sobota, 15 czerwca 2013

Mam Cię cz*22



Razem z Sarą i dziewczynami trzymałyśmy się na samym końcu grupy. Jakoś nie obchodziło nas gadanie przewodnika. Zaraz przed nami szli chłopcy i wypatrywali "foczek". A w zasadzie liczyli jak dużo ładnych dziewczyn widzieli. Jak dla mnie to bardzo szczeniackie, ale okej.
Choć trzeba im przyznać że wyglądali całkiem zabawnie kiedy każdy patrzył w inną stronę wyszukując potencjalnych "foczek".
- A ja myślałam że głupota nie jest zaraźliwa -westchnęła Sara patrząc w kierunku chłopców na tyle głośno żeby mogli to usłyszeć.
- Jak widzisz nie w tym wypadku. Rozeszło się po całej czwórce - odpowiedziała Iwona.
Chłopcy mimo że słyszeli całą naszą rozmowę nie zwracali na to najmniejszej uwagi. Nadal rozglądali się za dziewczynami.
- Macie teraz czas dla siebie, na jakieś zakupy czy co sobie tam chcecie. Za 2 godziny widzimy się pod fontanną jasne ? - rozniósł się głos opiekuna naszej grupy. Pokiwaliśmy głowami po czym rozeszliśmy się każdy w swoją stronę.
- To gdzie idziemy ?
- Proponuję kawę -byłam mega nie wyspana więc jedyne o czym marzyłam to mocna kawa na pobudzenie.
Kilka minut później siedziałyśmy już w jednej z kafejek i czekałyśmy na zamówienie.
- Patrzcie kto idzie - westchnęła Iwona
- Czterech chłopaków z jednym mózgiem - jeszcze nie wiem czym ale chłopcy sobie nieźle przerąbali u Sary. Muszę ją potem przepytać.
- Och dajcie spokój. Mówicie jakbyście były zazdrosne... Zaraz , zaraz... Wy jesteście zazdrosne !! - właśnie zdałam sobie sprawę dlaczego tak na to wszystko reagowały. Na to że chłopaki rozglądają się za innymi dziewczynami. Zżerała je zazdrość !
- Co ?! No teraz to pojechałaś Niki ... - próbowała się bronić Sara jednak to że unikała mojego wzroku było dla mnie dość jasną odpowiedzią.
- Hahaha ! Nie wierzę. To wszystko przez zazdrość - nadal nie mogłam się powstrzymać od śmiechu. Spojrzałam na poczerwieniałe ze wstydu Iwonę i Sarę.
Jedynie Sylwia pozostawała niewzruszona moimi słowami.
- Niki daj spokój ! Sama dobrze wiem że między tobą a Filipem coś jest.
- To coś to przyjaźń - dokończyłam za nią.
- Jasne - westchnęła blondynka.
Postanowiłam nie ciągnąć dłużej tego tematu. Nie chciałam jeszcze bardziej ich denerwować a poza tym chłopcy właśnie byli niebezpiecznie blisko naszego stolika.
- Czołem laski. Idziecie z nami zrobić coś fajnego czy wolicie nadal siedzieć na tych niewygodnych stołkach?- spytał Kuba. Sara już otworzyła usta żeby odpowiedzieć ale uprzedziłam ją w obawie że palnie coś głupiego.
- Coś fajnego to znaczy co ? - spytałam mierząc całą czwórkę wzrokiem.
- Niespodzianka. Jak pójdziecie to się dowiecie - ciągnął Filip
- Nie lubie niespodzianek..
- Och Niki chyba się nie boisz ?
- Polubisz - odpalił Karol zabierając mi z ręki filiżankę i kładąc ją na stoliku, po czym pociągnął mnie i resztę dziewczyn w stronę wyjścia. Postanowiłam już nawet nie protestować i po prostu szłam za nim.
Po około 10-minutowym spacerku doszliśmy do dużego budynku który okazał się kręgielnią.
W środku tłoczyła sie już dość spora grupka ludzi. Mniej więcej w naszym wieku. Siedzieli na czerwonych kanapach, popijali drinki czy co tam mieli w szklankach i świetnie się bawili.
- Zaczekajcie tutaj - oznajmił Filip po czym poszedł z Kubą w stronę kasy, by po chwili wręczyć nam karnety. Przebraliśmy buty na te "odpowiedniejsze" - jak to stwierdził jakiś facet pracujący tutaj.
Znaleźliśmy sobie wolny tor i rozsiedliśmy się na kanapie.
- Dobra to dzielimy się w pary.
- Dlaczego ? - Sarze jak zwykle nic nie pasowało.
- Bo nie da się grać w 8 graczy na jednym torze ? - ciągnął Karol.
- Dobra nie kłóćcie się już. Ja proponuje damsko męskie pary. Dla wyrównania szans. - wtrącił się Filip. Byłam mu za to wdzięczna bo zaczęło się robić naprawdę nieprzyjemnie. Ta dwójka cały czas skakała sobie do gardeł.
Oczywiście trochę minęło zanim się dobraliśmy. W końcu zrobiliśmy losowanie i zostało ostatecznie ustalone.
Ja - Filip , Iwona - Kuba , Sylwia - Patryk , Sara - Karol ( nawet nie pytajcie jaka była reakcja tej dwójki na to że mają razem grać)
Gra bardzo mi się podobała do póki nie przyszła moja kolej na rzucanie. Nie wiedziałam nawet jak mam trzymać kulę.
- Ale ja nie umiem grać .. -szepnęłam do Filipa który stał zaraz koło mnie.
- Nie grałaś wcześniej ?- w odpowiedzi kiwnęłam przecząco głową. - Pomogę.
Podszedł do mnie i pokazał mi jak mam złapać kulę. Kiedy już miałam ją w rękach, podeszliśmy do toru. Chwycił mnie lekko za nadgarstek prawej ręki i pochylił swoje usta w kierunku mojego ucha.
- Jak cię ścisnę to wtedy wypuść z rąk kulę okej ? - szepnął. W odpowiedzi pokiwałam głową przygryzając zębami dolną wargę.
Wzięłam zamach i kiedy poczułam lekkie uściśniecie nadgarstka poluzowałam uścisk palców i kula potoczyła się po torze zostawiając jedynie 4 kręgle. Uśmiechnięta odwróciłam się w stronę Filipa. Ten podniósł w góre dwa kciuki i wyszczerzył się ukazując rząd białych zębów.
- Zuch dziewczynka - puścił mi oczko po czym usiedliśmy na kanapie.
Od tego momentu grało mi się naprawdę dobrze. Świetnie się bawiłam mimo że nie szło mi najlepiej. Na szczęście mój partner nie denerwował się że jesteśmy najsłabsi pod względem punktów. Wręcz przeciwnie. Śmialiśmy się z każdej porażki. Był naprawdę słodki. Znaczy się słodko powstrzymywał się od wybuchnięcia śmiechem kiedy kula uciekła mi z rąk i wpadła na tor obok. Bawiliśmy się tak dobrze że nie zwracaliśmy uwagi na czas. Który był przecież ograniczony. Kiedy zorientowałam się która jest godzina, prawie spadłam z krzesła. Mieliśmy już prawie półgodzinne spóźnienie. Momentalnie wybiegliśmy z kręgielni, w pośpiechu zmieniając obuwie z powrotem na swoje.
Doszliśmy pod fontannę w jakieś 5 minut. Czekał tam już na nas czerwony ze złości opiekun z resztą grupy. Walnął nam kazanie na temat tego jak ważne jest bycie punktualnym itd.
Będąc w końcu w hotelu od razu ruszyłam pod prysznic. Nałożyłam na siebie PIŻAMĘ i weszłam do pokoju. Byłam zmęczona więc po prostu padłam na łóżko. Słyszałam że dziewczyny jeszcze rozmawiają i nie wybierają się szybko do spania więc włożyłam głowę pod poduszkę i przycisnęłam ją do uszu żeby odizolować się od hałasu w pokoju. W końcu usnęłam. Mój spokój jednak nie trwał długo bo nagle ktoś wskoczył na moje łóżko przygniatając mnie swoim ciężarem. Wydostałam się spod poduszki i ujrzałam leżącego na mnie bruneta.
- Filip ... Nie mam siły na kłócenie się teraz z tobą więc po prostu ze mnie zejdź.
- No chyba nie musimy się kłócić. Po prostu śpij.
- Dobrze. W takim razie zejdź ze mnie bo nie należysz do najlżejszych.
- Czy ty mi coś sugerujesz ?
- Nie skądże - wywróciłam oczami. - A teraz zejdź.
- Nie
- Nie ?
- Nie - ciągnął uparcie.
- Dlaczego ?
- Bo mi jest tak wygodnie. A poza tym nie lubię spać sam.
- Filip ... Masz 3 chłopaków w pokoju. Możesz sobie wziąć jednego do łóżka i nie będziesz sam spał..
Delikatnie się podniósł.
- Masz rację. Wezmę sobie Kubę. - odparł gestykulując rękami w sposób jak poruszają się bi-mężczyźni.
- Przestań bo zaczynam się ciebie bać
- I dobrze bo powinnaś. - rzuciłam w niego poduszką.
- A to za co ? - zmierzył mnie wzrokiem z góry na dół.
- Bo zasłużyłeś. Już prawie spałam.
- Oj nie puszczę ci tego płazem. We mnie się nie rzuca poduszkami - westchnął i rzucił się na mnie z łaskotkami. Szybko jednak wyswobodziłam się z jego uścisku i wyczołgałam się spod kołdry kierując się w stronę łazienki.
- Mhmmm fajna piżamka - podniósł znacząco brwi. W odpowiedzi rzuciłam w niego poduszką którą porwałam z łóżka Sylwii.
- Ooo... To teraz się doigrałaś. - podniósł się z łóżka i ruszył biegiem w moim kierunku.
Wybiegłam z pokoju w stronę sypialni chłopców gdzie spodziewałam się znaleźć dziewczyny i jakieś schronienie za plecami któregoś z chłopaków. Po prostu chciałam uciec przed brunetem który z uśmiechem na twarzy biegł za mną korytarzem.
Gdy wpadłam do pokoju od razu pobiegłam miedzy dziewczyny. Zdziwione popatrzyły na mnie jak na idiotkę. Chwilę później wbiegł za mną Filip. Jednak gdy zobaczył mnie między Sarą a Sylwią posłał mi spojrzenie w stylu " później się policzymy. Jeszcze z tobą nie skończyłem " na co ja się wyszczerzyłam z satysfakcją.
- Jakim cudem udało ci się ją ściągnąć z łóżka ?
- Mam swoje sposoby. - uśmiechnął się znacząco do mnie.
- Nie wierzyłam że ci się to uda - zaśmiała się Sara - ją naprawdę ciężko dobudzić.
- Nie wiem o czym mówisz... -odpowiedziałam przygryzając wargę.
- Mniejsza o to... Patrzcie co mam ! - wyszczerzył się Kuba sięgając do torby.

środa, 12 czerwca 2013

Mam Cię cz*21



Już za 2 godziny wsiądę do autobusu i uwolnię się od tego miasta na 2 tygodnie. Wreszcie nie będę musiała słuchać zrzędzenia ojca na temat tego o której wracam itd. Na samą myśl moje usta wykrzywiają się w uśmiech. Od rana siedzę przed szafą i nie mogę się zdecydować co powinnam ze sobą zabrać. Muszę przyznać że brakuje mi przy tym mamy. Ona by mi pomogła. Zawsze to robiła. Pamiętam jak się złościłam gdy tłumaczyła mi że nie mogę zabrać samych letnich ubrań i tak dalej. Jak to mama potrafiła myśleć o wszystkim. A teraz ? Oprócz jakichś trzech może czterech telefonów w ciągu przeszło 4 miesięcy zero kontaktu. Chce żebyśmy razem z Michałem przyjechali do niej na jakieś 2 tygodnie ale czuje że to może nie wypalić. Znając ją , będzie miała mnóstwo pracy w biurze i będzie spędzać tam całe dnie.
- Niki o której wy wyjeżdżacie ? - spytał Michał wchodząc do mnie do pokoju i siadając na łóżku patrząc z przerażeniem na te wszystkie sterty ubrań na podłodze. - Musiała byś chyba zaburzyć prawa fizyki żeby to wszystko pomieścić w tej torbie.
- Mam być pod szkołą przed 18. - odpowiedziałam wkładając kolejne rzeczy do torby.
- Pomóc ? - spytał kiedy mocowałam się z suwakiem torby który za nic nie chciał się dopiąć.
W odpowiedzi kiwnęłam głową. Chłopak przyklęknął na podłodze obok mnie i napierając jedną ręką na wierzch walizki dopiął szybkim ruchem suwak.
- Jesteś pewna że nie za "mała" ta walizka jak dla ciebie ? - spytał robiąc cudzysłów przed słowem "mała".
- Hmm.. ja też uważam że powinnam mieć większą. Ale co poradzę że nie mam ? - spytałam udając że nie załapałam jego sarkazmu. On oczywiście nic już nie powiedział tylko zaczął się śmiać. Nadal siedział na łóżku kiedy zaczęłam robić porządek z ciuchami na podłodze.
- Co ja bez ciebie będę robił przez te dwa tygodnie ? Teraz tata będzie się darł na mnie że późno wracam a nie na ciebie - powiedział zrezygnowanym głosem.
- Taak braciszku. Ja ciebie też. - wyszczerzyłam się.
Po jakiejś godzinie Michał nadal siedział w moim pokoju. Nie pamiętam kiedy ostatnio tyle rozmawialiśmy. O głupotach co prawda ale jednak rozmawialiśmy. Cieszyłam się z tego. Przynajmniej teraz nie czułam się aż tak samotna w tym domu. Zazwyczaj świeci on pustkami. Michał wychodzi , tata zamyka się w biurze a ja jestem zdana sama na siebie. Pokazywał mi właśnie  zdjęcia akademika w którym będzie mieszkał gdy usłyszałam dźwięk mojego telefonu. Spojrzałam na wyświetlacz i zobaczyłam że dzwoni Dawid. Z uśmiechem na ustach odebrałam po 2 sygnale.
- Halo ?
- Cześć Nicola !
- Ooo siemka !
- Spotkamy się dzisiaj ? Może mała kawa?
- Przykro mi ale za niecałą godzinę mam autobus. Wyjeżdżam na obóz.
- Ahaa... Szkoda
- Ale obiecuję że się spotkamy zaraz po tym jak wrócę.
- Okej . Baw się dobrze.
- Dzięki. Postaram się.
Rozłączyłam się . Michał zszedł na dół wołany przez tatę. Wzięłam więc wcześniej przygotowane UBRANIE i zamknęłam się w łazience. Kiedy wzięłam szybki prysznic i się ubrałam, zaplotłam  WARKOCZ i wyszłam z łazienki. Przemknęłam jeszcze myślami po liście rzeczy do zabrania i kiedy upewniłam się że wszystko mam, narzuciłam torebkę na ramię a do ręki wzięłam walizkę i zaczęłam schodzić po schodach. Jednak była on dość ciężka i potknęłam się na schodach przytłoczona jej ciężarem. Od razu pojawił się Michał. Podniósł najpierw mnie a potem walizkę nie mogąc pohamować śmiechu. Wystawiłam mu tylko język w odpowiedzi.
- Gotowa ? - spytał
- Jasne. Pożegnam się z tatą i możemy iść. - Michał podrapał się po głowie z zakłopotaną miną.
- Tylko że jego nie ma.
- Jak to ?
- No wyszedł przed chwilą. - moje oczy momentalnie się zaszkliły. Zamrugałam oczami żeby zahamować wciąż napływające łzy. " Tyle go wszystko obchodzi" - pomyślałam.
Michał widząc moje rozdarcie psychiczne podszedł bliżej i mnie przytulił.
- Nie płacz. Szkoda żebyś tak zaczynała swoje wakacje. - przejechał kciukiem po moim policzku wycierając pojedynczą łze która wydostała się z pod mojej powieki. - Chodźmy. Chyba nie chcesz biec za autobusem ?
Uśmiechnęłam się. Od zawsze potrafił poprawić mi humor. Wziął moją walizkę i ruszyliśmy w stronę samochodu.
Po niecałych 15 minutach byliśmy już pod szkołą. Michał chciał zostać ze mną do póki autobus nie ruszy jednak ja wiedziałam że ma plany na wieczór i kazałam mu iść.  Na pożegnanie mnie przytulił.
Chwilę potem odnalazłam Sarę i jeszcze jakieś dwie dziewczyny z którymi miałyśmy dzielić pokój. Stałyśmy chwilę na dziedzińcu szkolnym po czym podjechał autobus i wszyscy się do niego zapakowali. Sara, Iwona i Sylwia zajęły miejsca na samym tyle. Ja wolałam usiąść sama na dwóch siedzeniach. (Nie dla tego że na jednym się nie mieszczę na jednym - tylko będzie mi się wygodniej spało.) Kiedy wrzuciłam swoją torebkę na półkę u góry rozłożyłam się wygodnie na fotelu i włączyłam się w rozmowę z dziewczynami.  Ogólnie nadal panowało zamieszanie. Niektórzy jeszcze nie weszli nawet do autobusu. Miedzy osobami pchającymi się do wejścia zobaczyłam kogoś kogo bym się nie spodziewała. A w zasadzie dwie osoby.
Dawid z jakimś pojemnikiem w ręce, a zaraz za nim Filip z walizką w ręce. Cieszyłam się na ich widok. Zastanawiałam się tylko czy Filip jedzie czy może przyszedł kogoś pożegnać. Chyba chciała bym żeby jechał.
- Nie wyszłaś na kawę więc kawa przyszła do ciebie - usłyszałam głos siadającego obok mnie na siedzeniu Dawida. Uśmiechnęłam się kiedy wręczył mi kubek z kawą. 
- Dziękuję. Nie musiał.... - nie skończyłam bo momentalnie wszedł mi w słowo.
- Pogadał bym jeszcze ale jestem tu nielegalnie - wyszczerzył się- muszę zmykać bo inaczej pojadę z tobą i będziesz musiała mi pożyczyć swoje ciuszki.
- Hahah dobra idź - zanim wstał z fotela mocno mnie przytulił. - no idź ! - popchnęłam go delikatnie ramieniem.
On się tylko wyszczerzył i wyszedł zanim drzwi autobusu się zamknęły.
Nagle poczułam na sobie czyjś wzrok. Rozejrzałam się po autobusie i zobaczyłam siedzącego na fotelu przede mną Filipa który mierzył mnie zbolałymi oczami. Pierwsze co przeszło mi przez myśl to to że pewnie myśli że między mną a Dawidem jest coś więcej. Zrobiło mi się głupio bo wcale tak nie było. A przynajmniej nie z mojej strony. Miałam też cichą nadzieję że Dawid nie wyobrażał sobie za wiele. Lubiłam go. Nawet chyba kochałam. Ale tylko i wyłącznie jako przyjaciela. Bolało mnie to że Filip pochopnie wyciąga wnioski. - Nie mówiłeś że jedziesz - uśmiechnęłam się do niego nieśmiało.
- Nie pytałaś. - odparł dość oschle. Bez jakichkolwiek emocji. Zabolało.
- Ale mogłeś powiedzieć - starałam za wszelką cenę złagodzić sytuację.
- Po co ? Przedstawiła byś mnie swojemu chłopakowi ?- przez jego głos przemawiały wyrzuty pod moim adresem.
- On nie jest moim chłopakiem. - w jego oku pojawił się znajomy błysk.
- To kim ?
- Przyjacielem .... Zresztą, czy to ważne ? - w odpowiedzi kiwnął przecząco głową.
Oparłam się plecami o szybę a nogi ułożyłam wygodnie na wolnym siedzeniu. Głowę obróciłam w stronę Filipa kiedy zauważyłam że przybrał tą samą pozycję. Długo rozmawialiśmy tak przez szparę między fotelami, kiedy moje powieki stawały się coraz cięższe. Nim się obejrzałam, po prostu odpłynęłam.
Obudziłam się kiedy przez moje ciało przeszedł zimny dreszcz. Na moich ramionach , rękach i nagach widniała gęsia skórka. Zadrżałam z zimna.
- Zimno ? - usłyszałam niski i delikatnie zachrypnięty głos.
- Troszkę.
- Poczekaj chwilę. - sięgnął do plecaka który miał w nogach i wyciągnął z niego szarą bluzę. Podał mi ją ponad oparciem siedzenia.
- Dziękuję - wyszeptałam.
Rozejrzałam się po autobusie. Praktycznie wszyscy spali. Spojrzałam na dziewczyny i prawie pękłam ze śmiechu. Sylwia leżała rozłożona prawie na dwóch siedzeniach z głową na plecak, na jej ramieniu głowę miała oparta Sara a z kolei na niej chrapała cichutko Iwona. Strzeliłam im pamiątkową fotkę i z powrotem
ułożyłam się plecami na szybie. Twarz wtuliłam w kaptur bluzy bruneta przede mną. I wtedy poczułam zapach który utrzymywał się na ubraniu. Spojrzałam na chłopaka. Siedział w podobnej pozycji do mojej z laptopem na kolanach i słuchawkami w uszach. Oglądał jakiś film.
Kiedy zauważył że mu się przyglądam wyciągnął jedną ze słuchawek.
- Masz ochotę na film ?
- Jasne - przesiadłam się na fotel obok niego. Odpiął słuchawki od urządzenia tak żebym ja też mogła coś słyszeć.
- Horror , Thriller , Komedia czy film akcji ? - spytał gdy już ułożyłam się koło niego wygodnie.
- Kreskówki - wyszczerzyłam się.
- No nie... Znowu mnie wkręcasz ?
- Tak. Może być horror.
Owinęłam się szczelniej bluza i zajęliśmy się oglądaniem. Film był naprawdę fajny. Znaczy się jego pierwsza połowa. Bo jak się później okazało - drugą przespałam na ramieniu Filipa.
Gdy się obudziłam, Filip spał z głową opartą o szybę . Ja natomiast swoją trzymałam na jego kolanach. Jego dłoń głaskała delikatnie moje włosy. Kiedy zorientowałam się w jakiej sytuacji się znalazłam , wolnym ruchem wycofałam się z jego objęć i przeniosłam na swój fotel który zajęłam na samym początku. Nie chciałam żeby ktoś nas widział w takiej sytuacji razem. Zaraz poszła by plota że ja i on ... Że jesteśmy razem czy coś. Nie potrzeba mi było krępujących sytuacji. Nagle poczułam jak ktoś się do mnie przysiada. Z ulgą stwierdziłam że to tylko Sara.
- Coś się kroi ? - spytała z zafascynowaniem.
- Nie, nieee....
- No chyba widzę.
- Serio nic. - poczułam że zaczynam się czerwienić.
- O mój Boże !! On ci się podoba !!! - zaczęła piszczeć.
- Ćśśś - starałam się ją uciszyć. Spojrzałam na bruneta który lekko się uśmiechnął się nadal udając że śpi.  Strzeliłam FACE PLAM. Myślałam że zabiję Sarę na miejscu. Nałożyłam kaptur na głowę i dla bezpieczeństwa przed dalszymi pytaniami blondynki udałam że jestem śpiąca by na osobności móc spalić się ze wstydu.

* Kilka godzin później *

Kiedy staliśmy przed HOTELEM  nie wierzyłam własnym oczom. Wysoki, nowoczesny budynek naprawdę robił wrażenie. HOL był raczej skromny. Ale nie można powiedzieć że brzydki.Kiedy nauczyciele nas zarejestrowali poprowadzono nas do przydzielonych nam wcześniej pokoi. NASZA SYPIALNIA ( mój, Sary, Iwony, Sylwii) znajdowała się na 3 piętrze. Była całkiem ładna. Duża biała szafa, 2 piętrowe łóżka, wielkie okno i z rozsuwanymi drzwiami balkonowymi. Na małej powierzchni był okrągły stolik i 4 wiklinowe krzesła. Z balkonu był piękny widok na miasto. Niedaleko za budynkami można było dostrzec taflę wody i rozciągający się pas zieleni. Kiedy wróciłam do pokoju , dziewczyny już były wyrozkładane na łóżkach. Założę się że wszystkie od razu rzuciły się na te u góry. Tak więc ja i Iwona musiałyśmy się zadowolić tymi na dole. Mi przypadło to zaraz pod oknem.
Kiedy zajęłyśmy się rozpakowywaniem walizek , po pokoju rozległo się stukanie do drzwi a po chwili stała w nich czwórka chłopców. Od razu rozwalili się u nas na łóżkach.
- U was to jakoś ładniej jest. - stwierdził Karol ( kolega z klasy Filipa)
- No cóż, bywa - odgryzła się Sara.
- U nas tak szaro. Nudno - ciągnął Karol
- Widocznie przejrzeli wasz charakter - Sara miała wyraźnie dobry humor. Dziewczyny zachichotały cicho.
- Zadziorna. Lubie takie - chłopak puścił oko do Sary na co ona udała że naciąga ją na wymioty.. Nie mogłam powstrzymać się od śmiechu.
- Widzę że się rozgościliście - zwróciłam się do Filipa i Kuby wylegujących się na moim łóżku.
- To twoje łóżko ? - spytał Filip.
- Tak.
- To przyzwyczajaj się. Czuję że często tu będę gościł. - wyszczerzył się.
- Jeszcze jakieś marzenia kotku ?
- Mhmmm mamy postęp. Teraz jestem kotkiem. -poruszył znacząco brwiami.
Sięgnęłam do torby po kosmetyczkę kiedy ktoś wszedł do pokoju.
- Za 20 minut macie być na dole w holu. Idziemy na miasto trochę pozwiedzać.
Nauczycielka wyszła a chłopcy nadal siedzieli niewzruszeni.
- Zajmijcie się nimi a ja idę pod prysznic -rzuciłam w kierunku dziewczyn. Zanim jednak zamknęłam drzwi od łazienki usłyszałam zadziorny głos Filipa:
- Mogę z tobą ?
Spojrzałam na niego znacząco i zamknęłam za sobą drzwi.
Kiedy wyszłam z łazienki pokój był prawie pusty. Czekała na mnie tylko Sara. Wzięłam torbę i zamknęłyśmy pokój na klucz.
Wszyscy już tam na nas czekali. Kiedy opiekun grupy sprawdził obecność, wyszliśmy z hotelu.

------------------------------------------------------------------------------------------
Następny rozdział koło piątku bo wcześniej nie dam rady. Przepraszam kochani :C Bądźcie cierpliwi ;3

niedziela, 9 czerwca 2013

Mam Cię cz*20



- Gotowa ? - spytał Filip kiedy wyłoniłam się zza drzwi frontowych domu. 
- Jasne - uśmiechnęłam się. Zamknęłam drzwi na klucz ruszyłam w kierunku chłopaka. Po chwili szliśmy chodnikiem wesoło rozmawiając i śmiejąc się. Przy Filipie czułam się świetnie. Nie krępowałam się zbytnio, choć czasem moje policzki oblewał rumieniec. Był bardzo pewny siebie, stanowczy a zarazem słodki. Czarował mnie swoimi ciemnymi oczami które czasem miały zielone przebłyski. W jego źrenicach tańczyły wesołe iskierki za każdym razem gdy się uśmiechał. Jego delikatnie dłuższe WŁOSY opadały na jego czoło. Niesforne kosmyki delikatnie odstawały od całości.
- To gdzie idziemy najpierw ? - spytałam bruneta
- Nie mam pojęcia. Jakieś propozycje ? - spytał drapiąc się po karku.
- Hm. To zależy co chciałbyś im kupić..
- No wiesz... No coś takiego .... Nie mam pojęcia - odparł zrezygnowany.
- To nam bardzo ułatwia sprawę. - wyszczerzyłam się. - To zacznijmy od tego sklepiku z upominkami. Co ty na to ? - w odpowiedzi skinął głową i ruszył za mną.
Spacerując między półkami sklepowymi oglądaliśmy wszystko, oglądając i śmiejąc się. Po chwili stanęliśmy przed stojakiem z okularami. Wzięłam do ręki duże czarne bryle z różowymi oprawkami i założyłam Filipowi na nos. Wyciągnęłam telefon i zaczęliśmy robić sobie zdjęcia w lustrze obok. Najdziwniejsze okulary a do tego powalone miny. Naprawdę świetnie wyglądał w różowych oprawkach w kształcie serca.
Gdy minęła nam " głupawka " - jak to ujmuje Sara kiedy ma niezły odpał - postanowiliśmy iść dalej w poszukiwaniu jakiegoś prezentu dla jego rodziców. Po prawie dwóch godzinach w jednym sklepie nadal nic nie mieliśmy. Aż w końcu wpadłam na pomysł gdy zobaczyłam pod ścianą dużą, bogato zdobioną ramkę.
Od razu do niej podeszłam i ją podniosłam oglądając z każdej strony. Po chwili odnalazłam Filipa który plątał się między półkami. Kiedy pokazałam mu ramkę spojrzał na mnie zdziwiony.
- Co mi z tej ramki ? - spytał delikatnie zdezorientowany.
- Mam pewien pomysł. Masz zdolności plastyczne ? - spytałam tajemniczo. On tylko na mnie spojrzał i wybuchnął śmiechem. Wytłumaczyłam mu co zrobi z tą ramką.
- Ja to jednak wiedziałem kogo ze sobą wziąć- uśmiechnął się ukazując szereg białych zębów.
 Podczas gdy on stał w kolejce do kasy ja znalazłam jeszcze farby, pędzle i inne duperele które mogą się przydać. Kiedy zapłacił za wszystko wyszliśmy ze sklepu.
- To teraz zapraszam na lody. - spojrzał na mnie wyczekując jakiejkolwiek odpowiedzi.
- Chętnie. - uśmiechnęłam się.
Poszliśmy do jednej z kawiarenek i wzięliśmy sobie po czekoladowej gałce z polewą karmelową. Chciałam zapłacić ale Filip się uparł że to zrobi. Wyszliśmy z galerii kierując się w stronę parku. Usiedliśmy na jednej z ławek zaraz koło parku i poprostu siedzieliśmy w ciszy. Ale ta cisza nie była krępująca. Wręcz przeciwnie. Słychać było tylko nasze spokojne oddechy i szum wody. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę że to ta sama ławka na której znalazł mnie zapłakaną zaraz po wypadku Sary. Uśmiechnęłam się pod nosem na to wspomnienie. Przytulał mnie wtedy mocno, cicho szepcąc. Dodał mi otuchy tym gestem.
- Z czego się śmiejesz ?- spytał lekko zdezorientowany.
- Hmm z niczego.
- Z niczego ? - nie dawał za wygraną
- Jestem po prostu ciekawa jak sobie poradzisz z tą ramką. - Jego twarz momentalnie zbladła.
- No właśniee.... Miałem nadzieję że mi pomożesz. Bo wiesz, ja to raczej mam 2 lewe ręce jeśli chodzi jakieś rysowanie..
- Hmmm no nie wiem... - zaczęłam się z nim drażnić.
- No nie daj się prosić....
- No nie wiem . - czułam jak wywiercał we mnie dziurę swoimi ciemnym oczami. - No dobra. Ale wisisz mi kawę.
- Kuszące, kuszące... - wyszczerzył się
- Może już chodźmy. Czeka nas masa pracy.
- Jasne.
Wstaliśmy z ławki i ruszyliśmy w stronę mieszkania Filipa.

* 30 minut później *
Kiedy weszłam do POKOJU Filipa prawie szczena mi opadła. Panował tam dziwny porządek. Do pomieszczenia wbijały się promienie słoneczne przez ogromne okno.
- Chcesz coś do picia ?
- Poproszę coś zimnego. Strasznie tu gorąco.
- Jasne. Rozgość się - i już go nie było.
Rozejrzałam się ponownie po pomieszczeniu. W jednym z rogów pokoju wisiał worek treningowy i pare innych urządzeń do ćwiczeń. Teraz zagadka niezwykłej budowy Filipa była rozwiązana.
Kiedy podeszłam do okna, moim oczom ukazał się niezwykły widok na park i okoliczne budynki.
- Jak pięknie - wyszeptałam sama do siebie.
- Pięknie to to wygląda nocą. - wzdrygnęłam się kiedy usłyszałam niski głos Filipa. Obróciłam się w stronę chłopaka i wzięłam od niego szklankę coli z lodem.
- Dzięki. Usiadłam na podłodze obok niego i zaczęliśmy wspólnie wybierać jakieś zdjęcia całej ich rodziny do naszego dzieła. Znaczy się jego dzieła. Kiedy przewrócił ostatnią stronę albumu zabraliśmy się za przyklejanie wybranych zdjęć do dość twardej tektury. Gdy skończyliśmy wyjęłam z siatki farby pędzle itd i zabraliśmy się za wypełniania białych pól między zdjęciami.
Przyjrzałam się brunetowi kiedy malował niebieskie zawijasy wokół jednego ze zdjęć. Nerwowo przygryzał dolną wargę pochylając się nisko nad kartką i w skupieniu przesuwał pędzlem po tekturze. Oderwał swój wzrok i przeniósł go na mnie kiedy zaczęłam cicho chichotać.
- Znowu się ze mnie śmiejesz ? - spytał z udawanym oburzeniem nie odrywając ode mnie oczu.
- Nie nie... skądże -  wyszczerzyłam się
- Czyżby ?
Nie odpowiedziałam. Uśmiechnęłam się tylko pod nosem co on zrozumiał najwyraźniej jako zaprzeczenie. Zauważyłam błysk w jego oku kiedy machnął pędzlem umoczonym w niebieskiej farbie po mojej ręce. Oczywiście nie miałam zamiaru mu odpuścić więc zamoczyłam swój trochę mniejszy pędzel w czarnej farbie i przejechałam po policzku bruneta, zostawiając na nim prostą kreskę. Właśnie to zapoczątkowało naszej wojnie. Po chwili leżał na mnie, opierając swój ciężar na prawej ręce i jak opętany kreślał na mnie wzory. Kiedy wreszcie ustąpił bo skończyła mu się farbka na pędzlu doznałam szoku. Moja dotychczas blado zielona koszulka była teraz w niebiesko-czerwone plamy i kreski.  Podobnie zresztą jak moja szyja, ramiona i ręce.
- Teraz bardziej mi się podoba - wyszczerzył się wskazując na górę mojego stroju
- Masz przechlapane - szepnęłam i rzuciłam się na chłopaka z całą tubką zielonej farby i wycisnęłam ją na jego białą koszulkę. Ręką rozsmarowałam farbę po jego osłoniętym torsie. Już miałam przenieść ręce na jego twarz kiedy złapał mnie za nadgarstki i przyciągnął bliżej siebie , tak że nasze klatki były do siebie przyciśnięte. Jego koszulka zetknęła się z moją zostawiając na niej zielone plamy.
Chciałam szybko wstać kiedy usłyszałam jego szept.
- Nie ruszaj się ...
- Dlaczego ?- szepnęłam równie cicho jak on.
- Bo podoba mi się ta pozycja - powiedział już trochę głośniej  a jego kąciki uniosły się w uśmiechu kiedy moją twarz oblał rumieniec. Próbowałam się podnieść kiedy on nadal trzymał mnie za nadgarstki , skutecznie mi to uniemożliwiając.
- Puść mnie. Musimy to skończyć zanim twoi rodzice wrócą do domu.
- Nie wrócą.
- Dlaczego ?
- Bo tu nie mieszkają...
- Mieszkasz sam ?
- Jak widać - wyszczerzył się nadal nie zwalniając uścisku.
- Mimo wszystko mnie puść. Robi się późno. Chyba że chcesz to kończyć sam. - Chyba wziął sobie moje słowa do serca bo po chwili byłam już w bezpiecznej pozycji siedzącej w równie bezpiecznym dystansie z brunetem.
Około godziny później skończyliśmy walkę z ramką która za nic nie chciał się trzymać tektury. W końcu jednak się to nam udało. Spojrzeliśmy dumnie na nasze dzieło i uśmiechnęliśmy się.
- Dobra robota Niki . Co aj bym bez ciebie zrobił ?
- No pewnie kupił byś jeden z tych tandetnych upominków w tamtym sklepie. - wyszczerzyłam się.
- Pewnie tak. - prześwidrował moje ciało od stóp do głowy a jego kąciki ust ponownie się uniosły ukazując przy tym śliczne dołeczki na jego twarzy.
- Czemu się tak szczerzysz ? - spytałam zdezorientowana.
- Bo ślicznie wyglądasz. - puścił mi oczko po czym wstał i wyciągnął z szafy dwa czyste podkoszulki. Jeden podał mi a drugi założył na siebie przez chwilę ukazując moim oczom swój obnażony tors. Chyba zauważył że przyglądam się jego umięśnionemu ciału bo uśmiechnął się pod nosem przeciągając przez głowę T-shirt.
- A ty masz zamiar się przebrać sama czy mam ci w tym pomóc ?
- Poradzę sobie - wystawiłam mu język i pokazałam wskazującym palcem że ma się odwrócić.
Na początku się opierał jednak po chwili ustąpił i zajął się zbieraniem rzeczy z podłogi stojąc do mnie plecami. Przeciągnęłam koszulkę przez głowę, ściskając w dłoni swoją bokserkę którą właśnie ściągnęłam.
- To ja się już będę zbierać. - uśmiechnęłam się wkładając do torebki brudne ubranie.
- Odwiozę cię.
- Nie musisz.
- Ale chcę. - na te słowa po moim wnętrzu rozlało się przyjemne ciepło jakiego wcześniej nie miałam okazji poczuć.
Pięć minut później siedziałam na przednim siedzeniu jego HUMMER'A . Usadowiłam się wygodnie na białym skórzanym fotelu i zapięłam pas. Podczas drogi do domu panowała cisza. Raczej mało rozmawialiśmy. Podobnie jak przedtem nie była to niezręczna cisza.
Kiedy dojechaliśmy pod mój dom zaparkował koło chodnika i wyszedł żeby otworzyć mi drzwi. Pomógł mi wyjść z samochodu, podając mi dłoń. Na pożegnanie dostałam całusa w policzek.
- Dobranoc.
- Dobranoc. - uśmiechnęłam się i zamknęłam za sobą drzwi.

sobota, 8 czerwca 2013

Mam Cię cz*19



- Nacieszcie się tą chwilą. Już jutro nie będziecie mieli okazji usiąść tutaj - entuzjazmowała się Sara
- Ani przez kolejne dwa miesiące - zawtórował jej Patryk siedzący na przeciwko niej.
Uśmiechnęłam się tylko na myśl że już po jutrze się wyrwę z tego miasta. Dwa miesiące wakacji to chyba wystarczająco dużo czasu na to żeby odpocząć od tej psychopatycznej nauczycielki od angielskiego.
W dodatku już w niedziele mieliśmy wyjechać na obóz sportowy.
- To jakie macie plany ? - ciągnęła Sara
- Jak to jakie ? Obóz !!! - Krzyknął Patryk a kilka innych osób przy naszym stoliku mu zawtórowało.
- Niki a ty ?
- J.. Ja ?  Obóz - wyszczerzyłam się
- Ale ten taneczny czy sportowy ?
- Sportowy. Zrezygnowałam ze studia. Zaczęło mnie to nudzić. Jednak taniec nie jest aż taką moją wielką pasją. - Sara w odpowiedzi wypuściła z ręki plastikowy widelczyk którym jadła swoje frytki.
- Nic nie mówiłaś.
- Nie było o czym. - uśmiechnęłam się nieśmiało.
Taniec poprostu mnie zmęczył. Nie miałam ochoty zasuwać 2 razy w tygodniu na zajęcia. Po prostu mi się znudziło. Wyobrażałam sobie zawsze że będę mega sławna itd. Ale po co ? Ewidentnie przereklamowane marzenia.
Sara oczywiście zaczęła gadać że nie powinnam rezygnować tak łatwo i wg. Uratował mnie dzwonek. Dziękując w duchu za to że nie muszę dłużej wałkować tego tematu ruszyłam w kierunku szatni gdzie miałam sie przebrać na wf.  Włożyłam na siebie TO po czym wyszłam z szatni i skierowałam się prosto na salę gdzie miały się odbyć zajęcia. Mimo że byłam troszkę spóźniona to za bardzo sie tym nie przejmowałam. Ostatni dzień w szkole. Już jutro nie będę musiała zawracać sobie głowy żadnymi książkami , pracami domowymi itd. Wuefistka też najwyraźniej myślała podobnie bo przyszła na lekcję dobre 10 minut po mnie. Kazała nam wziąć piłkę do nogi i wyjść na boisko na polu. Na samą myśl się uśmiechnęłam. Uwielbiałam piłkę nożna. Często grałam z bratem jak byłam młodsza. Zawsze łaziłam za nim i jego kolegami kiedy ci szli na boisko zagrać. Za nic nie mogli się mnie pozbyć.
Kiedy lekcja się skończyła , nie marzyłam o niczym innym jak o zimnym prysznicu. Tak więc kiedy wróciłam do domu pierwsze co zrobiłam to zamknęłam się w łazience.
Kiedy wyszłam czułam się o wiele lepiej , jakoś nie brakowało mi tego lepiącego się potu.
Właśnie siadałam przy biurku żeby zabrać się za blog , gdy dostałam sms'a.

 Uśmiechnęłam się. Sara uwielbiała zakupy. Szybko jej odpisałam że się zgadzam i ruszyłam w kierunku szafy.  Po chwili miałam już na sobie  TO. Wzięłam okulary słoneczne i wyszłam w stronę galerii.
Kiedy doszłam na miejsce , Sara już tam była. Przywitałam się z nią i ruszyłyśmy na zakupy.
Przeszłyśmy przez prawie wszystkie sklepy a ona nadal nic nie wypatrzyła. Minęły już dobre 3 godziny. Dopiero w jednym z ostatnich sklepów wybrała sobie białą kieckę.
- Chodźmy na kawę. Padam ... -wysapałam gdy ta szła z kolejną "porcją" ubrań do przymierzalni.  Ona tylko spojrzała na mnie poirytowana i zaciągnęła kotarę od przymierzalni. Postanowiłam ulżyć swoim nogom i usiadłam na jednej ze sklepowych puf.

* godzinę później *
Sarze wreszcie minął szał zakupowy. Jeszcze nigdy się tak nie cieszyłam jak wtedy gdy wychodziłyśmy wreszcie ze sklepu.
- Jak ja kocham zakupy - entuzjazmowała się Sara.
- Taaaa ... Ja też ...
Prosto ze sklepu poszłyśmy do jednej z kawiarni. Usiadłyśmy w kącie i rozkoszowałyśmy się wyśmienitym smakiem espresso rozmawiając o jutrze.
- Myślisz że ta sukienka na pewno pasuje do tych szpilek ?
- A to nie szpilki mają pasować do sukienki ? Ona jest chyba ważniejsza - strzeliłam "mądrą minę"
- Oj no wiesz o co mi chodzi. Jak myślisz ?
- Myślę że wszystko będzie świetnie ze sobą współgrało. - zapewniłam ją.
Na jej twarzy momentalnie pojawił się uśmiech. Ale taki inny niż zazwyczaj. Bardziej rozmarzony.
- To o kogo chodzi ? - spytałam
- To znaczy ?
- No na kim chcesz zrobić wrażenie ?
- Na nikim..
W odpowiedzi spojrzałam na nią jednoznacznie. Oczywiście że wiedziałam że chodzi o kogoś konkretnego.
- A więc ?
- Więc chodzi o Huberta. - prawie zachłysnęłam się kawą.
- Tego Huberta ?! - wysapałam
- No ... Tak - jej twarz oblał rumieniec.
Hubert to jej  były, opowiadała mi kiedyś o nim.. Chodzili ze sobą jeszcze w gimnazjum. Rozstali się gdy po jednej z imprez jakaś laska wskoczyłam chłopakowi na tylne siedzenie. On oczywiście był pijany. I jak twierdził - "nic się nie działo. Tylko sobie leżeliśmy ". 
- Ja myślałam że to zamknięty rozdział ...
- Ja też. Ale ja wciąż coś do niego czuję Niki.
- Hmmm. Nie musisz mi się tłumaczyć. Rozumiem. - Sara uśmiechnęła się słabo.
Dopiłyśmy kawę i ruszyłyśmy w kierunku domu. Kiedy rozstałam się z Sarą pod jej blokiem postanowiłam iść się jeszcze przejść. Skierowałam się w stronę parku. Moja nogi poniosły mnie w kierunku gdzie ostatnio Filip uczył mnie jeździć na desce. Miałam cichą nadzieję że tam będzie. Jednak spotkało mnie rozczarowanie gdy go tam nie zobaczyłam. Usiadłam na ławce którą ostatnio zajmowałam z brunetem. Na samo wspomnienie się uśmiechnęłam. Już miałam się zbierać do domu gdy nagle zaczepił mnie kto ? - Dawid ( wiem że się spodziewaliście Filipa :D )
- Oo Nikola - uśmiechnął się szeroko kiedy mnie zobaczył.
- Cześć - ja także się wyszczerzyłam , bo muszę przyznać że się za nim stęskniłam. Wstałam a on mnie przytulił. Tak po przyjacielsku.
- Co u ciebie ?
- Nie najgorzej. A po za tym to jestem zaskoczona.
- Czym ? - spytał chłopak.
- Nie pomyślała bym że pracujesz w szpitalu ! - uśmiechnęłam się.
- Dlaczego ? -był wyraźnie zdezorientowany.
- No nie wiem. Po prostu bym nie pomyślała
- Aha.
- Aha to nie odpowiedź ! - powiedziałam uderzając go lekko z łokcia w bok.
- Aha - zaśmialiśmy się.
Spędziłam z Dawidem prawie 2 godziny. Kiedy wróciłam do domu było już dość późno. Tata na szczęście spał. Michał był u jakiegoś kolegi więc na szczęście nie miał kto mi "suszyć" głowy. Wzięłam prysznic po czym położyłam się spać.

* następnego dnia*

Rano obudził mnie budzik. Z niechęcią zwlokłam się z łóżka i poszłam do łazienki z wcześniej przygotowanymi UBRANIAMI. Uczesałam WŁOSY. Kiedy byłam gotowa, zeszłam na dół gdzie odnalazłam swoje czółenka. Nałożyłam je na stopy i już chciałam wychodzić do Sary gdy zatrzymał mnie Michał.
- Niki ! - krzyknął zanim zamknęłam za sobą drzwi.
- Tak ?
- Jadę właśnie na miasto. Mogę cię podrzucić do szkoły.
W odpowiedzi kiwnęłam głową.
- Daj mi minutkę. - ciągnął.
Usiadłam na kanapie i czekałam na brata.

15 minut później , razem z Sarą stałyśmy już na szkolnym dziedzińcu. Wyglądała naprawdę przepięknie. SUKIENKA którą wczoraj kupiła , była świetna.( nie sugerujcie się dziewczyną na zdjęciu bo Sara ma blond włosy) Leżała na niej idealnie. Do tego jej nogi w tych czółenkach wyglądały na naprawdę długie.
- Nieźle się wystroiłaś - uśmiechnęłam się do niej.
- Mam nadzieję że zauważy.
- Byłby idiotą gdyby nie zauważył. - ona tylko się uśmiechnęła w odpowiedzi.
Po chwili zaczął się apel. Dyrektor walnął gadkę na temat tego że będzie za nami tęsknił i takie tam inne kłamstwa. Tak naprawdę pewnie cieszy się jak cholera że wreszcie ma urlop. Po jakichś 30 minutach przeszliśmy do klas i gadkę dyrektora powtórzyła wychowawczyni z paroma innymi zmianami żeby go całkiem nie kopiować. W każdym razie sens był ten sam. Wręczyła nam świadectwa po czym udając że jej się łza w oku kręci pożegnała się z nami. Wszyscy oczywiście się ucieszyli że to już koniec "uroczystości" i wyszliśmy przed budynek szkoły. Tam pogadaliśmy jeszcze chwilę po czym wszyscy zaczęli się rozchodzić.
Odnalazłam wzrokiem Sarę. Stała koło drzwi szkoły rozmawiając z jakimś chłopakiem. Po jej rozmarzonym wyrazie twarzy wywnioskowałam że jest to pewnie Hubert. Uśmiechnęłam się  pod nosem i ruszyłam w stronę bramy. Kiedy ją przekroczyłam , zdałam sobie sprawę że pewnie będzie mnie szukać. Dlatego wysłałam jej sms'a.
Kiedy upewniłam się że sms doszedł - wywnioskowałam po tym że Sara wyciąga telefon z torebki - ruszyłam do domu. Podłączyłam słuchawki do telefonu i umieściłam je w uszach. Właśnie leciał kawałek Nickeblack'a gdy ktoś chwycił mnie za ramiona. Odwróciłam się i ujrzałam Filipa stojącego za mną.
- Cześć Niki -  Mimo tego że byłam w szpilkach był ode mnie sporo wyższy. Miał jakieś 180 podczas gdy ja miałam zaledwie niecałe 170 i to jeszcze w szpilkach. Ubrany był w czarne jeansowe spodnie i białą koszulę z podwiniętymi rękawami.  Bawił się luźno zawieszonym na szyi czarnym krawatem.
- Cześć. - uśmiechnęłam się kiedy zaczął się nerwowo drapać po głowie. Najwyraźniej chciał o coś spytać ale się wstydził.
- Masz plany na dzisiejsze popołudnie ?
- Nie. Raczej nie.
- Bo wiesz mam mały problem... - mówił onieśmielony.
- To znaczy ? - chciałam dodać mu jakoś otuchy ale nie bardzo wiedziałam jak.
- Bo widzisz, potrzebuje twojej pomocy w zakupach ?
- W zakupach ? -powtórzyłam zdziwiona.
- Rodzice mają dzisiaj 20 rocznicę ślubu i siostra wrobiła mnie w prezent. I nie mam zielonego pojęcia co mógłbym kupić. - zrobiło mi się trochę przykro. Jego rodzice świętowali już 20-lecie a moi rozstali się po niecałych 18. Niby nie wielka różnica ale jednak bolało. Bolało że ani ja ani Michał nie będziemy mieli takiego problemu jak wybranie prezentu na rocznice ślubu.
- Coś nie tak ? - spytał brunet który najwyraźniej zauważył ten smutek który za wszelką cenę chciałam ukryć.
- Nie, nie.Chętnie ci pomogę.
- Dziękuję - powiedział i dał mi całusa w policzek - to wpadnę po ciebie koło trzeciej, okej ?
- Mi pasuje. - uśmiechnęłam się. Filip zniknął już w tłumie kolegów którzy na niego czekali. Ja natomiast ruszyłam do domu.

--------------------------------------------------------------------------------------------
Zapraszam do obserwowania mojego bloga. Dzięki temu będziecie na bieżąco. Mogli byście też zacząć komentować , bo coś z tym słabo.... /Mikka

czwartek, 6 czerwca 2013

Mam Cię cz*18



Dziś, kiedy otworzyłam swoją szafkę doznałam miłego zaskoczenia. Pomiędzy książkami do historii a geografii leżała biała koperta z małą czerwoną kokardką. Na sam widok się uśmiechnęłam. Schowałam ją do torby razem z paroma książkami i ruszyłam na lekcje.
- Hej Niki ! -usłyszałam za sobą czyjś głos. Obróciłam się i ujrzałam stojącego za mną  Filipa z mega słodkim uśmiechem na twarzy. Bez słowa się obróciłam z powrotem plecami do niego i ruszyłam przed siebie. Mój humor od razu się zepsuł.
- Ej mała... - złapał mnie za ramię. Szybkim gestem strzepałam ją z ramienia , nadal na niego nie patrząc
- Nie jestem mała.
- Jesteś - uśmiechnął się.
- Coś jeszcze ? - spytałam poirytowana. W tym momencie złapał mnie za nadgarstki i spojrzał głęboko w oczy.
- O co ci chodzi Niki ? - spytał zdezorientowany.
- O nic. Po prostu daj mi spokój.
- Nie. Dopóki nie wytłumaczysz mi co takiego zrobiłem.
- No nie wiem... Zastanówmy się. Najpierw jedziesz z czułymi słówkami , jesteś milutki itd. a potem jak gdyby nigdy nic się po prostu nie odzywasz...Wręcz mnie unikasz.
- Słucham?
- Jeżeli nie chcesz ze mną rozmawiać to poprostu powiedz ! Nie musisz przede mną uciekać ! - w tym momencie wyrwałam się z jego uścisku i po prostu odeszłam.
- Ale ....  Zaczekaj ! - ja jednak znikłam za drzwiami damskiej toalety.
Rzuciłam torbę na blat koło lustra i odkręciłam kurek z zimną wodą. Zanurzyłam w niej ręce po czym wytarłam je w papierowy ręcznik. Oparłam się dłońmi o blat i spojrzałam w lustro. Próbowałam się uspokoić bo nie ukrywam że ta cała sprawa z Filipem doprowadza mnie do szału.
Kiedy 5 minut później wyszłam z łazienki dostrzegłam siedzącego pod drzwiami  bruneta.
" o nie .. " pomyślałam.
- Niki ! - momentalnie się podniósł gdy mnie zobaczył.
- Śpieszę sie..
- Musimy pogadać !
- Nie ma o czym.
- Mylisz się. O 16 w Burger-Kingu okej ?
- Nie wiem.
- Proszę cię. Bądź.
- Nie wiem - bardziej szepnęłam niż powiedziałam.
Idąc w kierunku klasy rozmyślałam nad tą całą akcją. Naprawdę bolało mnie że Filip tak po prostu zerwał kontakt a teraz nagle chce ze mną rozmawiać. Czułam się trochę jak taka zapasowa zabawka. Co prawda nie wiedziałam nic o tym że Filip kogoś ma .... Na pewno ma. W końcu taki przystojny, wysportowany i sympatyczny chłopak nie może być nierozchwytywany przez laski tego liceum.
- Nareszcie zaszczyciłaś nas swoją obecnością. - przywitała mnie babka od angielskiego.
- Przepraszam miałam coś ważnego do załatwienia.
- Co było aż tak ważne że  zajęło pani to 15 minut mojej lekcji ?
- Nic takiego... - usiadłam w swojej ławce rzucając torbę koło ławki.
Lekcja ciągnęła się w nieskończoność. Na dzwonek czekałam jak na zbawienie. Na szczęście była to już ostatnia lekcja dzisiaj. Kiedy po szkole rozniósł się wyczekiwany odgłos dzwonka złapałam torbę i wyszłam ze szkoły.  Po niecałej godzinie byłam już w domu. Wzięłam prysznic i w samym ręczniku weszłam do pokoju. Wzięłam z szafy TO i zeszłam na dół. Otworzyłam lodówkę i rozejrzałam się po jej wnętrzu. Przydały by się małe zakupy.. Postanowiłam zająć się po spotkaniu z Filipem.

* 2 godziny później *

Kiedy weszłam do knajpki Filip już tam był. Siedział przy jednym z stolików pod oknem. Kiedy mnie zobaczył wstał i podszedł się przywitać. Dał mi całusa w policzek i usiedliśmy.
- Na co masz ochotę ?
- A co proponujesz ?
- Pizza ?
- Okej. Tylko bez papryki.
Po chwili złożył zamówienie i teraz nastała niezręczna cisza którą postanowiłam przerwać.
- A więc ?
- Co a więc ? - spytał zdziwiony.
- Po co chciałeś się spotkać ?
- Aaa .. to.. No ja chciałem ci to wszystko wytłumaczyć..
- Naprawdę nie musisz...
- Ale chcę. No bo ja cię wcale nie unikałem Niki. Ja nie chciałem ci zawracać głowy. Wiedziałem jakie to dla ciebie trudne. Ta cała sprawa z wypadkiem, Sarą. Widziałem w jakim jesteś stanie i nie chciałem żebyś zaprzątała sobie mną głowę.
- I tak nagle po 2 tygodniach postanowiłeś ze mną porozmawiać ?
- Tak. Zauważyłem że po raz pierwszy od jakiegoś czasu jesteś w świetnym humorze i stwierdziłem że teraz już jest wszystko okej - tłumaczył się brunet.
Nic już nie powiedziałam. Było mi głupio za te wszystkie fochy i wg. Znowu zapanowała niezręczna cisza którą jednak dość szybko przerwała kelnerka niosąca naszą pizze i napoje.
Podczas jedzenia atmosfera się już rozluźniła. Świetnie nam się gadało. Na różne tematy. O szkole , wakacjach itd. Nawet nie zauważyłam kiedy minęła 19. Nie miałam ochoty jeszcze wracać ale musiałam przecież zrobić zakupy.
- Wiesz ja się już będę zbierać  - oznajmiłam Filipowi.
- Odprowadzę cie.
- Wiesz ja jeszcze muszę na małe zakupy skoczyć.
- Pójdę z tobą jeśli nie masz nic przeciwko.
- No nie wiem ...
-Dobra jednak to nie było pytanie. Ja ci to oznajmiam. - wyszczerzył się ukazując szereg białych zębów.

Kiedy wyszliśmy z marketu, Filip zaczął się śmiać. Nie bardzo wiedziałam z czego ale też nie pytałam. Jednak ten nie przestawał mruczeć czegoś pod nosem więc w końcu nie wytrzymałam.
- Co cię tak bawi ?
- Nic, nic. Tylko że faktycznie małe te zakupy. - Faktycznie. Nie były one takie małe. Szliśmy właśnie w stronę domu obładowani papierowymi torbami. Każdy z nas niósł dwie.
- Rzadko kiedy mam ze sobą bagażowego więc muszę korzystać. - Uśmiechnęłam sie.
- Ej bo zaraz pomyślę że mnie wykorzystujesz.
- Za dużo myślisz- jeszcze bardziej się wyszczerzyłam i delikatnie uderzyłam go łokciem w bok. Ten oczywiście się tego nie spodziewał i wypuścił z rąk jedną z toreb. Tak więc teraz po chodniku plątał się kilogram ziemniaków ... Ja oczywiście zaczęłam się z niego śmiać kiedy schylił się żeby to wszystko pozbierać.
- Zemszczę się na tobie - mruknął Filip kiedy wreszcie ruszyliśmy dalej.
- Haha... Ty ? - zaczęłam się  śmiać jeszcze bardziej.
- Jasne. Jeszcze zobaczysz malutka - wyszczerzył się.
- Dobra dobra.
Kiedy byliśmy wreszcie w domu, rzuciliśmy torby z zakupami na blat stołu.
- Napijesz się czegoś ? - spytałam
- A co masz ?
- Mam ci wszystko wymieniać czy może być po prostu cola ?
- Może być cola.
Nalałam do szklanek i podałam jedną Filipowi. Wzięłam się za rozpakowywanie zakupów. Brunet oczywiście chciał mi pomóc. Nie protestowałam. Od czasu do czasu nakierowywałam co gdzie ma włożyć.
Cały czas rozmawialiśmy i śmialiśmy się. Naprawdę świetnie się czułam w jego towarzystwie. Czułam że nie muszę nikogo udawać. On po prostu akceptował mnie taką jaka jestem. Jak prawdziwy przyjaciel.
Czy chciała bym coś więcej ? Chyba tak .... Nawet nie chyba. Ale jednak nie jestem pewna co do jego uczuć. A przecież nie spytam się o tak poprostu : " Wiesz Filip chyba Cię kocham. A ty mnie też ? "
Bezsens ...
Kiedy leżałam już w łóżku postanowiłam wejść wreszcie na bloga. Nie byłam na nim od dnia wypadku Sary.

" Witajcie kochani . Przepraszam was że nie było mnie tak długo , ale moje życie było mega pokręcone przez ostatni czas. Jednak już wracam :D
U mnie nic nowego. Wspaniały dzień z F :D Zakupy , pizza a potem wspólne kakaoo :D
Było słodko. ;3
S czuje się już lepiej. Nawet bardzo dobrze. W sumie się nie zmieniła. No może po za tym ze teraz nienawidzi motorów i innych jednośladów.
Jest świetnie.  Już niedługo waakaaaacjeeeeee !!!! :D
3majcie się KOCHANI <3 p="">



-------------------------------------------------
Wiem że długo nie było rozdziału ale miałam masę nauki. Tak jak zresztą pisałam. Mam nadzieję że mi wybaczycie <3 p="">I proszę was zacznijcie komentować ! ;3

poniedziałek, 3 czerwca 2013

Mam Cię cz*17




Noc była koszmarna. Nonstop śniły mi się koszmary w których słyszałam płacz Sary kiedy dzwoniła do mnie, a przed oczami miałam obraz zmasakrowanej maszyny o bok której leżała dziewczyna.
Kiedy po raz kolejny dzisiaj się obudziłam było koło 7. Postanowiłam się dłużej nie męczyć i wstałam.
Wyciągnęłam pierwsze lepsze dresy i zieloną bokserkę i poszłam do łazienki. Kładąc ubrania na blacie koło umywalki , spojrzałam w lustro. Podkrążone oczy, napuchnięta od płaczu twarz , włosy w absolutnym nie ładzie. Przerażona tym jak wyglądam weszłam pod prysznic. Zimna woda oblewała moje ciało co pozwalało mi się nawet trochę zrelaksować. Kiedy wyszłam , wytarłam się dokładnie szorstkim ręcznikiem, i ubrana już zeszłam na dół do kuchni. Jak zwykle zresztą, nie było tam nikogo. Nie zdziwiłam się zbytnio. Tata w biurze a Michał pewnie w drodze do szkoły albo jeszcze śpi.
Podeszłam do kuchenki i podpaliłam gaz pod czajnikiem. Zrobiłam sobie kawę i usiadłam za stołem. Po chwili wpadł Michał.
- Cholera jestem spóźniony. - warknął biegnąc do lodówki. Otworzył ją ale po chwili zamknął nic z niej nie wyciągając. Przystanął koło mnie i upił sobie łyka z mojej kawy.
- Dzięki - poczochrał mnie po głowie i już go nie było.
Siedziałam tak jeszcze chwilę patrząc bez żadnego celu w okno po czym przesiadłam się przed telewizor. Włączyłam MTV i zajęłam się oglądaniem.
Około 13 wstałam i  poszłam do siebie. Tam założyłam na siebie rurki i czarną koszulę i wyszłam z domu kierując się w stronę szpitala.
- O hej Nikola ! - usłyszałam za sobą męski głos. Odwróciłam się i ujrzałam Dawida.
- Cześć Dawid.
- Gdzie ty byłaś przez te dni ? Zamierzasz wrócić do studia ?
- Nie wiem.
- Jest już koniec maja , niedługo koniec roku i szansa wyjazdu. Chyba tego tak łatwo nie odpuścisz ?
- Naprawdę nie wiem Dawid.
- Stało się coś ?
- Nie, nie.
- Przecież widzę.. - ciągnął uparcie a ostatnią rzeczą o której marzyłam była rozmowa o wypadku.
- Przepraszam ale śpieszy mi się.
- Hmmm okej. Pa
- Pa. - rzuciłam i już mnie tam nie było.
Kilka minut później byłam już u Sary.
-Nadal się nie obudziła.
- Nie chciała bym cię martwić ale jej stan się wręcz pogorszył. W nocy miała akcję reanimacyjną  dlatego że maszyna wykazała że dziewczyna traci puls. Lekarz twierdzi że w ciągu 4/5 dni powinna się wybudzić ze śpiączki. - wiadomość pielęgniarki zupełnie mnie podłamała.
Godzinę później siedziałam na jednej z ławek parkowych. Wybrałam taką na "odludziu" żeby uniknąć wścibskich pytań typu " co się stało " , "czemu płaczesz ?" itd itd. Chciałam sobie w spokoju posiedzieć...
Siedząc na ławce wciąż myślałam o tym wszystkim. To jakiś pechowy rok. Przeprowadzka, rozwód rodziców, teraz ten wypadek. Po policzkach spłynął kolejny strumień łez. Nagle poczułam jak ktoś siada koło mnie i podaje mi chusteczkę.Wzięłam i otarłam nią oczy.
- Co się stało ? - spytał Filip
- Nnic... - odparłam a po moim policzku popłynęło jeszcze więcej łez.
On nic juz nie odpowiedział tylko przytulił mnie do siebie i zaczął pocieszać , głaskając moje włosy. Po chwili się uspokoiłam na tyle na ile. Przynajmniej już nie płakałam. Opowiedziałam Filipowi o wszystkim co się stało. On strzelił standardowy tekst typu " przykro mi " i znów mnie przytulił.
- Nie martw się. Będzie okej.
 Oparłam głowę na jego ramieniu i poprostu zamknęłam oczy. Czułam jak mnie głaszcze po włosach i plecach. To bardzo uspokajało , dodawało otuchy. Około 16 postanowiłam się zbierać do domu. Filip oczywiście mnie odprowadził pod samą furtkę. Przytulił jeszcze raz na pożegnanie.
- Trzymaj się Niki. Będzie dobrze - szepnął nim zniknął za rogiem ogrodzenia.


 * dwa tygodnie później *

Dziś Sara wychodzi ze szpitala. Cieszę się jak diabli. Bardzo się za nią stęskniłam. Wreszcie pójdziemy razem do szkoły ,  a potem na jakieś zakupy czy coś. Naprawdę się cieszę.
Spojrzałam na zegarek. Dochodziła 11.  Wyciągnęłam z szafy ubranie i zamknęłam się w łazience. Tam wzięłam szybki prysznic , ubrałam się i nałożyłam lekki makijaż. Włosy zaczesałam w "koński ogon" i zarzuciłam torbę na ramię wychodząc w stronę szpitala. Kiedy dotarłam na miejsce , Sara już czekała na swoich rodziców na korytarzu. Z ręką w gipsie podeszła do mnie i mocno przytuliła. Odwzajemniłam uścisk po czym usiadłyśmy na krześle. Sara opowiadała mi właśnie o jakimś ponoć " mega seksownym " młodym lekarzu na jej oddziale gdy zauważyłam że z jednej z sal wyszedł właśnie Dawid w  szpitalnym ubraniu. Nie jak dla pacjenta , raczej dla pielęgniarza czy nawet lekarza.
- To on - szepnęła podekscytowana Sara wskazując oczywiście na Dawida.
- Dawid ? - zaczęłam się śmiać.
- Skąd wiesz jak ma na imie ?
- Spotkałam go kiedyś w kawiarni.
- Cześć dziewczyny - usłyszałyśmy głos Dawida.
- Cześć - odpowiedziałyśmy chórem.
- Wreszcie się doczekałaś wyjścia - uśmiechnął się do Sary
- Oj taak.. Wreszcie
Pogadaliśmy jeszcze chwilę po czym on wrócił do pracy, a nas zabrali rodzice Sary do ich domu. Siedząc w pokoju Sary rozmawiałyśmy o jakichś głupotach aż wreszcie się odważyłam.
- Jak to się stało ? - momentalnie zmienił sie jej humor.
- Ja nie lubię o tym rozmawiać...
- Powiedz... Muszę wiedzieć dlaczego nie zadzwoniłaś odrazu na pogotowie tylko do mnie.
- Byłam na imprezie i tam poznałam Krystiana. Świetnie się dogadywaliśmy i wg więc zaproponował mi przejażdżkę. Zgodziłam się. Byliśmy pod wpływem alkoholu więc chcieliśmy zaszaleć. Rozwinęliśmy dużą prędkość aż nagle dojechaliśmy do przejazdu kolejowego. Mimo wszystko Krystian nadal nie zwalniał. I nadjechał pociąg. Jego światła chyba go oślepiły bo stracił całkowitą kontrolę nad motorem i poprostu się przewróciliśmy.. - mówiła ze łzami  - gdyby nie ta prędkość to nic by nam się nie stało. I nie musiała bym tydzień temu wychodzić na przepustkę ze szpitala żeby iść na jego pogrzeb. ... - Teraz już całkiem płakała. Przytuliłam ją.
- Ale dlaczego nie zadzwoniłaś po karetke ?! Tylko do mnie ?
- Dlaczego ? Bałam się. Bałam się rodziców. Myślałam że nie jest aż tak źle.... - wybuchnęła płaczem na nowo.
- Cśśś. Już dobrze... - przytuliłam ją mocniej i zmieniłam temat.
Do domu wróciłam mega zmęczona. Pierwsze co zrobiłam to ubrałam piżamę i padłam na łóżko.

sobota, 1 czerwca 2013

Mam Cię cz*16


Zamknęłam laptopa i odłożyłam go na miejsce. Wzięłam prysznic i już się kładłam do łóżka gdy nagle rozdzwonił się mój telefon ....  Spojrzałam na wyświetlacz. Dawid. Troszkę zdziwiona odebrałam.
- Tak ?
- Cześć Nicola. Tu Dawid. Mam małe pytanko do ciebie.
- Słucham.
- Nie poszła byś ze mną na imprezę w piątek ?
- Hmm czemu nie ?
- Czyli się zgadzasz ?
- Jasne.
- Widzimy się w piątek.
Rozłączyłam się i ponownie ułożyłam się na łóżku. Już prawie usypiałam gdy nagle usłyszałam jak coś uderza o szybę mojego okna. Z początku nie zwracałam na to uwagi ale chwilę potem coś znów odbiło się od okna. Podeszłam bliżej , odsunęłam firankę i wyjrzałam na zewnątrz. Pod oknem siedział Filip.
- Co ty tu robisz ?! - szepnęłam gdyż nie chciałam żeby tata go usłyszał bo było by nieciekawie.
- Cześć Niki.
-  Już się za mną stęskniłeś ?
- Oczyyywiście. Chciałem zapytać czy czasem nie zostawiłaś czegoś w mojej bluzie. - (Filip pożyczył mi ją gdy odprowadzał mnie do domu bo było troszkę chłodno)
- Nie chyba nie - odpowiedziałam bez zastanowienia. Raczej nie miałam czego tam zostawić.
- Na pewno ? - dociekał.
- No tak.
- A wisiorek ? - podczas nauki jazdy na desce zahaczyłam dłonią o łańcuszek z małym serduszkiem na końcu który rozsypał się na kawałki.
- Poczekaj już schodzę. - ubrałam na siebie tylko bluzę i po cichutku zeszłam po schodach.
Kiedy wyszłam już z domu skierowałam się na tył domu gdzie w altance siedział Filip. Usiadłam koło niego na ławce , a on wyciągnął z kieszeni łańcuszek.
- Naprawiłeś ? - spytałam ucieszona
- Tak.  - wyciągnęłam ku niemu rękę ale Filip kazał mi się odwrócić. Zapiął łańcuszek i z powrotem obrócił w swoją stronę. Popatrzył mi głęboko w oczy i zbliżył swoją twarz wciąż nie mówiąc ani słowa. Kiedy nasze usta prawie się dotknęły w moim pokoju zapaliło się światło a przez okno zauważyłam sylwetkę taty.
- Cholera... Przepraszam Filip ale muszę już iść.
- Ale.. - jednak mnie już nie było.
Otworzyłam po cichu drzwi i zakradłam się do łazienki. Zostawiłam tam bluzę i wróciłam do pokoju udając mega zaspaną. (Ziewałam itd. )
- Co ty tu robisz tato ?
- Gdzie byłaś ?
- W łazience.
- O tej porze ?
- To takie dziwne ? A pozatym sprawdzasz mnie ?
- Twój telefon dzwonił jak oszalały i było go słychać w całym domu. Więc przyszedłem bo ty go długo nie wyłączałaś, patrzę - a ciebie nie ma
- Wyszłam do łazienki. O co robisz aferę ?- odpowiedziałam wchodząc pod kołdrę i narzucając ją na głowę, nie zwracając uwagi na tatę siedzącego na fotelu obok.  On tylko westchnął i wyszedł z pokoju gasząc światło i zamykając za sobą drzwi. Kiedy to zrobił , zerwałam się z łóżka i otworzyłam okno. Koniecznie chciałam sprawdzić czy Filip jeszcze tam jest. Jednak jego już nie było.
Zamknęłam okno i położyłam się do łóżka. Spojrzałam na wyświetlacz telefonu , a tam 3 nieodebrane połączenia od Sary.
" pewnie coś się stało " - pomyślałam wybierając numer do dziewczyny.
- Niki ?! - odebrała po pierwszym sygnale
- Tak to ja . Stało się coś ?
- Ja... ja potrzebuje twojej pomocy. - słyszałam jak płacze do telefonu.
- Ci się stało ?!- w słuchawce cisza- Sara. ...  Jesteś tam ?!
- Tak. Pomóż mi ...
- Dobrze. Gdzie jesteś ?
Sara podała mi konkretny adres a ja momentalnie narzuciłam na siebie pierwsze lepsze spodnie , bluzę i pobiegłam do pokoju Michała. Obudziłam go i poprosiłam aby mnie zawiózł. Chłopak momentalnie się ubrał, wziął klucze od samochodu taty i po chwili byliśmy w drodze.
Kiedy dojeżdżaliśmy do przejazdu kolejowego, ujrzałam coś strasznego. Na drodze leżał przewrócony i całkowicie skasowany motor a kilka metrów za nim Sara i jakiś chłopak. Od razu podbiegłam do dziewczyny. Uklękłam przy niej i chciałam się od niej dowiedzieć co się stało. Ona jednak leżała z zamkniętymi oczami i nie odpowiadała. Złapałam ją za nadgarstek i ku mojej uldze wyczułam tam tętno. Sięgnęłam do kieszeni po telefon , jednak go tam nie znalazłam. Spojrzałam na Michała który próbował wyczuć puls u chłopaka.
- Masz telefon ?! - wrzeszczałam przez łzy.
- Tak.
- Zadzwoń po karetkę ! - teraz już łzy ciekły mi strumieniami. Klęczałam przy Sarze ściskając jej dłoń i modląc się aby wszystko było z nimi dobrze. Nie zwracałam na nic uwagi. Nawet nie wiedziałam kiedy karetka przyjechała. Zaczęłam wrzeszczeć kiedy lekarze zabierali moją przyjaciółkę. Chciałam jechać z nimi , być przy niej kiedy się obudzi. Jednak Michał mi nie pozwolił. Przytulał mnie mocno , głaszcząc po włosach.
- Jedźmy do szpitala...
- Nie . Wracajmy do domu. Do szpitala pojedziemy jutro rano.
- Ale ja muszę przy niej teraz być
- Nie, nie musisz. Nic to nie pomoże.
Brat zaprowadził mnie do samochodu , i pojechaliśmy do domu. Kiedy przekroczyłam próg drzwi wejściowych zauważyłam tatę siedzącego na schodach.
- A co to za nocne przejażdżki ?
Nic nie odpowiedziawszy, poprostu wtuliłam się w niego tak jak to robiłam gdy miałam te 8 lat. Brakowało mi tego. Bardzo. Jednak nawet teraz moje łzy płynęły strumieniami. Bałam się o moją Sarę. Tę wiecznie uśmiechniętą blondynkę.

*następnego dnia *

Siedząc przy szpitalnym łóżku wciąż nieprzytomnej Sary przechodziły mnie ciarki. Moje policzki nadal były mokre od wciąż przybywających łez.
- To już koniec wizyty. - powiedziała pielęgniarka która właśnie weszła.
- Momencik zaraz wychodzę.
- Proszę się tak nie martwić. Jej stan jest coraz to lepszy. Niedługo powinna się wybudzić ze śpiączki. Lada dzień wróci do szkoły i wszystko będzie jak dawniej. - powiedziała pielęgniarka kładąc mi dłoń na ramieniu.
Kiedy wyszłam z sali w której leżała Sara zauważyłam Michała siedzącego na krześle obok z kubkiem kawy z automatu. Kiedy mnie zobaczył momentalnie się podniósł.
- Co z nią ? - spytał podając mi kubek.
Powtórzyłam mu wszystko czego się dowiedziałam od kobiety. On tylko mnie przytulił.
- Będzie dobrze..
- Musimy jeszcze tylko sprawdzić co z tym chłopakiem ..
- Sprawdziłem już....
- I co z nim ?
- Nie najlepiej. Śpi...
- A kiedy się obudzi ? - spytałam już bezsilnie.
- Nie obudzi ..- powiedział z bólem Michał.
Poczułam się nagle jak bym wirowała a po chwili upadłam na kolana zalewając się łzami. Brat momentalnie pomógł mi wstać i posadził na krześle. Kiedy trochę się uspokoiłam , zabrał mnie do domu.
Kiedy weszłam do pokoju padłam na łóżko i poprostu wrzeszczałam. Wrzeszczałam do poduszki dajac upust emocjom. Wkrótce jednak ogarnęła mnie senność po nieprzespanej nocy i poprostu odpłynęłam.