostawiając go samego. Byłam już prawie na chodniku kiedy złapał mnie za rękę i przyciągnął mnie do siebie.
- Puść mnie ! - warknęłam ale on nadal nie puszczał. - Zostaw mnie ! - wrzeszczałam pomiędzy napadami płaczu. Nie mogłam na niego teraz patrzeć. Nadepnęłam mu z całej siły nogą na gołą stopę i dopiero wtedy mnie puścił. Wykorzystałam moment i zniknęłam za furtką.

--------------
Macie tutaj taki bonusik ode mnie. Może troszkę krótki ale nie miałam czasu na więcej pisania. Kocham Was / Mikka <3 br="">

Mam Cie 38



Było już całkiem ciemno. Słońce schowało się za horyzontem a na jego miejsce wszedł księżyc. Wyglądał trochę jak nadgryziony od dołu rogalik. Staliśmy tak w wodzie oplatając się nawzajem rękami. On swoje miał na moich biodrach, ja na jego szyi. Wtulił twarz w moje włosy a ja oparta czołem o jego klatkę piersiową nie myślałam o niczym innym jak o tym jak bardzo kocham tego chłopaka. Tak. Wreszcie przyznałam się sama przed sobą. To nie mogło się skończyć inaczej. Jestem na zabój zakochana w wysokim, czarnookim mężczyźnie stojącym przede mną.
- O czym myślisz ? - mruknął w moje włosy.
- Och. O niczym takim. Po prostu się zamyśliłam.
- Um.. Okej.. Wychodzimy ? Widzę że masz już gęsią skórkę. - pokiwałam twierdząco głową i wolnym krokiem ruszyliśmy w kierunku pomostu. Filip pomógł mi wejść na deski zaraz obok naszego koca a chwilę później sam zwinnym ruchem wszedł na nie i stanął koło mnie. Podniósł z ziemi koc i zarzucił go sobie na plecy otulając sie nim.
- Też chciałaś ? - spytał drażniąc się ze mną. W jego oczach tańczyły te wesołe iskierki które tak uwielbiam.
- W zasadzie to nie. - podniosłam szarą koszulkę bruneta i ubrałam ją na siebie. Zebrałam także resztę ubrań w tym jeansy chłopaka i nie patrząc na niego ruszyłam do samochodu. Przez cały ten czas czułam na sobie wzrok chłopaka i chwilę później słyszałam za sobą jego kroki. Otworzyłam drzwi od strony pasażera i wdrapałam się na fotel. Zamknęłam się w samochodzie i rzuciłam ubrania na tylne siedzenie. Kiedy brunet zorientował się co robię podszedł do mojego okna i wskazując na drzwi prosił żebym otworzyła.
- Och ? Też chciałeś ? - mimo moich prób nie udało mi się powstrzymać śmiechu. Na twarzy Filipa też błysnął cień uśmiechu.
- Nie... Wydaje ci się - warknął powstrzymując parsknięcie śmiechem.
- Um... Skoro nie..
- Niki - popatrzył na mnie tymi swoimi ciemnymi oczami i przysięgam że coś we mnie umarło z zachwytu.
- Dobra no ... - nacisnęłam na klamkę od strony kierowcy i drzwi otworzyły się. - Ale z ciebie zrzęda - dodałam kiedy siedział już na fotelu obok. Po chwili jednak wysiadł i skierował się do bagażnika. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę że cały czas jest tylko w przemoczonych bokserkach a ja gapię się na jego umięśniony brzuch.
- Zrób zdjęcie skarbie. Zostanie na dłużej - wyszczerzył się a na moją twarz wkradł się rumieniec. - Wiem że się rumienisz - dodał po chwili i dał mi całusa w kącik ust.
Otworzył bagażnik i wyciągnął z niego czarną torbę. Odsuną suwak i wyciągnął z niej szare spodnie dresowe.
- Załóż. - Podał mi je. Dla siebie wyciągnął podkoszulek i szybkim ruchem przeciągnął go sobie przez głowę.
Wciągnęłam a nogi o wiele za duże spodnie i znów usiadłam na przednim siedzeniu. Usłyszałam dźwięk zatrzaskiwanego bagażnika a moment później na fotelu kierowcy siedział Filip ubrany w biały podkoszulek i jeansy które miał na sobie zanim poszliśmy do wody.
- To teraz do domu ? - spytał Filip mierząc mnie wzrokiem.
- Raczej tak. Chyba że masz inne plany.
- Oj mała.. Z tobą mógłbym mieć cały czas jakieś plany. - żołądek podskoczył mi z radości do gardła.
- W takim razie zostawiam ci wolną rękę.- sięgnęłam ręką na tylne siedzenie i wyciągnęłam z kieszeni szortów telefon. Cholera. 4 wiadomości i 13 nieodebranych połączeń. Wszystko od taty.





Wklepałam szybką odpowiedź że ma się nie martwić i że będę jutro. Wiem że się wkurzy. Wiem ze będzie w domu piekło ale nie zamierzam się teraz tym przejmować. Wole się cieszyć towarzystwem Filipa niż zamartwiać co też mój tata znowu wymyśli. I tak mam już przerąbane za to że wyszłam z domu więc gorzej już być raczej nie może. 
- Co jest ? - spytał Filip wjeżdżając na autostradę.
- To znaczy ? 
- No widzę że coś nie tak. Coś cię martwi ?
- W sumie... Oprócz 13 nieodebranych połączeń od taty i 4 wiadomości nic mnie nie martwi.
- Może powinienem zawieźć cię do domu ? 
- Nie... Nie chcę tam dzisiaj wracać. Chcę zostać z tobą. - złapał moją rękę i zaczął pocierać knykcie.
- Głodna ? - dopiero teraz zdałam sobie sprawę że od rana nic nie jadłam. A jest prawie północ.
- Jasne.
Jakieś 10 minut później zatrzymaliśmy się przy KFC. Usiedliśmy przy małym stoliku koło okna.
- Na co masz ochotę ? 
- Hmm.. Może być twister. 
- A do picia ? Cola ? 
- Tak. - uśmiechnęłam się a on dał mi całusa w policzek i ruszył w kierunku kasy. Z powodu braku klientów, co jest raczej normalne o tej godzinie wrócił po kilku minutach. Postawił czerwoną tackę na środku stolika i usiadł naprzeciwko mnie.

- Masz coś przeciwko żebym zabrał cię do siebie ? - spytał zatrzymując samochód na światłach i biorąc kolejny łyk coli. 
- Nie. Nie chcę wracać do domu. 
- Okej. Chciałem się upewnić że się nie rozmyśliłaś. - uśmiechnął sie nieśmiało.
Jakieś 20 minut później byliśmy już pod mieszkaniem Filipa. Gdy tylko wysiadłąm z samochodu chłopak złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę domu. 
- Chcesz coś do picia ? - spytał kiedy byliśmy już w kuchni. 
- Nie dzięki. Mam jeszcze colę. 
- Myślałem o czymś innym. Mam całkiem dobre wino. Może nie jakoś wyśmienite ale nie najgorsze.
- Aa. Um.. jasne. Usiadłam na krześle przy wyspie kuchennej i patrzyłam jak chłopak wyjmuje z lodówki wino. Chwilę męczył się z korkiem który się złamał ale nie było tak źle. 
- Prosze - podał mi jeden kieliszek i łapiąc mnie za rękę pociągnął na kanapę przed telewizorem. Usiadłam obok niego wykładając nogi na sofę i opierając głowę o jego ramię.
- Filip...
- Tak ? 
- Dlaczego nie mówiłeś mi że masz brata ? - poczułam jak cały się spina. Ogarnęła go ta sama ciemność co wtedy w kawiarni gdy wstąpił po ciastka dla bratanicy.
- Nie mam brata. - szepnął.
- Ale jak to ?  Wtedy w kawiarni mówiłeś że idziesz do bratanicy.
- Nie rozumiesz ? Miałem brata ale niecałe dwa lata temu ten dupek zostawił Monikę i wyjechał z miasta. 
- Monikę ? 
- Jego dziewczynę. Zaszła z nim w ciążę więc kretyn się wystraszył i wypierdolił. - z jego oczu kipiała wściekłość. Podniosłam się i ujęłam jego twarz w dłonie. 
- Cśśś - szepnęłam. - Uspokój się.Nie ma sensu się tak denerwować.
- Ale jak można zostawić 16-latkę samą z dzieckiem ? Jakim dupkiem trzeba być ?
- Wiem o co ci chodzi. Rozumiem cię. - pogłaskałam go po policzku.- Więc ostatnio widziałeś brata swa lata temu ?
- Tak i jakoś nie mam ochoty się z nim więcej widzieć. - Jezu ! Nie wiedziałam że on jest takim wrażliwcem. Kurde... On tak to wszystko przeżywa jakby ta Monika była... Była dla niego kimś ważnym ? Cholera... Czy powinnam zapytać ? Czuję że jeśli tego nie zrobię to narażę się na ciąg nieprzespanych nocy.
- Filip ? - głęboki wdech - Czy ona, Monika ... Czy ona była dla ciebie kimś ważnym ? - spytałam dość szybko i raczej wyszedł z tego jakiś pomruk... Ale chłopak zrozumiał.
- Ona... To moja była. Byliśmy ze sobą jakieś 3 może 4 miesiące, a później przedstawiłem ją rodzinie , bratu.. No i chyba domyślasz się jak to się skończyło - mój biedny czarny .. Na widok bólu w jego oczach przed moimi oczami stanął obraz brata Filipa i Moniki trzymających się za ręce a kilka kroków za nimi brunet sam jak palec.
- Kochałeś ją - szepnęłam. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę że wstrzymuję oddech. - Nadal kochasz..
- Co ?! Niee ! - zerwał sie z kanapy jak oparzony i przetarł dłonią włosy. Po chwili usiadł obok mnie i splótł palce swojej ręki z moją. Uniósł moją dłoń i przyłożył do ust , całując jej wewnętrzną stronę. - Ona sie nie liczy. Teraz jesteś tylko ty , rozumiesz ? Ona mnie nie obchodzi ! Odwiedzam czasem ją bardziej ze względu na małą. A poza tym myślisz że można pokochać kogoś w ciągu tak krótkiego czasu ? - " Można !!!!" krzyczy moja podświadomość ale za wszelką cenę próbuję zdusić w sobie ten krzyk. - Ona była dla mnie ważna. Kiedyś. Dostałem kopa w dupe i zamknąłem jej rozdział raz a na zawsze. Teraz zaczynam nowy, a ty grasz w nim główną rolę jasne ? - szepnął - Popatrz na mnie... 
Podniosłam wzrok z podłogi która nagle stała się naprawdę bardzo ciekawym obiektem i popełniłam największy możliwy błąd tej sytuacji. Spojrzałam prosto w jego cudowne oczy i nagle nie pragnęłam niczego innego jak go przytulić, pocałować.
- Uwierz mi.. - szepnął po czym zbliżył twarz do mojej i złączył nasze usta. Tego mi brakowało. Usiadłam na jego kolanach przerzucając nogi po obu jego stronach, wplątałam palce w jego włosy a on przesunął swoje ręce nieco poniżej moich pośladków. Nagle poczułam że mnie podnosi. Wniósł mnie do sypialni i nadal nie przerywając pocałunku położył delikatnie na łóżku. Nim się obejrzałam, oboje byliśmy już w samej bieliźnie..
- Niki ja .... - no nie w takiej chwili pyta mnie czy aby się nie śpieszymy ? Ma wyczucie czasu...
- Ćśśś... Jestem pewna ... - westchnęłam - Chcę tego.. Chcę ciebie...

Obudziłam się w nocy. Leżałam w samym podkoszulku Filipa opleciona jego rękami jak jakimś bluszczem. Nagle rozległ się hałas. Już wiem co mnie obudziło. To krzyki i dobijanie się do drzwi wejściowych. Zaraz, zaraz... Ja skądś znam ten głos.... O CHOLERA !!

WAŻNE !

Kochani !! 

Rozumiem że chcielibyście aby rozdziały były częściej i najlepiej jeszcze dłuższe. Staram się jak mogę ale OPRÓCZ PISANIA MAM JESZCZE INNE ZAJĘCIA i najzwyklej w świecie nie mam czasu na jeszcze więcej pisania. Mogę dać wam do wyboru 2 opcje.

1. Zostajemy przy tym że rozdziały są dwa razy w tygodniu ale są dość długie ( postaram sie pisać dłuższe jeśli o to wam chodzi)

2. Rozdziały będą się ukazywały od 3 do 4 tygodniowo, z tym że będą one niestety krótsze.

 Dla mnie nie ma znaczenia jaką opcję wybierzecie. Nie ukrywam że wygodniej mi jest pisać więcej niż częściej. DECYZJA NALEŻY DO WAS. 

PISZCIE W KOMENTARZACH CO WOLICIE. MOŻECIE TEŻ GŁOSOWAĆ W ANKIECIE.

/Mikka <3 br="">

Mam Cię cz*37

- Powiesz mi w końcu o co chodzi ?
- O nic - westchnęłam. C
- Przecież widzę. Cały czas się czymś zamartwiasz... A więc ?
- Filip... Nic mnie nie martwi - westchnęłam cicho. Mimo tego że chciałam być naprawdę bardzo przekonująca, jakoś mi to nie wyszło.
- Nikola. Powiedz mi. Chcę wiedzieć.
- Chcesz wiedzieć ? Mój ojciec nas nie akceptuje. Chce żebym przestała się z tobą spotykać. - mój już wcześniej cichy głos zamienił się teraz praktycznie w szept. Jednak Filip pozostawał niewzruszony.
- Spodziewałem się tego... Co mu powiedziałaś ?
- Nic. Po prostu wyszłam. Ale uwierz mi że nie zamierzam z nas rezygnować ! Nie odpuszczę Filipie, rozumiesz ? - cholera. Znowu mam szklanki w oczach. Nie wiem który to już raz. A to wszystko przez ojca który jak zwykle dramatyzuje.
- Wiem Niki. - podszedł do łóżka i usiadł obok mnie. Ujął moją twarz w dłonie i odgarnął kosmyk włosów z policzka. -Ja też nie mam zamiaru. Myślisz że pozwolił bym ci odejść ?
Ta nasza rozmowa sprawiała momentami że czułam się jak w jakimś cholernie słabym romansidle. Oklepane teksty, żywcem wyrwane z książki. Mimo wszystko dzięki temu co mówił czułam się lepiej. Moje serce miało małe boleśnie przyjemne skurcze kiedy powtarzał mi jak bardzo mu na mnie zależy.
- Zabierz mnie stąd. - westchnęłam podnosząc głowę ku górze by móc spojrzeć w te jego ciemne oczy.
- A szlaban ? - wyraźnie zaskoczony odgarnął z mojego policzka za ucho kosmyk włosów.
- Mam go gdzieś. Proszę - przez jego twarz przebiegł cień uśmiechu i już wiedziałam że się zgodzi.
- Ubieraj się - podniósł się z łóżka i wyciągnął ku mnie rękę. Złapałam ją i ruszyłam w kierunku garderoby. Wyciągnęłam z niej szorty i luźniejszą koszulkę  po czym ubrana wyszłam z pomieszczenia. Brunet siedział na łóżku bawiąc się telefonem.
- Gotowa ?
- Jasne.
Ponownie złapał mnie za rękę i ruszyliśmy w kierunku jego czarnego Hummer'a. Usadowiłam sie wygodnie na przednim siedzeniu a Filip zamknął za mną drzwi. Oparłam głowę o szybę. Dobrze robię ? Ojciec się wścieknie... Już widzę jaką wojnę rozpętałam.
- O czym myślisz ? - spytał Filip kiedy wjeżdżaliśmy na autostradę. Spojrzał na mnie na chwilę po czym odwrócił głowę z powrotem w kierunku drogi i położył rękę na moim kolanie.
- O niczym - westchnęłam łapiąc jego dłoń. - Gdzie jedziemy ?
- Niespodzianka - uśmiechnął się nie odwracając wzroku od przedniej szyby.
- Wiesz że ich nie lubię ... - bąknęłam.
- Właśnie dlatego lubię ci je robić. - wyszczerzył się.
- Czyli nie dowiem się gdzie jedziemy ? - spojrzałam na niego podnosząc brew.
- Niee-e  - pokiwał głową nie mogąc powstrzymać parsknięcia śmiechem.
Odpuściłam. Filip jest cholernie uparty więc nie było najmniejszego sensu dla dalszych prób wyciągania z niego informacji. Jak można być tak zamkniętym w sobie ?
- Mogę włączyć radio ?
- Jasne. W schowku mam parę płyt.
Wyprostowałam się i sięgnęłam do schowka przed sobą. W środku oprócz jakichś kabelków zapewne od GPS'a znalazłam czarne etui na płyty. Wyciągnęłam je i zatrzasnęłam drzwiczki.
- To nazywasz paroma płytami ?
Brunet wzruszył ramionami i posłał mi nieśmiały uśmiech. Przeglądając płyty z twarzy nie schodziło mi zdziwienie. Miał tu wykonawców od popu przez rap , jazz do rocku i metalu. Brakowało tylko disco polo.
Wybuchłam śmiechem na myśl o Filipie siedzącym za kółkiem i podrygującym w rytm piosenki takiej jak np "jesteś szalona"
- Co cię tak bawi ? - zmarszczył brwi.
- Nic - rzuciłam wsuwając do odtwarzacza płytę Green Day.
Jechaliśmy tak w ciszy wsłuchując się w rozbrzmiewający w samochodzie muzykę. Z głową opartą na kolanach wyglądałam przez otwarte okno.
- Postój ? - spytałam kiedy Filip zmienił pas i zjechał na stację benzynową.
- Muszę zatankować. - uśmiechnął sie i wyciągnąwszy ze stacyjki kluczyki, wysiadł z samochodu.
Mój żołądek wywrócił się ze szczęścia, kiedy wsunął głowę, przez okno w drzwiach pasażera i cmoknął mnie w policzek. Odszedł z wielkim uśmiechem wymalowanym na twarzy, trzymając w ręku wąż paliwowy i wkładając go do baku naszego auta. Oparłam głowę na ręku wspartym łokciem i obserwowałam jak nalewa paliwo.
- Chcesz coś ze stacji?
Wskazał głową na mały sklepik, przed nami, poprawiając przy tym swoją czapkę z daszkiem.
- Pójdę z tobą. - rzuciłam, chwytając za klamkę.
- Nie musisz, Niki. Chcesz coś do picia?
Złapał mnie za rękę, ułatwiając nieduży skok z progu auta na betonową powierzchnię. Niechcący wpadłam na niego, kiedy trochę za mocno zamknęłam drzwi. Wiedziałam, że będzie o to marudził. Chłopcy i te ich autka. Bąknęłam pełne skruchy "przepraszam" i na szczęście, zostało mi przebaczone.
- Rozejrzę się jakie mają słodycze. - poinformowałam chłopaka, zmierzając przy jego boku w stronę wejścia.
- Och, no jasne... - rzucił pod nosem.
- Słyszałam to.
Sklepik był mały. Na tyle stało kilka chłodziarek do napojów, a półki wypełnione były słodyczami, chrupkami, oraz słabnącymi zapasami sprośnych pisemek dla panów. Czyli wszystko, czego potrzebujesz na długą podróż samochodem.
- Wybrałaś coś?
- M&M'sy? - trzymałam paczuszkę przed sobą, uśmiechając się do niego z nadzieją.
Filip zmarszczył nos i odsunął moją rękę. Obserwowałam go z ciekawością, zastanawiając się nad jego odmową, w palcach nadal obracając małe opakowanie.
- Nie lubię tych z orzechami.
Przyglądałam się jak skanuje półkę w poszukiwaniu upragnionych słodyczy. Powoli opuściłam rękę w poczuciu przegranej, a cukierki zagrzechotały w środku, kiedy torebeczka odbiła się od mojej nogi.
- Co? Dlaczego?
Nie chciałam żeby mój głos brzmiał na aż tak bardzo zraniony. Czemu tak emocjonuję się na temat czekolady? I jeszcze jedno ważne pytanie, dlaczego Filip nie lubił orzechów?
- No, nie lubię ich. Wolę tę czekoladowe. - wyznał chłopak, chowając ręce w kieszeniach i przesuwając się lekko w prawą stronę, jakby chciał uciec od mojego palącego wzroku.
Podążyłam zaraz za nim, stając między jego ciałem, a półką z towarem. Byłam zdecydowana, co do mojego wyboru.
- Ale przecież czekoladowe są bez orzeszków! To już równie dobrze, mógłbyś chcieć Smarties! - rzuciłam dramatycznym tonem.
- No mógłbym się skusić na Smarties. - jego twarz rozświetliła się w ekscytacji.
- Nieeee... Nie to miałam na myśli.
Ani Filip, ani ja nie spodziewaliśmy się debatować tak długo nad czymś, czym mamy się podzielić. Spędziliśmy wymieniając swoje argumenty już koło siedmiu minut, a nadal nie doszliśmy do porozumienia.
- Co ty na to? Zrobimy tak, weźmiemy co chcesz, ja zliżę czekoladę i oddam ci orzeszka.
Wyszczerzył zęby w uśmiechu, jakby to był najlepszy pomysł na świecie.
- Więc, to na co mogę liczyć przy takim układzie to orzeszek, którego miałeś w buzi? - wysunęłam oczywisty wniosek z wyrazem obrzydzenia na twarzy.
- Mówiłaś, ze lubisz orzechy.
- Ale nie te pokryte śliną, Filipie... - potrząsnęłam głową.
- Cały czas wymieniamy się śliną...
Przerwałam mu, szybkim kuksańcem w ramię, na co odpowiedział udawanie zbolałą miną.
- Dobra. Ja wezmę normalne, a ty z orzechami.
- No i to mi się podoba. - uśmiechnęłam się.

Kiedy siedzieliśmy już w samochodzie, ponownie rozbrzmiała muzyka jednak tym razem trochę cichsza na tyle że mogliśmy rozmawiać.
- Daleko jeszcze ?
- Jakieś 10 minut. - przeciągnęłam sie leniwie na fotelu i wzięłam do ust kolejnego M&M'sa
- Śliczny zachód słońca - westchnęłam wyglądając przez szybę.
- Tam gdzie cię zabieram słońce wygląda jeszcze bajeczniej. - Co on knuje ?
Niedługo potem Filip zjechał na kamienistą drogę by za chwilę zaparkować samochód na brzegu jeziora.
Widok był niesamowity. Nie taki mały pomost przecinał taflę spokojnego jeziora. Zachodzące słońce chowało się za horyzontem zostawiając na niebie blado czerwone światło.
- Wysiadasz ? - dopiero teraz zauważyłam że obok moich drzwi stoi Filip wyczekując na mój ruch.
- Taak. Zapatrzyłam się. - pociągnęłam za klamkę i drzwi się otworzyły. Kiedy wysiadłam brunet zamknął je za mną i łapiąc moją dłoń pociągnął w kierunku pomostu gdzie rozłożył koc. Usiedliśmy na nim i zwróceni twarzami w kierunku zachodzącego słońca. Oparłam głowę o ramię bruneta. Przez dłuższą chwilę ślepiliśmy tak przed siebie. W końcu jednak postanowiłam przerwać tą ciszę. Podniosłam się z koca i podeszłam na skraj pomostu. Zanurzyłam stopę w wodzie i stwierdziłam że jest przyjemnie ciepła. Obróciłam się w kierunku chłopaka. Na

Mam Cię cz*36



Minął dopiero pierwszy dzień szlabanu a ja już nie wytrzymuję. Cały wczorajszy dzień spędziłam przed laptopem. Dzisiejszy też lepiej się nie zapowiada. Coś mnie zaraz trafi. Ciągłe siedzenie w jednym pomieszczeniu naprawdę mi nie służy. Podniosłam się z fotela i zeszłam na dół do kuchni. Skoro nie mam co robić to może chociaż zajmę się obiadem. Wyciągnęłam z lodówki odmrożonego wcześniej kurczaka i potrzebne warzywa. Byłam właśnie zajęta krojeniem mięsa kiedy po mieszkaniu rozległ się dźwięk dzwonka.
Wytarłam ręce w ścierkę i ruszyłam w kierunku drzwi. Otworzyłam je a mój humor momentalnie się poprawił.
- Tatuś w domu ? - spytał stojący za drzwiami Filip.
- Nie. Ma jakieś spotkanie czy coś.. Wejdź.. - odsunęłam się od wejścia wpuszczając chłopaka do środka.
- Tęskniłem - wyszczerzył się podchodząc do mnie. Złożył na moich ustach namiętny pocałunek po czym ściągnął swoje białe convers'y.
Podczas gdy on bawił się swoim telefonem ja postanowiłam skończyć obiad. Stanęłam więc z powrotem nad tym biednym kurczakiem z nożem w ręce i zaczęłam go kroić.
- Może pomóc ? - spytał brunet kiedy wreszcie oderwał się od komórki.
- Jak chcesz. Możesz pokroić paprykę. - podniósł się i już po chwili stał obok mnie z nożem w ręce. Muszę przyznać że nie sądziłam iż krojenie papryki może być aż tak bardzo pochłaniające. Wolnym ruchem przecinał warzywo w drobne paski. Skupienie widniejące na jego twarzy mówiło samo za siebie. Przygryzając końcówkę języka koncentrował się na krojeniu. Cudem powstrzymywałam się od wybuchnięcia śmiechem. Kiedy w końcu uporałam się z kurczakiem wstawiłam go do piekarnika i dołączyłam do Filipa który kończył dopiero swoją pierwszą paprykę.
- Może przynieść ci linijkę ? - naprawdę nie mogłam się powstrzymać.
- Czy ty sobie ze mnie drwisz ? - spytał uśmiechając się nieśmiało i unosząc jedną brew.
- Ja skądże - parsknęłam cichym chichotem. - Wyglądasz jak byś pierwszy raz kroił paprykę.
- Raczej nie jadam papryki więc nie miałem okazji jej kroić.
- Widać.
- Jeszcze słowo a przysięgam że będziesz mnie błagać o przebaczenie. - mimo poważnego wyrazu twarzy w jego oczach tańczyły wesołe iskierki które upewniały mnie w tym że się ze mną droczy.
- Och czyżby ? - popatrzył na mnie i po chwili odłożył nuż.
- Sama się o to prosiłaś. - Podszedł do mnie i nim się zorientowałam przerzucił mnie sobie przez ramię i ruszył w kierunku salonu.
- Puść mnie - klepnęłam go żartobliwie w tyłek na co ten nie zareagował.
- Jak sobie życzysz - nim się obejrzałam leżałam już na kanapie. Usiadł na mnie okrakiem zamykając oba moje nadgarstki w lewej ręce. Prawą skierował na wysokość moich żeber po czym zaczął mnie łaskotać.
Śmiałam się coraz głośniej a on nadal nie dawał za wygraną.
- Błagam dość ! - westchnęłam między napadami śmiechu.
Ku mojemu zdziwieniu przestał. Nie łaskotał mnie już ale nadal trzymał moje nadgarstki w uścisku tuż nad moją głową. Pochylił się i musnął ustami moje usta. Chwilę później trwaliśmy już w namiętnym pocałunku. Uwolnił moje ręce by przenieść swą dłoń na wysokość mojego biodra. Wplątałam palce w jego włosy przyciągając go do siebie jeszcze bardziej. Moim ciałem wstrząsnął dreszcz kiedy przeniósł jedną z rąk w okolice moich piersi.
- Co się stało ? - spytał wyraźnie zdziwiony moją reakcją.
- Nic. - ucięłam szybko.
- Ej. - chwycił palcami moją brodę zmuszając do spojrzenia mu w oczy. - Powiedz mi.
- Naprawdę nic. Po prostu...
- Po prostu co ? - czy on naprawdę nie może odpuścić ?
- Po prostu Paweł.... On też mnie tak dotykał. I nagle mi się to wszystko przypomniało.Wtedy jak był u mnie - I w ten właśnie sposób znów mam szklanki w oczach. Cały dobry nastrój pękł jak bańka mydlana.
- A to kutas - warknął. Jego spojrzenie momentalnie stało się chłodne. Kiedy jednak ponownie na mnie spojrzał, złagodniało. - Chodź tutaj - usiadł na kanapie i pociągnął mnie na kolana. Zamknął mnie w swoich ramionach a ja wtuliłam się w jego tors. Głaskał moje włosy co działało na moje nagłe zdenerwowanie kojąco. Jak to możliwe że w jego ramionach czuje się tak bezpieczna ?
- Coś mi tu śmierdzi - mruknął nagle chłopak. Otworzyłam oczy i rozejrzałam się po pomieszczeniu szukając potencjalnej przyczyny tego smrodu. I nagle moją uwagę przykuł siwy dym wydobywający się z piekarnika.
- Kurczak ! - momentalnie zerwałam sie z jego kolan i pobiegłam w kierunku kuchenki. Otworzyłam drzwiczki piekarnika przykładając ścierkę do twarzy i wyciągnęłam naczynie z kurczakiem. A raczej z tym co z niego zostało.
- Dobry był obiad ? - pytam kręcąc głową z jakiegoś powodu nie mogąc powstrzymać śmiechu.
- Pyszny - mruknął Filip otwierając okna w kuchni i salonie. - Nie da się go już uratować ?
- Nie bardzo. Chyba że lubisz węgiel.
- Węgiel ?
- Mhmm. Nic więcej tu nie ma.
- To może zamówimy pizze ?
Pokiwałam przytakująco głową i skończyłam sprzątanie po dzisiejszym "obiedzie".
           Siedzieliśmy na podłodze, opierając się plecami o kanapę i ślepiąc w telewizor. Zajadaliśmy pizze koncentrując się na kolejnym odcinku House'a.
- Masz tu ketchup -mruknął Filip podczas przerwy na reklamę.
- Gdzie ? - spojrzałam na niego.
- Tutaj. - pochylił się i pocałował mnie w prawy kącik ust.
- Mhmmm. Muszę się częściej brudzić ketchupem jeśli takie są tego skutki.- mruknęłam na co brunet cicho zachichotał. Pocałował mnie w policzek i wróciliśmy do oglądania filmu. Oparłam się wygodnie o jego ramię i pogrążyłam się w filmie.

- Fajny film prawda ? - obudził mnie głos Filipa. Przetarłam sennie oczy i podniosłam głowę z jego torsu.
- Świetny - ziewnęłam.
- Tak myślałem. Muszę się już zbierać skarbie.
- Koniecznie ?
- Tak ... Muszę jeszcze zajrzeć na siłownię a robi się późno.
- Hmmm okej. - Podniosłam się z podłogi zbierając z dywanu pudełko po pizzy i puste szklanki po napojach by zanieść je do kuchni.
Kiedy wróciłam do przedpokoju Filip stał już ubrany w swoje trampki i kurtkę.
- Kiedy wpadniesz ?
- Pewnie jutro. - złapał mnie za szlufki dżinsów i przyciągnął do siebie. Schylił swą twarz ku mojej i złączył nasze usta.
Nagle drzwi wejściowe się otworzyły a po chwili stał w nich już tata z miną mordercy. Z jego twarzy nie dało się nic wyczytać oprócz kipiącej z niego wściekłości. Jeszcze go w takim stanie nie widziałam. Cholera że też musiał wpaść w takim momencie. Nie mógł przyjść te 5 minut później ? A teraz nie dość że przyłapał mnie z Filipem , to jeszcze w takiej sytuacji.
- Czy ja aby państwu nie przeszkadzam ? - wyplątałam palce z włosów Filipa po czym opuściłam głowę ku podłodze. Cholera ! Jak ja to teraz wytłumaczę. Przecież on mnie zabije.
- W zasadzie toja już wychodziłem. - mruknął z zakłopotaniem Filip.
- Tak też myślałem - warknął tata gdy brunet mijał go w drzwiach. Kiedy był już na zewnątrz odwrócił się w moją stronę by uśmiechnąć się słabo i bez przekonania. - Nikola Stępień ! Natychmiast żądam wyjaśnień ! - gdy usłyszałam ton z jakim się do mnie zwraca, moja nadzieja na to że mi się jakimś cudem upiecze, zgasła jak świeczka na wietrze.
- No... Eeee..... Ale co chcesz wiedzieć ?
- Co chcę wiedzieć ? Wszystko ! Kim jest ten chłopak i co tutaj robił ? - spytał kiedy wreszcie usiedliśmy na kanapie. Nagle moje dłonie stały bardziej interesujące niż zwykle. No i co ja mam mu powiedzieć ? Szczerze inaczej wyobrażałam sobie przedstawienie chłopaka tacie.
- Nikola ! Rozmawiaj ze mną. Chyba należą mi się jakieś wyjaśnienia ?!
- Oj tato, uspokój się trochę..
- Wchodzę do domu a moja córka całuje się z jakimś przypadkowym chłopakiem którego pierwszy raz widzę na oczy ! I jak mam być spokojny ?
- To nie jest przypadkowy chłopak - warknęłam. - Ma na imię Filip.
- I po co on tu przyszedł ja się pytam ?
- Ten ON ma imię.
- I kim on dla ciebie jest ? - jezu chciałam niedługo przedstawić bruneta tacie jako swojego chłopaka no ale nie w takich okolicznościach !
- No ... On jest .... Ten no .... - Ojciec spiorunował mnie wzrokiem - On jest moim chłopakiem..
- Nikola ! Ty masz dopiero 16 lat ! Powinnaś zająć się nauką a nie chłopcami - beszta mnie ojciec a ja przewracam oczami -  Nie życzę sobie żadnych chłopaków w moim domu jasne ? A co do szlabanu, myślę że niepodważalnie zasłużyłaś sobie na dodatkowy tydzień.
- Że co ? Za co niby ? Nie zgadzam sie !
- Nie masz nic do gadania. A jak byś mnie czasem nie zrozumiała liczę że przestaniesz sie spotykać z tym chłopakiem. - Co ?! Nie mam mowy . Chyba go głowa boli. To pewnie przez ten wczorajszy upał. Przewróciłam oczami i wyszłam z salonu prosto do swojego pokoju. Zatrzasnęłam drzwi opadłam obrażona na łóżko. On chyba nie myśli że przestanę się spotykać z Filipem tylko dlatego że on ma taki kaprys. To tak jakbym ja wymagała od niego żeby porzucił pracę i zajął się domem. Zawsze starałam się słuchać rodziców. Dla świętego spokoju im przytakiwałam i robiłam to o co mnie prosili. Ale teraz nie zamierzam. Nie odpuszczę sobie Filipa ! I właśnie wtedy, siedząc na tym łóżku i zagryzając z wściekłości wargę zdałam sobie sprawę dlaczego nie chcę odpuścić. Ja najzwyklej w świecie nie potrafię. Sama myśl o stracie mojego ukochanego czarnookiego przyprawia mnie o dreszcze. Czy to właśnie jest miłość ?

------------------------
Jest 36 ^.^
Kochani powoli zbliżamy sie do końca. Planuję około 50 części Mam Cię. Nie wiem czy będzie drugi sezon. Na razie mam zarysowany jakby plan reszty opowiadania. Wystarczy już tylko przelać to wszystko do komputera. Dziękuję że ze mną jesteście. Zdaje sobie sprawę że troszkę zaniedbałam bloga przez ostatni tydzień ale z całych sił staram się to nadrobić. Kocham was / Mikka ;>

Mam Cię cz*35



Kiedy się obudziłam, nie bardzo wiedziałam gdzie jestem. Rozglądałam się powoli po pokoju w którym się znajdowałam. Wyglądał znajomo. Przekręciłam się na bok i dopiero teraz zorientowałam się że ktoś koło mnie leży. Zamrugałam oczami żeby przyzwyczaić oczy do panującej ciemności. Obok mnie na łóżku leżał Filip. . Jedną dłoń trzymał na moim brzuchu, drugą pod moją głową. Spojrzałam na nocny stolik obok mnie i przysięgam że część mnie , gdzieś tam w środku umarła ze strachu. Reszta pozostała sparaliżowana. Zegar wybijał 00:13. Ojciec mnie zabije. Momentalnie zerwałam się z łóżka.
- Hej , co jest ? - spojrzałam z powrotem na bruneta który właśnie ziewał sennie i patrzył na mnie trochę jak bym była nienormalna. Spojrzał na zegarek a potem jeszcze raz na mnie.
- Patrz która godzina. Ojciec mnie zabije. - rzuciłam nie odrywając się od wiązania swoich trampek.
- Nie możesz wysłać mu sms'a że jesteś u koleżanki czy coś ? - Popatrzyłam na niego unosząc jedną brew po czym wróciłam do wiązania drugiego buta. - Daj mi chwilę to cię odwiozę. - podniósł się z łóżka i chwilę później miał już na sobie jeansy i koszulkę które jeszcze przed kilkoma sekundami leżały na krześle.
Chwilę później byliśmy już w garażu.
- Załóż to - podał mi swoją skórzaną kurtkę i czerwony kask motocyklowy.
W domu byliśmy niecałe 15 minut później. Filip zszedł z motoru po czym wyciągnął ku mnie dłoń aby mi pomóc. Niezgrabnie wręcz spadłam z maszyny ale biorąc pod uwagę moją koordynację ruchu nie było aż tak źle.
- Cóż za gracja - uśmiechnął się ściągając mi z głowy kask. Kiedy już się z nim uporał, chwycił mnie delikatnie za brodę zmuszając mnie w ten sposób do podniesienia głowy po czym złożył na moich ustach szybki ale namiętny pocałunek.
- Dobranoc maleńka. - uśmiechnął się - Powodzenia z tatą - jego ciemne oczy zaświeciły się kiedy ujęłam jego twarz w dłonie i ponownie złączyłam nasze usta. - Idź już - klepnął mnie delikatnie w tyłek po czym wyszczerzył się w uśmiechu.
Pokiwałam z dezaprobatą głową i po chwili zniknęłam za drzwiami wejściowymi domu. Chwilę potem usłyszałam pisk opon odjeżdżającego motoru. Gotowa na wojnę którą zapewne będę musiała stoczyć z tatą ruszyłam wolnym krokiem do salony gdzie słabym światłem paliła się lampka.
- Wiesz która jest godzina ? - ojciec spoglądał na mnie znad gazety.
- Wiem .. Przepra..
- Nie musisz kończyć. Za każdym razem jak coś przewiniesz przepraszasz i mówisz że to się nie powtórzy.
- Ale ..
- Żadnych ale. Wiem że są wakacje ale czy nie uważasz że północ to najmniej odpowiednia pora na powrót do domu tym bardziej dla dziewczyny w twoim wieku ?
- Ale... - Jezu, spodziewałam się raczej że będzie na mnie wrzeszczał ale teraz widzę że obrał całkiem inną taktykę.
- Nie przerywaj mi. Nie rozumiesz ? Dostałbym szału gdyby coś się stało mojej malutkiej córeczce. - podniósł się z fotela i podszedł do mnie - Wiem że jest ci ciężko, jeszcze teraz kiedy nie ma z nami mamy... Ale musimy sobie radzić bez niej. - Naprawdę wolałabym żeby na mnie nawrzeszczał. On jednak jak zwykle na przekór. Akurat dzisiaj musi mi grać na sumieniu. Jakbym miała mało atrakcji jak na jeden dzień. Najpierw Paweł , teraz on. Ja naprawdę zgłupieję w tym domu.
- Wiem tato. - pogłaskał mnie po włosach po czym wrócił na fotel.
- To dobrze. A teraz idź do swojego pokoju. Masz szlaban na tydzień i konfiskuję twoje kieszonkowe dopóki nie nauczysz się odpowiedzialności. I radze ci się podporządkować bo z tygodnia zrobią się dwa.
Przewróciłam oczami i wyszłam do siebie do pokoju. Na biurku odnalazłam telefon. Odblokowałam go zdecydowanym ruchem i po raz kolejny wywróciłam oczami. 11 nieodebranych połączeń i 4 wiadomości w tym 3 od taty.
Rzuciłam telefon na łóżko i zamknęłam się w łazience.Wzięłam szybki prysznic i po chwili leżałam już w łóżku.
Obudziłam się dopiero koło 10. Mimo tego nadal czułam się niewyspana. Zwlekłam się z łóżka prosto do łazienki. Wzięłam po drodze dresy w które po chwili byłam już ubrana. Zaczesałam włosy w niechlujnego koka i zeszłam na dół.
- Wybierasz się gdzieś ? - do moich uszu dotarł głos stojącego z założonymi na piersi rękami. Zmierzył mnie wzrokiem z tą swoją miną strażnika więziennego.
- Pobiegać ? 
- O ile mnie pamięć nie myli masz szlaban młoda damo.
- Młoda damo ? To takie oklepane. Wymyśl coś nowego a ja za ten czas sobie pobiegam.
- Nie wydaje mi się aby była taka potrzeba. I lepiej uważaj sobie Niki bo twój szlaban się wydłuży.
- Ale... - podniósł prawą dłoń pokazując mi w ten sposób że moje gadanie na nic się nie zda. Przewróciłam oczami i wróciłam do siebie. Cholera. To jestem uziemiona. Jezu czemu ten człowiek aż tak bardzo się mnie czepia ? Co ja takiego robię ? On jest chyba nienormalny. Zdarzyło mi się parę razy wrócić troszkę później ale to od razu pretekst do szlabanu ? Dobra. Jakoś wytrzymam. Przecież to tylko tydzień. Rozejrzałam się po pokoju. Co ja do cholery mam tutaj robić ? Najchętniej to bym wyszła na miasto z Sarą albo Filipem .. 
Właśnie Filip. Zsunęłam się z biurka i podniosłam telefon z łóżka. Wybrałam numer bruneta.
- Taa ? - w słuchawce rozległ się zaspany głos Filipa. 
- Obudziłam cię ? 
- O Niki. Nie, nie. Tak sobie tylko leżałem. Co słychać ?
- Nie mam co robić. Szlaban - westchnęłam.
- Tak to jest jak się podpadnie tatusiowi - zachichotał - Wpadł bym ale mam pracę. 
- Um trudno. Nie pozwól sobie poobijać tej ślicznej buźki 
- Mam śliczną buźkę ? - praktycznie wyczułam że się uśmiecha.
- Przerabialiśmy to już prawda ?
- Może. Ale nie odpowiedziałaś. Mam śliczną mordkę ? - czy on nigdy nie ustępuje ? Uśmiechnęłam się na wyobrażenie jego poburzonych czarnych włosów, ciemnych jak węgiel oczów. Mój czarny. Jezu on naprawdę jest mój. I możliwe nawet że mnie kocha tak mocno jak ja jego. Ale czy ja go kocham? Skąd mam wiedzieć czy to miłość czy tylko zwykłe zauroczenie ? Nie wiem. Jedyne co wiem to to że ten chłopak całkowicie zawrócił mi w głowie. Nawet nie wiem kiedy to się wszystko zaczęło. Najpierw niezobowiązujące spotkania, później obóz , a teraz ? Teraz jesteśmy razem. Ciekawe jak by wyglądało moje życie gdybyśmy się tu nie przeprowadzili. Nadal tkwiła bym z Pawłem ? Ślepo w niego zakochana chodziłą bym ulicami miasta i myślała jak by tu się mu przypodobać ? A jeśli mowa o Pawle. Gdzie o teraz jest ? Da mi wreszcie spokój ? Szczerze wątpie chodź mam nadzieję że się mylę. Tyle pytań... Żadnej odpowiedzi.

Mam Cię cz*34

Podeszłam do okna i jak najszybciej je zamknęłam. Coś jest nie tak. Na sto procent zostawiłam je zamknięte.  A może tylko mi się wydawało? Może faktycznie zostawiłam otwarte. Zresztą - nie ważne.
Poprawiłam zerwaną przez wiatr firankę i wyszłam na dół do kuchni. Taty jeszcze nie ma. Michał też jeszcze nie wrócił. A co jeśli ktoś jeszcze tutaj jest. Jeśli wszedł do domu przez to cholerne okno ? Pokiwałam głową starając się odsunąć od siebie jak najdalej tę myśl. Wyciągnęłam z szafki kubek i zaparzyłam herbatę.
Wzięłam jeszcze paczkę krakersów i wróciłam do pokoju. Właśnie przechodziłam przez próg drzwi od sypialni kiedy usłyszałam za sobą czyjeś kroki. Obróciłam się i w momencie zamarłam.
- Powinnaś domykać okna. Jeszcze jakiś nieproszony gość wejdzie do twojego domu. - zachrypnięty głos całkowicie sparaliżował moje ciało.
- Jak widać jednego już tutaj mamy. - wysyczałam przez zęby starając się nie pokazać swojego strachu.
- Jak zwykle pyskata. Pasowało by zamknąć tą twoją śliczną buzię. Kto wie ? Może ja się tym zajmę?


- Czego chcesz ? - spiorunowałam go wzrokiem. W wypowiedzenie tych słów włożyłam możliwie jak najwięcej pogardy, złości i opanowania. Udawanego opanowania.  Z zewnątrz starałam się być twarda, niewzruszona. W środku jednak wszystko się we mnie łamało ze strachu. Dlaczego ja tak cholernie boję się tego chłopaka. Sam jego głos przyprawia mnie o dreszcze ale dlaczego do cholery ? Przecież tak naprawdę on nie dał mi do tego powodów. Nie licząc tej akcji w parku i paru niekontrolowanych wybuchów złości kiedy jeszcze byliśmy razem, jest całkiem przystojnym i uroczym chłopakiem. Mimo wolnie przenoszę się myślami w czasie dwa lata wstecz.  Piknik nad jedną z wielu rzek. Leżę w jego ramionach na czerwonym kocu w czarną kratkę. Wpatrujemy się w niebo. Zawzięcie dyskutujemy o poprzedniej imprezie na którą mnie zabrał. Byłam w tedy taka szczęśliwa. Te wszystkie słówka które szeptał mi do ucha kiedy byliśmy sami… Przez moją głowę przemyka kolejne wspomnienie. Tym razem na korytarzu szkolnym. Kieruję się do klasy ale zauważam go siedzącego z kolegami na ławce przed budynkiem. Wychodzę żeby się przywitać. Staję przed nim ale on udaje że mnie nie widzi. Rozgląda się na wszystkie strony omijając mój wzrok. Kiedy w końcu się odzywam, dostaję szybką ale jasną odpowiedź. „ Znamy się ? ‘’
- Mi też miło Cię widzieć. Spodziewałem się milszego przywitania z twojej strony.
- Och ? Może powinnam zaparzyć ci herbatkę i poczęstować  krakersami ? – patrzy na mnie zdezorientowany. – A poza tym , skąd do cholery masz mój adres ?
-  Uwierz mi Nyśka że nie trudno było dowiedzieć się  z jakiego miasta przyjechał obóz na którym byłaś. Później popytałem tu i ówdzie .. I o to jestem. Ale z tego co widzę to niespecjalnie cieszysz się na mój widok. -  Nyśka… tylko on mnie tak nazywał. Za każdym razem kiedy to słyszałam mój żołądek podskakiwał do gardła a brzuch rozrywało stado kolorowych motyli.
- Masz rację. Powinnam skakać z radości że cię widzę.
- Te półtora roku tak było.
- Właśnie .. Było. Nie odpowiedziałeś na moje pytanie. Po co tu przyjechałeś ? -  nie odpowiada więc ciągnę dalej. – Mam ci przeliterować żebyś zrozumiał ?
Jednak on nadal nic nie odpowiedział. Podszedł do mnie szybkim krokiem . Wziął z mojej ręki kubek i położył na komodzie zaraz obok drzwi w których nadal staliśmy. Złapał mnie ręką w pasie, drugą wplątał w moje włosy przyciskając łapczywie swoje usta do moich. Chciałam się wyplątać z jego uścisku ale on mi na to nie pozwalał. Napierał na mnie swoim ciężarem uniemożliwiając jakikolwiek ruch.
- Co jest Nyśka ? – oderwał się ode mnie kiedy nadal nie odpowiadałam na jego pocałunek.
- Nie chce ! – warknęłam i nadal próbowałam się wyślizgnąć z jego uścisku. Uścisku który przyjmowałam z obrzydzeniem. Nienawidziłam go. Za to co mi zrobił, że mnie znalazł, że tu jest. A przede wszystkim za to co robi.
- Popatrz na mnie. Może być tak jak dawniej. Znowu możemy być razem.
- Nie rozumiesz ? Nie chcę !  I puść mnie ! Nie chcę na ciebie patrzeć. – wreszcie wyrwałam się z jego potężnych ramion. Potężnych jak u Filipa. Właśnie … Filip. Ile ja bym dała za to żeby on teraz tu był.
- Zastanów się dobrze. Drugiej szansy nie będzie – warknął.
- Jeszcze nie jasno się wyraziłam ?
- Cholera Nyśka nie utrudniaj mi tego.
- Po prostu odejdź…
- Dobrze. Odejde. Ale najpierw się zabawimy. -  Co ? O czym on do cholery mówi?! – W końcu muszę mieć z tobą jakieś wspomnienia. – uśmiechnął się w ten swój przebiegły sposób. Co on knuje ? Nie musiałam długo czekać na wyjaśnienie. Przysunął się do mnie i znów napierał na mnie swoimi ustami. Tym razem jednak na tym się nie skończyło. Wsunął mi dłoń pod podkoszulek odnajdując moje piersi. Drugą ściskał moje nadgarstki przypierając mnie do ściany. Za każdym razem gdy próbowałam się wyrwać , zaciskał dłoń gniotąc moje palce.
- Co z tobą ? Daj się ponieść ! – westchnął nabierając powietrza do płuc. Udało mi się wyrwać jedną rękę i po chwili podobizna pięciu palców widniała na jego lewym policzku. Odsunął się ode mnie przykładając dłoń do warzy.
- Ty mała suko ! A mogło być tak przyjemnie ! – ponownie mnie złapał jednak ja nadal nie dawałam za wygraną. Moja noga spotkała się z jego kroczem co całkiem sparaliżowało chłopaka.  Wybiegłam z pokoju i skierowałam się ku schodom. Po chwili byłam już na parterze. Biegłam chodnikiem w kierunku centrum miasta. W oczach zbierały mi się łzy. Nie minęły nawet 2 sekundy a moja twarz została pokryta warstwą słonej cieczy, spływającej z moich policzków. Kiedy brakło mi już całkiem tchu zwolniłam. Co chwilę oglądałam się czy czasem Paweł nie biegnie za mną. Odetchnęłam z ulgą kiedy byłam już pod drzwiami mieszkania Filipa. Waliłam pięściami o drewnianą powłokę przez dłuższą chwilę jednak nikt nie otwierał.  Łzy nadal płynęły ciurkiem z moich oczu. Oparłam się o drzwi  zjechałam po nich na podłodze pozwalając słonej cieczy zbierającej się pod moimi powiekami wypłynąć na światło dzienne.
Siedziałam tak może ze czterdzieści minut. Nadal byłam cała roztrzęsiona jednak już nie płakałam.
- Rany boskie Niki! Co się stało ? – podniosłam głowę znad kolan i spojrzałam tępo przed siebie. W furtce stał Filip obładowany papierowymi torbami z zakupami które chwilę potem znalazły się na podłodze obok mnie, rzucone niedbale. Brunet ukląkł przede mną i odgarnął włosy z mojego policzka. Po chwili wstał i wziąwszy mnie na ręce zaniósł mnie do swojej sypialni. Położył mnie na łóżku i wyszedł. Moment później wrócił ze szklanką wody.
- Co się stało skarbie ? – usiadł na skraju łóżka i podał mi naczynie. Podniosłam się do siadu i oparłam głowę o jego ramię.
- On u mnie był.
- Kto był ? – mimo że na niego nie patrzyłam, wiedziałam że jest cały spięty. Oparł palce na mojej brodzie podnosząc ją do góry tak że musiałam na niego spojrzeć. -  Powiedz mi..
- Paweł – westchnęłam a po chwili znowu pogrążyłam się w cichym szlochu.
- Ten koleś z parku ? – popatrzył na mnie tymi swoimi czarnymi oczami. Ale nie patrzył na mnie tak jak zawsze. Teraz jego wnętrze wypełnione było złością. Złością jakiej jeszcze w nim nie widziałam – Nikola ! Czy to ten koleś z parku ? To on wtedy przyciskał cię do tego drzewa?. -  pokiwałam słabo głową.
- Czy on ci coś zrobił ? – przemawiała przez niego coraz to większa złość.  Pokiwałam przecząco głową.
- W takim razie dlaczego płaczesz ? – cholera co ja mu powiem ? On go zabije jak się dowie że znowu się do mnie dobierał.
- Ja … Ja się go po prostu boję – wyszeptałam i kolejna porcja łez spłynęła po policzkach.
Odłożył szklankę na szafkę nocną i położył się obok mnie. Przyciągając moje ciało bliżej swojego, wtulił nos w moje włosy i gładząc mnie ręką w tali oddychał coraz głębiej. Stopniowo się uspokajał. Podobnie zresztą jak ja.  Mogłabym tak leżeć godzinami. Wtulona w jego tors i owinięta jego silnymi ramionami. 

------------------- '
Tak wiem krótka. Ale nie martwcie się. W środę postaram się zrewanżować i za czwartek i za dzisiaj. Tak więc bądźcie cierpliwi. / Mikka ;3