piątek, 28 czerwca 2013

Mam Cię cz*28

                                         


                                                    " CHYBA NAJWYŻSZA PORA SIĘ UJAWNIĆ.
                                                SPOTKAJMY SIĘ W PARKU KOŁO FONTANNY 
                                                 O 14 PODCZAS CISZY POOBIEDNIEJ. 
                                                                                BĘDĘ CZEKAŁ"

Treść listu przewijała mi sie przez oczy przez całe południe. Podczas obiadu grzebałam widelcem po talerzu żeby jakoś się uspokoić. Unikałam pytających spojrzeń dziewczyn. Najwyraźniej widziały że coś jest nie tak na szczęście żadna o nic nie pytała.
Kiedy szłam do parku czułam podekscytowanie które brało górę nad każdą komórką ciała. Przecież już za chwilę miałam poznać tajemniczego nadawcę tych wszystkich listów. To na pewno musi być ktoś z naszego obozu. A może to ... Nie. To na pewno nie on . Bo po co miał by to robić ? A może jednak ... Potrząsnęłam głową przyłapując się na tym jak bardzo chciałabym żeby to był Filip.
Kiedy doszłam pod fontannę rozglądałam się przez chwilę szukając znajomej twarzy. Nigdzie jednak takowej nie dostrzegłam. Usiadłam na brzegu marmurowej płyty otaczającej wodę i zajęłam się swoimi paznokciami które nagle stały się bardzo interesujące.
- Wreszcie się spotykamy... - usłyszałam zachrypnięty głos. Podniosłam głowę odrywając wzrok od rąk i przeniosłam go na stojącego przede mną wysokiego blondyna. Kiedy dokładniej przyjrzałam się jego twarzy, zamarłam.
- Co ty tu robisz Paweł ? - spytałam patrząc wszędzie byle nie na niego.
- Mi ciebie też miło widzieć. - uśmiechnął się fałszywie - Przyjechałem na wakacje. A ty skarbie co tu robisz ?
- Nie twój interes.
- Kotku złość piękności szkodzi. Uśmiechnij się bo cię nie poznaję. Gdzie się podziała moja śliczna Nikola ?
- Po pierwsze nie mów do mnie kotku, a po drugie nie ma "twojej " Nikoli.
- Spokojnie. Chcę tylko porozmawiać.
- Nie wydaje mi się żebyśmy mieli o czym.
- O nas kotku. O nas.
- Jakich nas ? O ile pamięć mnie nie myli nie ma nas. Miałeś szansę ale zjebałeś wszystko więc teraz po prostu daj mi spokój okej ?
- Nikola... - mówił spokojnym, pewnym siebie głosem. - porozmawiajmy.
- Rozmawiamy. Jakoś nie mówisz nic sensownego - odwróciłam wzrok gdy poczułam jak wszystkie wspomnienia wypływają z mojego środka. Do oczu zlewały się kolejne łzy które za wszelką cenę chciałam powstrzymać. Nawet mi się to udawało.
- Wróć do mnie - wręcz mi to rozkazywał. Popatrzyłam na niego, potem na swoje dłonie a potem z nów na niego i kiwnęłam przecząco głową. Stał przede mną z mieszanką wściekłości i desperacji w oczach.
- Przepraszam ? Chyba nie dosłyszałem. Co mówiłaś ? - podszedł do mnie łapiąc z siłą moje nadgarstki i zmuszając mnie do wstania.
- Nie wrócę do ciebie. A teraz mnie puść ! - rozejrzałam się dookoła. Było tu niewielu ludzi. Niektórzy nie zwracali na nas uwagi zajmując się swoimi sprawami, inni udawali że nas w ogóle nie widzą. Nie chcieli się mieszać w nie swoje sprawy. Najwyraźniej bali się dobrze zbudowanego mężczyzny który właśnie przypierał mnie do drzewa nadal boleśnie ściskając moja nadgarstki. Kiedy przysunął się do mnie jeszcze bardziej łzy pociekły po moim policzku. W jego oczach widziałam agresję o której ludzie mówili kiedy z nim byłam. Nigdy jednak nie miałam okazji poznać jej na własnej skórze. Aż do teraz.
- Puść mnie - wyszeptałam starając się powstrzymać łzy.
- Z przyjemnością skarbie. Jeśli tylko do mnie wrócisz - wysyczał przesadnie słodkim głosem.
- Nawet nie rób sobie nadziei !
- Zła odpowiedź.
Przycisnął mnie jeszcze bardziej do drzewa wykrzywiając mi dłonie po czym poczułam na swojej szyi jego gwałtowne pocałunki. Starałam się jakoś go odepchnąć ale było to wręcz niemożliwe. Był zbyt dobrze zbudowany. Musiał sporo ćwiczyć przez te ostatnie lata. Jedną ręką chwycił obie moje ręce. Drugą błądził po całym moim ciele. Zamknęłam oczy by nie patrzeć na tą napaloną świnię. Zresztą przez łzy które wciąż zbierały mi się w oczach i tak niewiele widziałam.
Nagle blondyn puścił moje ręce i odsunął się ode mnie upadając na trawę. Otworzyłam oczy i zobaczyłam leżącego na ziemi Pawła z ręką przyłożoną do krwawiącego nosa. Nad nim stał Filip i dosłownie mordował go wzrokiem. Po chwili jednak odwrócił się od niego i podszedł do mnie. Objął czule ramionami przyciskając do swojej piersi.
- Wszystko okej ?
Przytaknęłam kiwając głową p o czym wierzchem dłoni otarłam nadal spływające po mojej twarzy łzy.
- Chodźmy stąd.
Złapał mnie za rękę i pociągnął za sobą. Po około 5 minutach dość wolnego chodu, usiedliśmy na jednej z ławek niedaleko naszego hotelu. Spojrzałam na nasze splecione ze sobą ręce a potem na twarz bruneta. Przyglądał mi się uważnie. W jego oczach widziałam troskę i zmartwienie.
- D-dziękuję  -wyjąkałam przez łzy.
- Nie płacz - pochylił się ocierając mój policzek swoim kciukiem po czym przytulił mnie do siebie.
- Kim on był ? - spytał po chwili
- T-to był mój były.. Nie wiem czego on ode mnie chciał ... J-jaa .... - nie pozwolił mi dokończyć.
- Cśśśś.... Już jest okej. Nie musisz sie bać jasne ? - nadal nie spuszczał ze mnie wzroku.
- Dziękuję. - uśmiechnęłam się lekko.
- O wiele lepiej - rzucił wskazując na uśmiech na mojej twarzy.
- Filip ?
- Tak ?
- Tak sie zastanawiam .. .
- Nad czym ?
- Jakim cudem byłeś akurat teraz w parku ? - odwrócił zmieszany wzrok i przygryzł wargę.
- No przyszedłem sie z tobą spotkać...
- C-co ? Jak to ?
- No o ile się nie mylę przyszedłem tutaj żeby sie ujawnić.
- To ty ?
- Tak mi się wydaje .. - uśmiechnął sie niewinnie.
- Filip .... - urwałam w połowie zdania wstając. Brunet zrobił to samo.
- Niki ... Ja nie wiem co sie ze mną dzieje. Ja poprostu nie potrafię już normalnie funkcjonować bez ciebie.
- Filip. ... - do moich oczu znów napłynęły łzy. Dlaczego do cholery on to robił ? Dlaczego psuł naszą przyjaźń właśnie w taki sposób ? Nie chciałam teraz angażować się w żaden związek. Żaden. Filip jest naprawdę cudownym chłopakiem. Troskliwym i opiekuńczym. Wyrozumiałym. Wręcz wymarzonym.
Ale ja nie potrafiłam się teraz zaangażować w związek. Te wszystkie problemy... W domu , w szkole , z Pawłem. Jest ich naprawdę wiele. Nie potrzebuję kolejnych. Filip jest moim przyjacielem. Bardzo bliskim zresztą.
- Niki ... - spojrzał na mnie zbolałym wzrokiem.
- Przepraszam Filip. Ja nie jestem gotowa na coś więcej.
- Dlaczego ? Dlaczego nie dasz mi szansy ?
- Nie potrafię. Przykro mi. - powiedziałam po czym odeszłam wolnym krokiem w kierunku hotelu. Kiedy odwróciłam się by na niego spojrzeć, siedział z głową w dłoniach pochylając się do przodu. Odwróciłam sie z powrotem i ocierając kapiące łzy przyspieszyłam kroku.

Po około 15 minutach byłam już w naszej sypialni. Dziewczyny oczywiście od razu zareagowały na to jak wyglądam.
- Niki ? Co sie stało ? - spytała Sylwia gdy tylko przekroczyłam próg naszego pokoju.
- N-nic .. - Szepnęłam i usiadłam na łóżku obok nich.  Momentalnie mnie otoczyły.
- Przecież widzę ....
Spojrzałam na nie po czym pozwoliłam moim oczom wypuścić wszystkie łzy które zatrzymywałam podczas drogi do hotelu. Przeczesałam pacami włosy po czym zebrałam się w sobie by opowiedzieć im wszystko to co sie dzisiaj wydarzyło. Nie ukrywając niczego , najzwyklej w świecie się im wypłakałam.
Dziewczyny wiernie mnie słuchały starając się dodać mi otuchy. Żadna nie odważyła się mi przerwać. Raz po raz podawały mi chusteczki w które wycierałam ostatki łez.
- Tak mi przykro - szepnęła Iwona po czym mocno się do mnie przytuliła. Po chwili dołączyła do niej Sylwia z Sarą.

Było już koło 10 kiedy zamknęłam się w łazience aby przygotować się do snu. Zrzuciłam z siebie ubrania i weszłam pod prysznic. Odkręciłam kurek z ciepłą wodą i oparłam się o ścianę. W głowie cały czas mijały mi obrazy z dzisiejszego dnia. Najpierw spotkanie z Pawłem, akcja pod drzewem później Filip i  ta sytuacja na ławce. Czy ja aby na pewno dobrze zrobiłam odrzucając go ? Może powinnam dać sobie szansę ? Dać szansę nam ?
Zakręciłam wodę po czym wyszłam spod prysznica owijając się ręcznikiem. Wytarłam mokre ciało po czym ubrałam na siebie piżamę. Nałożyłam trochę pasty na szczoteczkę i stanęłam przed umywalką zaraz koło lustra. W momencie kiedy podniosłam rękę by zacząć szorować zęby, w lustrze zobaczyłam czerwone plamy wokół mojego nadgarstka. Odłożyłam szczoteczkę na blat koło umywalki i podwinęłam rękaw koszulki nocnej. Obejrzałam dokładnie dłoń z każdej strony. Wokół nadgarstka widniały sino czerwone odbicia palców Pawła. Każdy ślad po chłopaku cholernie bolał. Podwinęłam rękaw drugiej ręki. To samo.. Cholera.... Odwinęłam materiał który luźno opadł na moje dłonie i skończyłam szorować zęby.
Weszłam do pokoju zaczesując włosy palcami. Dziewczyny już spały. Postanowiłam iść w ich ślady. Ułożyłam się wygodnie na łóżku wciąż myśląc o tym co zaszło między mną a Filipem. Po chwili odpłynęłam.

środa, 26 czerwca 2013

Mam Cię cz*27



Siedzieliśmy jeszcze z dobre 2 godziny nad basenem. Bawiliśmy się świetnie. Szczególnie jak byliśmy wszyscy w wodzie. Podtapialiśmy się wzajemnie itd. Wiem że to może trochę dziecinne ale naprawdę świetnie się bawiłam.
Po kolacji ( o dziwo była w miarę jadalna ) postanowiłam wreszcie zająć się kartkami które obiecałam wysłać. Do dziadków na wieś , do mamy, do Michała i taty... Nie widziałam najmniejszego sensu w wysyłaniu pocztówek ale babcia z dziadkiem zawsze bardzo się cieszyli że ich jedyna wnuczka o nich pamięta. Jeśli chodzi o mamę to nie wiem dla czego ale czuję że powinnam. Pewnie nawet tego nie przeczyta ale no ...
Właśnie kończyłam pisać ostatnią kartkę kiedy do pokoju wpadła cała siódemka. Momentalnie rozsiedli się na łóżkach a cisza która panowała w pokoju przed ich przyjściem odeszła bezpowrotnie.
Schowałam kartki do szafki i ułożyłam się wygodnie na łóżku obok Kuby i Filipa. Obydwoje zawsze zajmowali moje łóżko.
- To co robimy ? - spytała wyraźnie znudzona Sara.
- Może wyjdźmy gdzieś ? - spytałam.
- Nie ma gdzie bo pada. - rzucił Filip patrząc mi prosto w oczy.
- Od kiedy boisz się wody ? - podniosłam lewą brew przygryzając przy tym dolną wargę.
Już miał coś powiedzieć kiedy Sylwia weszła mu w słowo.
- A może obejrzymy jakiś film ? I tak nie ma nic do roboty.
- Czemu nie. -wzruszyłam ramionami.
Filip podniósł się i wyszedł po laptopa. My w tym czasie przenieśliśmy stolik bliżej łóżka żeby lepiej się oglądało. Wszyscy rozwalili się na łóżku Iwony. Po chwili wrócił brunet z laptopem pod pachą.
- To wy wybierzcie film a ja zaraz wracam - podniosłam się i ruszyłam w kierunku szafy skąd wzięłam torbę do której wrzuciłam telefon i portfel.
- Gdzie idziesz ? - Sara świdrowała mnie wzrokiem
- Idziesz ze mną ? - pokiwała głową i już po chwili miała na nogach trampki. - Za 10 minut jesteśmy z powrotem.  -rzuciłam nie czekając na odpowiedzieć i zamknęłam za nami drzwi.
- Gdzie idziemy ? - spytała zaskoczona Sara.
- Nie wiem. Do sklepu czy coś. Nie chce mi się tam siedzieć. Musiałam się przewietrzyć.
- Hmmm okej.
Przemknęłyśmy się przez drzwi wejściowe do hotelu unikając konfrontacji z opiekunem naszej grupy i już po chwili szłyśmy w kierunku marketu.
- Niki ? - spytała blondynka przerywając ciszę między nami.
- Tak ? - spojrzałam na nią nie mogąc wyczytać z jej twarzy żadnych emocji.
- Nie obraź się że pytam ale .... Między tobą a Filipem coś się dzieje ? - kiedy tylko jej słowa dotarły do mnie moje serce przyspieszyło.
- Nie. - odwróciłam wzrok chcąc uniknąć konfrontacji.
- A chciała byś ?
- Nie wiem. Ja go nie rozumiem. Raz potrafi być taki słodki i wg a za chwilę staje się pewnym siebie dupkiem. I jest natrętny.
- A tobie się to podoba .... - rzuciłam jej spojrzenie z kategorii " co ty pierdolisz ?!" - No nie zaprzeczaj Niki. Widzę jak na niego patrzysz. Jak na siebie patrzycie. Nie wmawiaj mi że nic między wami nie ma.
- A ty mi nie wmawiaj że jest okej ? Już raz sobie to wmówiłam i obie wiemy jak to się skończyło.
- Chodzi ci o Pawła ? Tego o którym mi opowiadałaś ? - pokiwałam głową.
- Najpierw narobił mi nadziei , prawił czułe słówka , obiecywał. A potem ? Potem z dnia na dzień dostałam od niego kopa w dupe. Więc zrozum że nie jest łatwo zaufać komuś bojąc się że zostanie się zranionym ponownie.
- Ale Niki ..
- Błagam cię tylko nie mów mi że on nie jest taki bo tego nie wiesz. A nawet jeśli teraz taki nie jest to kiedyś znajdzie sobie kogoś lepszego i najzwyklej w świecie sobie odpuści. A ja zostanę sama. Znowu.
- Myślę że powinnaś dać mu szansę. On naprawdę wydaje się być spoko.
- Nie rozumiesz mnie.
- Rozumiem. - złapała mnie za nadgarstek zmuszając do spojrzenia na nią.
- Jak byś rozumiała to byś aż tak na mnie nie naciskała.
- Nie naciskam ... Po prostu nie chcę żebyś kiedyś żałowała że nie dałaś mu szansy.
Nie wiedziałam co mam powiedzieć. Miała rację. Kiedyś pewnie będę żałowała że nie dałam mu szansy. Ale ja się najzwyklej w świecie boję. Nie wiem co on czuje. Może jestem dla niego tylko wakacyjną przygodą ? We wrześniu wrócimy do szkoły i już mnie nie będzie znał ? Nie mogę pozwolić sobie na to żeby znowu przechodzić przez to co z Pawłem. A gadanie Sary że on wydaje się być inny jest głupie. Przecież oni wszyscy są tacy sami.
Kiedy weszłyśmy do marketu, wzięłyśmy mały podręczny koszyk i ruszyłyśmy na dział z przekąskami. Wzięłyśmy dwie paczki chipsów, paluszki, napoje i jeszcze parę innych rzeczy.
W drodze do hotelu Sara nie odważyła się wymówić ani słowa. Odpowiadało mi to. Dla mnie ta cisza nie była niezręczna. Wolałam milczeć niż tłumaczyć Sarze wszystkie te skomplikowane rzeczy z mojego życia.
Po chwili byłyśmy już w pokoju. Wszyscy czekali na nas z filmem przeglądając coś na lapku.
- Jesteśmy - zamknęłam za sobą drzwi popychając je biodrem. Postawiłam siatkę z zakupami na stoliku koło laptopa. - Częstujcie się - rzuciłam i usiadłam na łóżku koło Iwony i Sylwii. Jak najdalej od Filipa. Musze jakoś wyluzować. Nie mogę sobie pozwolić na to żeby się zakochać. Jeszcze nie teraz. Ale jak nie teraz to kiedy ? Cholera wie..
- Jaki film oglądamy ?
- Spytaj dziewczyn. One wybierały - warknął Karol przewracając oczami. Spojrzałam na Iwonę siedzącą po mojej prawej stronie a ta uśmiechnęła się nieśmiało.
- Kochaj i tańcz .... - westchnęła bojąc się mojej reakcji.
- Aaaa... Um. Okeej. - uśmiechnęłam się ciepło i ułożyłam wygodniej opierając głowę o ścianę.

* Następnego dnia *
Kiedy obudziłam się rano byłam mega zdziwiona. Leżałam w swoim łóżku a jakoś nie przypominało mi się żebym wczorajszego wieczoru się tu kładła. Ja nawet nie wiem kiedy usnęłam.  Podniosłam się cicho z łóżka po czym na nim usiadłam. Rozejrzałam się po pokoju. Chłopców już nie było a dziewczyny jeszcze spały. Spojrzałam na siebie. Nadal byłam w wczorajszych ubraniach. Podniosłam się i postanowiłam pościelić łóżko. Kiedy podniosłam poduszkę coś upadło na ziemię. Schyliłam się żeby to podnieść i zamarłam. Cholera ! Biała koperta. Od razu pomyślałam o tych wszystkich listach które dostawałam w szkole. Podniosłam ją i usiadłam na łóżku. Szybkim gestem rozerwałam papier wyciągając kartkę. Kiedy przeczytałam wszystko co było zapisane na kartce upuściłam ją z powodu szoku jaki zawładnął moim ciałem.

poniedziałek, 24 czerwca 2013

WAŻNE !!

Kochani. Z racji tego ze już niedługo wakacje chciałam was poinformować że do końca lipca, prawie początku sierpnia rozdziały będą pojawiać się dwa razy  w tygodniu. W każdą środę sobotę. Wszystko przez to ze wyjeżdżam na prawie trzy tygodnie na obóz. Więc będę dodawała rozdziały przez telefon. Wybaczcie za utrudnienia. Kocham was bardzo / Mikka <3 br="">

niedziela, 23 czerwca 2013

Mam Cię cz*26



Przespałam praktycznie całe przedpołudnie. Dziewczyny ściągnęły mnie z łóżka dopiero na obiad czyli gdzieś około 14. Nadal byłam cholernie zmęczona a moje nogi uginały się pode mną kiedy szłam do łazienki.
Gdy wreszcie jakimś cudem doczołgałam się pod prysznic, zrzuciłam z siebie ubranie i opierając się o ścianę przekręciłam kurek. Zimna woda oblała całe moje ciało. Na początku przeszedł przeze mnie zimny dreszcz ale później zastąpiło je uczucie przyjemnego orzeźwienia. Momentalnie się rozbudziłam.
Wyszłam z kabiny prysznicowej owijając wokół siebie ręcznik i skierowałam się w stronę szafy. Wyciągnęłam z niej ubranie i z powrotem zamknęłam się w łazience. Doprowadziłam się w jakimś stopniu do porządku po czym zeszłyśmy z dziewczynami na obiad. Muszę przyznać że po raz pierwszy od tych 4 dni przez które tutaj "jedliśmy" podano coś w miarę jadalnego.
- Proszę o ciszę ! - po sali rozniósł się głos opiekuna. - Z powodu pogody dzisiejsze plażowanie nad jeziorem jest odwołane. Dla tego macie dzisiaj dzień dla siebie. Możecie spędzić go tylko i wyłącznie w hotelu. Udostępniono nam basen na 1 piętrze. Możecie z niego korzystać do woli.
- Albo ... Odeśpię dzisiejszą noc - pomyślałam.
I ogólnie taki był mój plan na popołudnie jednak coś a raczej ktoś postanowił to zepsuć. Siedziałam właśnie ze słuchawkami w uszach na balkonie, wylegując się na fotelu i rozkoszując dość chłodnymi powiewami wiatru kiedy drzwi od naszego pokoju otworzyły się z hukiem. Po chwili stała tam czwórka chłopaków w samych spodenkach i z ręcznikami pod pachą. Od razu wiedziałam co się szykuje.
- Idziemy na basen dziewczynki - wyszczerzył się Karol.
Rozejrzałam się po pokoju. Dziewczyny siedziały przy stoliku wcześniej grzebiąc coś na laptopie. A teraz ? Teraz spoglądały po sobie nie wiedząc co odpowiedzieć. Udawały przed chłopcami że się zastanawiają czy iść czy nie. Z ich wyrazu twarzy można było odczytać że chcą tam być razem z nimi. Zachichotałam pod nosem wstając z fotela i wchodząc do pokoju.
- Za 15 minut będziemy gotowe -zwróciłam się do chłopców wskazując im drzwi - Zaczekajcie na nas na dole.
Poczułam na sobie wszystkie siedem par oczu. Po chwili jednak chłopcy wyszli, oczywiście strzelając focha że ich wyrzuciłam z pokoju. Zamknęłam za nimi drzwi i spojrzałam na nadal ślepiące we mnie ze zdziwieniem dziewczyny.
- No co ? Postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce - puściłam im oczko i podeszłam do szafy. Wyciągnęłam z niego strój kąpielowy i zamknęłam się w łazience. Nakładając na siebie najpierw opalacze a potem ubranie które miałam na sobie poprzednio, wyszłam z łazienki. Zaraz po mnie wchodziły kolejno dziewczyny. Po chwili byłyśmy gotowe. Zamknęłyśmy pokój a klucz wrzuciłyśmy do mojej torby gdzie poprzednio włożyłyśmy ręczniki. Wsiadłyśmy do windy i zjechałyśmy na pierwsze piętro.
Tam odnalazłyśmy szatnie gdzie mogłam zostawić ubrania i udałyśmy się na basen . Ku mojemu zdziwieniu nie było tam praktycznie nikogo. Jedynie ludzie z naszego obozu. Wyłapałyśmy wzrokiem chłopców wylegujących się na leżakach pod jednym z okien i podeszłyśmy do nich.
Rozłożyłam swój ręcznik na jednym z foteli i już miałam się na nim ułożyć kiedy poczułam jak ktoś łapie mnie w tali i ciągnie w kierunku wody.
No tak. Mogłam się tego spodziewać. Przecież Filip nie był by sobą gdyby choć raz pozwolił mi zostać suchą. Podobnie jak nad jeziorem tak i teraz nie mogłam na to liczyć.
Złapał mnie jedną ręką pod kolanami a drugą w tali tak że wisiałam w powietrzu zdana tylko na bruneta.
- Wyglądasz na przestraszoną - wyszczerzył się.
- Nie zrobisz tego ! - krzyczałam chwytając się kurczowo jego szyi.
- Założymy się ?
- Filip ! Nie rób tego ! Już byłam dzisiaj mokra. Drugi raz nie muszę.
- Oj Niki .... - pokręcił głową - nie panikuj.
- Filipie Wysocki - nie waż się wrzucić mnie do tej wody jasne ?
- A jak nie to co ?
- To ci pokażę dlaczego ze mną się nie zadziera.
- Mhmmm.... - zamruczał - bardzo mnie kusi żeby to sprawdzić... Ale jednak tego nie zrobię.
- W takim razie zatrzymaj się i postaw mnie na ziemi.
- Niee.... Nie wrzucę cię. Ja cię włożę do tego basenu.
Pochylił się nad taflą wody wciąż trzymając mnie przed sobą i delikatnie zaczął mnie zanurzać w dość chłodnej wodzie. Jednak w pewnym momencie całkowicie zwolnił uścisk pozwalając mi na wpadnięcie z pluskiem do wody. Nie spodziewał się jednak tego co nastąpiło potem. Dumny ze swojego zwycięstwa wyszczerzył się w uśmiechu nie zwracając uwagi na to że moje ręce nadal oplatają jego szyję. Tak więc gdy wpadałam do wody , najzwyklej w świecie pociągnęłam go za sobą.
- Wyglądasz na zdziwionego - rzuciłam kiedy wreszcie się wynurzył.
- Zazwyczaj taka spokojna a jednak umie pokazać pazury. Co jeszcze potrafisz ? - spytał zadziornie poruszając brwiami.
- Och naprawdę chcesz się przekonać ? - spytałam podpływając do niego od strony jego pleców.
- Mhmm ... Jasnee - zamruczał. - Więc co ?
- Och ... TO ! - naskoczyłam na niego rękami wpychając go tym samym pod wodę. W pewnym momencie poczułam jak obraca się przodem do mnie łapiąc mnie za nogi i wynurzył się przerzucając mnie sobie na plecy. Wolnym krokiem ruszył w kierunku leżaków.
Mimo tego iż biłam dość mocno pięściami w  jego plecy on nie reagował. Jakby tego w ogóle nie czuł.
Kiedy wychodziliśmy z basenu czułam na sobie ciekawskie spojrzenia. Musieliśmy być niezłym widowiskiem dla wszystkich zebranych. Przysięgam że następnym razem odbiję od każdego 5 zł za bilet.
Po chwili z pozycji wiszącej głową w dół nareszcie poczułam grunt pod stopami. Jeszcze nigdy nie cieszyłam się tak ze stania o własnych siłach. Podniosłam wzrok do góry i ujrzałam zadziornie uśmiechniętego bruneta wpatrującego się we mnie.
- Pańska limuzyna zajechała - rzucił po czym dosłownie rozwalił się na moim leżaku.
Spojrzałam na niego unosząc lewą brew i przygryzając dolną wargę.
- A tobie to się przypadkiem coś nie pomyliło ?
- Yyy nie ?
- No chyba jednak troszkę tak.
- Co masz na myśli ? - nadal udawał debila....
- Nie wiem czy zauważyłeś ale wylegujesz się na moim fotelu...
- Twoim ?
- Tak moim. Dlatego prosiła bym cię o zejście.
- Nie.
- Nie ?
- Nie.
- Dlaczego tym razem  ?
- Bo mogę się co najwyżej podzielić nim ustępując ci trochę miejsca. - wyszczerzył się wskazując palcem miejsce obok niego na leżaku. Pokiwałam głową z dezaprobatą i położyłam się koło niego napierając na niego plecami w taki sposób aby jak najszybciej zrzucić go z tego fotela. Po chwili leżał na ziemi z wyraźnym zaskoczeniem wymalowanym na plaży.
- Sprytnie. - spojrzał na mnie na co puściłam mu oczko i obróciłam się tak że teraz leżałam na brzuchu  - Ale nie pójdzie ci ze mną tak łatwo.
Na początku nie wiedziałam o co mu chodzi jednak po chwili poczułam jak kładzie się na mnie opierając ciężar ciała na prawej ręce.
- Mówił ci ktoś kiedyś że jesteś upierdliwy ?

sobota, 22 czerwca 2013

Mam Cię cz*25





- Halo ?
- Gdzie ty do cholery jesteś ?! Opiekun cię szuka ! - musiałam odsunąć telefon znacznie dalej od ucha bo krzyki Sary były naprawdę nie do zniesienia.
- Jak to mnie szuka ?
- No wpadł do nas do pokoju i zauważył że cię nie ma..
- A ty co mu powiedziałaś ?
- No że jesteś w łazience... Błagam cię wracaj jak najszybciej bo będzie niewesoło.
- Dobrze. Zaraz będziemy.
- Czekaj... Jak to będziemy ? Z kim ty tam jesteś ?
- No... eee z F..Filipem.
- Co ?! - teraz była bardziej podekscytowana niż wściekła. - Czemu ja nic o tym nie wiem ?
- Och pogadamy w domu. Kończę. - rozłączyłam się i spojrzałam na wpatrującego się we mnie bruneta. Mierzył mnie wzrokiem kontrolując każdy mój ruch.
- Co jest ?  -spytał podnosząc przy tym lewą brew.
- Nic. Musimy wracać.
- Jak to ? Już ? - był wyraźnie zły. No ale trudno. Chyba to nie moja wina że jakimś cudem nasz opiekun wparował do naszego pokoju. Boże o tej godzinie ? Czego ten człowiek chciał...
- Och małe kłopoty.
- Ale . . Film się nawet nie zaczął ... - wyglądał na naprawdę złego. Może nie tyle złego co zawiedzionego.
- Przykro mi ...
- Ech trudno. Szkoda tylko że ominie nas noc filmowa z wszystkimi częściami KAC VEGAS. - kurcze .... Kocham ten film.
- Dobra zaczekaj minutkę. Ja muszę coś załatwić. - zostawiłam go zdezorientowanego i ruszyłam w kierunku wyjścia na korytarz. Byłam już prawie przy drzwiach kiedy poczułam jak ktoś łapie mnie za nadgarstki. Filip.
- Gdzie idziesz ?
- Zaraz wracam. Idę tylko do łazienki. Zaczekaj tu na mnie. - rzuciłam odwracając się do niego plecami. Kiedy byłam już w łazience wyciągnęłam telefon i wybrałam numer do Sary.
- Niki ?
- Tak to ja. Słuchaj... Mam do ciebie prośbę.
- Jaką ? Nie możemy o tym pogadać jak wrócisz ?
- No właśnie. Możesz mnie kryć. Jesteśmy w kinie na nocnym maratonie. Błagaaam ....
- Niki ....
- No proszę cię. On pewnie i tak już nie wpadnie do nas do rana. Obiecuję że będę zaraz po filmie.
- Niki ...
- Dzięki. Kocham cię - i się rozłączyłam. Wiedziałam że zrobi to o co prosiłam mimo że mi tego nie powiedziała. Schowałam telefon do przedniej kieszeni swoich spodni i wróciłam do sali kinowej gdzie cały czas czekał na mnie brunet.
Zajęłam miejsce koło niego i odebrałam od niego swoją colę.
- Myślałem że musimy wracać. - spojrzał na mnie zdziwiony kiedy rozsiadłam się wygodnie na fotelu.
- Już się wykręcasz ?  - spytałam przygryzając dolną wargę.
- Może.. - wyszczerzył się po czym wyciągnął ku mojej twarzy rękę zatrzymując kciuk na mojej brodzie. Pociągnął ją lekko w dół uwalniając moją wargę spomiędzy zębów. - Nie rób tak.  - cofnął rękę układając ją z powrotem na oparciu fotela. Poczułam jak moją twarz oblewa rumieniec więc odwróciłam głowę w kierunku ekranu nie chcąc aby brunet zauważył moje zawstydzenie. Oparłam się wygodnie o oparcie i pogrążyłam w filmie.

* kilka godzin później *

Właśnie kończyła się 3 część filmu kiedy poczułam jak moje powieki stają się coraz to cięższe. Spojrzałam na Filipa siedzącego obok. Szczerzył się do ekranu nie ukazując nawet najmniejszych oznak zmęczenia.
Przeciągnęłam się leniwie na krześle nie mogąc powstrzymać ziewnięcia.
- Śpiąca ? - poczułam na sobie wzrok bruneta.  Uśmiechnęłam się nieśmiało.
- Troszeczkę. - sięgnęłam do kieszeni i wyciągnęłam z niej telefon. Odblokowałam ekran i prawie spadłam z krzesła widząc która już jest godzina. - Już prawie 6 ?
- Chyba powinniśmy się zbierać. Zresztą , film i tak już się kończy.
W odpowiedzi kiwnęłam głową. Podniosłam się z fotela i ruszyłam za Filipem. Wrzuciłam pojemnik po popcornie do kubła na śmieci i ruszyliśmy w kierunku wyjścia. Kiedy wyszliśmy na zewnątrz robiło się już coraz jaśniej. Mimo wychodzącego zza chmur słońca padał deszcz. Ciężkie krople rozbijały się o chodnik.
- Idziemy  czy wolisz przeczekać ? - spojrzałam na mierzącego mnie wzrokiem bruneta. Zerknęłam na zegarek. Dochodzi 6. Nie ma czasu na czekanie.
- Idziemy.
Uśmiechnął się i łapiąc mnie za rękę pociągnął w stronę schodów. Zbiegliśmy po nich i nie zwalniając kroku biegliśmy w stronę hotelu. Po około 10 minutach czułam że już nie dam rady dłużej biec. Zatrzymałam się na pod jednym z parkowych drzew. Filip oczywiście razem ze mną. Spojrzałam na niego kiedy stanął naprzeciwko mnie. Mokre od deszczu włosy były w nieładzie. Przemoknięta koszulka przylegała ciasno do jego umięśnionego torsu. Uśmiechnął się kiedy nasze oczy się spotkały. Pochylił się nade mną i odgarnął z mojego policzka mokre włosy. Wyszczerzył się jeszcze bardziej kiedy zauważył moje czerwone policzki.
- Idziemy dalej ? - szepnął mi do ucha muskając delikatnie ustami płatek mojego ucha. Momentalnie przeszedł przez moje ciało zimny dreszcz. Ale to był jeden z tych które są przyjemne.
Spojrzałam mu w oczy kiwając głową na znak że się zgadzam. Ponownie złapał mnie za rękę i ruszył przed siebie.

Chwilę potem staliśmy już pod hotelem. Przemoknięci do ostatniej suchej nitki wspięliśmy się po schodach chcąc zostać nie zauważeni przez opiekunów obozu. Pożegnaliśmy się pod drzwiami naszej sypialni po czym zamknęłam je za sobą. Oparłam się plecami o drzwi i zjechałam po nich na podłogę.
- Zabiję cię ! - rozejrzałam się po pokoju i zauważyłam siedzącą na łóżku Sarę. Reszta dziewczyn jeszcze spała. Ona natomiast nie wyglądała na rozespaną.
- Za co ?
- Za co ? Za co ?! Ty jeszcze pytasz za co ?! Wiesz jak się martwiłam ? Nie było cię całą noc !
- Mówiłam ci że jestem z Filipem na filmie tak ?
- Ale myślałam że wrócisz wcześniej... Martwiłam się no .. - podeszła do mnie i już chciała mnie prztulić kiedy zmierzyła mnie wzrokiem. - Jak ty wyglądasz ?!
- Och daj spokój. Mówisz jak moja mama.  - przewróciłam oczami i ruszyłam w kierunku szafy. Wzięłam pierwszą lepszą koszulkę, suchą bieliznę i szorty po czym ruszyłam do łazienki. Zrzuciłam mokre ciuchy po czym się ubrałam. Susząc w miarę możliwości włosy ręcznikiem wyszłam z łazienki. Byłam cholernie zmęczona. Oczy same mi się zamykały. Padłam na łóżko i odpłynęłam.

czwartek, 20 czerwca 2013

Mam Cię cz*24



Dzień na plaży minął o dziwo spokojnie. Nie licząc paru incydentów kiedy chłopcy chcieli mnie za wszelką cenę zaciągnąć do wody, było naprawdę okej. Byliśmy właśnie w drodze do hotelu kiedy nasz opiekun postanowił nas zatrzymać.
- Mam coś do załatwienia. Macie 30 minut dla siebie. Możecie iść na jakieś zakupy czy co sobie tam chcecie. Tak czy siak widzimy się tutaj o równej 21. I nie toleruję spóźnień. Jasne ? - zmierzył naszą ósemkę wzrokiem po czym odszedł.
- Nie wiem jak wy dziewczyny ale ja muszę skoczyć ja zakupy. - zwróciłam się do stojących obok przyjaciółek. Nie sądziłam że aż tak je polubię. Jak by nie było są moimi całkowitymi przeciwieństwami. Obie są wysokie i piękne. A ja niska i... No.. 
- Ja też muszę - rzuciła Sara grzebiąc między czasem w plecaku.
Po chwili szłyśmy już chodnikiem w kierunku najbliższego marketu.
Kiedy doszłyśmy na miejsce byłyśmy mile zaskoczone tym że było w nim niewiele osób co oznaczało niższe kolejki a zarazem szybsze zakupy.
Stałam właśnie między dwoma regałami z kosmetykami , trzymając w ręce dwa lakiery do paznokci.
- Zdecydowanie ten niebieski - usłyszałam za sobą męski głos. Obróciłam się i zobaczyłam przyglądającego mi się uważnie Filipa. Mierzył mnie wzrokiem czekając na jakąś odpowiedź z mojej strony.
Popatrzyłam na niego a potem z powrotem na dwie buteleczki które ściskałam w rękach. Odłożyłam czerwony lakier na półkę , wrzucając do koszyka niebieski.
Brunet uśmiechnął się szeroko ukazując dołeczki w policzkach po czym ruszył za mną.
- A ty nic nie kupujesz ? - spytałam przerywając niezręczną dla mnie ciszę. Spojrzałam na niego. Wyglądał na wyluzowanego. Śledził każdy mój ruch.
- Nie. Chłopaki stwierdzili że się tym zajmą bo jedzenie w hotelu jest przecież niejadalne. - uśmiechnął się szeroko ukazując w ten sposób jeden z najpiękniejszych uśmiechów. Przysięgam że gdzieś w środku umarłam.
Odwróciłam wzrok kiedy zdałam sobie sprawę że nadal na niego patrzę. Poczułam gorący rumieniec oblewający moją twarz. Ruszyłam w kierunku działu ze słodyczami. Brunet wciąż deptał mi po piętach. Wrzuciłam do koszyka paczkę M&M'sów i skierowałam się do kasy. Między mną a Filipem nadal trwała cisza. Tym razem nie była ona niezręczna. Na szczęście. Czasem Filip potrafi być naprawdę onieśmielający. Ma wtedy w oczach coś takiego, przez co od razu zapominam jak się mówi.
- 15 złotych i 12 groszy - wyrwał mnie z zamyślenia głos kasjerki. Od razu oprzytomniałam. Wyciągnęłam z torby portfel i uregulowałam należność.

Około dwóch godzin później byliśmy już w hotelu. Po "kolacji " - o ile można nazwać jedzeniem to co nam podali - dziewczyny smacznie chrapały kiedy ja klikałam na telefonie do Michała. Pozdrowienia itd. Nagle usłyszałam sygnał przychodzącej wiadomości. Spojrzałam na wyświetlacz a gdy ujrzałam nadawcę sms'a uśmiech wkradł się na moje usta.

" Śpisz Nikola ? "

" Ja nie. Ale reszta smacznie chrapie"

" To dobrze. Ubierz coś wygodnego i widzimy się za 15 minut pod twoimi drzwiami "

" Co ?! Jest 11 w nocy ! "

" Oj nie przesadzaj. Za niecałe 14 minut zapukam do twoich drzwi "

" No dobra no ... "

Odłożyłam telefon na stolik koło okna i ruszyłam w kierunku szafy. Założyłam na siebie  pierwsze lepsze RZECZY i po chwili usłyszałam ciche pukanie do drzwi. Przeczesałam palcami włosy i biorąc torbę wyszłam po cichu za drzwi.
- Już się bałem że odmówisz - uśmiechnął się szeroko.
- Nie mogłam. Obudził byś swoim dobijaniem do drzwi cały hotel.
- Dla ciebie wszystko - wyszczerzył się a ja momentalnie zrobiłam się czerwona.
- Dobra dobra. Gdzie mnie zabierasz ?
- Niespodzianka.
- Nienawidzę ich.
- Tym bardziej to jest niespodzianka - w odpowiedzi bąknęłam pod nosem i uderzyłam go lekko z łokcia.
- A to za co ?
- Bo jesteś idiotą - udał obrażonego, ale po chwili w jego oczach zobaczyłam mały błysk.
- Kochanym idiotą. - zachichotałam mimowolnie kiedy się wyszczerzył.
- Chodźmy bo się spóźnimy.  - złapał mnie za rękę i już po chwili schodziliśmy szybkim krokiem po schodach.
Kiedy wyszliśmy z hotelu moje ciało obleciał zimny dreszcz kiedy poczułam podmuch wiatru na swojej odsłoniętej skórze. Szliśmy chodnikiem wciąż trzymając się za ręce. Gadaliśmy o wszystkim i o niczym. Wciąż się śmialiśmy. Zresztą jak zawsze kiedy jestem w jego towarzystwie.
Było ciemno. Bardzo. Słabe światło sączyło się z ulicznych latarni. Panowała ogólna pustka. Normalnie bała bym się sama tu być. Ale teraz nie czułam najmniejszego strachu. Moja dłoń w dłoni Filipa, on zaraz obok mnie. Przy nim naprawdę czułam się dziwnie bezpieczna.
- Daleko jeszcze ?
- Już nie. Bądź cierpliwa.
- To nie jest moja mocna strona.
- Widzę - spojrzał na mnie nie zwalniając kroku nawet na chwilę.
Jakieś 10 minut później staliśmy przed kinem. Weszliśmy po schodkach w stronę wejścia. Brunet otworzył drzwi przepuszczając mnie pierwszą. Wskazał na jedną z czerwonych kanap koło bufetu i poprosił żebym tu na niego zaczekała. Położył obok mnie swoją skórzaną kurtkę a sam ruszył w kierunku kasy.
Przyglądałam się właśnie dużemu plakatowi jakiegoś nowego filmu kiedy wrócił trzymając w rękach kubeł popcornu i dwa kubki coli. Wręczył mi jeden po czym wolną ręką złapał kurtkę i kazał mi iść za sobą. Zaprowadził mnie na salę kinową gdzie świeciło pustkami. Ale co się dziwić ? Jest prawie północ. Usiedliśmy w jednym z środkowych rzędów. Rozsiadłam się wygodnie na fotelu opierając się głową o ramię Filipa.
- Na jaki film mnie zabrałeś ?
- Cały maraton. Dzisiaj jest noc filmowa. Możemy oglądać do woli.
- Całonocny ? - W odpowiedzi pokiwał twierdząco głową, przygryzając przy tym dolną wargę.
W myślach kopnęłam się w czoło. Przecież nie wytrzymam całej nocy ślepiąc w ekran.
- Coś nie tak ?
- Nie. Jest okej. Zastanawiam sie tylko czy ty czasem potrzebujesz snu.
- Czasem. A poza tym nie martw się. Nie musimy przecież siedzieć do końca. W każdej chwili możemy wyjść. - uśmiechnęłam się. Już otworzyłam usta żeby coś powiedzieć ale wtedy rozdzwonił się mój telefon.

-------------------------------------------------------------------
Wiem kochani ze krótki ale nie miałam za wiele czasu na pisanie. Dziękuję że jesteście ze mną . Kocham was normalnie <3 br="" mikka="">

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Mam Cię cz*23



- Mniejsza o to... Patrzcie co mam ! - wyszczerzył się Kuba sięgając do torby i wyciągając z niej butelkę czerwonego wina. Mojego ulubionego. - Tylko że nie mamy nawet szklanek nie mówiąc już o lampkach.
- Więc ? - spytałam dając mu znak żeby kontynuował.
- Więc... Pijemy z gwinta. - rozejrzał się po pokoju szukając odpowiedzi.
- Nie mam nic przeciwko - uśmiechnęłam się siadając koło niego na łóżku. Kiedy chłopak napił się łyka, podał mi butelkę. Przechyliłam ją i pociągnęłam z niej trochę słodkawo-kwaśnego czerwonego płynu.
Podałam butelkę dalej. I w ten właśnie sposób krążyła z ręki do ręki aż całkowicie ją opróżniliśmy.
W zdecydowanie lepszych humorach cały czas się śmialiśmy. Panowała nieziemska atmosfera. Kiedy dotarła do mnie pusta już butelka, dostałam olśnienia.
- Gramy w butelkę ?
Wszyscy się zgodzili. Usiedliśmy na podłodze tworząc coś na kształt koła. Na środka położyłam butelkę i zakręciłam nią. Po chwili jednak ją zatrzymałam.
- Na co gramy?
- Rozbieranego ! - krzyknął Kuba a chłopaki oczywiście mu przytaknęli. Oni tylko o jednym.
- Nie.... Buziakiii - wyszczerzyła się Sara.
- Rozbierany i tak lepszy. - jęczeli chłopcy.
- To kto  zaczyna ? - Jakoś nie bardzo chciałam zaczynać. Ogólnie dość krępujące lizanie się z kimś obcym w dodatku przy tylu ludziach.
- Dawaj - krzyknęła Sara i zabrała mi butelkę by chwili położyć ją na środku dywanu i wprawić ją w ruch. Kilka sekund później  zatrzymała się wskazując na Karola. Oni są chyba sobie pisani. Najpierw kino, teraz butelka. Coś się święci..
Chłopak uśmiechnął się poruszając przy tym znacząco brwiami.
- Dalej mała. Nie ociągaj się. - wyszczerzył się. Sara zmarszczyła czoło i nieśmiało nachyliła się w jego kierunku. Zacisnęła powieki by nie musieć patrzeć na jego ( według mnie -nie najgorszą ) twarz i złączyła ich usta. Na wcześniej ustalonych warunkach musieli zostać w tej pozycji 15 sekund.
Kiedy wreszcie się od siebie , blondyna otarła usta wierzchem dłoni i otworzyła oczy.
- Chyba nie było aż tak źle ?
- Żartujesz ? Nawet sobie nie wyobrażasz jak on sie ślini. - wszyscy oprócz Karola i Sary wybuchnęli śmiechem.
- Karol kręć - wypalił Kuba który najwyraźniej nie mógł się doczekać aż kolej padnie na niego. Karol w końcu zakręcił. Tym razem padło na Sylwię.
Graliśmy tak już z dobre 40 minut. Powoli zaczynało mi się to nudzić bo jeszcze ani razu nie padło na mnie. A co to za przyjemność patrzeć na innych jak się dobrze bawią ? Więc najzwyklej w świecie się wyłączyłam i pogrążyłam w rozmyślaniach na temat tego jak będzie wyglądała reszta moich wakacji. 2 tygodnie u mamy... Sama przyjemność... ( mam nadzieje że wyczuliście ten sarkazm ;D )
- Mam coś na twarzy ? - dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego że cały ten czas świdruję siedzącego naprzeciwko mnie Filipa wzrokiem.
-N-nieee - odpowiedziałam cicho czując jak po mojej twarzy rozchodzi się fala gorąca.
- Zrób zdjęcie. Zostanie na dłużej - uniósł kąciki ust a na jego twarzy pojawiły się dwa dołeczki.
Nic nie odpowiedziałam ale moja przybrała jeszcze bardziej czerwoną barwę. Brunet zachichotał cicho i wziął do ręki butelkę. Kręciła się naprawdę długo , a kiedy się wreszcie zatrzymała ... Wskazywała na mnie. Nie potrafię sobie wyobrazić jaki kolor miały teraz moje policzki. Spuściłam wzrok na podłogę i w duchu przeklęłam że to akurat na mnie padło.
Nie dla tego że nie chciałam - bo chciałam a nawet bardzo, tylko bałam się że nie będę potrafiła się od niego oderwać. To głupie , ale naprawdę miałam do tego wszystkiego sporo wątpliwości.
Dopiero kiedy zobaczyłam przed oczami białe conversy podniosłam wzrok na stojącego przede mną chłopaka. Wyciągnął ku mnie dłoń , chcąc pomóc mi wstać.
Kiedy poczuł moją dość małą w porównaniu do jego dłoń i zacisnął uścisk. Szybkim gestem podniósł mnie z podłogi i zmniejszył przestrzeń między nami. Powoli zbliżał swoją twarz do mojej kiedy drzwi do pokoju otworzyły się, w których po chwili pojawił się opiekun.
- Co tu się dzieje ? - spytał trzymając w ręku nadgryzionego pączka. - Nie wydaje mi się żeby to był wasz pokój dziewczęta. Proszę w tej chwili iść do siebie ! Jest prawie 3 w nocy.
- Ale ..
- Żadnych ale.. Marsz do siebie ! A za 15 minut światło u was ma być zgaszone. Czy się rozumiemy ?
- Tak jest !- zasalutowała Sara , a ja o mało co nie wybuchnęłam śmiechem. Wyswobodziłam się z uścisku Filipa i ruszyłam za dziewczynami w stronę pokoju. Jednak gdy tylko oddaliłam się trochę od drzwi do pokoju chłopców, poczułam jak ktoś złapał mnie w tali po czym przyciągnął do siebie. Kiedy się obróciłam, moim oczom ukazał się brunet z zabójczym uśmiechem.
- Chyba nie myślałaś że pozwolę ci tak po prostu uciec ?
- J-jaa ... - Jednak nie pozwolił mi dokończyć. Przywarł do mnie ustami. Przez moje ciało momentalnie przeszedł dreszcz. Bardzo przyjemny dreszcz.  Zamknęłam oczy by móc jeszcze lepiej poczuć smak pocałunku. Filip przyciągnął mnie mocniej do siebie, układając swoje ręce nieco powyżej pasa, ja natomiast swoje wplątałam w jego włosy, delikatnie ciągnąc go za końcówki co wywołało u niego ciche jęknięcie. Uśmiechnęłam się nadal nie odsuwając od niego nawet o minimetr.
- Dobranoc - szepnęłam po czym wyswobodziłam się z jego uścisku i ruszyłam korytarzem w kierunku naszej sypialni. Przez całą drogę do pokoju czułam na sobie jego wzrok. Podczas pocałunku w jego oczach widniało pożądanie, ale gdy się odsunęłam - niedosyt. Jeszcze czegoś takiego nie widziałam. Te iskry tańczące w jego oczach... Nie do opisania.

* następnego dnia *

Rano ciężko mi było wstać. Nawet bardzo. Dość późno się wczoraj położyłam i teraz odczuwałam tego skutki. Podkrążone oczy i ciągłe napady ziewania.
Wstałam z łóżka i powlekłam się do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, UBRAŁAM SIĘ i nałożyłam delikatny makijaż żeby zatuszować w jakimś stopniu wory pod oczami. Może nie wyszło to idealnie ale nie miałam zbytniej ochoty na dłuższe siedzenie przed lustrem.
Schodząc do hotelowej stołówki natknęłam się na Kubę.
- Widzę że nie tylko ja jestem spóźniony.- uśmiechnął się na mój widok.
- Hmm nie miałam okazji się wyspać.
W odpowiedzi tylko się uśmiechnął. Szliśmy korytarzem rozmawiając o jakichś głupotach i nonstop się śmiejąc. Kiedy doszliśmy na stołówkę, wszyscy już tam byli. Chłopak przepuścił mnie w drzwiach na co odpowiedziałam mu życzliwym uśmiechem po czym ruszyłam w kierunku stolika przy którym siedziały dziewczyny.
- Śpiąca królewna postanowiła wreszcie wstać ? - wyszczerzyła sie Sara
- Jak widać.
Na śniadanie było coś z serii " nie wiem co to jest ale wiem czym na pewno nie jest - jedzeniem ". Dlatego zostałam tylko przy kawie. Siedziałyśmy przy stoliku rozmawiając o jakichś duperelach kiedy nam przerwano.
- Macie godzinę żeby się przygotować. O 9 wychodzimy nad jezioro.
Pokiwaliśmy głowami po czym rozeszliśmy się do pokoi. Wyciągnęłam z szafki strój kąpielowy i szorty i zamknęłam się w łazience kiedy tylko byłą wolna. Ubrałam się po czym postanowiłam zrobić coś z włosami.
Spięłam je w niedbały kok i wyszłam z łazienki. Jak się okazało siedziała ich już tam siódemka. Zaczynam się zastanawiać czy chłopcy zamierzają przebywać czasem w swoim pokoju czy wprowadzają się do nas na stałe.
Podchodząc do szafy gdzie miałam zamiar schować przed chwilą ściągnięte ubrania usłyszałam cichy gwizd za plecami. Poczułam na sobie czyjś wzrok. I właśnie wtedy zdałam sobie sprawę że stoję na środku pokoju w stroju kąpielowym i samych szortach z brzuchem na wierzchu. Poczułam jak oblewa mnie rumieniec więc ruszyłam w stronę szafy skąd wyciągnęłam pierwszą lepszą koszulkę i ją na siebie naciągnęłam.
Mimo wszystko nadal ktoś świdrował mnie wzrokiem. Obróciłam się i dostrzegłam parę brązowych oczów Filipa świdrujących mnie od stup do głów.
- Idziemy ? - spytałam chcąc jak najszybciej wyjść z owiele za ciasnego pomieszczenia jak dla 8 osób.
Kiedy wszyscy się podnieśli gotowi do wyjścia, wzięłam torbę i klucz po czym stanęłam za drzwiami przepuszczając wszystkich.
- Wersja bez koszulki bardziej mi się podobała - Filip nachylił się nade mną i dosłownie wyszeptał te słowa. Jak zwykle towarzyszył mu nieziemski uśmiech. - Mam dla ciebie niespodziankę. Mam nadzieję że nie chodzisz wcześnie spać - uśmiechnął się jeszcze bardziej , ukazując w ten sposób dołeczki które naprawdę dodawały mu uroku po czym minął mnie w drzwiach.


------------------------------------------------
Wybaczcie że taki krótki ale pisałam na telefonie. To naprawdę nie jest wygodne ...
Lofki , Kiski , / Mikka <3 br="">