sobota, 22 czerwca 2013

Mam Cię cz*25





- Halo ?
- Gdzie ty do cholery jesteś ?! Opiekun cię szuka ! - musiałam odsunąć telefon znacznie dalej od ucha bo krzyki Sary były naprawdę nie do zniesienia.
- Jak to mnie szuka ?
- No wpadł do nas do pokoju i zauważył że cię nie ma..
- A ty co mu powiedziałaś ?
- No że jesteś w łazience... Błagam cię wracaj jak najszybciej bo będzie niewesoło.
- Dobrze. Zaraz będziemy.
- Czekaj... Jak to będziemy ? Z kim ty tam jesteś ?
- No... eee z F..Filipem.
- Co ?! - teraz była bardziej podekscytowana niż wściekła. - Czemu ja nic o tym nie wiem ?
- Och pogadamy w domu. Kończę. - rozłączyłam się i spojrzałam na wpatrującego się we mnie bruneta. Mierzył mnie wzrokiem kontrolując każdy mój ruch.
- Co jest ?  -spytał podnosząc przy tym lewą brew.
- Nic. Musimy wracać.
- Jak to ? Już ? - był wyraźnie zły. No ale trudno. Chyba to nie moja wina że jakimś cudem nasz opiekun wparował do naszego pokoju. Boże o tej godzinie ? Czego ten człowiek chciał...
- Och małe kłopoty.
- Ale . . Film się nawet nie zaczął ... - wyglądał na naprawdę złego. Może nie tyle złego co zawiedzionego.
- Przykro mi ...
- Ech trudno. Szkoda tylko że ominie nas noc filmowa z wszystkimi częściami KAC VEGAS. - kurcze .... Kocham ten film.
- Dobra zaczekaj minutkę. Ja muszę coś załatwić. - zostawiłam go zdezorientowanego i ruszyłam w kierunku wyjścia na korytarz. Byłam już prawie przy drzwiach kiedy poczułam jak ktoś łapie mnie za nadgarstki. Filip.
- Gdzie idziesz ?
- Zaraz wracam. Idę tylko do łazienki. Zaczekaj tu na mnie. - rzuciłam odwracając się do niego plecami. Kiedy byłam już w łazience wyciągnęłam telefon i wybrałam numer do Sary.
- Niki ?
- Tak to ja. Słuchaj... Mam do ciebie prośbę.
- Jaką ? Nie możemy o tym pogadać jak wrócisz ?
- No właśnie. Możesz mnie kryć. Jesteśmy w kinie na nocnym maratonie. Błagaaam ....
- Niki ....
- No proszę cię. On pewnie i tak już nie wpadnie do nas do rana. Obiecuję że będę zaraz po filmie.
- Niki ...
- Dzięki. Kocham cię - i się rozłączyłam. Wiedziałam że zrobi to o co prosiłam mimo że mi tego nie powiedziała. Schowałam telefon do przedniej kieszeni swoich spodni i wróciłam do sali kinowej gdzie cały czas czekał na mnie brunet.
Zajęłam miejsce koło niego i odebrałam od niego swoją colę.
- Myślałem że musimy wracać. - spojrzał na mnie zdziwiony kiedy rozsiadłam się wygodnie na fotelu.
- Już się wykręcasz ?  - spytałam przygryzając dolną wargę.
- Może.. - wyszczerzył się po czym wyciągnął ku mojej twarzy rękę zatrzymując kciuk na mojej brodzie. Pociągnął ją lekko w dół uwalniając moją wargę spomiędzy zębów. - Nie rób tak.  - cofnął rękę układając ją z powrotem na oparciu fotela. Poczułam jak moją twarz oblewa rumieniec więc odwróciłam głowę w kierunku ekranu nie chcąc aby brunet zauważył moje zawstydzenie. Oparłam się wygodnie o oparcie i pogrążyłam w filmie.

* kilka godzin później *

Właśnie kończyła się 3 część filmu kiedy poczułam jak moje powieki stają się coraz to cięższe. Spojrzałam na Filipa siedzącego obok. Szczerzył się do ekranu nie ukazując nawet najmniejszych oznak zmęczenia.
Przeciągnęłam się leniwie na krześle nie mogąc powstrzymać ziewnięcia.
- Śpiąca ? - poczułam na sobie wzrok bruneta.  Uśmiechnęłam się nieśmiało.
- Troszeczkę. - sięgnęłam do kieszeni i wyciągnęłam z niej telefon. Odblokowałam ekran i prawie spadłam z krzesła widząc która już jest godzina. - Już prawie 6 ?
- Chyba powinniśmy się zbierać. Zresztą , film i tak już się kończy.
W odpowiedzi kiwnęłam głową. Podniosłam się z fotela i ruszyłam za Filipem. Wrzuciłam pojemnik po popcornie do kubła na śmieci i ruszyliśmy w kierunku wyjścia. Kiedy wyszliśmy na zewnątrz robiło się już coraz jaśniej. Mimo wychodzącego zza chmur słońca padał deszcz. Ciężkie krople rozbijały się o chodnik.
- Idziemy  czy wolisz przeczekać ? - spojrzałam na mierzącego mnie wzrokiem bruneta. Zerknęłam na zegarek. Dochodzi 6. Nie ma czasu na czekanie.
- Idziemy.
Uśmiechnął się i łapiąc mnie za rękę pociągnął w stronę schodów. Zbiegliśmy po nich i nie zwalniając kroku biegliśmy w stronę hotelu. Po około 10 minutach czułam że już nie dam rady dłużej biec. Zatrzymałam się na pod jednym z parkowych drzew. Filip oczywiście razem ze mną. Spojrzałam na niego kiedy stanął naprzeciwko mnie. Mokre od deszczu włosy były w nieładzie. Przemoknięta koszulka przylegała ciasno do jego umięśnionego torsu. Uśmiechnął się kiedy nasze oczy się spotkały. Pochylił się nade mną i odgarnął z mojego policzka mokre włosy. Wyszczerzył się jeszcze bardziej kiedy zauważył moje czerwone policzki.
- Idziemy dalej ? - szepnął mi do ucha muskając delikatnie ustami płatek mojego ucha. Momentalnie przeszedł przez moje ciało zimny dreszcz. Ale to był jeden z tych które są przyjemne.
Spojrzałam mu w oczy kiwając głową na znak że się zgadzam. Ponownie złapał mnie za rękę i ruszył przed siebie.

Chwilę potem staliśmy już pod hotelem. Przemoknięci do ostatniej suchej nitki wspięliśmy się po schodach chcąc zostać nie zauważeni przez opiekunów obozu. Pożegnaliśmy się pod drzwiami naszej sypialni po czym zamknęłam je za sobą. Oparłam się plecami o drzwi i zjechałam po nich na podłogę.
- Zabiję cię ! - rozejrzałam się po pokoju i zauważyłam siedzącą na łóżku Sarę. Reszta dziewczyn jeszcze spała. Ona natomiast nie wyglądała na rozespaną.
- Za co ?
- Za co ? Za co ?! Ty jeszcze pytasz za co ?! Wiesz jak się martwiłam ? Nie było cię całą noc !
- Mówiłam ci że jestem z Filipem na filmie tak ?
- Ale myślałam że wrócisz wcześniej... Martwiłam się no .. - podeszła do mnie i już chciała mnie prztulić kiedy zmierzyła mnie wzrokiem. - Jak ty wyglądasz ?!
- Och daj spokój. Mówisz jak moja mama.  - przewróciłam oczami i ruszyłam w kierunku szafy. Wzięłam pierwszą lepszą koszulkę, suchą bieliznę i szorty po czym ruszyłam do łazienki. Zrzuciłam mokre ciuchy po czym się ubrałam. Susząc w miarę możliwości włosy ręcznikiem wyszłam z łazienki. Byłam cholernie zmęczona. Oczy same mi się zamykały. Padłam na łóżko i odpłynęłam.

czwartek, 20 czerwca 2013

Mam Cię cz*24



Dzień na plaży minął o dziwo spokojnie. Nie licząc paru incydentów kiedy chłopcy chcieli mnie za wszelką cenę zaciągnąć do wody, było naprawdę okej. Byliśmy właśnie w drodze do hotelu kiedy nasz opiekun postanowił nas zatrzymać.
- Mam coś do załatwienia. Macie 30 minut dla siebie. Możecie iść na jakieś zakupy czy co sobie tam chcecie. Tak czy siak widzimy się tutaj o równej 21. I nie toleruję spóźnień. Jasne ? - zmierzył naszą ósemkę wzrokiem po czym odszedł.
- Nie wiem jak wy dziewczyny ale ja muszę skoczyć ja zakupy. - zwróciłam się do stojących obok przyjaciółek. Nie sądziłam że aż tak je polubię. Jak by nie było są moimi całkowitymi przeciwieństwami. Obie są wysokie i piękne. A ja niska i... No.. 
- Ja też muszę - rzuciła Sara grzebiąc między czasem w plecaku.
Po chwili szłyśmy już chodnikiem w kierunku najbliższego marketu.
Kiedy doszłyśmy na miejsce byłyśmy mile zaskoczone tym że było w nim niewiele osób co oznaczało niższe kolejki a zarazem szybsze zakupy.
Stałam właśnie między dwoma regałami z kosmetykami , trzymając w ręce dwa lakiery do paznokci.
- Zdecydowanie ten niebieski - usłyszałam za sobą męski głos. Obróciłam się i zobaczyłam przyglądającego mi się uważnie Filipa. Mierzył mnie wzrokiem czekając na jakąś odpowiedź z mojej strony.
Popatrzyłam na niego a potem z powrotem na dwie buteleczki które ściskałam w rękach. Odłożyłam czerwony lakier na półkę , wrzucając do koszyka niebieski.
Brunet uśmiechnął się szeroko ukazując dołeczki w policzkach po czym ruszył za mną.
- A ty nic nie kupujesz ? - spytałam przerywając niezręczną dla mnie ciszę. Spojrzałam na niego. Wyglądał na wyluzowanego. Śledził każdy mój ruch.
- Nie. Chłopaki stwierdzili że się tym zajmą bo jedzenie w hotelu jest przecież niejadalne. - uśmiechnął się szeroko ukazując w ten sposób jeden z najpiękniejszych uśmiechów. Przysięgam że gdzieś w środku umarłam.
Odwróciłam wzrok kiedy zdałam sobie sprawę że nadal na niego patrzę. Poczułam gorący rumieniec oblewający moją twarz. Ruszyłam w kierunku działu ze słodyczami. Brunet wciąż deptał mi po piętach. Wrzuciłam do koszyka paczkę M&M'sów i skierowałam się do kasy. Między mną a Filipem nadal trwała cisza. Tym razem nie była ona niezręczna. Na szczęście. Czasem Filip potrafi być naprawdę onieśmielający. Ma wtedy w oczach coś takiego, przez co od razu zapominam jak się mówi.
- 15 złotych i 12 groszy - wyrwał mnie z zamyślenia głos kasjerki. Od razu oprzytomniałam. Wyciągnęłam z torby portfel i uregulowałam należność.

Około dwóch godzin później byliśmy już w hotelu. Po "kolacji " - o ile można nazwać jedzeniem to co nam podali - dziewczyny smacznie chrapały kiedy ja klikałam na telefonie do Michała. Pozdrowienia itd. Nagle usłyszałam sygnał przychodzącej wiadomości. Spojrzałam na wyświetlacz a gdy ujrzałam nadawcę sms'a uśmiech wkradł się na moje usta.

" Śpisz Nikola ? "

" Ja nie. Ale reszta smacznie chrapie"

" To dobrze. Ubierz coś wygodnego i widzimy się za 15 minut pod twoimi drzwiami "

" Co ?! Jest 11 w nocy ! "

" Oj nie przesadzaj. Za niecałe 14 minut zapukam do twoich drzwi "

" No dobra no ... "

Odłożyłam telefon na stolik koło okna i ruszyłam w kierunku szafy. Założyłam na siebie  pierwsze lepsze RZECZY i po chwili usłyszałam ciche pukanie do drzwi. Przeczesałam palcami włosy i biorąc torbę wyszłam po cichu za drzwi.
- Już się bałem że odmówisz - uśmiechnął się szeroko.
- Nie mogłam. Obudził byś swoim dobijaniem do drzwi cały hotel.
- Dla ciebie wszystko - wyszczerzył się a ja momentalnie zrobiłam się czerwona.
- Dobra dobra. Gdzie mnie zabierasz ?
- Niespodzianka.
- Nienawidzę ich.
- Tym bardziej to jest niespodzianka - w odpowiedzi bąknęłam pod nosem i uderzyłam go lekko z łokcia.
- A to za co ?
- Bo jesteś idiotą - udał obrażonego, ale po chwili w jego oczach zobaczyłam mały błysk.
- Kochanym idiotą. - zachichotałam mimowolnie kiedy się wyszczerzył.
- Chodźmy bo się spóźnimy.  - złapał mnie za rękę i już po chwili schodziliśmy szybkim krokiem po schodach.
Kiedy wyszliśmy z hotelu moje ciało obleciał zimny dreszcz kiedy poczułam podmuch wiatru na swojej odsłoniętej skórze. Szliśmy chodnikiem wciąż trzymając się za ręce. Gadaliśmy o wszystkim i o niczym. Wciąż się śmialiśmy. Zresztą jak zawsze kiedy jestem w jego towarzystwie.
Było ciemno. Bardzo. Słabe światło sączyło się z ulicznych latarni. Panowała ogólna pustka. Normalnie bała bym się sama tu być. Ale teraz nie czułam najmniejszego strachu. Moja dłoń w dłoni Filipa, on zaraz obok mnie. Przy nim naprawdę czułam się dziwnie bezpieczna.
- Daleko jeszcze ?
- Już nie. Bądź cierpliwa.
- To nie jest moja mocna strona.
- Widzę - spojrzał na mnie nie zwalniając kroku nawet na chwilę.
Jakieś 10 minut później staliśmy przed kinem. Weszliśmy po schodkach w stronę wejścia. Brunet otworzył drzwi przepuszczając mnie pierwszą. Wskazał na jedną z czerwonych kanap koło bufetu i poprosił żebym tu na niego zaczekała. Położył obok mnie swoją skórzaną kurtkę a sam ruszył w kierunku kasy.
Przyglądałam się właśnie dużemu plakatowi jakiegoś nowego filmu kiedy wrócił trzymając w rękach kubeł popcornu i dwa kubki coli. Wręczył mi jeden po czym wolną ręką złapał kurtkę i kazał mi iść za sobą. Zaprowadził mnie na salę kinową gdzie świeciło pustkami. Ale co się dziwić ? Jest prawie północ. Usiedliśmy w jednym z środkowych rzędów. Rozsiadłam się wygodnie na fotelu opierając się głową o ramię Filipa.
- Na jaki film mnie zabrałeś ?
- Cały maraton. Dzisiaj jest noc filmowa. Możemy oglądać do woli.
- Całonocny ? - W odpowiedzi pokiwał twierdząco głową, przygryzając przy tym dolną wargę.
W myślach kopnęłam się w czoło. Przecież nie wytrzymam całej nocy ślepiąc w ekran.
- Coś nie tak ?
- Nie. Jest okej. Zastanawiam sie tylko czy ty czasem potrzebujesz snu.
- Czasem. A poza tym nie martw się. Nie musimy przecież siedzieć do końca. W każdej chwili możemy wyjść. - uśmiechnęłam się. Już otworzyłam usta żeby coś powiedzieć ale wtedy rozdzwonił się mój telefon.

-------------------------------------------------------------------
Wiem kochani ze krótki ale nie miałam za wiele czasu na pisanie. Dziękuję że jesteście ze mną . Kocham was normalnie <3 br="" mikka="">

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Mam Cię cz*23



- Mniejsza o to... Patrzcie co mam ! - wyszczerzył się Kuba sięgając do torby i wyciągając z niej butelkę czerwonego wina. Mojego ulubionego. - Tylko że nie mamy nawet szklanek nie mówiąc już o lampkach.
- Więc ? - spytałam dając mu znak żeby kontynuował.
- Więc... Pijemy z gwinta. - rozejrzał się po pokoju szukając odpowiedzi.
- Nie mam nic przeciwko - uśmiechnęłam się siadając koło niego na łóżku. Kiedy chłopak napił się łyka, podał mi butelkę. Przechyliłam ją i pociągnęłam z niej trochę słodkawo-kwaśnego czerwonego płynu.
Podałam butelkę dalej. I w ten właśnie sposób krążyła z ręki do ręki aż całkowicie ją opróżniliśmy.
W zdecydowanie lepszych humorach cały czas się śmialiśmy. Panowała nieziemska atmosfera. Kiedy dotarła do mnie pusta już butelka, dostałam olśnienia.
- Gramy w butelkę ?
Wszyscy się zgodzili. Usiedliśmy na podłodze tworząc coś na kształt koła. Na środka położyłam butelkę i zakręciłam nią. Po chwili jednak ją zatrzymałam.
- Na co gramy?
- Rozbieranego ! - krzyknął Kuba a chłopaki oczywiście mu przytaknęli. Oni tylko o jednym.
- Nie.... Buziakiii - wyszczerzyła się Sara.
- Rozbierany i tak lepszy. - jęczeli chłopcy.
- To kto  zaczyna ? - Jakoś nie bardzo chciałam zaczynać. Ogólnie dość krępujące lizanie się z kimś obcym w dodatku przy tylu ludziach.
- Dawaj - krzyknęła Sara i zabrała mi butelkę by chwili położyć ją na środku dywanu i wprawić ją w ruch. Kilka sekund później  zatrzymała się wskazując na Karola. Oni są chyba sobie pisani. Najpierw kino, teraz butelka. Coś się święci..
Chłopak uśmiechnął się poruszając przy tym znacząco brwiami.
- Dalej mała. Nie ociągaj się. - wyszczerzył się. Sara zmarszczyła czoło i nieśmiało nachyliła się w jego kierunku. Zacisnęła powieki by nie musieć patrzeć na jego ( według mnie -nie najgorszą ) twarz i złączyła ich usta. Na wcześniej ustalonych warunkach musieli zostać w tej pozycji 15 sekund.
Kiedy wreszcie się od siebie , blondyna otarła usta wierzchem dłoni i otworzyła oczy.
- Chyba nie było aż tak źle ?
- Żartujesz ? Nawet sobie nie wyobrażasz jak on sie ślini. - wszyscy oprócz Karola i Sary wybuchnęli śmiechem.
- Karol kręć - wypalił Kuba który najwyraźniej nie mógł się doczekać aż kolej padnie na niego. Karol w końcu zakręcił. Tym razem padło na Sylwię.
Graliśmy tak już z dobre 40 minut. Powoli zaczynało mi się to nudzić bo jeszcze ani razu nie padło na mnie. A co to za przyjemność patrzeć na innych jak się dobrze bawią ? Więc najzwyklej w świecie się wyłączyłam i pogrążyłam w rozmyślaniach na temat tego jak będzie wyglądała reszta moich wakacji. 2 tygodnie u mamy... Sama przyjemność... ( mam nadzieje że wyczuliście ten sarkazm ;D )
- Mam coś na twarzy ? - dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego że cały ten czas świdruję siedzącego naprzeciwko mnie Filipa wzrokiem.
-N-nieee - odpowiedziałam cicho czując jak po mojej twarzy rozchodzi się fala gorąca.
- Zrób zdjęcie. Zostanie na dłużej - uniósł kąciki ust a na jego twarzy pojawiły się dwa dołeczki.
Nic nie odpowiedziałam ale moja przybrała jeszcze bardziej czerwoną barwę. Brunet zachichotał cicho i wziął do ręki butelkę. Kręciła się naprawdę długo , a kiedy się wreszcie zatrzymała ... Wskazywała na mnie. Nie potrafię sobie wyobrazić jaki kolor miały teraz moje policzki. Spuściłam wzrok na podłogę i w duchu przeklęłam że to akurat na mnie padło.
Nie dla tego że nie chciałam - bo chciałam a nawet bardzo, tylko bałam się że nie będę potrafiła się od niego oderwać. To głupie , ale naprawdę miałam do tego wszystkiego sporo wątpliwości.
Dopiero kiedy zobaczyłam przed oczami białe conversy podniosłam wzrok na stojącego przede mną chłopaka. Wyciągnął ku mnie dłoń , chcąc pomóc mi wstać.
Kiedy poczuł moją dość małą w porównaniu do jego dłoń i zacisnął uścisk. Szybkim gestem podniósł mnie z podłogi i zmniejszył przestrzeń między nami. Powoli zbliżał swoją twarz do mojej kiedy drzwi do pokoju otworzyły się, w których po chwili pojawił się opiekun.
- Co tu się dzieje ? - spytał trzymając w ręku nadgryzionego pączka. - Nie wydaje mi się żeby to był wasz pokój dziewczęta. Proszę w tej chwili iść do siebie ! Jest prawie 3 w nocy.
- Ale ..
- Żadnych ale.. Marsz do siebie ! A za 15 minut światło u was ma być zgaszone. Czy się rozumiemy ?
- Tak jest !- zasalutowała Sara , a ja o mało co nie wybuchnęłam śmiechem. Wyswobodziłam się z uścisku Filipa i ruszyłam za dziewczynami w stronę pokoju. Jednak gdy tylko oddaliłam się trochę od drzwi do pokoju chłopców, poczułam jak ktoś złapał mnie w tali po czym przyciągnął do siebie. Kiedy się obróciłam, moim oczom ukazał się brunet z zabójczym uśmiechem.
- Chyba nie myślałaś że pozwolę ci tak po prostu uciec ?
- J-jaa ... - Jednak nie pozwolił mi dokończyć. Przywarł do mnie ustami. Przez moje ciało momentalnie przeszedł dreszcz. Bardzo przyjemny dreszcz.  Zamknęłam oczy by móc jeszcze lepiej poczuć smak pocałunku. Filip przyciągnął mnie mocniej do siebie, układając swoje ręce nieco powyżej pasa, ja natomiast swoje wplątałam w jego włosy, delikatnie ciągnąc go za końcówki co wywołało u niego ciche jęknięcie. Uśmiechnęłam się nadal nie odsuwając od niego nawet o minimetr.
- Dobranoc - szepnęłam po czym wyswobodziłam się z jego uścisku i ruszyłam korytarzem w kierunku naszej sypialni. Przez całą drogę do pokoju czułam na sobie jego wzrok. Podczas pocałunku w jego oczach widniało pożądanie, ale gdy się odsunęłam - niedosyt. Jeszcze czegoś takiego nie widziałam. Te iskry tańczące w jego oczach... Nie do opisania.

* następnego dnia *

Rano ciężko mi było wstać. Nawet bardzo. Dość późno się wczoraj położyłam i teraz odczuwałam tego skutki. Podkrążone oczy i ciągłe napady ziewania.
Wstałam z łóżka i powlekłam się do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, UBRAŁAM SIĘ i nałożyłam delikatny makijaż żeby zatuszować w jakimś stopniu wory pod oczami. Może nie wyszło to idealnie ale nie miałam zbytniej ochoty na dłuższe siedzenie przed lustrem.
Schodząc do hotelowej stołówki natknęłam się na Kubę.
- Widzę że nie tylko ja jestem spóźniony.- uśmiechnął się na mój widok.
- Hmm nie miałam okazji się wyspać.
W odpowiedzi tylko się uśmiechnął. Szliśmy korytarzem rozmawiając o jakichś głupotach i nonstop się śmiejąc. Kiedy doszliśmy na stołówkę, wszyscy już tam byli. Chłopak przepuścił mnie w drzwiach na co odpowiedziałam mu życzliwym uśmiechem po czym ruszyłam w kierunku stolika przy którym siedziały dziewczyny.
- Śpiąca królewna postanowiła wreszcie wstać ? - wyszczerzyła sie Sara
- Jak widać.
Na śniadanie było coś z serii " nie wiem co to jest ale wiem czym na pewno nie jest - jedzeniem ". Dlatego zostałam tylko przy kawie. Siedziałyśmy przy stoliku rozmawiając o jakichś duperelach kiedy nam przerwano.
- Macie godzinę żeby się przygotować. O 9 wychodzimy nad jezioro.
Pokiwaliśmy głowami po czym rozeszliśmy się do pokoi. Wyciągnęłam z szafki strój kąpielowy i szorty i zamknęłam się w łazience kiedy tylko byłą wolna. Ubrałam się po czym postanowiłam zrobić coś z włosami.
Spięłam je w niedbały kok i wyszłam z łazienki. Jak się okazało siedziała ich już tam siódemka. Zaczynam się zastanawiać czy chłopcy zamierzają przebywać czasem w swoim pokoju czy wprowadzają się do nas na stałe.
Podchodząc do szafy gdzie miałam zamiar schować przed chwilą ściągnięte ubrania usłyszałam cichy gwizd za plecami. Poczułam na sobie czyjś wzrok. I właśnie wtedy zdałam sobie sprawę że stoję na środku pokoju w stroju kąpielowym i samych szortach z brzuchem na wierzchu. Poczułam jak oblewa mnie rumieniec więc ruszyłam w stronę szafy skąd wyciągnęłam pierwszą lepszą koszulkę i ją na siebie naciągnęłam.
Mimo wszystko nadal ktoś świdrował mnie wzrokiem. Obróciłam się i dostrzegłam parę brązowych oczów Filipa świdrujących mnie od stup do głów.
- Idziemy ? - spytałam chcąc jak najszybciej wyjść z owiele za ciasnego pomieszczenia jak dla 8 osób.
Kiedy wszyscy się podnieśli gotowi do wyjścia, wzięłam torbę i klucz po czym stanęłam za drzwiami przepuszczając wszystkich.
- Wersja bez koszulki bardziej mi się podobała - Filip nachylił się nade mną i dosłownie wyszeptał te słowa. Jak zwykle towarzyszył mu nieziemski uśmiech. - Mam dla ciebie niespodziankę. Mam nadzieję że nie chodzisz wcześnie spać - uśmiechnął się jeszcze bardziej , ukazując w ten sposób dołeczki które naprawdę dodawały mu uroku po czym minął mnie w drzwiach.


------------------------------------------------
Wybaczcie że taki krótki ale pisałam na telefonie. To naprawdę nie jest wygodne ...
Lofki , Kiski , / Mikka <3 br="">

sobota, 15 czerwca 2013

Mam Cię cz*22



Razem z Sarą i dziewczynami trzymałyśmy się na samym końcu grupy. Jakoś nie obchodziło nas gadanie przewodnika. Zaraz przed nami szli chłopcy i wypatrywali "foczek". A w zasadzie liczyli jak dużo ładnych dziewczyn widzieli. Jak dla mnie to bardzo szczeniackie, ale okej.
Choć trzeba im przyznać że wyglądali całkiem zabawnie kiedy każdy patrzył w inną stronę wyszukując potencjalnych "foczek".
- A ja myślałam że głupota nie jest zaraźliwa -westchnęła Sara patrząc w kierunku chłopców na tyle głośno żeby mogli to usłyszeć.
- Jak widzisz nie w tym wypadku. Rozeszło się po całej czwórce - odpowiedziała Iwona.
Chłopcy mimo że słyszeli całą naszą rozmowę nie zwracali na to najmniejszej uwagi. Nadal rozglądali się za dziewczynami.
- Macie teraz czas dla siebie, na jakieś zakupy czy co sobie tam chcecie. Za 2 godziny widzimy się pod fontanną jasne ? - rozniósł się głos opiekuna naszej grupy. Pokiwaliśmy głowami po czym rozeszliśmy się każdy w swoją stronę.
- To gdzie idziemy ?
- Proponuję kawę -byłam mega nie wyspana więc jedyne o czym marzyłam to mocna kawa na pobudzenie.
Kilka minut później siedziałyśmy już w jednej z kafejek i czekałyśmy na zamówienie.
- Patrzcie kto idzie - westchnęła Iwona
- Czterech chłopaków z jednym mózgiem - jeszcze nie wiem czym ale chłopcy sobie nieźle przerąbali u Sary. Muszę ją potem przepytać.
- Och dajcie spokój. Mówicie jakbyście były zazdrosne... Zaraz , zaraz... Wy jesteście zazdrosne !! - właśnie zdałam sobie sprawę dlaczego tak na to wszystko reagowały. Na to że chłopaki rozglądają się za innymi dziewczynami. Zżerała je zazdrość !
- Co ?! No teraz to pojechałaś Niki ... - próbowała się bronić Sara jednak to że unikała mojego wzroku było dla mnie dość jasną odpowiedzią.
- Hahaha ! Nie wierzę. To wszystko przez zazdrość - nadal nie mogłam się powstrzymać od śmiechu. Spojrzałam na poczerwieniałe ze wstydu Iwonę i Sarę.
Jedynie Sylwia pozostawała niewzruszona moimi słowami.
- Niki daj spokój ! Sama dobrze wiem że między tobą a Filipem coś jest.
- To coś to przyjaźń - dokończyłam za nią.
- Jasne - westchnęła blondynka.
Postanowiłam nie ciągnąć dłużej tego tematu. Nie chciałam jeszcze bardziej ich denerwować a poza tym chłopcy właśnie byli niebezpiecznie blisko naszego stolika.
- Czołem laski. Idziecie z nami zrobić coś fajnego czy wolicie nadal siedzieć na tych niewygodnych stołkach?- spytał Kuba. Sara już otworzyła usta żeby odpowiedzieć ale uprzedziłam ją w obawie że palnie coś głupiego.
- Coś fajnego to znaczy co ? - spytałam mierząc całą czwórkę wzrokiem.
- Niespodzianka. Jak pójdziecie to się dowiecie - ciągnął Filip
- Nie lubie niespodzianek..
- Och Niki chyba się nie boisz ?
- Polubisz - odpalił Karol zabierając mi z ręki filiżankę i kładąc ją na stoliku, po czym pociągnął mnie i resztę dziewczyn w stronę wyjścia. Postanowiłam już nawet nie protestować i po prostu szłam za nim.
Po około 10-minutowym spacerku doszliśmy do dużego budynku który okazał się kręgielnią.
W środku tłoczyła sie już dość spora grupka ludzi. Mniej więcej w naszym wieku. Siedzieli na czerwonych kanapach, popijali drinki czy co tam mieli w szklankach i świetnie się bawili.
- Zaczekajcie tutaj - oznajmił Filip po czym poszedł z Kubą w stronę kasy, by po chwili wręczyć nam karnety. Przebraliśmy buty na te "odpowiedniejsze" - jak to stwierdził jakiś facet pracujący tutaj.
Znaleźliśmy sobie wolny tor i rozsiedliśmy się na kanapie.
- Dobra to dzielimy się w pary.
- Dlaczego ? - Sarze jak zwykle nic nie pasowało.
- Bo nie da się grać w 8 graczy na jednym torze ? - ciągnął Karol.
- Dobra nie kłóćcie się już. Ja proponuje damsko męskie pary. Dla wyrównania szans. - wtrącił się Filip. Byłam mu za to wdzięczna bo zaczęło się robić naprawdę nieprzyjemnie. Ta dwójka cały czas skakała sobie do gardeł.
Oczywiście trochę minęło zanim się dobraliśmy. W końcu zrobiliśmy losowanie i zostało ostatecznie ustalone.
Ja - Filip , Iwona - Kuba , Sylwia - Patryk , Sara - Karol ( nawet nie pytajcie jaka była reakcja tej dwójki na to że mają razem grać)
Gra bardzo mi się podobała do póki nie przyszła moja kolej na rzucanie. Nie wiedziałam nawet jak mam trzymać kulę.
- Ale ja nie umiem grać .. -szepnęłam do Filipa który stał zaraz koło mnie.
- Nie grałaś wcześniej ?- w odpowiedzi kiwnęłam przecząco głową. - Pomogę.
Podszedł do mnie i pokazał mi jak mam złapać kulę. Kiedy już miałam ją w rękach, podeszliśmy do toru. Chwycił mnie lekko za nadgarstek prawej ręki i pochylił swoje usta w kierunku mojego ucha.
- Jak cię ścisnę to wtedy wypuść z rąk kulę okej ? - szepnął. W odpowiedzi pokiwałam głową przygryzając zębami dolną wargę.
Wzięłam zamach i kiedy poczułam lekkie uściśniecie nadgarstka poluzowałam uścisk palców i kula potoczyła się po torze zostawiając jedynie 4 kręgle. Uśmiechnięta odwróciłam się w stronę Filipa. Ten podniósł w góre dwa kciuki i wyszczerzył się ukazując rząd białych zębów.
- Zuch dziewczynka - puścił mi oczko po czym usiedliśmy na kanapie.
Od tego momentu grało mi się naprawdę dobrze. Świetnie się bawiłam mimo że nie szło mi najlepiej. Na szczęście mój partner nie denerwował się że jesteśmy najsłabsi pod względem punktów. Wręcz przeciwnie. Śmialiśmy się z każdej porażki. Był naprawdę słodki. Znaczy się słodko powstrzymywał się od wybuchnięcia śmiechem kiedy kula uciekła mi z rąk i wpadła na tor obok. Bawiliśmy się tak dobrze że nie zwracaliśmy uwagi na czas. Który był przecież ograniczony. Kiedy zorientowałam się która jest godzina, prawie spadłam z krzesła. Mieliśmy już prawie półgodzinne spóźnienie. Momentalnie wybiegliśmy z kręgielni, w pośpiechu zmieniając obuwie z powrotem na swoje.
Doszliśmy pod fontannę w jakieś 5 minut. Czekał tam już na nas czerwony ze złości opiekun z resztą grupy. Walnął nam kazanie na temat tego jak ważne jest bycie punktualnym itd.
Będąc w końcu w hotelu od razu ruszyłam pod prysznic. Nałożyłam na siebie PIŻAMĘ i weszłam do pokoju. Byłam zmęczona więc po prostu padłam na łóżko. Słyszałam że dziewczyny jeszcze rozmawiają i nie wybierają się szybko do spania więc włożyłam głowę pod poduszkę i przycisnęłam ją do uszu żeby odizolować się od hałasu w pokoju. W końcu usnęłam. Mój spokój jednak nie trwał długo bo nagle ktoś wskoczył na moje łóżko przygniatając mnie swoim ciężarem. Wydostałam się spod poduszki i ujrzałam leżącego na mnie bruneta.
- Filip ... Nie mam siły na kłócenie się teraz z tobą więc po prostu ze mnie zejdź.
- No chyba nie musimy się kłócić. Po prostu śpij.
- Dobrze. W takim razie zejdź ze mnie bo nie należysz do najlżejszych.
- Czy ty mi coś sugerujesz ?
- Nie skądże - wywróciłam oczami. - A teraz zejdź.
- Nie
- Nie ?
- Nie - ciągnął uparcie.
- Dlaczego ?
- Bo mi jest tak wygodnie. A poza tym nie lubię spać sam.
- Filip ... Masz 3 chłopaków w pokoju. Możesz sobie wziąć jednego do łóżka i nie będziesz sam spał..
Delikatnie się podniósł.
- Masz rację. Wezmę sobie Kubę. - odparł gestykulując rękami w sposób jak poruszają się bi-mężczyźni.
- Przestań bo zaczynam się ciebie bać
- I dobrze bo powinnaś. - rzuciłam w niego poduszką.
- A to za co ? - zmierzył mnie wzrokiem z góry na dół.
- Bo zasłużyłeś. Już prawie spałam.
- Oj nie puszczę ci tego płazem. We mnie się nie rzuca poduszkami - westchnął i rzucił się na mnie z łaskotkami. Szybko jednak wyswobodziłam się z jego uścisku i wyczołgałam się spod kołdry kierując się w stronę łazienki.
- Mhmmm fajna piżamka - podniósł znacząco brwi. W odpowiedzi rzuciłam w niego poduszką którą porwałam z łóżka Sylwii.
- Ooo... To teraz się doigrałaś. - podniósł się z łóżka i ruszył biegiem w moim kierunku.
Wybiegłam z pokoju w stronę sypialni chłopców gdzie spodziewałam się znaleźć dziewczyny i jakieś schronienie za plecami któregoś z chłopaków. Po prostu chciałam uciec przed brunetem który z uśmiechem na twarzy biegł za mną korytarzem.
Gdy wpadłam do pokoju od razu pobiegłam miedzy dziewczyny. Zdziwione popatrzyły na mnie jak na idiotkę. Chwilę później wbiegł za mną Filip. Jednak gdy zobaczył mnie między Sarą a Sylwią posłał mi spojrzenie w stylu " później się policzymy. Jeszcze z tobą nie skończyłem " na co ja się wyszczerzyłam z satysfakcją.
- Jakim cudem udało ci się ją ściągnąć z łóżka ?
- Mam swoje sposoby. - uśmiechnął się znacząco do mnie.
- Nie wierzyłam że ci się to uda - zaśmiała się Sara - ją naprawdę ciężko dobudzić.
- Nie wiem o czym mówisz... -odpowiedziałam przygryzając wargę.
- Mniejsza o to... Patrzcie co mam ! - wyszczerzył się Kuba sięgając do torby.

środa, 12 czerwca 2013

Mam Cię cz*21



Już za 2 godziny wsiądę do autobusu i uwolnię się od tego miasta na 2 tygodnie. Wreszcie nie będę musiała słuchać zrzędzenia ojca na temat tego o której wracam itd. Na samą myśl moje usta wykrzywiają się w uśmiech. Od rana siedzę przed szafą i nie mogę się zdecydować co powinnam ze sobą zabrać. Muszę przyznać że brakuje mi przy tym mamy. Ona by mi pomogła. Zawsze to robiła. Pamiętam jak się złościłam gdy tłumaczyła mi że nie mogę zabrać samych letnich ubrań i tak dalej. Jak to mama potrafiła myśleć o wszystkim. A teraz ? Oprócz jakichś trzech może czterech telefonów w ciągu przeszło 4 miesięcy zero kontaktu. Chce żebyśmy razem z Michałem przyjechali do niej na jakieś 2 tygodnie ale czuje że to może nie wypalić. Znając ją , będzie miała mnóstwo pracy w biurze i będzie spędzać tam całe dnie.
- Niki o której wy wyjeżdżacie ? - spytał Michał wchodząc do mnie do pokoju i siadając na łóżku patrząc z przerażeniem na te wszystkie sterty ubrań na podłodze. - Musiała byś chyba zaburzyć prawa fizyki żeby to wszystko pomieścić w tej torbie.
- Mam być pod szkołą przed 18. - odpowiedziałam wkładając kolejne rzeczy do torby.
- Pomóc ? - spytał kiedy mocowałam się z suwakiem torby który za nic nie chciał się dopiąć.
W odpowiedzi kiwnęłam głową. Chłopak przyklęknął na podłodze obok mnie i napierając jedną ręką na wierzch walizki dopiął szybkim ruchem suwak.
- Jesteś pewna że nie za "mała" ta walizka jak dla ciebie ? - spytał robiąc cudzysłów przed słowem "mała".
- Hmm.. ja też uważam że powinnam mieć większą. Ale co poradzę że nie mam ? - spytałam udając że nie załapałam jego sarkazmu. On oczywiście nic już nie powiedział tylko zaczął się śmiać. Nadal siedział na łóżku kiedy zaczęłam robić porządek z ciuchami na podłodze.
- Co ja bez ciebie będę robił przez te dwa tygodnie ? Teraz tata będzie się darł na mnie że późno wracam a nie na ciebie - powiedział zrezygnowanym głosem.
- Taak braciszku. Ja ciebie też. - wyszczerzyłam się.
Po jakiejś godzinie Michał nadal siedział w moim pokoju. Nie pamiętam kiedy ostatnio tyle rozmawialiśmy. O głupotach co prawda ale jednak rozmawialiśmy. Cieszyłam się z tego. Przynajmniej teraz nie czułam się aż tak samotna w tym domu. Zazwyczaj świeci on pustkami. Michał wychodzi , tata zamyka się w biurze a ja jestem zdana sama na siebie. Pokazywał mi właśnie  zdjęcia akademika w którym będzie mieszkał gdy usłyszałam dźwięk mojego telefonu. Spojrzałam na wyświetlacz i zobaczyłam że dzwoni Dawid. Z uśmiechem na ustach odebrałam po 2 sygnale.
- Halo ?
- Cześć Nicola !
- Ooo siemka !
- Spotkamy się dzisiaj ? Może mała kawa?
- Przykro mi ale za niecałą godzinę mam autobus. Wyjeżdżam na obóz.
- Ahaa... Szkoda
- Ale obiecuję że się spotkamy zaraz po tym jak wrócę.
- Okej . Baw się dobrze.
- Dzięki. Postaram się.
Rozłączyłam się . Michał zszedł na dół wołany przez tatę. Wzięłam więc wcześniej przygotowane UBRANIE i zamknęłam się w łazience. Kiedy wzięłam szybki prysznic i się ubrałam, zaplotłam  WARKOCZ i wyszłam z łazienki. Przemknęłam jeszcze myślami po liście rzeczy do zabrania i kiedy upewniłam się że wszystko mam, narzuciłam torebkę na ramię a do ręki wzięłam walizkę i zaczęłam schodzić po schodach. Jednak była on dość ciężka i potknęłam się na schodach przytłoczona jej ciężarem. Od razu pojawił się Michał. Podniósł najpierw mnie a potem walizkę nie mogąc pohamować śmiechu. Wystawiłam mu tylko język w odpowiedzi.
- Gotowa ? - spytał
- Jasne. Pożegnam się z tatą i możemy iść. - Michał podrapał się po głowie z zakłopotaną miną.
- Tylko że jego nie ma.
- Jak to ?
- No wyszedł przed chwilą. - moje oczy momentalnie się zaszkliły. Zamrugałam oczami żeby zahamować wciąż napływające łzy. " Tyle go wszystko obchodzi" - pomyślałam.
Michał widząc moje rozdarcie psychiczne podszedł bliżej i mnie przytulił.
- Nie płacz. Szkoda żebyś tak zaczynała swoje wakacje. - przejechał kciukiem po moim policzku wycierając pojedynczą łze która wydostała się z pod mojej powieki. - Chodźmy. Chyba nie chcesz biec za autobusem ?
Uśmiechnęłam się. Od zawsze potrafił poprawić mi humor. Wziął moją walizkę i ruszyliśmy w stronę samochodu.
Po niecałych 15 minutach byliśmy już pod szkołą. Michał chciał zostać ze mną do póki autobus nie ruszy jednak ja wiedziałam że ma plany na wieczór i kazałam mu iść.  Na pożegnanie mnie przytulił.
Chwilę potem odnalazłam Sarę i jeszcze jakieś dwie dziewczyny z którymi miałyśmy dzielić pokój. Stałyśmy chwilę na dziedzińcu szkolnym po czym podjechał autobus i wszyscy się do niego zapakowali. Sara, Iwona i Sylwia zajęły miejsca na samym tyle. Ja wolałam usiąść sama na dwóch siedzeniach. (Nie dla tego że na jednym się nie mieszczę na jednym - tylko będzie mi się wygodniej spało.) Kiedy wrzuciłam swoją torebkę na półkę u góry rozłożyłam się wygodnie na fotelu i włączyłam się w rozmowę z dziewczynami.  Ogólnie nadal panowało zamieszanie. Niektórzy jeszcze nie weszli nawet do autobusu. Miedzy osobami pchającymi się do wejścia zobaczyłam kogoś kogo bym się nie spodziewała. A w zasadzie dwie osoby.
Dawid z jakimś pojemnikiem w ręce, a zaraz za nim Filip z walizką w ręce. Cieszyłam się na ich widok. Zastanawiałam się tylko czy Filip jedzie czy może przyszedł kogoś pożegnać. Chyba chciała bym żeby jechał.
- Nie wyszłaś na kawę więc kawa przyszła do ciebie - usłyszałam głos siadającego obok mnie na siedzeniu Dawida. Uśmiechnęłam się kiedy wręczył mi kubek z kawą. 
- Dziękuję. Nie musiał.... - nie skończyłam bo momentalnie wszedł mi w słowo.
- Pogadał bym jeszcze ale jestem tu nielegalnie - wyszczerzył się- muszę zmykać bo inaczej pojadę z tobą i będziesz musiała mi pożyczyć swoje ciuszki.
- Hahah dobra idź - zanim wstał z fotela mocno mnie przytulił. - no idź ! - popchnęłam go delikatnie ramieniem.
On się tylko wyszczerzył i wyszedł zanim drzwi autobusu się zamknęły.
Nagle poczułam na sobie czyjś wzrok. Rozejrzałam się po autobusie i zobaczyłam siedzącego na fotelu przede mną Filipa który mierzył mnie zbolałymi oczami. Pierwsze co przeszło mi przez myśl to to że pewnie myśli że między mną a Dawidem jest coś więcej. Zrobiło mi się głupio bo wcale tak nie było. A przynajmniej nie z mojej strony. Miałam też cichą nadzieję że Dawid nie wyobrażał sobie za wiele. Lubiłam go. Nawet chyba kochałam. Ale tylko i wyłącznie jako przyjaciela. Bolało mnie to że Filip pochopnie wyciąga wnioski. - Nie mówiłeś że jedziesz - uśmiechnęłam się do niego nieśmiało.
- Nie pytałaś. - odparł dość oschle. Bez jakichkolwiek emocji. Zabolało.
- Ale mogłeś powiedzieć - starałam za wszelką cenę złagodzić sytuację.
- Po co ? Przedstawiła byś mnie swojemu chłopakowi ?- przez jego głos przemawiały wyrzuty pod moim adresem.
- On nie jest moim chłopakiem. - w jego oku pojawił się znajomy błysk.
- To kim ?
- Przyjacielem .... Zresztą, czy to ważne ? - w odpowiedzi kiwnął przecząco głową.
Oparłam się plecami o szybę a nogi ułożyłam wygodnie na wolnym siedzeniu. Głowę obróciłam w stronę Filipa kiedy zauważyłam że przybrał tą samą pozycję. Długo rozmawialiśmy tak przez szparę między fotelami, kiedy moje powieki stawały się coraz cięższe. Nim się obejrzałam, po prostu odpłynęłam.
Obudziłam się kiedy przez moje ciało przeszedł zimny dreszcz. Na moich ramionach , rękach i nagach widniała gęsia skórka. Zadrżałam z zimna.
- Zimno ? - usłyszałam niski i delikatnie zachrypnięty głos.
- Troszkę.
- Poczekaj chwilę. - sięgnął do plecaka który miał w nogach i wyciągnął z niego szarą bluzę. Podał mi ją ponad oparciem siedzenia.
- Dziękuję - wyszeptałam.
Rozejrzałam się po autobusie. Praktycznie wszyscy spali. Spojrzałam na dziewczyny i prawie pękłam ze śmiechu. Sylwia leżała rozłożona prawie na dwóch siedzeniach z głową na plecak, na jej ramieniu głowę miała oparta Sara a z kolei na niej chrapała cichutko Iwona. Strzeliłam im pamiątkową fotkę i z powrotem
ułożyłam się plecami na szybie. Twarz wtuliłam w kaptur bluzy bruneta przede mną. I wtedy poczułam zapach który utrzymywał się na ubraniu. Spojrzałam na chłopaka. Siedział w podobnej pozycji do mojej z laptopem na kolanach i słuchawkami w uszach. Oglądał jakiś film.
Kiedy zauważył że mu się przyglądam wyciągnął jedną ze słuchawek.
- Masz ochotę na film ?
- Jasne - przesiadłam się na fotel obok niego. Odpiął słuchawki od urządzenia tak żebym ja też mogła coś słyszeć.
- Horror , Thriller , Komedia czy film akcji ? - spytał gdy już ułożyłam się koło niego wygodnie.
- Kreskówki - wyszczerzyłam się.
- No nie... Znowu mnie wkręcasz ?
- Tak. Może być horror.
Owinęłam się szczelniej bluza i zajęliśmy się oglądaniem. Film był naprawdę fajny. Znaczy się jego pierwsza połowa. Bo jak się później okazało - drugą przespałam na ramieniu Filipa.
Gdy się obudziłam, Filip spał z głową opartą o szybę . Ja natomiast swoją trzymałam na jego kolanach. Jego dłoń głaskała delikatnie moje włosy. Kiedy zorientowałam się w jakiej sytuacji się znalazłam , wolnym ruchem wycofałam się z jego objęć i przeniosłam na swój fotel który zajęłam na samym początku. Nie chciałam żeby ktoś nas widział w takiej sytuacji razem. Zaraz poszła by plota że ja i on ... Że jesteśmy razem czy coś. Nie potrzeba mi było krępujących sytuacji. Nagle poczułam jak ktoś się do mnie przysiada. Z ulgą stwierdziłam że to tylko Sara.
- Coś się kroi ? - spytała z zafascynowaniem.
- Nie, nieee....
- No chyba widzę.
- Serio nic. - poczułam że zaczynam się czerwienić.
- O mój Boże !! On ci się podoba !!! - zaczęła piszczeć.
- Ćśśś - starałam się ją uciszyć. Spojrzałam na bruneta który lekko się uśmiechnął się nadal udając że śpi.  Strzeliłam FACE PLAM. Myślałam że zabiję Sarę na miejscu. Nałożyłam kaptur na głowę i dla bezpieczeństwa przed dalszymi pytaniami blondynki udałam że jestem śpiąca by na osobności móc spalić się ze wstydu.

* Kilka godzin później *

Kiedy staliśmy przed HOTELEM  nie wierzyłam własnym oczom. Wysoki, nowoczesny budynek naprawdę robił wrażenie. HOL był raczej skromny. Ale nie można powiedzieć że brzydki.Kiedy nauczyciele nas zarejestrowali poprowadzono nas do przydzielonych nam wcześniej pokoi. NASZA SYPIALNIA ( mój, Sary, Iwony, Sylwii) znajdowała się na 3 piętrze. Była całkiem ładna. Duża biała szafa, 2 piętrowe łóżka, wielkie okno i z rozsuwanymi drzwiami balkonowymi. Na małej powierzchni był okrągły stolik i 4 wiklinowe krzesła. Z balkonu był piękny widok na miasto. Niedaleko za budynkami można było dostrzec taflę wody i rozciągający się pas zieleni. Kiedy wróciłam do pokoju , dziewczyny już były wyrozkładane na łóżkach. Założę się że wszystkie od razu rzuciły się na te u góry. Tak więc ja i Iwona musiałyśmy się zadowolić tymi na dole. Mi przypadło to zaraz pod oknem.
Kiedy zajęłyśmy się rozpakowywaniem walizek , po pokoju rozległo się stukanie do drzwi a po chwili stała w nich czwórka chłopców. Od razu rozwalili się u nas na łóżkach.
- U was to jakoś ładniej jest. - stwierdził Karol ( kolega z klasy Filipa)
- No cóż, bywa - odgryzła się Sara.
- U nas tak szaro. Nudno - ciągnął Karol
- Widocznie przejrzeli wasz charakter - Sara miała wyraźnie dobry humor. Dziewczyny zachichotały cicho.
- Zadziorna. Lubie takie - chłopak puścił oko do Sary na co ona udała że naciąga ją na wymioty.. Nie mogłam powstrzymać się od śmiechu.
- Widzę że się rozgościliście - zwróciłam się do Filipa i Kuby wylegujących się na moim łóżku.
- To twoje łóżko ? - spytał Filip.
- Tak.
- To przyzwyczajaj się. Czuję że często tu będę gościł. - wyszczerzył się.
- Jeszcze jakieś marzenia kotku ?
- Mhmmm mamy postęp. Teraz jestem kotkiem. -poruszył znacząco brwiami.
Sięgnęłam do torby po kosmetyczkę kiedy ktoś wszedł do pokoju.
- Za 20 minut macie być na dole w holu. Idziemy na miasto trochę pozwiedzać.
Nauczycielka wyszła a chłopcy nadal siedzieli niewzruszeni.
- Zajmijcie się nimi a ja idę pod prysznic -rzuciłam w kierunku dziewczyn. Zanim jednak zamknęłam drzwi od łazienki usłyszałam zadziorny głos Filipa:
- Mogę z tobą ?
Spojrzałam na niego znacząco i zamknęłam za sobą drzwi.
Kiedy wyszłam z łazienki pokój był prawie pusty. Czekała na mnie tylko Sara. Wzięłam torbę i zamknęłyśmy pokój na klucz.
Wszyscy już tam na nas czekali. Kiedy opiekun grupy sprawdził obecność, wyszliśmy z hotelu.

------------------------------------------------------------------------------------------
Następny rozdział koło piątku bo wcześniej nie dam rady. Przepraszam kochani :C Bądźcie cierpliwi ;3

niedziela, 9 czerwca 2013

Mam Cię cz*20



- Gotowa ? - spytał Filip kiedy wyłoniłam się zza drzwi frontowych domu. 
- Jasne - uśmiechnęłam się. Zamknęłam drzwi na klucz ruszyłam w kierunku chłopaka. Po chwili szliśmy chodnikiem wesoło rozmawiając i śmiejąc się. Przy Filipie czułam się świetnie. Nie krępowałam się zbytnio, choć czasem moje policzki oblewał rumieniec. Był bardzo pewny siebie, stanowczy a zarazem słodki. Czarował mnie swoimi ciemnymi oczami które czasem miały zielone przebłyski. W jego źrenicach tańczyły wesołe iskierki za każdym razem gdy się uśmiechał. Jego delikatnie dłuższe WŁOSY opadały na jego czoło. Niesforne kosmyki delikatnie odstawały od całości.
- To gdzie idziemy najpierw ? - spytałam bruneta
- Nie mam pojęcia. Jakieś propozycje ? - spytał drapiąc się po karku.
- Hm. To zależy co chciałbyś im kupić..
- No wiesz... No coś takiego .... Nie mam pojęcia - odparł zrezygnowany.
- To nam bardzo ułatwia sprawę. - wyszczerzyłam się. - To zacznijmy od tego sklepiku z upominkami. Co ty na to ? - w odpowiedzi skinął głową i ruszył za mną.
Spacerując między półkami sklepowymi oglądaliśmy wszystko, oglądając i śmiejąc się. Po chwili stanęliśmy przed stojakiem z okularami. Wzięłam do ręki duże czarne bryle z różowymi oprawkami i założyłam Filipowi na nos. Wyciągnęłam telefon i zaczęliśmy robić sobie zdjęcia w lustrze obok. Najdziwniejsze okulary a do tego powalone miny. Naprawdę świetnie wyglądał w różowych oprawkach w kształcie serca.
Gdy minęła nam " głupawka " - jak to ujmuje Sara kiedy ma niezły odpał - postanowiliśmy iść dalej w poszukiwaniu jakiegoś prezentu dla jego rodziców. Po prawie dwóch godzinach w jednym sklepie nadal nic nie mieliśmy. Aż w końcu wpadłam na pomysł gdy zobaczyłam pod ścianą dużą, bogato zdobioną ramkę.
Od razu do niej podeszłam i ją podniosłam oglądając z każdej strony. Po chwili odnalazłam Filipa który plątał się między półkami. Kiedy pokazałam mu ramkę spojrzał na mnie zdziwiony.
- Co mi z tej ramki ? - spytał delikatnie zdezorientowany.
- Mam pewien pomysł. Masz zdolności plastyczne ? - spytałam tajemniczo. On tylko na mnie spojrzał i wybuchnął śmiechem. Wytłumaczyłam mu co zrobi z tą ramką.
- Ja to jednak wiedziałem kogo ze sobą wziąć- uśmiechnął się ukazując szereg białych zębów.
 Podczas gdy on stał w kolejce do kasy ja znalazłam jeszcze farby, pędzle i inne duperele które mogą się przydać. Kiedy zapłacił za wszystko wyszliśmy ze sklepu.
- To teraz zapraszam na lody. - spojrzał na mnie wyczekując jakiejkolwiek odpowiedzi.
- Chętnie. - uśmiechnęłam się.
Poszliśmy do jednej z kawiarenek i wzięliśmy sobie po czekoladowej gałce z polewą karmelową. Chciałam zapłacić ale Filip się uparł że to zrobi. Wyszliśmy z galerii kierując się w stronę parku. Usiedliśmy na jednej z ławek zaraz koło parku i poprostu siedzieliśmy w ciszy. Ale ta cisza nie była krępująca. Wręcz przeciwnie. Słychać było tylko nasze spokojne oddechy i szum wody. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę że to ta sama ławka na której znalazł mnie zapłakaną zaraz po wypadku Sary. Uśmiechnęłam się pod nosem na to wspomnienie. Przytulał mnie wtedy mocno, cicho szepcąc. Dodał mi otuchy tym gestem.
- Z czego się śmiejesz ?- spytał lekko zdezorientowany.
- Hmm z niczego.
- Z niczego ? - nie dawał za wygraną
- Jestem po prostu ciekawa jak sobie poradzisz z tą ramką. - Jego twarz momentalnie zbladła.
- No właśniee.... Miałem nadzieję że mi pomożesz. Bo wiesz, ja to raczej mam 2 lewe ręce jeśli chodzi jakieś rysowanie..
- Hmmm no nie wiem... - zaczęłam się z nim drażnić.
- No nie daj się prosić....
- No nie wiem . - czułam jak wywiercał we mnie dziurę swoimi ciemnym oczami. - No dobra. Ale wisisz mi kawę.
- Kuszące, kuszące... - wyszczerzył się
- Może już chodźmy. Czeka nas masa pracy.
- Jasne.
Wstaliśmy z ławki i ruszyliśmy w stronę mieszkania Filipa.

* 30 minut później *
Kiedy weszłam do POKOJU Filipa prawie szczena mi opadła. Panował tam dziwny porządek. Do pomieszczenia wbijały się promienie słoneczne przez ogromne okno.
- Chcesz coś do picia ?
- Poproszę coś zimnego. Strasznie tu gorąco.
- Jasne. Rozgość się - i już go nie było.
Rozejrzałam się ponownie po pomieszczeniu. W jednym z rogów pokoju wisiał worek treningowy i pare innych urządzeń do ćwiczeń. Teraz zagadka niezwykłej budowy Filipa była rozwiązana.
Kiedy podeszłam do okna, moim oczom ukazał się niezwykły widok na park i okoliczne budynki.
- Jak pięknie - wyszeptałam sama do siebie.
- Pięknie to to wygląda nocą. - wzdrygnęłam się kiedy usłyszałam niski głos Filipa. Obróciłam się w stronę chłopaka i wzięłam od niego szklankę coli z lodem.
- Dzięki. Usiadłam na podłodze obok niego i zaczęliśmy wspólnie wybierać jakieś zdjęcia całej ich rodziny do naszego dzieła. Znaczy się jego dzieła. Kiedy przewrócił ostatnią stronę albumu zabraliśmy się za przyklejanie wybranych zdjęć do dość twardej tektury. Gdy skończyliśmy wyjęłam z siatki farby pędzle itd i zabraliśmy się za wypełniania białych pól między zdjęciami.
Przyjrzałam się brunetowi kiedy malował niebieskie zawijasy wokół jednego ze zdjęć. Nerwowo przygryzał dolną wargę pochylając się nisko nad kartką i w skupieniu przesuwał pędzlem po tekturze. Oderwał swój wzrok i przeniósł go na mnie kiedy zaczęłam cicho chichotać.
- Znowu się ze mnie śmiejesz ? - spytał z udawanym oburzeniem nie odrywając ode mnie oczu.
- Nie nie... skądże -  wyszczerzyłam się
- Czyżby ?
Nie odpowiedziałam. Uśmiechnęłam się tylko pod nosem co on zrozumiał najwyraźniej jako zaprzeczenie. Zauważyłam błysk w jego oku kiedy machnął pędzlem umoczonym w niebieskiej farbie po mojej ręce. Oczywiście nie miałam zamiaru mu odpuścić więc zamoczyłam swój trochę mniejszy pędzel w czarnej farbie i przejechałam po policzku bruneta, zostawiając na nim prostą kreskę. Właśnie to zapoczątkowało naszej wojnie. Po chwili leżał na mnie, opierając swój ciężar na prawej ręce i jak opętany kreślał na mnie wzory. Kiedy wreszcie ustąpił bo skończyła mu się farbka na pędzlu doznałam szoku. Moja dotychczas blado zielona koszulka była teraz w niebiesko-czerwone plamy i kreski.  Podobnie zresztą jak moja szyja, ramiona i ręce.
- Teraz bardziej mi się podoba - wyszczerzył się wskazując na górę mojego stroju
- Masz przechlapane - szepnęłam i rzuciłam się na chłopaka z całą tubką zielonej farby i wycisnęłam ją na jego białą koszulkę. Ręką rozsmarowałam farbę po jego osłoniętym torsie. Już miałam przenieść ręce na jego twarz kiedy złapał mnie za nadgarstki i przyciągnął bliżej siebie , tak że nasze klatki były do siebie przyciśnięte. Jego koszulka zetknęła się z moją zostawiając na niej zielone plamy.
Chciałam szybko wstać kiedy usłyszałam jego szept.
- Nie ruszaj się ...
- Dlaczego ?- szepnęłam równie cicho jak on.
- Bo podoba mi się ta pozycja - powiedział już trochę głośniej  a jego kąciki uniosły się w uśmiechu kiedy moją twarz oblał rumieniec. Próbowałam się podnieść kiedy on nadal trzymał mnie za nadgarstki , skutecznie mi to uniemożliwiając.
- Puść mnie. Musimy to skończyć zanim twoi rodzice wrócą do domu.
- Nie wrócą.
- Dlaczego ?
- Bo tu nie mieszkają...
- Mieszkasz sam ?
- Jak widać - wyszczerzył się nadal nie zwalniając uścisku.
- Mimo wszystko mnie puść. Robi się późno. Chyba że chcesz to kończyć sam. - Chyba wziął sobie moje słowa do serca bo po chwili byłam już w bezpiecznej pozycji siedzącej w równie bezpiecznym dystansie z brunetem.
Około godziny później skończyliśmy walkę z ramką która za nic nie chciał się trzymać tektury. W końcu jednak się to nam udało. Spojrzeliśmy dumnie na nasze dzieło i uśmiechnęliśmy się.
- Dobra robota Niki . Co aj bym bez ciebie zrobił ?
- No pewnie kupił byś jeden z tych tandetnych upominków w tamtym sklepie. - wyszczerzyłam się.
- Pewnie tak. - prześwidrował moje ciało od stóp do głowy a jego kąciki ust ponownie się uniosły ukazując przy tym śliczne dołeczki na jego twarzy.
- Czemu się tak szczerzysz ? - spytałam zdezorientowana.
- Bo ślicznie wyglądasz. - puścił mi oczko po czym wstał i wyciągnął z szafy dwa czyste podkoszulki. Jeden podał mi a drugi założył na siebie przez chwilę ukazując moim oczom swój obnażony tors. Chyba zauważył że przyglądam się jego umięśnionemu ciału bo uśmiechnął się pod nosem przeciągając przez głowę T-shirt.
- A ty masz zamiar się przebrać sama czy mam ci w tym pomóc ?
- Poradzę sobie - wystawiłam mu język i pokazałam wskazującym palcem że ma się odwrócić.
Na początku się opierał jednak po chwili ustąpił i zajął się zbieraniem rzeczy z podłogi stojąc do mnie plecami. Przeciągnęłam koszulkę przez głowę, ściskając w dłoni swoją bokserkę którą właśnie ściągnęłam.
- To ja się już będę zbierać. - uśmiechnęłam się wkładając do torebki brudne ubranie.
- Odwiozę cię.
- Nie musisz.
- Ale chcę. - na te słowa po moim wnętrzu rozlało się przyjemne ciepło jakiego wcześniej nie miałam okazji poczuć.
Pięć minut później siedziałam na przednim siedzeniu jego HUMMER'A . Usadowiłam się wygodnie na białym skórzanym fotelu i zapięłam pas. Podczas drogi do domu panowała cisza. Raczej mało rozmawialiśmy. Podobnie jak przedtem nie była to niezręczna cisza.
Kiedy dojechaliśmy pod mój dom zaparkował koło chodnika i wyszedł żeby otworzyć mi drzwi. Pomógł mi wyjść z samochodu, podając mi dłoń. Na pożegnanie dostałam całusa w policzek.
- Dobranoc.
- Dobranoc. - uśmiechnęłam się i zamknęłam za sobą drzwi.

sobota, 8 czerwca 2013

Mam Cię cz*19



- Nacieszcie się tą chwilą. Już jutro nie będziecie mieli okazji usiąść tutaj - entuzjazmowała się Sara
- Ani przez kolejne dwa miesiące - zawtórował jej Patryk siedzący na przeciwko niej.
Uśmiechnęłam się tylko na myśl że już po jutrze się wyrwę z tego miasta. Dwa miesiące wakacji to chyba wystarczająco dużo czasu na to żeby odpocząć od tej psychopatycznej nauczycielki od angielskiego.
W dodatku już w niedziele mieliśmy wyjechać na obóz sportowy.
- To jakie macie plany ? - ciągnęła Sara
- Jak to jakie ? Obóz !!! - Krzyknął Patryk a kilka innych osób przy naszym stoliku mu zawtórowało.
- Niki a ty ?
- J.. Ja ?  Obóz - wyszczerzyłam się
- Ale ten taneczny czy sportowy ?
- Sportowy. Zrezygnowałam ze studia. Zaczęło mnie to nudzić. Jednak taniec nie jest aż taką moją wielką pasją. - Sara w odpowiedzi wypuściła z ręki plastikowy widelczyk którym jadła swoje frytki.
- Nic nie mówiłaś.
- Nie było o czym. - uśmiechnęłam się nieśmiało.
Taniec poprostu mnie zmęczył. Nie miałam ochoty zasuwać 2 razy w tygodniu na zajęcia. Po prostu mi się znudziło. Wyobrażałam sobie zawsze że będę mega sławna itd. Ale po co ? Ewidentnie przereklamowane marzenia.
Sara oczywiście zaczęła gadać że nie powinnam rezygnować tak łatwo i wg. Uratował mnie dzwonek. Dziękując w duchu za to że nie muszę dłużej wałkować tego tematu ruszyłam w kierunku szatni gdzie miałam sie przebrać na wf.  Włożyłam na siebie TO po czym wyszłam z szatni i skierowałam się prosto na salę gdzie miały się odbyć zajęcia. Mimo że byłam troszkę spóźniona to za bardzo sie tym nie przejmowałam. Ostatni dzień w szkole. Już jutro nie będę musiała zawracać sobie głowy żadnymi książkami , pracami domowymi itd. Wuefistka też najwyraźniej myślała podobnie bo przyszła na lekcję dobre 10 minut po mnie. Kazała nam wziąć piłkę do nogi i wyjść na boisko na polu. Na samą myśl się uśmiechnęłam. Uwielbiałam piłkę nożna. Często grałam z bratem jak byłam młodsza. Zawsze łaziłam za nim i jego kolegami kiedy ci szli na boisko zagrać. Za nic nie mogli się mnie pozbyć.
Kiedy lekcja się skończyła , nie marzyłam o niczym innym jak o zimnym prysznicu. Tak więc kiedy wróciłam do domu pierwsze co zrobiłam to zamknęłam się w łazience.
Kiedy wyszłam czułam się o wiele lepiej , jakoś nie brakowało mi tego lepiącego się potu.
Właśnie siadałam przy biurku żeby zabrać się za blog , gdy dostałam sms'a.

 Uśmiechnęłam się. Sara uwielbiała zakupy. Szybko jej odpisałam że się zgadzam i ruszyłam w kierunku szafy.  Po chwili miałam już na sobie  TO. Wzięłam okulary słoneczne i wyszłam w stronę galerii.
Kiedy doszłam na miejsce , Sara już tam była. Przywitałam się z nią i ruszyłyśmy na zakupy.
Przeszłyśmy przez prawie wszystkie sklepy a ona nadal nic nie wypatrzyła. Minęły już dobre 3 godziny. Dopiero w jednym z ostatnich sklepów wybrała sobie białą kieckę.
- Chodźmy na kawę. Padam ... -wysapałam gdy ta szła z kolejną "porcją" ubrań do przymierzalni.  Ona tylko spojrzała na mnie poirytowana i zaciągnęła kotarę od przymierzalni. Postanowiłam ulżyć swoim nogom i usiadłam na jednej ze sklepowych puf.

* godzinę później *
Sarze wreszcie minął szał zakupowy. Jeszcze nigdy się tak nie cieszyłam jak wtedy gdy wychodziłyśmy wreszcie ze sklepu.
- Jak ja kocham zakupy - entuzjazmowała się Sara.
- Taaaa ... Ja też ...
Prosto ze sklepu poszłyśmy do jednej z kawiarni. Usiadłyśmy w kącie i rozkoszowałyśmy się wyśmienitym smakiem espresso rozmawiając o jutrze.
- Myślisz że ta sukienka na pewno pasuje do tych szpilek ?
- A to nie szpilki mają pasować do sukienki ? Ona jest chyba ważniejsza - strzeliłam "mądrą minę"
- Oj no wiesz o co mi chodzi. Jak myślisz ?
- Myślę że wszystko będzie świetnie ze sobą współgrało. - zapewniłam ją.
Na jej twarzy momentalnie pojawił się uśmiech. Ale taki inny niż zazwyczaj. Bardziej rozmarzony.
- To o kogo chodzi ? - spytałam
- To znaczy ?
- No na kim chcesz zrobić wrażenie ?
- Na nikim..
W odpowiedzi spojrzałam na nią jednoznacznie. Oczywiście że wiedziałam że chodzi o kogoś konkretnego.
- A więc ?
- Więc chodzi o Huberta. - prawie zachłysnęłam się kawą.
- Tego Huberta ?! - wysapałam
- No ... Tak - jej twarz oblał rumieniec.
Hubert to jej  były, opowiadała mi kiedyś o nim.. Chodzili ze sobą jeszcze w gimnazjum. Rozstali się gdy po jednej z imprez jakaś laska wskoczyłam chłopakowi na tylne siedzenie. On oczywiście był pijany. I jak twierdził - "nic się nie działo. Tylko sobie leżeliśmy ". 
- Ja myślałam że to zamknięty rozdział ...
- Ja też. Ale ja wciąż coś do niego czuję Niki.
- Hmmm. Nie musisz mi się tłumaczyć. Rozumiem. - Sara uśmiechnęła się słabo.
Dopiłyśmy kawę i ruszyłyśmy w kierunku domu. Kiedy rozstałam się z Sarą pod jej blokiem postanowiłam iść się jeszcze przejść. Skierowałam się w stronę parku. Moja nogi poniosły mnie w kierunku gdzie ostatnio Filip uczył mnie jeździć na desce. Miałam cichą nadzieję że tam będzie. Jednak spotkało mnie rozczarowanie gdy go tam nie zobaczyłam. Usiadłam na ławce którą ostatnio zajmowałam z brunetem. Na samo wspomnienie się uśmiechnęłam. Już miałam się zbierać do domu gdy nagle zaczepił mnie kto ? - Dawid ( wiem że się spodziewaliście Filipa :D )
- Oo Nikola - uśmiechnął się szeroko kiedy mnie zobaczył.
- Cześć - ja także się wyszczerzyłam , bo muszę przyznać że się za nim stęskniłam. Wstałam a on mnie przytulił. Tak po przyjacielsku.
- Co u ciebie ?
- Nie najgorzej. A po za tym to jestem zaskoczona.
- Czym ? - spytał chłopak.
- Nie pomyślała bym że pracujesz w szpitalu ! - uśmiechnęłam się.
- Dlaczego ? -był wyraźnie zdezorientowany.
- No nie wiem. Po prostu bym nie pomyślała
- Aha.
- Aha to nie odpowiedź ! - powiedziałam uderzając go lekko z łokcia w bok.
- Aha - zaśmialiśmy się.
Spędziłam z Dawidem prawie 2 godziny. Kiedy wróciłam do domu było już dość późno. Tata na szczęście spał. Michał był u jakiegoś kolegi więc na szczęście nie miał kto mi "suszyć" głowy. Wzięłam prysznic po czym położyłam się spać.

* następnego dnia*

Rano obudził mnie budzik. Z niechęcią zwlokłam się z łóżka i poszłam do łazienki z wcześniej przygotowanymi UBRANIAMI. Uczesałam WŁOSY. Kiedy byłam gotowa, zeszłam na dół gdzie odnalazłam swoje czółenka. Nałożyłam je na stopy i już chciałam wychodzić do Sary gdy zatrzymał mnie Michał.
- Niki ! - krzyknął zanim zamknęłam za sobą drzwi.
- Tak ?
- Jadę właśnie na miasto. Mogę cię podrzucić do szkoły.
W odpowiedzi kiwnęłam głową.
- Daj mi minutkę. - ciągnął.
Usiadłam na kanapie i czekałam na brata.

15 minut później , razem z Sarą stałyśmy już na szkolnym dziedzińcu. Wyglądała naprawdę przepięknie. SUKIENKA którą wczoraj kupiła , była świetna.( nie sugerujcie się dziewczyną na zdjęciu bo Sara ma blond włosy) Leżała na niej idealnie. Do tego jej nogi w tych czółenkach wyglądały na naprawdę długie.
- Nieźle się wystroiłaś - uśmiechnęłam się do niej.
- Mam nadzieję że zauważy.
- Byłby idiotą gdyby nie zauważył. - ona tylko się uśmiechnęła w odpowiedzi.
Po chwili zaczął się apel. Dyrektor walnął gadkę na temat tego że będzie za nami tęsknił i takie tam inne kłamstwa. Tak naprawdę pewnie cieszy się jak cholera że wreszcie ma urlop. Po jakichś 30 minutach przeszliśmy do klas i gadkę dyrektora powtórzyła wychowawczyni z paroma innymi zmianami żeby go całkiem nie kopiować. W każdym razie sens był ten sam. Wręczyła nam świadectwa po czym udając że jej się łza w oku kręci pożegnała się z nami. Wszyscy oczywiście się ucieszyli że to już koniec "uroczystości" i wyszliśmy przed budynek szkoły. Tam pogadaliśmy jeszcze chwilę po czym wszyscy zaczęli się rozchodzić.
Odnalazłam wzrokiem Sarę. Stała koło drzwi szkoły rozmawiając z jakimś chłopakiem. Po jej rozmarzonym wyrazie twarzy wywnioskowałam że jest to pewnie Hubert. Uśmiechnęłam się  pod nosem i ruszyłam w stronę bramy. Kiedy ją przekroczyłam , zdałam sobie sprawę że pewnie będzie mnie szukać. Dlatego wysłałam jej sms'a.
Kiedy upewniłam się że sms doszedł - wywnioskowałam po tym że Sara wyciąga telefon z torebki - ruszyłam do domu. Podłączyłam słuchawki do telefonu i umieściłam je w uszach. Właśnie leciał kawałek Nickeblack'a gdy ktoś chwycił mnie za ramiona. Odwróciłam się i ujrzałam Filipa stojącego za mną.
- Cześć Niki -  Mimo tego że byłam w szpilkach był ode mnie sporo wyższy. Miał jakieś 180 podczas gdy ja miałam zaledwie niecałe 170 i to jeszcze w szpilkach. Ubrany był w czarne jeansowe spodnie i białą koszulę z podwiniętymi rękawami.  Bawił się luźno zawieszonym na szyi czarnym krawatem.
- Cześć. - uśmiechnęłam się kiedy zaczął się nerwowo drapać po głowie. Najwyraźniej chciał o coś spytać ale się wstydził.
- Masz plany na dzisiejsze popołudnie ?
- Nie. Raczej nie.
- Bo wiesz mam mały problem... - mówił onieśmielony.
- To znaczy ? - chciałam dodać mu jakoś otuchy ale nie bardzo wiedziałam jak.
- Bo widzisz, potrzebuje twojej pomocy w zakupach ?
- W zakupach ? -powtórzyłam zdziwiona.
- Rodzice mają dzisiaj 20 rocznicę ślubu i siostra wrobiła mnie w prezent. I nie mam zielonego pojęcia co mógłbym kupić. - zrobiło mi się trochę przykro. Jego rodzice świętowali już 20-lecie a moi rozstali się po niecałych 18. Niby nie wielka różnica ale jednak bolało. Bolało że ani ja ani Michał nie będziemy mieli takiego problemu jak wybranie prezentu na rocznice ślubu.
- Coś nie tak ? - spytał brunet który najwyraźniej zauważył ten smutek który za wszelką cenę chciałam ukryć.
- Nie, nie.Chętnie ci pomogę.
- Dziękuję - powiedział i dał mi całusa w policzek - to wpadnę po ciebie koło trzeciej, okej ?
- Mi pasuje. - uśmiechnęłam się. Filip zniknął już w tłumie kolegów którzy na niego czekali. Ja natomiast ruszyłam do domu.

--------------------------------------------------------------------------------------------
Zapraszam do obserwowania mojego bloga. Dzięki temu będziecie na bieżąco. Mogli byście też zacząć komentować , bo coś z tym słabo.... /Mikka