wtorek, 27 sierpnia 2013

Mam Cię cz*33

Położyłam ścierkę koło drzwi do łazienki i ruszyłam w kierunku sypialni. Przesunęłam palcem po ekranie odblokowywując go.
- Część Nikola ! - w telefonie rozbrzmiał wesoły głos Dawida.
- Cześć.
- Czekałem aż zadzwonisz ale się nie doczekałem - cholera zapomniałam - cierpliwość nie jest jakoś moją mocną stroną..
- Nie da się nie zauważyć.
- Oj tam, oj tam. Masz plany na wieczór ?  Chcę Cię zabrać na drinka.
- Z przyjemnością.
- To wpadne po ciebie około 20. - rozłączył się a ja wróciłam do łazienki.
Po około godzinie uporałam się z całym bałaganem. Zarówno w łazience jak i w reszcie domu.
Krzątając się koło pralki miałam dużo czasu na przemyślenia. Przez te niecałe pół roku po przeprowadzce tak wiele sie wydarzyło. Rozwód rodziców a w zasadzie odejście mamy, wypadek Sary , Filip, Dawid. Właśnie ! Dawid ! Wrzuciłam ostatnią porcję ubrań do pralki i pobiegłam na górę. Praktycznie w biegu nałożyłam na siebie koszulkę  i jeansy. Byłam właśnie zajęta doprowadzeniem włosów do porządku kiedy usłyszałam dzwonek do drzwi. Praktycznie zleciałam ze schodów. I nie myliłam się. Po drugiej stronie drewnianej powłoki stał wysoki blondyn z mała różą w ręce. Na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech kiedy wyłoniłam się zza drzwi. Po chwili byłam zamknięta w niedźwiedzim uścisku.
- Aż tak tęskniłeś ?
- Jeszcze pytasz ? No ba, że tak.
- Tak myślałam. - wyszczerzyłam się.
- Dla ciebie - wyciągnął ku mnie dłoń w której ściskał mała czerwoną różę. Uśmiechnęłam się jeszcze szerzej i tym razem to ja go przytuliłam.
- Gotowa ?
- Jasne. Daj mi tylko 2 minutki.
Wpuściła chłopaka do salonu a sama zamknęłam się w łazience. Związałam włosy w wysoki kucyk, wymyłam zęby i po chwili byliśmy już w drodze.
- Gdzie idziemy ?
- Nie wiem. Chciałem cię wyrwać z domu na chwilę chociaż.
- hmmm okej. - uśmiechnęłam się.
Po chwili siedzieliśmy już w w kawiarni czekając na zamówienie.
- Tak więc jak była  na wakacjach ?
- Naprawdę świetnie. Na pewno nie nudziło nam się.
- Hmmm to dobrze.
- A ty co robiłeś  przez ten czas ?
- Ja..um..... Tęskniłem.
- Za wieloma osobami tak bardzo tęsknisz ?
- Nie. - jego zdecydowana i krótką odpowiedź dała mi do myślenia. Czy on .. ? Czy on chciałby czegoś więcej ? Moja podświadomość właśnie kopie się w czoło.
- Niko.. - nie zdążył dokończyć bo drzwi kawiarni się otworzyły a po chwili stał w nich Filip. Odetchnęłam z ulga kiedy chwilę później siedział koło mnie. Zaczynało się robić trochę niezręcznie.
- Filip , Dawid. Dawid , mój chłopak Filip. - nie wiem dlaczego ale zrobiłam duży nacisk na słowo chłopak. Miną blondyn była nie do opisania kiedy zdał sobie sprawę z tego co powiedziałam. Dopiero po chwili dotarł do niego ich sens.
- Co tu robisz ? - popatrzył na bruneta siedzącego obok mnie.
- Wpadłem po jakieś ciastka. Wybieram się właśnie bratanicy.
- Bratanicy ?
- To ty masz brata ? - czy ten człowiek kiedyś przestanie mnie zadziwiać  ?
Twarz Filipa momentalnie stała napięta. Zacisnął mocno szczękę ukazując swoje zdenerwowanie.
- Pogadamy jeszcze o tym a teraz już muszę lecieć. Pa skarbie. - Uśmiechnął się i choć wiedziałam że nie jest on szczery wolała się nie odzywać. Coś musi być na rzeczy skoro jego humor momentalnie się zmienił na wspomnienie brata. Zanotowałam sobie w głowie aby z nim o tym jeszcze kiedyś porozmawiać.
Brunet uścisnął dłoń Dawida na pożegnanie a z jego twarzy nadal nie chodziło zdenerwowanie i to zimne spojrzenie którymy wcześniej mierzył Dawida.
Pocałował mnie delikatnie w policzek i ruszył w kierunku kasy. Po chwili jz go nie było.
- A więc masz chłopaka ? - dopiero teraz zdała sobie sprawę że przez ten cały czas blondyn nie odezwał się ani słowem. Spuściłam wzrok na palce które nagle stały się bardzo interesujące.
- Dlaczego mi nie powiedziałaś ? - spojrzała na niego. W jego źrenicach malowało się coś czego nie potrafiła odczytać. Mimo że się uśmiechał mówiąc jak to bardzo się cieszy że wreszcie sobie kogoś znalazłam. 
Do końca naszego spotkania starałam się rozładować to niezręcznie napięcie które między nami panowało. Jednak bezskutecznie. Może on potrzebuje czasu..
Około 20 pożegnała się z Davidem i ruszyła do domu. Przyjemne popołudnie zamieniło się w niezręczną  ciszę. Wracając do domu ciągle się nad tym zastanawiałam. Dlaczego jego humor uległ takiej zmianie. A co do humoru... Filip. Co to do cholery miało być ? W jednym momencie świetnie się dowiadujemy i w ogóle wydaje się szczęśliwy a za chwilę taka akcja... Faceci. A ponoć to kobiet się nie da zrozumieć.
W domu wzięłam szybki prysznic. Zimna woda wstrząsnęła mnie ze  wymagającego mnie snu. Owinięta w ręcznik wyszłam do sypialni. Kiedy otworzyłam drzwi pokoju przebiegł mnie zimny dreszcz. Otwarte na oscierz okno wpuszczano do pomieszczenia chłodny podmuch wiatru. Zaraz, otwarte okno ? Jestem pewna że zostawiam zamknięte ....
*****
Kochani wyłącznie mi moje spóźnienie ale nie mam zepsute kompa. Musiałam pisać rozdział na telefonie. Błagam nie bądźcie źli ani o spóźnienie ani o błędy które prawdopodobnie popełniłem. Wiecie - klawiaturą XT9 i jazda. / kocham was Mika ;3

Mam Cię cz*32



Obudziły mnie promienie słońca przebijające się przez zasłony na oknach. Odwróciłam się od ściany a na moje usta wkradł się mimowolny uśmieszek kiedy zdałam sobie sprawę że obok mnie na łóżku śpi brunet. Jedna z jego rąk opleciona była wokół mojej talii. Trzymał mnie jakby bał się że mu ucieknę. Uśmiechnęłam się jeszcze szerzej kiedy mocniej mnie do siebie przyciągnął kiedy delikatnie chciałam się wyswobodzić z uścisku podnosząc jego dłoń.
- Nie uciekaj - wyszeptał kiedy spróbowałam ponownie. Przybliżył do mnie swoją głowę i potarł nosem o mój. Uśmiechnęłam się i pocałowałam go delikatnie.
- Głodny ?
- Ciebie ? Zawsze - wyszczerzył się.
- Dobrze ... Ubierz się a ja czekam na dole ze śniadaniem. - podniosłam się z łóżka i ruszyłam w stronę kuchni. Kiedy byłam już na dole wyciągnęłam z szafki chleb tostowy i rozłożyłam go na talerzyku. Z lodówki ser żółty i pomidora. Kończyłam właśnie kanapki kiedy do kuchni wszedł brunet.
- Co jemy ? - spojrzał na kanapki.
- Też chciałeś ? - wyszczerzyłam się do niego.
- Nie skądże... - złapał talerz z kanapkami i uciekł do salonu. Wyciągnęłam z szafki dwa kubki i zaparzyłam herbatę. Po chwili szłam już w kierunku kanapy na której leżał Filip z rękami pod głową.
- Posuń się - trąciłam go lekko kolanem. Pokiwał przecząco głową ciągnąc mnie za kieszeń moich szortów i posadził sobie tak ze teraz siedziałam na jego brzuchu. Położyłam kubki na stoliku obok talerza z kanapkami po czym wzięłam jedną. Ugryzłam kawałek i zajęłam się oglądaniem telewizji.
- Egheeem - spojrzałam na chłopaka. Wskazywał palcem na otwartą buzię - Nie żebym ci coś sugerował ale też jestem głodny - puścił mi oczko.
- Też chcesz ? - spojrzałam na kanapkę.
- Bystrzacha - wybuchnęliśmy śmiechem. Pochyliłam się nad nim i podłożyłam kanapkę pod jego usta tak by mógł ugryźć. - Od razu lepiej smakuje.
Uśmiechnęłam się po czym sama ugryzłam kanapkę.
- To jakie masz plany na resztę wakacji ? - spytał kiedy przełknął kolejny kęs kanapki.
- Hmm... W sumie nie mam jakich takich planów. Mama chce mnie i Miśka wziąć na tydzień cz dwa do siebie ale czuję że to nie wypali. Raczej siedzę a w domu. A ty ? Gdzie wybijasz ?
- Dom - praca - dom. - westchnął.
- Pracujesz ?
- Mhmm. Kiedyś trzeba. Znalazłem fuchę na pobliskiej siłowni .
- Rozumiesz że podajesz ręczniki ?
- Czy ty się ze mną droczysz ?- uniósł prawą brew świdrując mnie wzrokiem.
Pokiwałam przecząco głową z trudem powstrzymując się od śmiechu.
- Dobra noo - westchnęłam - to w takim razie co tam robisz ?
- Mam być jednym z trenerów.
- Ooo będziesz prowadził aerobik ?
- Eeee nie. Aczkolwiek to nie było by takie złe. Wyobrażasz sobie te wszystkie ślicznotki w obcisłych koszulkach itd ? - powachlował się ręką udając że robi mu się gorąco. Dałam mu lekko z łokcia na co ten wybuchnął śmiechem.
- Mam pracować jako trener boksu.
- Co ?!  - zamrugałam oczami a kawałek chleba który właśnie miałam w ustach utkwił mi w gardle.
- Niki... Ćwiczę tam najdłużej a gość który sie tym zajmował wcześniej odszedł. A zresztą. Ćwiczę odkąd skończyłem 15 lat. Teraz mam 19. Nie widzę przeszkód.
- Będziesz walczył ?
- To bardzo prawdopodobne skarbie - wzruszył ramionami udając że jest mu to obojętne.
- Aż tak bardzo chcesz żeby ktoś ci obił tą śliczną mordkę ?
- Mam śliczną mordkę ? - poruszył znacząco brwiami.
- Może...
- Może ? - spytał siadając na kanapie tak że ja siedziałam teraz na jego kolanach. Przełożył jedną moją nogę tak że teraz miałam kolana po obydwóch stronach jego ud. Pochylił się zbliżając czoło do mojego.
- Może - rzuciłam. Chłopak już miał złączyć nasze usta kiedy wepchnęłam mu do buzi ostatni kawałek kanapki którą miałam w rękach. Wyswobodziłam się z jego uścisku i zaczęłam uciekać przed nim. Dobiegłam do łazienki i już miałam zamknąć za sobą drzwi kiedy duży biały convers mi to uniemożliwił.
Po chwili zaraz obok mnie stał już Filip. Zmarszczył czoło i podszedł bliżej.
- Nierzeczna dziewczynka. Będzie kara. -złapał mnie w tali i zaciągnął pod prysznic. Odkręcił kurek puszczając strumień wody prosto na na moje ubranie. Popatrzyłam na niego po czym wyrwałam mu spryskiwacz i teraz to on był coraz to bardziej mokry.
- Niki ! Przestań ! Nie mam żadnych innych ciuchów.
- Spokojnie. Pożyczę ci jakąś kieckę - wyszczerzyłam się .
Po chwili stąpiłam. Filip także. Zakręcił kurek i złożył na moich ustach namiętny pocałunek. Wplątałam ręce w jego włosy i pociągnęłam lekko za końcówki. Po raz kolejny jęknął. Włosy są chyba jego słabością. Naprawdę lubi kiedy mu to robię. Uśmiechnęłam się nadal nie odrywając od niego ust.
- Co cię tak bawi ?
- Nic nic... Po prostu zastanawiam się jak byś wyglądał w mojej kiecce..
- Jak to jak ? Se.. znaczy słodko - puścił mi oczko.
- Chodź. - pociągnełam go za rękę. Dałam mu czysty ręcznik którym wytarł moką twarz i włosy.
Pociągnęłam go za sobą do pokoju Michała po czym przysiadłam przy komodzie otwierając ją wcześniej. Wyciągnęłam z niej podkoszulek i szorty po czym zamknęłam szufladę rzucając ubranie Filipowi.
- Uroki starszego rodzeństwa - uśmiechnęłam sie i wyszłam do siebie do pokoju. Wzięłam ubranie i zamknęłam się w łazience. Kiedy wysuszyłam włosy, wróciłam do pokoju gdzie zastałam przebierającwgo się bruneta. Stał na środku pokoju bez koszulki , wciągając na siebie szorty brata.
- Myślałem że pozwolisz mi sobie pomóc się ubrać - jęknął przeczesując włosy palcami gdy już uporał się z ubraniami.
- Oj ... Chyba nie pomyślałam - posłałam mu uśmiech.
- Chyba będę sie już zbierał. - powiedział otwierając okno i siadając na parapecie.
- Nie żebym ci coś sugerowała ale mamy w domu drzwi. Nie musisz skakać z okna - kiwnął głową z dezaprobatą.
- Pusujesz zabawę malutka.
- Och przepraszam malutki.
Wyszczerzył się chichocząc lekko a po chwili już go nie było. Zamknęłam za nim okno i wróciłam do łazienki żeby uprzątnąć tą wodę na podłodze za nim wróci ojciec z Michałem.
Byłam właśnie w trakcie sprzątania kiedy usłyszałam dzwonek telefonu.

Mam Cię cz*31



Droga autokarem do domu minęła dość szybko. W sumie całą przespałam , ale mniejsza o to.. Pod szkołą byliśmy koło 17. Ku mojemu zdziwieniu czekał tam na mnie tata. Spodziewałam się raczej Michała...
Pożegnałam się z Filipem i podeszłam do taty ciągnąc swoją walizkę. Przytulił mnie po czym ją ode mnie zabrał i włożył do bagażnika.
- Udały się wakacje ? - spytał kiedy siedzieliśmy już w samochodzie.
- Jasne. Było świetnie. Mam masę zdjęć.
- To się cieszę - uśmiechnął się nie odrywając oczów od drogi.
Na podjazd przed domem wjechaliśmy około 10 minut później. Wysiadłam z samochodu i dostrzegłam stojącego w drzwiach Michała. Podbiegłam do niego i mocno przytuliłam.
- Aż tak się stęskniłaś ? - spytał z uśmiechem na ustach.
- Oczywiście - jeszcze mocniej go przytuliłam. Chwilę później wyswobodziłam się z jego uścisku i wróciłam do samochodu po swoją torebkę.
Wchodząc do salonu byłam szczęśliwa. Wreszcie w domu.
- W sam raz trafiłaś na pizze - wyszczerzył się Michał. Opadłam zmęczona na kanapę i włączyłam telewizor. Nie pamiętam kiedy ostatnio siedziałam z tatą na jednej kanapie. Uśmiechnęłam się sama do siebie.
Zajadaliśmy się pizzą i gadaliśmy o wszystkim. Opowiadałam im co się działo na obozie itd. Pominęłam oczywiście parę  szczegółów jak na przykład to że mam chłopaka - naprawdę nie chciałam zepsuć wieczoru. Powiem im w swoim czasie.
Było już około dziesiątej kiedy poczułam się cholernie zmęczona. Podniosłam się z kanapy , powiedziałam " dobranoc i wyszłam z walizką do swojego pokoju.
Stanęłam przed drzwiami sypialni i pociągając za klamkę otworzyłam je. Kiedy weszłam do pomieszczenia, z wrażenia upuściłam walizkę i torbę którą ściskałam w ręce. To na pewno mój pokój ? Rozejrzałam się dookoła. Mój stary pokój zamienili na nową i o wiele ładniejszą a przede wszystkim praktyczniejszą sypialnię. Zniknęły białe mebelki które towarzyszyły mi odkąd miałam sześć czy siedem lat. Pamiętam jak bardzo kłóciłam sie z rodzicami podczas przeprowadzki tutaj że chyba najwyższa pora na kupienie mi nowych. A teraz ? Wyglądał jak wyrwany z magazynu. Podeszłam do dużego obrazu zaraz koło łóżka chcąc mu się lepiej przyjrzeć. Oparłam lekko dłonią o tapetę kiedy zorientowałam się że jest ona naklejona na drzwi. Popchnęłam delikatnie drewnianą powierzchnię a moim oczom ukazała się garderoba. Czy ja jestem w raju ? Zaraz pewnie się obudzę w swoim starym białym łóżku.
- Podoba się ? - Michał stał w drzwiach oparty framugę z rękami złożonymi na piersi.
- Żartujesz ? Jest pięknie ! - podbiegłam do niego i mocno przytuliłam. Zamknął mnie w niedźwiedzim uścisku i poczochrał moje włosy. - Dziękuję.
- Nie dziękuj mi tylko tacie. To on wszystko wymyślił. - Wyswobodziłam się z jego uścisku i pobiegłam schodami na dół szukając taty. Siedział na kanapie z nosem w papierach rozłożonych na stoliku przed nią. Podeszłam do niego i mocno przytuliłam.
- Dziękuję - wyszeptałam całując go w policzek.
- Nie ma za co skarbie uśmiechnął się i wrócił do papierów. No i to by było na tyle z czułości. Wróciłam na górę zahaczając po drodze o łazienkę i biorąc z niej kosz na brudne ubrania. Położyłam go koło walizki i wrzuciłam do niego ciuchy z wakacji.  Już miałam iść z powrotem do łazienki kiedy do moich uszów dobiegł dźwięk przychodzącej wiadomości. Podniosłam się z dywanu i ruszyłam w kierunku stolika na którym leżał telefon. Przejechałam palcem po ekranie odblokowywójąc go i otworzyłam wiadomość.
Podeszłam do okna i otworzyłam je. Spojrzałam w dół a tam dostrzegłam wspinającego się po rynnie Filipa. Kiedy wdrapał się już na okno posłał mi ten swój zabójczy uśmiech po czym pocałował mnie delikatnie. Zsunął się z parapetu na podłogę a ja zamknęłam za nim okno. Kiedy się odwróciłam w jego stronę przyciągnął mnie do siebie po czym złączył nasze usta. Swoje ręce położył nieco powyżej moich bioder przyciągając mnie jeszcze bliżej. Cicho jęknęłam kiedy jedna z rąk zsunęła się na mój pośladek. Wykorzystał moment kiedy moje usta były rozsunięte i wsunął swój język głębiej. Po chwili toczył walkę razem z moim. Podniósł mnie delikatnie do góry tak że teraz moje nogi były zaplecione wokół jego tali i ruszył w kierunku łóżka. Składając mokre pocałunki na mojej szyi położył mnie na miękkiej pościeli nadal się ode mnie nie odrywając. Po raz kolejny jęknęłam cicho kiedy poczułam jak lekko przygryza a później ssie skórę na mojej szyi. Cholera będzie ślad. Wplątałam palce w jego włosy kiedy ponownie złączył nasze usta. Ciągnąc za końcówki włosów po raz pierwszy dzisiaj to on wydał lekkie jęknięcie które za wszelką cenę chciał stłumić. Wybuchnęłam śmiechem . Wtedy brunet oderwał się ode mnie i patrząc prosto w oczy podniósł się wyżej opierając ciężar na prawej ręce ułożonej tuż nad moją głową. Nasze usta dzieliło od siebie zaledwie kilka centymetrów. Kiedy po raz kolejny Filip chciał je połączyć rozległ się dźwięk telefonu. Chłopak zignorował go.
- Odbierz - szepnęłam kiedy zaczął dzwonić jeszcze raz. Podniósł się i usiadł na łóżku a ja ruszyłam w kierunku szafy skąd wyciągnęłam luźną koszulkę i szorty.
- Idę do łazienki - szepnęłam bezdźwięcznie do chłopaka który nie spuszczał ze mnie wzroku nawet wtedy gdy rozmawiał przez telefon. W odpowiedzi pokiwał głową.
Zamknęłam za sobą drzwi i udałam sie do łazienki. Jednak drogę zagrodził mi Michał.
- Nie mówiłaś że masz chłopaka - wyszczerzył się.
- Nie pytałeś - chciałam go minąć ale ten mi na to nie pozwolił.- A tak w ogóle skąd wiesz ? - spytałąm zdezorientowana.
- Powiedzmy że byłem świadkiem baaardzo pikantnej sceny.
- Alee j-jak ?
- Następnym razem zamykaj drzwi - puścił mi oczko po czym wrócił do swojego pokoju zostawiając mnie sam na sam ze swoimi myślami.
Szybki prysznic powinien postawić mnie na nogi - pomyślałam wchodząc do kabiny prysznicowej.  Ciepła woda spływała po moich plecach co działało na mnie bardziej usypiająco niż pobudzająco. Wyszłam spod prysznica i ubrałam się w przygotowane wcześniej ciuchy. Idąc do pokoju nie myślałam o niczym innym jak o moim cieplutkim łóżeczku. Wchodząc do pokoju zastałam leżącego na łóżku Filipa. Bawił się moją bransoletką którą zostawiłam na nakastliku obok łóżka. Położyłam się obok niego na łóżku.
- Będę się zbierał. Jesteś zmęczona. - stwierdził podnosząc się na łokciach by odłożyć bransoletkę nadal nie spuszczając ze mnie wzroku.
- Zostań - szepnęłam ściskając go delikatnie za dłoń.
- A co z rodzicami ? Hmm ? Z bratem ?
- Spokojnie. Chyba się nie boisz mojego brata co ?
- No nie wiem. -  udał że sie trzęsie ze strachu.
- Zostań. Zaraz wracam.
Wyszłam po cichu z pokoju przypominając sobie że została jeszcze spora część pizzy. Wzięłam do ręki pudełko po czym wróciłam na górę. Kiedy weszłam do pokoju zastałam leżącego na łóżku Filipa. Bawił się moją bransoletką którą zostawiłam wcześniej na szafce obok. Wczołgałam się pod kołdrę obok niego.
- Może obejrzymy jakiś film ?
- Jasne. - podniósł się by po chwili wrócić z laptopem. - Zgaduję że kreskówka ?
- Myślałam raczej o jakiejś komedii czy coś. Ale skoro nalegasz... - westchnęłam.
Uśmiechnął się pod nosem po czym puścił film. Położył urządzenie na wprost łóżka na blacie małego stolika i wrócił do łóżka zrzucając jeansy i koszulkę , tak że teraz był w samych bokserkach. Oparł się o zagłówek przyciągając mnie do siebie. Oparłam się wygodnie o jego tors i zajadając się pizzą pogrążyliśmy się w filmie.

Mam Cię cz*30



- Znowu się spotykamy... - usłyszałam znajomy delikatnie ochrypły głos który sparaliżował mnie całkowicie.
Stojący przede mną blondyn mierzył mnie swoim łapczywym wzrokiem. Podniosłam się z piasku by po chwili zrobić krok w tył. Ku mojemu niezadowoleniu Paweł nie pozwolił mi zachować tego bezpiecznego dystansu. Podszedł do mnie momentalnie łapiąc za nadgarstki.
- Tęskniłaś za mną kochanie ? - spytał przesadnie słodkim głosem.
- Ani trochę. - wysyczałam przez zaciśnięte zęby.
- A może dasz się zaprosić na kolację ? - spytał ściskając moje nadgarstki mocniej chcąc usłyszeć odpowiedź twierdzącą.
- Nie w tym wcieleniu.
- Zła odpowiedź. - ułożył usta w coś na kształt uśmiech który przyprawiał mnie o mdłości. Może to nie był mój największy problem ale ja na serio zaczynałam się bać że zaraz zwrócę swoje śniadanie.
- Nie ma złych odpowiedzi. Są nieodpowiednie pytania. A teraz mnie puść bo nie mam ochoty na dalsze ciągnięcie tej rozmowy jasne ? - rzuciłam próbując wyrwać się z jego uścisku. Rozglądałam się w około szukając jakiegoś sensownego wyjścia z obecnej , dość nie przyjemnej sytuacji jednak nic nie mogłam wymyślić.
-  Szukasz czegoś ? Może swojego kochasia ?  Nie ma go tu ? Jaka szkoda maleńka .
- Jest - usłyszałam ostry stanowczy głos dobiegający tuż zza moich pleców. Sekundę potem prawa pięść bruneta zostawiła po sobie ślad na twarzy Pawła. Poczułam jak ucisk na moich nadgarstkach się rozluźnia by po chwili całkiem zniknął. Odsunęłam się od blondyna i przysunęłam bliżej Filipa który zamknął mnie ramionach. Jego ciało drżało ze złości a prawa pięść nadal pozostawała zaciśnięta. Jeszcze nigdy nie widziałam go w takim stanie. Jakby stał sie zupełnie inną osobą.
Chwyciłam jego prawą dłoń rozluźniając jego palce które wcześniej zwinięte  w pięść teraz były splątane z moimi. Pociągnęłam go lekko do tyłu w celu odciągnięcia go jak najdalej od Pawła.
- Nie warto tracić na niego czasu - szepnęłam starając się dodać mu otuchy.  Brunet zmierzył chłopaka wzrokiem posyłając mu spojrzenie typu; " nie zbliżaj się do nas więcej " i odeszliśmy wolnym krokiem w kierunku koca.
- Co to do cholery miało być ?! - opiekun stał za nami przyglądając się dokładnie naszej dwójce.
- O czym pan mówi ?
- Filip nie rób ze mnie idioty. Dobrze wiesz o co chodzi. - wysyczał. - Dlaczego wszczynasz bujki w miejscu publicznym ?!
- Bo sobie na to zasłużył !
- Ma się to więcej nie powtórzyć jasne ? Ostrzegam cię ! - rzucił po czym odszedł w kierunku swojego ręcznika po którym deptały jakieś dzieciaki. Zaczął się na nich wydzierać a z jego oczu kipiała złość. Dla własnego bezpieczeństwa oddaliliśmy się od placu boju.
- Nawet na chwilę nie mogę cię zostawić samej bo zaraz zlatują się jacyś popaprańcy - powiedział lekko zirytowanym głosem kiedy usiedliśmy na kocu.
- No to chyba nie jest moja wina - spojrzałam na niego niepewnie.
Już miał coś powiedzieć kiedy nagle okrążyły nas dziewczyny.
- Boże a to co za jeden ? - spytała Sara wiercąc swoim wzrokiem dziurę w mojej twarzy.
- Um ... Opowiadałam wam o nim ... - powiedziałam prawie że szeptem - To Paweł.
- Paweł ? Mówiłaś że był przystojny - westchnęła blondynka.
- A nie jest ?! - Rzuciła Sylwia a w jej obronie stanęła momentalnie Iwona.Naprawdę nie wiem dlaczego muszę być świadkiem tej jakże " interesującej " rozmowy.
- Chyba żartujesz. Wygląda jakby dostał z łopaty... - wybuchnęłam śmiechem. Właśnie to w niej kocham najbardziej. Potrafi tak znakomicie poprawić mi humor. W dodatku nie potrzebuje do tego dużo czasu..
- Idziemy do wody - poczułam delikatne ściśnięcie za mój prawy nadgarstek by po chwili być zaciągniętą do wody. Stanęliśmy na skraju drewnianego pomostu i trzymając się za ręce, wskoczyliśmy do całkiem ciepłej wody. Kiedy się wynurzyliśmy , nasze palce nadal były splecione. Spojrzałam na chłopaka unoszącego się na wodzie przede mną. Mokre włosy opadały na czoło i kark. Ciemne oczy świdrowały mnie wzrokiem spod długich ciemnych rzęs. Boże ... Czemu ja nie mogę takich mieć ? Moje są praktycznie nie widoczne bez tuszu.
- Nad czym tak myślisz ? - spytał podpływając bliżej mnie i łapiąc za drugi nadgarstek.
- Nad niczym ... - westchnęłam .
- Jasnee.. - popatrzył na mnie z dziwnym skupieniem. Daję dychę że myśli jak tu ze mnie to wyciągnąć.
- Mam pomysł. - Dodał po chwili. - Ścigamy się!  Jeśli dopłynę pierwszy do tamtej żółtej boi  - wskazał palcem na przestrzeń przed sobą - odpowiesz na trzy moje pytania bez żadnego wykręcania się.
- A jeśli ja dopłynę pierwsza ?
- Wierzysz w cuda ? - podniósł lewą brew a na jego usta wdarł się przebiegły uśmieszek.
- Och zamknij się. Jeśli dopłynę pierwsza, stawiasz mi kawę.
- Stoi.
****
- Nie mogę uwierzyć że naprawdę ze mną wygrałaś - westchnł kiedy wyszliśmy już z wody i kierowaliśmy się w kierunku koca.
- Nie doceniasz mnie kotku - puściłam mu oczko na co ten się uśmiechnął.
- To dlatego że dawałem ci fory mała.
- Nie taka mała - westchnęłam podnosząc się na palcach by wyglądać na trochę wyższą niż w rzeczywistości jestem. Brunet zachichotał po czym schylił się tak że byliśmy mniej więcej na równi. Skradł mi buziaka i wyprostował się.
- A teraz zasówaj po moją kawę malutki - powiedziałam naciskając na słowo "malutki".
Pokiwał głową po czym odszedł w kierunku chłopców grających w siatkę na skraju plaży. Odprowadziłam go wzrokiem napawając się widokiem jego umięśnionego ciała. Mięśnie jego ramion napinały się i rozluźniały przy każdym nawet najmniejszym ruchu.. Włsoy opadające na kark podskakiwały delikatnie kiedy się poruszał.
Odwróciłam się po czym ruszyłam w kierunku koca na którym wylegiwały się dziewczyny. Położyłam się między nimi , wycierając uprzednio mokre jeszcze ciało. Wzięłam z torebki Ipoda i ze słuchawkami w uszach ułożyłam się wygodnie na brzuchu. Błądziłam wzrokiem obserwując okolicę. Niedaleko naszego koca , na piasku siedział mężczyzna. Może koło czterdziestki. Otoczony przez dwójkę dość małych dzieci. Każde z nich trzymało w małej rączce kolorową łopatkę i dzielnie grzebało w piasku zsypując go z łopatki na wcześniej wyznaczone miejsce. Wyciągnęłam słuchawkę z prawego ucha i wsłuchałam się w ich rozmowy. Bardzo mnie zaintrygowało to co się tam działo. Wszyscy byli szczęśliwi. 
- Tatusiu ? A nas zamek to będzie taaki duzy ? - spytała dziewczynka podnosząc ręce do nieba.
- Jeśli się postaramy to większy - odpowiedział mężczyzna gładząc dziewczynkę po ramieniu. Jak prawdziwy, troskliwy ojciec. Ojciec który ma czas dla swoich dzieci. Poświęca wolną chwilę żeby zająć się choćby tak błahym zajęciem jak budowanie zamku z pisaku z dwójką trzy może czterolatków.
Po dłuższej chwili przypatrywania się jak cieszą się sobą miałam w oczach szklanki. Ani ja , ani Michał nigdy nie mieliśmy okazji doświadczyć czegoś takiego. O wakacjach z rodzicami mogliśmy tylko pomarzyć. Mimo że mieliśmy na to pieniądze, oni zawsze twierdzili że w domu się nie przelewa. Woleli któryś raz z kolei kupić nowy telewizor czy laptopa zamiast poświęcić nam chwilę.
- Ej mała co jest ? - nawet nie zauważyłam kiedy obok mnie pojawił się Filip z kubkiem kawy w ręce.
- Coś mi do oka wpadło. Ale już jest okej . - uśmiechnęłam się choć jestem pewna że nie był do końca przekonany do tego co mówię. - Mhmmm widzę że masz coś dla mnie.
Spojrzał na mnie zdziwiony jak by nie wiedział o czym mówię.
- Kawa .... - zmarszczyłam czoło.
- Też chciałaś ? - wyszczerzył się. Wywróciłam oczami i zabrałam mu kubek z ręki kiedy ten zaczął się bawić moim Ipodem. Upiłam łyka po czym oddałam mu kubek.
- Czy ty właśnie zabrałaś mi moją kawę ? - spytał z pokerową twarzą.
- Nieee . Wydaję ci się misiu - puściłam mu oczko.
Roześmiał się po czym wrócił do przeglądania mojej playlisty na Ipodzie.
- Słuchasz Nickeblacka ?
- Mój ulubiony zespół. Są niesamowici. A ty ? Czego słuchasz ?
- Nickeblacka - uśmiechnął się.
- Ej zakochańce ! Idziemy na kajaki - krzyknął Karol
Podnieśliśmy się z koca i ruszyliśmy za opiekunem w kierunku drewnianego pomostu. Podzieliliśmy się w pary. Ja - Sara, Iwona- Sylwia, Filip-Kuba, Karol-Patryk.
- Tylko bez wydziwiania jasne ? Nie mam zamiaru wskakiwać za wami później do jeziora - bąknął opiekun kiedy siedzieliśmy już w kajakach.
Wywróciłam oczami i złapałam za wiosło. Drugie podałam Sarze siedzącej za mną i ruszyłyśmy. Na początku bardzo słabo nam to szło. Bo nasz kajak za nic nie chciał ruszyć. Kołysał się lekko na falach jeziora podczas gdy inni odpłynęli już dość daleko. W końcu jednak złapałyśmy z Sarą wspólny rytm i ruszyłyśmy za resztą grupy. Po kilku minutach byłyśmy już niedaleko nich.
- Ścigamy się ? - krzyknęła Sylwia gdy dopłynęłyśmy bliżej.
- Jasne ! - Wrzasnęła Sara na co ja wywróciłam oczami. Przecież my ledwo tutaj dopłynęłyśmy a co dopiero żeby się ścigać.
- Kto pierwszy na tamtej wysepce - rozejrzałam się dookoła. Kiedy ujrzałam wysepkę przed nami miałam ochotę zabić Sarę że nas w to wplątała. Przecież to cholernie daleko ....

* Pół godziny później *
Nie mogę uwierzyć że dałyśmy radę. Udało nam się dopłynąć do tej skalistej wysepki. Co prawda jako ostatnie , ale nie było między nami a resztą dużej odległości. Można by powiedzieć że jestem z siebie dumna.
Kiedy dopłynęliśmy ę, wysiedliśmy z kajaków i wdrapaliśmy się na dość wysoką skalną płytę.
- Skaczemy ? - spojrzałam w górę i zobaczyłam stojącego na skraju płyty Filipa czekającego na odpowiedź ze strony chłopaków. Spojrzeli po sobie i już po chwili stali obok bruneta spoglądając w taflę wody.
- Andrzej (opiekun naszej grupy) nas pozabija... - westchnął Karol z uśmiechem na twarzy
Filip wzruszył ramionami i robiąc krok do przodu rzucił się do wody. Momentalnie się podniosłam i spojrzałam w wzburzoną taflę wody. Żołądek podskoczył mi do gardła kiedy zobaczyłam jak tu wysoko.
Po chwili wynurzył się brunet. Przetarł rękami twarz odgarniając włosy z oczów i wyszczerzył się do nas unosząc do góry dwa kciuki. Chłopaki wybuchnęli śmiechem i poszli w jego ślady. Mimo że trochę się uspokoiłam, miałam złe przeczucia. Modliłam się żeby żadnemu z tych idiotów nic się nie stało.

Mam Cię cz*29

Kiedy się obudziłam było jeszcze ciemno. Wyciągnęłam spod poduszki telefon i spojrzałam na wyświetlacz. Zegarek wskazywał prawie 3 w nocy. Włożyłam go z powrotem pod poduszkę i ułożyłam się wygodnie na poduszce. Próbowałam ponownie zasnąć jednak za nic mi się to nie udawało. Ciągle męczyło mnie pytanie czy aby na pewno dobrze robię odpychając Filipa ? Może powinnam dać mu szansę ? Ten monolog powtarzam już dzisiaj chyba setny raz. Ciągłe wątpliwości nie dają mi spokoju.
Wstałam z łóżka i narzuciłam na piżamę  pierwszą lepszą bluzę po czym wyszłam z pokoju. Zamknęłam najciszej jak potrafiłam zamknęłam za sobą drzwi i ruszyłam korytarzem. Kiedy dotarłam pod pokój nr 219 serce zaczęło bić mi mocniej. Po cichu nacisnęłam klamkę i na palcach weszłam do pokoju gdzie słodko chrapali chłopcy. Idąc po drewnianej podłodze starałam się być jak najciszej , jednak moje nieskoordynowane ruchy jak zwykle nie pozwoliły mi zachować wewnętrznego spokoju. Potknęłam się o coś czym prawdopodobnie były buty rozrzucone na podłodze i upadłam na łóżko przygniatając leżącego na nim chłopaka. Ten momentalnie zerwał się na równe nogi i zaskoczony rozglądał się po pokoju aż w końcu natrafił na mój wzrok.
- Niki ?  - szepnął wyraźnie zaskoczony Filip.
- Cśśś - przyłożyłam palec do ust chcąc go w ten sposób uciszyć po czym ruchem ręki wskazałam aby szedł za mną.
Brunet podniósł się z łóżka i ruszył za mną w kierunku drzwi biorąc po drodze z krzesła szorty. Dopiero teraz zauważyłam że był w samych bokserkach.
- Coś się stało ? - spytał kiedy byliśmy już za drzwiami. Mierzył mnie wzrokiem naciągając przy tym na siebie spodnie.
- Nie.. Znaczy tak. Musimy pogadać.
- Niki... Jest 3 w nocy.. Nie możemy tego prze... - nie pozwoliłam mu dokończyć. Stanęłam na palcach by być choć trochę bliżej jego twarzy i złączyłam nasze usta ze sobą w namiętnym pocałunku. Na początku był nieźle zdezorientowany. Chyba po raz pierwszy nie bardzo wiedział co powinien zrobić. Po chwili jednak odwzajemnił pocałunek. Kładąc ręce na moich biodrach oderwał się ode mnie patrząc z zdziwieniem w oczy.
- Czy to znaczy że jednak postanowiłaś dać mi szansę ? - spytał z nadzieją w oczach.
W odpowiedzi wzruszyłam ramionami posyłając mu zadziorny uśmiech. Uśmiechnął się w najpiękniejszym uśmiechu jaki kiedykolwiek widziałam po czym przyciągnął mnie do siebie a nasze usta ponownie się złączyły idealnie ze sobą współgrając. Wplątałam swoje palce w jego włosy przyciągając go do siebie jeszcze bliżej. Nagle poczułam jak jego ręce z moich bioder spadają poniżej ud a po chwili zawisłam w powietrzu oplatając nogi wokół jego pasa. Uśmiechnął się nie przerywając pocałunku nawet na chwilę. W końcu jednak zabrakło nam tchu więc oderwaliśmy się od siebie nadal utrzymując kontakt wzrokowy.
- Nawet nie wiesz jak długo na to czekałem - uśmiechnął sie brunet.
- Ja też - szepnęłam po czym wtuliłam się w jego ramiona.  Postawił mnie na ziemi nadal nie wypuszczając mnie z objęć. W pewnym momencie, mimo że bardzo chciałam to powstrzymać ziewnęłam sennie.
- Ktoś tu jest śpiący - uśmiechnął się pocierając nosem o mój nos. Mimowolnie zachichotałam. - Odprowadzę cię.
Złapał mnie za rękę i już po chwili kroczyliśmy razem przez korytarz w kierunku mojego pokoju. Zatrzymaliśmy się dopiero pod drzwiami. Popatrzył na mnie po czym delikatnie pocałował.
- Dobranoc.
- Dobranoc - uśmiechnęłam się i zniknęłam za drzwiami zamykając je po cichu.
Chwilę potem leżałam rozanielona na łóżku dziękując bogu za to że jednak się przełamałam.
" Teraz to za cholerę nie usnę " - pomyślałam i przykryłam głowę poduszką.

* następnego dnia *

Jak zwykle zaspałam na śniadanie. Cholera mnie trafia na myśl o tym głupim budziku który znowu nie zadzwonił. Dziewczyny jak zwykle wyszły wcześniej bo one rano zawsze gimnastykę sobie robią czy coś takiego. Komu by się chciało ?
Po chwili jakimś cudem zwlekłam się z łóżka i chwiejnym krokiem ruszyłam w kierunku szafy. Wyciągnęłam z niej jeansowe szorty, czarną koszulkę i czystą bieliznę. Weszłam do łazienki by po chwili wyjść z niej już w całkiem innym stanie niż przedtem. Odświeżona a przede wszystkim rozbudzona zeszłam na jak się domyślałam końcówkę śniadania. Usiadłam na na pół przytomna przy stoliku i ujęłam w dłonie kubek z świeżo zaparzoną kawą. Sącząc czarny płyn poczułam na sobie czyjś wzrok. Rozejrzałam się po sali i zobaczyłam przyglądającego mi się z uśmiechem na twarzy Filipa.
Och no tak. Filip.  Ja sie chyba zakochałam...
Kiedy tak myślałam nad tymi wydarzeniami wczorajszej nocy poczułam za sobą czyjąś obecność. Jednak nim się zdążyłam odwrócić by sprawdzić kto to taki usłyszałam cichy szept wprost do mojego ucha.
- Dzień dobry piękna. - buziak w policzek - Jak zwykle punktualna - uśmiechnął się Filip
- Jak zwykle nieziemsko zabawny - wyszczerzyłam się do niego na co on tylko pokiwał głową i odszedł od naszego stolika kierując się w kierunku drzwi wejściowych. Kiedy tylko odwróciłam od niego wzrok, poczułam 3 pary gałek ocznych ślepiących we mnie.
- Czy chcesz nam o czymś powiedzieć ? - spytała Sara próbując przybrać poważny wyraz twarzy.
- W zasadzie to tak .... Ja i Filip ... - specjalnie zrobiłam dłuższą pauzę gdy zauważyłam jak dziewczyny wpatrują się we mnie wstrzymując oddech. Zupełnie jak by zobaczyły ducha.. - No ja i Filip jesteśmy razem. Postanowiliśmy dać sobie szansę.
Gdy tylko ta informacja dotarła do dziewczyn momentalnie zaczęły piszczeć z podekscytowania.
- Kiedy to się stało ? - spytała zdziwiona Iwona.
- Dzisiaj w nocy....
- Spotkaliście się w nocy ?
- Tak jakby....
- Ha ! Wiedziałam że coś z tego będzie - rzuciła Sara z tryumfem.
- Ale się cieszę ! - entuzjazmowała sie Iwona.
- Ja też - zaśmiałam się po czym dokończyłam picie swojej kawy.

Podniosłam się żeby wyjść już z sali kiedy rozległ się głos opiekuna.
- Macie 30 minut na przygotowanie się do wyjścia nad jezioro. Widzimy się w holu o równej 9 ! - zakończył po czym wyszedł z sali.
My także podnieśliśmy się ze swoich krzeseł i ruszyliśmy w stronę pokoju.
Jedna łazienka na cztery dziewczyny to zdecydowanie za mało. A w dodatku jeszcze mamy tylko 30 minut.
Nie żebym narzekała ale sama Sara siedzi w łazience jakieś 10 - 15 minut.....
W końcu przyszła moja kolej. Oczywiście zostało nam mało czasu więc musiałam się spieszyć. Nałożyłam na siebie wcześniej przygotowane ubrania i wyszłam do pokoju. Wrzuciłam do plecaka koc, wodę, olejek do opalania i aparat. Stwierdziłam że musimy zrobić sobie jakieś zdjęcia.
Kiedy zeszłyśmy na dół wszyscy już na nas czekali.  Opiekun mruczał coś pod nosem że jesteśmy jak zwykle spóźnione ale nam to wpadło jednym uchem a drugim wyleciało. Podeszłam do Filipa i dałam mu buziaka w policzek a ten złapał mnie za rękę i po chwili wyszliśmy z hotelu.
Szliśmy na samym końcu grupy cały czas rozmawiając o wszystkim i o niczym. Nawet nie zauważyłam kiedy doszliśmy na plażę.
Rozłożyliśmy koce tak że tworzyły jeden wielki po czym ułożyliśmy się wygodnie. Oczywiście wiedziałam że chłopcom szybko znudzi się leżenie płasko na kocu więc nie zdziwiłam się kiedy poszli się przejść pd pretekstem przyniesienia czegoś do picia.
- Ale wy słodko razem wyglądacie !! - mogłam się spodziewać że nie skończy się na tej rozmowie przy śniadaniu.
Popatrzyłam na nią zmęczonym wzrokiem i słabo się uśmiechnęłam.
- Idziemy do wody ? - spytała Iwona mierząc nas wzrokiem.
Stwierdziłam że to nie najgorszy pomysł. Szybkim ruchem podniosłam się na rękach i po chwili stałam między dziewczynami.
Wzięłam z koca okulary przeciw słoneczne i biegnąc w kierunku jeziora założyłam je. Odwróciłam się żeby sprawdzić czy dziewczyny idą za mną ale nim się zorientowałam wpadłam na kogoś. Podniosłam się z pisaku spoglądając na potrąconą przeze mnie osobę i zamarłam.

piątek, 28 czerwca 2013

Mam Cię cz*28

                                         


                                                    " CHYBA NAJWYŻSZA PORA SIĘ UJAWNIĆ.
                                                SPOTKAJMY SIĘ W PARKU KOŁO FONTANNY 
                                                 O 14 PODCZAS CISZY POOBIEDNIEJ. 
                                                                                BĘDĘ CZEKAŁ"

Treść listu przewijała mi sie przez oczy przez całe południe. Podczas obiadu grzebałam widelcem po talerzu żeby jakoś się uspokoić. Unikałam pytających spojrzeń dziewczyn. Najwyraźniej widziały że coś jest nie tak na szczęście żadna o nic nie pytała.
Kiedy szłam do parku czułam podekscytowanie które brało górę nad każdą komórką ciała. Przecież już za chwilę miałam poznać tajemniczego nadawcę tych wszystkich listów. To na pewno musi być ktoś z naszego obozu. A może to ... Nie. To na pewno nie on . Bo po co miał by to robić ? A może jednak ... Potrząsnęłam głową przyłapując się na tym jak bardzo chciałabym żeby to był Filip.
Kiedy doszłam pod fontannę rozglądałam się przez chwilę szukając znajomej twarzy. Nigdzie jednak takowej nie dostrzegłam. Usiadłam na brzegu marmurowej płyty otaczającej wodę i zajęłam się swoimi paznokciami które nagle stały się bardzo interesujące.
- Wreszcie się spotykamy... - usłyszałam zachrypnięty głos. Podniosłam głowę odrywając wzrok od rąk i przeniosłam go na stojącego przede mną wysokiego blondyna. Kiedy dokładniej przyjrzałam się jego twarzy, zamarłam.
- Co ty tu robisz Paweł ? - spytałam patrząc wszędzie byle nie na niego.
- Mi ciebie też miło widzieć. - uśmiechnął się fałszywie - Przyjechałem na wakacje. A ty skarbie co tu robisz ?
- Nie twój interes.
- Kotku złość piękności szkodzi. Uśmiechnij się bo cię nie poznaję. Gdzie się podziała moja śliczna Nikola ?
- Po pierwsze nie mów do mnie kotku, a po drugie nie ma "twojej " Nikoli.
- Spokojnie. Chcę tylko porozmawiać.
- Nie wydaje mi się żebyśmy mieli o czym.
- O nas kotku. O nas.
- Jakich nas ? O ile pamięć mnie nie myli nie ma nas. Miałeś szansę ale zjebałeś wszystko więc teraz po prostu daj mi spokój okej ?
- Nikola... - mówił spokojnym, pewnym siebie głosem. - porozmawiajmy.
- Rozmawiamy. Jakoś nie mówisz nic sensownego - odwróciłam wzrok gdy poczułam jak wszystkie wspomnienia wypływają z mojego środka. Do oczu zlewały się kolejne łzy które za wszelką cenę chciałam powstrzymać. Nawet mi się to udawało.
- Wróć do mnie - wręcz mi to rozkazywał. Popatrzyłam na niego, potem na swoje dłonie a potem z nów na niego i kiwnęłam przecząco głową. Stał przede mną z mieszanką wściekłości i desperacji w oczach.
- Przepraszam ? Chyba nie dosłyszałem. Co mówiłaś ? - podszedł do mnie łapiąc z siłą moje nadgarstki i zmuszając mnie do wstania.
- Nie wrócę do ciebie. A teraz mnie puść ! - rozejrzałam się dookoła. Było tu niewielu ludzi. Niektórzy nie zwracali na nas uwagi zajmując się swoimi sprawami, inni udawali że nas w ogóle nie widzą. Nie chcieli się mieszać w nie swoje sprawy. Najwyraźniej bali się dobrze zbudowanego mężczyzny który właśnie przypierał mnie do drzewa nadal boleśnie ściskając moja nadgarstki. Kiedy przysunął się do mnie jeszcze bardziej łzy pociekły po moim policzku. W jego oczach widziałam agresję o której ludzie mówili kiedy z nim byłam. Nigdy jednak nie miałam okazji poznać jej na własnej skórze. Aż do teraz.
- Puść mnie - wyszeptałam starając się powstrzymać łzy.
- Z przyjemnością skarbie. Jeśli tylko do mnie wrócisz - wysyczał przesadnie słodkim głosem.
- Nawet nie rób sobie nadziei !
- Zła odpowiedź.
Przycisnął mnie jeszcze bardziej do drzewa wykrzywiając mi dłonie po czym poczułam na swojej szyi jego gwałtowne pocałunki. Starałam się jakoś go odepchnąć ale było to wręcz niemożliwe. Był zbyt dobrze zbudowany. Musiał sporo ćwiczyć przez te ostatnie lata. Jedną ręką chwycił obie moje ręce. Drugą błądził po całym moim ciele. Zamknęłam oczy by nie patrzeć na tą napaloną świnię. Zresztą przez łzy które wciąż zbierały mi się w oczach i tak niewiele widziałam.
Nagle blondyn puścił moje ręce i odsunął się ode mnie upadając na trawę. Otworzyłam oczy i zobaczyłam leżącego na ziemi Pawła z ręką przyłożoną do krwawiącego nosa. Nad nim stał Filip i dosłownie mordował go wzrokiem. Po chwili jednak odwrócił się od niego i podszedł do mnie. Objął czule ramionami przyciskając do swojej piersi.
- Wszystko okej ?
Przytaknęłam kiwając głową p o czym wierzchem dłoni otarłam nadal spływające po mojej twarzy łzy.
- Chodźmy stąd.
Złapał mnie za rękę i pociągnął za sobą. Po około 5 minutach dość wolnego chodu, usiedliśmy na jednej z ławek niedaleko naszego hotelu. Spojrzałam na nasze splecione ze sobą ręce a potem na twarz bruneta. Przyglądał mi się uważnie. W jego oczach widziałam troskę i zmartwienie.
- D-dziękuję  -wyjąkałam przez łzy.
- Nie płacz - pochylił się ocierając mój policzek swoim kciukiem po czym przytulił mnie do siebie.
- Kim on był ? - spytał po chwili
- T-to był mój były.. Nie wiem czego on ode mnie chciał ... J-jaa .... - nie pozwolił mi dokończyć.
- Cśśśś.... Już jest okej. Nie musisz sie bać jasne ? - nadal nie spuszczał ze mnie wzroku.
- Dziękuję. - uśmiechnęłam się lekko.
- O wiele lepiej - rzucił wskazując na uśmiech na mojej twarzy.
- Filip ?
- Tak ?
- Tak sie zastanawiam .. .
- Nad czym ?
- Jakim cudem byłeś akurat teraz w parku ? - odwrócił zmieszany wzrok i przygryzł wargę.
- No przyszedłem sie z tobą spotkać...
- C-co ? Jak to ?
- No o ile się nie mylę przyszedłem tutaj żeby sie ujawnić.
- To ty ?
- Tak mi się wydaje .. - uśmiechnął sie niewinnie.
- Filip .... - urwałam w połowie zdania wstając. Brunet zrobił to samo.
- Niki ... Ja nie wiem co sie ze mną dzieje. Ja poprostu nie potrafię już normalnie funkcjonować bez ciebie.
- Filip. ... - do moich oczu znów napłynęły łzy. Dlaczego do cholery on to robił ? Dlaczego psuł naszą przyjaźń właśnie w taki sposób ? Nie chciałam teraz angażować się w żaden związek. Żaden. Filip jest naprawdę cudownym chłopakiem. Troskliwym i opiekuńczym. Wyrozumiałym. Wręcz wymarzonym.
Ale ja nie potrafiłam się teraz zaangażować w związek. Te wszystkie problemy... W domu , w szkole , z Pawłem. Jest ich naprawdę wiele. Nie potrzebuję kolejnych. Filip jest moim przyjacielem. Bardzo bliskim zresztą.
- Niki ... - spojrzał na mnie zbolałym wzrokiem.
- Przepraszam Filip. Ja nie jestem gotowa na coś więcej.
- Dlaczego ? Dlaczego nie dasz mi szansy ?
- Nie potrafię. Przykro mi. - powiedziałam po czym odeszłam wolnym krokiem w kierunku hotelu. Kiedy odwróciłam się by na niego spojrzeć, siedział z głową w dłoniach pochylając się do przodu. Odwróciłam sie z powrotem i ocierając kapiące łzy przyspieszyłam kroku.

Po około 15 minutach byłam już w naszej sypialni. Dziewczyny oczywiście od razu zareagowały na to jak wyglądam.
- Niki ? Co sie stało ? - spytała Sylwia gdy tylko przekroczyłam próg naszego pokoju.
- N-nic .. - Szepnęłam i usiadłam na łóżku obok nich.  Momentalnie mnie otoczyły.
- Przecież widzę ....
Spojrzałam na nie po czym pozwoliłam moim oczom wypuścić wszystkie łzy które zatrzymywałam podczas drogi do hotelu. Przeczesałam pacami włosy po czym zebrałam się w sobie by opowiedzieć im wszystko to co sie dzisiaj wydarzyło. Nie ukrywając niczego , najzwyklej w świecie się im wypłakałam.
Dziewczyny wiernie mnie słuchały starając się dodać mi otuchy. Żadna nie odważyła się mi przerwać. Raz po raz podawały mi chusteczki w które wycierałam ostatki łez.
- Tak mi przykro - szepnęła Iwona po czym mocno się do mnie przytuliła. Po chwili dołączyła do niej Sylwia z Sarą.

Było już koło 10 kiedy zamknęłam się w łazience aby przygotować się do snu. Zrzuciłam z siebie ubrania i weszłam pod prysznic. Odkręciłam kurek z ciepłą wodą i oparłam się o ścianę. W głowie cały czas mijały mi obrazy z dzisiejszego dnia. Najpierw spotkanie z Pawłem, akcja pod drzewem później Filip i  ta sytuacja na ławce. Czy ja aby na pewno dobrze zrobiłam odrzucając go ? Może powinnam dać sobie szansę ? Dać szansę nam ?
Zakręciłam wodę po czym wyszłam spod prysznica owijając się ręcznikiem. Wytarłam mokre ciało po czym ubrałam na siebie piżamę. Nałożyłam trochę pasty na szczoteczkę i stanęłam przed umywalką zaraz koło lustra. W momencie kiedy podniosłam rękę by zacząć szorować zęby, w lustrze zobaczyłam czerwone plamy wokół mojego nadgarstka. Odłożyłam szczoteczkę na blat koło umywalki i podwinęłam rękaw koszulki nocnej. Obejrzałam dokładnie dłoń z każdej strony. Wokół nadgarstka widniały sino czerwone odbicia palców Pawła. Każdy ślad po chłopaku cholernie bolał. Podwinęłam rękaw drugiej ręki. To samo.. Cholera.... Odwinęłam materiał który luźno opadł na moje dłonie i skończyłam szorować zęby.
Weszłam do pokoju zaczesując włosy palcami. Dziewczyny już spały. Postanowiłam iść w ich ślady. Ułożyłam się wygodnie na łóżku wciąż myśląc o tym co zaszło między mną a Filipem. Po chwili odpłynęłam.

środa, 26 czerwca 2013

Mam Cię cz*27



Siedzieliśmy jeszcze z dobre 2 godziny nad basenem. Bawiliśmy się świetnie. Szczególnie jak byliśmy wszyscy w wodzie. Podtapialiśmy się wzajemnie itd. Wiem że to może trochę dziecinne ale naprawdę świetnie się bawiłam.
Po kolacji ( o dziwo była w miarę jadalna ) postanowiłam wreszcie zająć się kartkami które obiecałam wysłać. Do dziadków na wieś , do mamy, do Michała i taty... Nie widziałam najmniejszego sensu w wysyłaniu pocztówek ale babcia z dziadkiem zawsze bardzo się cieszyli że ich jedyna wnuczka o nich pamięta. Jeśli chodzi o mamę to nie wiem dla czego ale czuję że powinnam. Pewnie nawet tego nie przeczyta ale no ...
Właśnie kończyłam pisać ostatnią kartkę kiedy do pokoju wpadła cała siódemka. Momentalnie rozsiedli się na łóżkach a cisza która panowała w pokoju przed ich przyjściem odeszła bezpowrotnie.
Schowałam kartki do szafki i ułożyłam się wygodnie na łóżku obok Kuby i Filipa. Obydwoje zawsze zajmowali moje łóżko.
- To co robimy ? - spytała wyraźnie znudzona Sara.
- Może wyjdźmy gdzieś ? - spytałam.
- Nie ma gdzie bo pada. - rzucił Filip patrząc mi prosto w oczy.
- Od kiedy boisz się wody ? - podniosłam lewą brew przygryzając przy tym dolną wargę.
Już miał coś powiedzieć kiedy Sylwia weszła mu w słowo.
- A może obejrzymy jakiś film ? I tak nie ma nic do roboty.
- Czemu nie. -wzruszyłam ramionami.
Filip podniósł się i wyszedł po laptopa. My w tym czasie przenieśliśmy stolik bliżej łóżka żeby lepiej się oglądało. Wszyscy rozwalili się na łóżku Iwony. Po chwili wrócił brunet z laptopem pod pachą.
- To wy wybierzcie film a ja zaraz wracam - podniosłam się i ruszyłam w kierunku szafy skąd wzięłam torbę do której wrzuciłam telefon i portfel.
- Gdzie idziesz ? - Sara świdrowała mnie wzrokiem
- Idziesz ze mną ? - pokiwała głową i już po chwili miała na nogach trampki. - Za 10 minut jesteśmy z powrotem.  -rzuciłam nie czekając na odpowiedzieć i zamknęłam za nami drzwi.
- Gdzie idziemy ? - spytała zaskoczona Sara.
- Nie wiem. Do sklepu czy coś. Nie chce mi się tam siedzieć. Musiałam się przewietrzyć.
- Hmmm okej.
Przemknęłyśmy się przez drzwi wejściowe do hotelu unikając konfrontacji z opiekunem naszej grupy i już po chwili szłyśmy w kierunku marketu.
- Niki ? - spytała blondynka przerywając ciszę między nami.
- Tak ? - spojrzałam na nią nie mogąc wyczytać z jej twarzy żadnych emocji.
- Nie obraź się że pytam ale .... Między tobą a Filipem coś się dzieje ? - kiedy tylko jej słowa dotarły do mnie moje serce przyspieszyło.
- Nie. - odwróciłam wzrok chcąc uniknąć konfrontacji.
- A chciała byś ?
- Nie wiem. Ja go nie rozumiem. Raz potrafi być taki słodki i wg a za chwilę staje się pewnym siebie dupkiem. I jest natrętny.
- A tobie się to podoba .... - rzuciłam jej spojrzenie z kategorii " co ty pierdolisz ?!" - No nie zaprzeczaj Niki. Widzę jak na niego patrzysz. Jak na siebie patrzycie. Nie wmawiaj mi że nic między wami nie ma.
- A ty mi nie wmawiaj że jest okej ? Już raz sobie to wmówiłam i obie wiemy jak to się skończyło.
- Chodzi ci o Pawła ? Tego o którym mi opowiadałaś ? - pokiwałam głową.
- Najpierw narobił mi nadziei , prawił czułe słówka , obiecywał. A potem ? Potem z dnia na dzień dostałam od niego kopa w dupe. Więc zrozum że nie jest łatwo zaufać komuś bojąc się że zostanie się zranionym ponownie.
- Ale Niki ..
- Błagam cię tylko nie mów mi że on nie jest taki bo tego nie wiesz. A nawet jeśli teraz taki nie jest to kiedyś znajdzie sobie kogoś lepszego i najzwyklej w świecie sobie odpuści. A ja zostanę sama. Znowu.
- Myślę że powinnaś dać mu szansę. On naprawdę wydaje się być spoko.
- Nie rozumiesz mnie.
- Rozumiem. - złapała mnie za nadgarstek zmuszając do spojrzenia na nią.
- Jak byś rozumiała to byś aż tak na mnie nie naciskała.
- Nie naciskam ... Po prostu nie chcę żebyś kiedyś żałowała że nie dałaś mu szansy.
Nie wiedziałam co mam powiedzieć. Miała rację. Kiedyś pewnie będę żałowała że nie dałam mu szansy. Ale ja się najzwyklej w świecie boję. Nie wiem co on czuje. Może jestem dla niego tylko wakacyjną przygodą ? We wrześniu wrócimy do szkoły i już mnie nie będzie znał ? Nie mogę pozwolić sobie na to żeby znowu przechodzić przez to co z Pawłem. A gadanie Sary że on wydaje się być inny jest głupie. Przecież oni wszyscy są tacy sami.
Kiedy weszłyśmy do marketu, wzięłyśmy mały podręczny koszyk i ruszyłyśmy na dział z przekąskami. Wzięłyśmy dwie paczki chipsów, paluszki, napoje i jeszcze parę innych rzeczy.
W drodze do hotelu Sara nie odważyła się wymówić ani słowa. Odpowiadało mi to. Dla mnie ta cisza nie była niezręczna. Wolałam milczeć niż tłumaczyć Sarze wszystkie te skomplikowane rzeczy z mojego życia.
Po chwili byłyśmy już w pokoju. Wszyscy czekali na nas z filmem przeglądając coś na lapku.
- Jesteśmy - zamknęłam za sobą drzwi popychając je biodrem. Postawiłam siatkę z zakupami na stoliku koło laptopa. - Częstujcie się - rzuciłam i usiadłam na łóżku koło Iwony i Sylwii. Jak najdalej od Filipa. Musze jakoś wyluzować. Nie mogę sobie pozwolić na to żeby się zakochać. Jeszcze nie teraz. Ale jak nie teraz to kiedy ? Cholera wie..
- Jaki film oglądamy ?
- Spytaj dziewczyn. One wybierały - warknął Karol przewracając oczami. Spojrzałam na Iwonę siedzącą po mojej prawej stronie a ta uśmiechnęła się nieśmiało.
- Kochaj i tańcz .... - westchnęła bojąc się mojej reakcji.
- Aaaa... Um. Okeej. - uśmiechnęłam się ciepło i ułożyłam wygodniej opierając głowę o ścianę.

* Następnego dnia *
Kiedy obudziłam się rano byłam mega zdziwiona. Leżałam w swoim łóżku a jakoś nie przypominało mi się żebym wczorajszego wieczoru się tu kładła. Ja nawet nie wiem kiedy usnęłam.  Podniosłam się cicho z łóżka po czym na nim usiadłam. Rozejrzałam się po pokoju. Chłopców już nie było a dziewczyny jeszcze spały. Spojrzałam na siebie. Nadal byłam w wczorajszych ubraniach. Podniosłam się i postanowiłam pościelić łóżko. Kiedy podniosłam poduszkę coś upadło na ziemię. Schyliłam się żeby to podnieść i zamarłam. Cholera ! Biała koperta. Od razu pomyślałam o tych wszystkich listach które dostawałam w szkole. Podniosłam ją i usiadłam na łóżku. Szybkim gestem rozerwałam papier wyciągając kartkę. Kiedy przeczytałam wszystko co było zapisane na kartce upuściłam ją z powodu szoku jaki zawładnął moim ciałem.