czwartek, 6 czerwca 2013
Mam Cię cz*18
Dziś, kiedy otworzyłam swoją szafkę doznałam miłego zaskoczenia. Pomiędzy książkami do historii a geografii leżała biała koperta z małą czerwoną kokardką. Na sam widok się uśmiechnęłam. Schowałam ją do torby razem z paroma książkami i ruszyłam na lekcje.
- Hej Niki ! -usłyszałam za sobą czyjś głos. Obróciłam się i ujrzałam stojącego za mną Filipa z mega słodkim uśmiechem na twarzy. Bez słowa się obróciłam z powrotem plecami do niego i ruszyłam przed siebie. Mój humor od razu się zepsuł.
- Ej mała... - złapał mnie za ramię. Szybkim gestem strzepałam ją z ramienia , nadal na niego nie patrząc
- Nie jestem mała.
- Jesteś - uśmiechnął się.
- Coś jeszcze ? - spytałam poirytowana. W tym momencie złapał mnie za nadgarstki i spojrzał głęboko w oczy.
- O co ci chodzi Niki ? - spytał zdezorientowany.
- O nic. Po prostu daj mi spokój.
- Nie. Dopóki nie wytłumaczysz mi co takiego zrobiłem.
- No nie wiem... Zastanówmy się. Najpierw jedziesz z czułymi słówkami , jesteś milutki itd. a potem jak gdyby nigdy nic się po prostu nie odzywasz...Wręcz mnie unikasz.
- Słucham?
- Jeżeli nie chcesz ze mną rozmawiać to poprostu powiedz ! Nie musisz przede mną uciekać ! - w tym momencie wyrwałam się z jego uścisku i po prostu odeszłam.
- Ale .... Zaczekaj ! - ja jednak znikłam za drzwiami damskiej toalety.
Rzuciłam torbę na blat koło lustra i odkręciłam kurek z zimną wodą. Zanurzyłam w niej ręce po czym wytarłam je w papierowy ręcznik. Oparłam się dłońmi o blat i spojrzałam w lustro. Próbowałam się uspokoić bo nie ukrywam że ta cała sprawa z Filipem doprowadza mnie do szału.
Kiedy 5 minut później wyszłam z łazienki dostrzegłam siedzącego pod drzwiami bruneta.
" o nie .. " pomyślałam.
- Niki ! - momentalnie się podniósł gdy mnie zobaczył.
- Śpieszę sie..
- Musimy pogadać !
- Nie ma o czym.
- Mylisz się. O 16 w Burger-Kingu okej ?
- Nie wiem.
- Proszę cię. Bądź.
- Nie wiem - bardziej szepnęłam niż powiedziałam.
Idąc w kierunku klasy rozmyślałam nad tą całą akcją. Naprawdę bolało mnie że Filip tak po prostu zerwał kontakt a teraz nagle chce ze mną rozmawiać. Czułam się trochę jak taka zapasowa zabawka. Co prawda nie wiedziałam nic o tym że Filip kogoś ma .... Na pewno ma. W końcu taki przystojny, wysportowany i sympatyczny chłopak nie może być nierozchwytywany przez laski tego liceum.
- Nareszcie zaszczyciłaś nas swoją obecnością. - przywitała mnie babka od angielskiego.
- Przepraszam miałam coś ważnego do załatwienia.
- Co było aż tak ważne że zajęło pani to 15 minut mojej lekcji ?
- Nic takiego... - usiadłam w swojej ławce rzucając torbę koło ławki.
Lekcja ciągnęła się w nieskończoność. Na dzwonek czekałam jak na zbawienie. Na szczęście była to już ostatnia lekcja dzisiaj. Kiedy po szkole rozniósł się wyczekiwany odgłos dzwonka złapałam torbę i wyszłam ze szkoły. Po niecałej godzinie byłam już w domu. Wzięłam prysznic i w samym ręczniku weszłam do pokoju. Wzięłam z szafy TO i zeszłam na dół. Otworzyłam lodówkę i rozejrzałam się po jej wnętrzu. Przydały by się małe zakupy.. Postanowiłam zająć się po spotkaniu z Filipem.
* 2 godziny później *
Kiedy weszłam do knajpki Filip już tam był. Siedział przy jednym z stolików pod oknem. Kiedy mnie zobaczył wstał i podszedł się przywitać. Dał mi całusa w policzek i usiedliśmy.
- Na co masz ochotę ?
- A co proponujesz ?
- Pizza ?
- Okej. Tylko bez papryki.
Po chwili złożył zamówienie i teraz nastała niezręczna cisza którą postanowiłam przerwać.
- A więc ?
- Co a więc ? - spytał zdziwiony.
- Po co chciałeś się spotkać ?
- Aaa .. to.. No ja chciałem ci to wszystko wytłumaczyć..
- Naprawdę nie musisz...
- Ale chcę. No bo ja cię wcale nie unikałem Niki. Ja nie chciałem ci zawracać głowy. Wiedziałem jakie to dla ciebie trudne. Ta cała sprawa z wypadkiem, Sarą. Widziałem w jakim jesteś stanie i nie chciałem żebyś zaprzątała sobie mną głowę.
- I tak nagle po 2 tygodniach postanowiłeś ze mną porozmawiać ?
- Tak. Zauważyłem że po raz pierwszy od jakiegoś czasu jesteś w świetnym humorze i stwierdziłem że teraz już jest wszystko okej - tłumaczył się brunet.
Nic już nie powiedziałam. Było mi głupio za te wszystkie fochy i wg. Znowu zapanowała niezręczna cisza którą jednak dość szybko przerwała kelnerka niosąca naszą pizze i napoje.
Podczas jedzenia atmosfera się już rozluźniła. Świetnie nam się gadało. Na różne tematy. O szkole , wakacjach itd. Nawet nie zauważyłam kiedy minęła 19. Nie miałam ochoty jeszcze wracać ale musiałam przecież zrobić zakupy.
- Wiesz ja się już będę zbierać - oznajmiłam Filipowi.
- Odprowadzę cie.
- Wiesz ja jeszcze muszę na małe zakupy skoczyć.
- Pójdę z tobą jeśli nie masz nic przeciwko.
- No nie wiem ...
-Dobra jednak to nie było pytanie. Ja ci to oznajmiam. - wyszczerzył się ukazując szereg białych zębów.
Kiedy wyszliśmy z marketu, Filip zaczął się śmiać. Nie bardzo wiedziałam z czego ale też nie pytałam. Jednak ten nie przestawał mruczeć czegoś pod nosem więc w końcu nie wytrzymałam.
- Co cię tak bawi ?
- Nic, nic. Tylko że faktycznie małe te zakupy. - Faktycznie. Nie były one takie małe. Szliśmy właśnie w stronę domu obładowani papierowymi torbami. Każdy z nas niósł dwie.
- Rzadko kiedy mam ze sobą bagażowego więc muszę korzystać. - Uśmiechnęłam sie.
- Ej bo zaraz pomyślę że mnie wykorzystujesz.
- Za dużo myślisz- jeszcze bardziej się wyszczerzyłam i delikatnie uderzyłam go łokciem w bok. Ten oczywiście się tego nie spodziewał i wypuścił z rąk jedną z toreb. Tak więc teraz po chodniku plątał się kilogram ziemniaków ... Ja oczywiście zaczęłam się z niego śmiać kiedy schylił się żeby to wszystko pozbierać.
- Zemszczę się na tobie - mruknął Filip kiedy wreszcie ruszyliśmy dalej.
- Haha... Ty ? - zaczęłam się śmiać jeszcze bardziej.
- Jasne. Jeszcze zobaczysz malutka - wyszczerzył się.
- Dobra dobra.
Kiedy byliśmy wreszcie w domu, rzuciliśmy torby z zakupami na blat stołu.
- Napijesz się czegoś ? - spytałam
- A co masz ?
- Mam ci wszystko wymieniać czy może być po prostu cola ?
- Może być cola.
Nalałam do szklanek i podałam jedną Filipowi. Wzięłam się za rozpakowywanie zakupów. Brunet oczywiście chciał mi pomóc. Nie protestowałam. Od czasu do czasu nakierowywałam co gdzie ma włożyć.
Cały czas rozmawialiśmy i śmialiśmy się. Naprawdę świetnie się czułam w jego towarzystwie. Czułam że nie muszę nikogo udawać. On po prostu akceptował mnie taką jaka jestem. Jak prawdziwy przyjaciel.
Czy chciała bym coś więcej ? Chyba tak .... Nawet nie chyba. Ale jednak nie jestem pewna co do jego uczuć. A przecież nie spytam się o tak poprostu : " Wiesz Filip chyba Cię kocham. A ty mnie też ? "
Bezsens ...
Kiedy leżałam już w łóżku postanowiłam wejść wreszcie na bloga. Nie byłam na nim od dnia wypadku Sary.
" Witajcie kochani . Przepraszam was że nie było mnie tak długo , ale moje życie było mega pokręcone przez ostatni czas. Jednak już wracam :D
U mnie nic nowego. Wspaniały dzień z F :D Zakupy , pizza a potem wspólne kakaoo :D
Było słodko. ;3
S czuje się już lepiej. Nawet bardzo dobrze. W sumie się nie zmieniła. No może po za tym ze teraz nienawidzi motorów i innych jednośladów.
Jest świetnie. Już niedługo waakaaaacjeeeeee !!!! :D
3majcie się KOCHANI <3 p="">
-------------------------------------------------
Wiem że długo nie było rozdziału ale miałam masę nauki. Tak jak zresztą pisałam. Mam nadzieję że mi wybaczycie <3 p="">I proszę was zacznijcie komentować ! ;3 3>3>
poniedziałek, 3 czerwca 2013
Mam Cię cz*17
Noc była koszmarna. Nonstop śniły mi się koszmary w których słyszałam płacz Sary kiedy dzwoniła do mnie, a przed oczami miałam obraz zmasakrowanej maszyny o bok której leżała dziewczyna.
Kiedy po raz kolejny dzisiaj się obudziłam było koło 7. Postanowiłam się dłużej nie męczyć i wstałam.
Wyciągnęłam pierwsze lepsze dresy i zieloną bokserkę i poszłam do łazienki. Kładąc ubrania na blacie koło umywalki , spojrzałam w lustro. Podkrążone oczy, napuchnięta od płaczu twarz , włosy w absolutnym nie ładzie. Przerażona tym jak wyglądam weszłam pod prysznic. Zimna woda oblewała moje ciało co pozwalało mi się nawet trochę zrelaksować. Kiedy wyszłam , wytarłam się dokładnie szorstkim ręcznikiem, i ubrana już zeszłam na dół do kuchni. Jak zwykle zresztą, nie było tam nikogo. Nie zdziwiłam się zbytnio. Tata w biurze a Michał pewnie w drodze do szkoły albo jeszcze śpi.
Podeszłam do kuchenki i podpaliłam gaz pod czajnikiem. Zrobiłam sobie kawę i usiadłam za stołem. Po chwili wpadł Michał.
- Cholera jestem spóźniony. - warknął biegnąc do lodówki. Otworzył ją ale po chwili zamknął nic z niej nie wyciągając. Przystanął koło mnie i upił sobie łyka z mojej kawy.
- Dzięki - poczochrał mnie po głowie i już go nie było.
Siedziałam tak jeszcze chwilę patrząc bez żadnego celu w okno po czym przesiadłam się przed telewizor. Włączyłam MTV i zajęłam się oglądaniem.
Około 13 wstałam i poszłam do siebie. Tam założyłam na siebie rurki i czarną koszulę i wyszłam z domu kierując się w stronę szpitala.
- O hej Nikola ! - usłyszałam za sobą męski głos. Odwróciłam się i ujrzałam Dawida.
- Cześć Dawid.
- Gdzie ty byłaś przez te dni ? Zamierzasz wrócić do studia ?
- Nie wiem.
- Jest już koniec maja , niedługo koniec roku i szansa wyjazdu. Chyba tego tak łatwo nie odpuścisz ?
- Naprawdę nie wiem Dawid.
- Stało się coś ?
- Nie, nie.
- Przecież widzę.. - ciągnął uparcie a ostatnią rzeczą o której marzyłam była rozmowa o wypadku.
- Przepraszam ale śpieszy mi się.
- Hmmm okej. Pa
- Pa. - rzuciłam i już mnie tam nie było.
Kilka minut później byłam już u Sary.
-Nadal się nie obudziła.
- Nie chciała bym cię martwić ale jej stan się wręcz pogorszył. W nocy miała akcję reanimacyjną dlatego że maszyna wykazała że dziewczyna traci puls. Lekarz twierdzi że w ciągu 4/5 dni powinna się wybudzić ze śpiączki. - wiadomość pielęgniarki zupełnie mnie podłamała.
Godzinę później siedziałam na jednej z ławek parkowych. Wybrałam taką na "odludziu" żeby uniknąć wścibskich pytań typu " co się stało " , "czemu płaczesz ?" itd itd. Chciałam sobie w spokoju posiedzieć...
Siedząc na ławce wciąż myślałam o tym wszystkim. To jakiś pechowy rok. Przeprowadzka, rozwód rodziców, teraz ten wypadek. Po policzkach spłynął kolejny strumień łez. Nagle poczułam jak ktoś siada koło mnie i podaje mi chusteczkę.Wzięłam i otarłam nią oczy.
- Co się stało ? - spytał Filip
- Nnic... - odparłam a po moim policzku popłynęło jeszcze więcej łez.
On nic juz nie odpowiedział tylko przytulił mnie do siebie i zaczął pocieszać , głaskając moje włosy. Po chwili się uspokoiłam na tyle na ile. Przynajmniej już nie płakałam. Opowiedziałam Filipowi o wszystkim co się stało. On strzelił standardowy tekst typu " przykro mi " i znów mnie przytulił.
- Nie martw się. Będzie okej.
Oparłam głowę na jego ramieniu i poprostu zamknęłam oczy. Czułam jak mnie głaszcze po włosach i plecach. To bardzo uspokajało , dodawało otuchy. Około 16 postanowiłam się zbierać do domu. Filip oczywiście mnie odprowadził pod samą furtkę. Przytulił jeszcze raz na pożegnanie.
- Trzymaj się Niki. Będzie dobrze - szepnął nim zniknął za rogiem ogrodzenia.
* dwa tygodnie później *
Dziś Sara wychodzi ze szpitala. Cieszę się jak diabli. Bardzo się za nią stęskniłam. Wreszcie pójdziemy razem do szkoły , a potem na jakieś zakupy czy coś. Naprawdę się cieszę.
Spojrzałam na zegarek. Dochodziła 11. Wyciągnęłam z szafy ubranie i zamknęłam się w łazience. Tam wzięłam szybki prysznic , ubrałam się i nałożyłam lekki makijaż. Włosy zaczesałam w "koński ogon" i zarzuciłam torbę na ramię wychodząc w stronę szpitala. Kiedy dotarłam na miejsce , Sara już czekała na swoich rodziców na korytarzu. Z ręką w gipsie podeszła do mnie i mocno przytuliła. Odwzajemniłam uścisk po czym usiadłyśmy na krześle. Sara opowiadała mi właśnie o jakimś ponoć " mega seksownym " młodym lekarzu na jej oddziale gdy zauważyłam że z jednej z sal wyszedł właśnie Dawid w szpitalnym ubraniu. Nie jak dla pacjenta , raczej dla pielęgniarza czy nawet lekarza.
- To on - szepnęła podekscytowana Sara wskazując oczywiście na Dawida.
- Dawid ? - zaczęłam się śmiać.
- Skąd wiesz jak ma na imie ?
- Spotkałam go kiedyś w kawiarni.
- Cześć dziewczyny - usłyszałyśmy głos Dawida.
- Cześć - odpowiedziałyśmy chórem.
- Wreszcie się doczekałaś wyjścia - uśmiechnął się do Sary
- Oj taak.. Wreszcie
Pogadaliśmy jeszcze chwilę po czym on wrócił do pracy, a nas zabrali rodzice Sary do ich domu. Siedząc w pokoju Sary rozmawiałyśmy o jakichś głupotach aż wreszcie się odważyłam.
- Jak to się stało ? - momentalnie zmienił sie jej humor.
- Ja nie lubię o tym rozmawiać...
- Powiedz... Muszę wiedzieć dlaczego nie zadzwoniłaś odrazu na pogotowie tylko do mnie.
- Byłam na imprezie i tam poznałam Krystiana. Świetnie się dogadywaliśmy i wg więc zaproponował mi przejażdżkę. Zgodziłam się. Byliśmy pod wpływem alkoholu więc chcieliśmy zaszaleć. Rozwinęliśmy dużą prędkość aż nagle dojechaliśmy do przejazdu kolejowego. Mimo wszystko Krystian nadal nie zwalniał. I nadjechał pociąg. Jego światła chyba go oślepiły bo stracił całkowitą kontrolę nad motorem i poprostu się przewróciliśmy.. - mówiła ze łzami - gdyby nie ta prędkość to nic by nam się nie stało. I nie musiała bym tydzień temu wychodzić na przepustkę ze szpitala żeby iść na jego pogrzeb. ... - Teraz już całkiem płakała. Przytuliłam ją.
- Ale dlaczego nie zadzwoniłaś po karetke ?! Tylko do mnie ?
- Dlaczego ? Bałam się. Bałam się rodziców. Myślałam że nie jest aż tak źle.... - wybuchnęła płaczem na nowo.
- Cśśś. Już dobrze... - przytuliłam ją mocniej i zmieniłam temat.
Do domu wróciłam mega zmęczona. Pierwsze co zrobiłam to ubrałam piżamę i padłam na łóżko.
sobota, 1 czerwca 2013
Mam Cię cz*16
Zamknęłam laptopa i odłożyłam go na miejsce. Wzięłam prysznic i już się kładłam do łóżka gdy nagle rozdzwonił się mój telefon .... Spojrzałam na wyświetlacz. Dawid. Troszkę zdziwiona odebrałam.
- Tak ?
- Cześć Nicola. Tu Dawid. Mam małe pytanko do ciebie.
- Słucham.
- Nie poszła byś ze mną na imprezę w piątek ?
- Hmm czemu nie ?
- Czyli się zgadzasz ?
- Jasne.
- Widzimy się w piątek.
Rozłączyłam się i ponownie ułożyłam się na łóżku. Już prawie usypiałam gdy nagle usłyszałam jak coś uderza o szybę mojego okna. Z początku nie zwracałam na to uwagi ale chwilę potem coś znów odbiło się od okna. Podeszłam bliżej , odsunęłam firankę i wyjrzałam na zewnątrz. Pod oknem siedział Filip.
- Co ty tu robisz ?! - szepnęłam gdyż nie chciałam żeby tata go usłyszał bo było by nieciekawie.
- Cześć Niki.
- Już się za mną stęskniłeś ?
- Oczyyywiście. Chciałem zapytać czy czasem nie zostawiłaś czegoś w mojej bluzie. - (Filip pożyczył mi ją gdy odprowadzał mnie do domu bo było troszkę chłodno)
- Nie chyba nie - odpowiedziałam bez zastanowienia. Raczej nie miałam czego tam zostawić.
- Na pewno ? - dociekał.
- No tak.
- A wisiorek ? - podczas nauki jazdy na desce zahaczyłam dłonią o łańcuszek z małym serduszkiem na końcu który rozsypał się na kawałki.
- Poczekaj już schodzę. - ubrałam na siebie tylko bluzę i po cichutku zeszłam po schodach.
Kiedy wyszłam już z domu skierowałam się na tył domu gdzie w altance siedział Filip. Usiadłam koło niego na ławce , a on wyciągnął z kieszeni łańcuszek.
- Naprawiłeś ? - spytałam ucieszona
- Tak. - wyciągnęłam ku niemu rękę ale Filip kazał mi się odwrócić. Zapiął łańcuszek i z powrotem obrócił w swoją stronę. Popatrzył mi głęboko w oczy i zbliżył swoją twarz wciąż nie mówiąc ani słowa. Kiedy nasze usta prawie się dotknęły w moim pokoju zapaliło się światło a przez okno zauważyłam sylwetkę taty.
- Cholera... Przepraszam Filip ale muszę już iść.
- Ale.. - jednak mnie już nie było.
Otworzyłam po cichu drzwi i zakradłam się do łazienki. Zostawiłam tam bluzę i wróciłam do pokoju udając mega zaspaną. (Ziewałam itd. )
- Co ty tu robisz tato ?
- Gdzie byłaś ?
- W łazience.
- O tej porze ?
- To takie dziwne ? A pozatym sprawdzasz mnie ?
- Twój telefon dzwonił jak oszalały i było go słychać w całym domu. Więc przyszedłem bo ty go długo nie wyłączałaś, patrzę - a ciebie nie ma
- Wyszłam do łazienki. O co robisz aferę ?- odpowiedziałam wchodząc pod kołdrę i narzucając ją na głowę, nie zwracając uwagi na tatę siedzącego na fotelu obok. On tylko westchnął i wyszedł z pokoju gasząc światło i zamykając za sobą drzwi. Kiedy to zrobił , zerwałam się z łóżka i otworzyłam okno. Koniecznie chciałam sprawdzić czy Filip jeszcze tam jest. Jednak jego już nie było.
Zamknęłam okno i położyłam się do łóżka. Spojrzałam na wyświetlacz telefonu , a tam 3 nieodebrane połączenia od Sary.
" pewnie coś się stało " - pomyślałam wybierając numer do dziewczyny.
- Niki ?! - odebrała po pierwszym sygnale
- Tak to ja . Stało się coś ?
- Ja... ja potrzebuje twojej pomocy. - słyszałam jak płacze do telefonu.
- Ci się stało ?!- w słuchawce cisza- Sara. ... Jesteś tam ?!
- Tak. Pomóż mi ...
- Dobrze. Gdzie jesteś ?
Sara podała mi konkretny adres a ja momentalnie narzuciłam na siebie pierwsze lepsze spodnie , bluzę i pobiegłam do pokoju Michała. Obudziłam go i poprosiłam aby mnie zawiózł. Chłopak momentalnie się ubrał, wziął klucze od samochodu taty i po chwili byliśmy w drodze.
Kiedy dojeżdżaliśmy do przejazdu kolejowego, ujrzałam coś strasznego. Na drodze leżał przewrócony i całkowicie skasowany motor a kilka metrów za nim Sara i jakiś chłopak. Od razu podbiegłam do dziewczyny. Uklękłam przy niej i chciałam się od niej dowiedzieć co się stało. Ona jednak leżała z zamkniętymi oczami i nie odpowiadała. Złapałam ją za nadgarstek i ku mojej uldze wyczułam tam tętno. Sięgnęłam do kieszeni po telefon , jednak go tam nie znalazłam. Spojrzałam na Michała który próbował wyczuć puls u chłopaka.
- Masz telefon ?! - wrzeszczałam przez łzy.
- Tak.
- Zadzwoń po karetkę ! - teraz już łzy ciekły mi strumieniami. Klęczałam przy Sarze ściskając jej dłoń i modląc się aby wszystko było z nimi dobrze. Nie zwracałam na nic uwagi. Nawet nie wiedziałam kiedy karetka przyjechała. Zaczęłam wrzeszczeć kiedy lekarze zabierali moją przyjaciółkę. Chciałam jechać z nimi , być przy niej kiedy się obudzi. Jednak Michał mi nie pozwolił. Przytulał mnie mocno , głaszcząc po włosach.
- Jedźmy do szpitala...
- Nie . Wracajmy do domu. Do szpitala pojedziemy jutro rano.
- Ale ja muszę przy niej teraz być
- Nie, nie musisz. Nic to nie pomoże.
Brat zaprowadził mnie do samochodu , i pojechaliśmy do domu. Kiedy przekroczyłam próg drzwi wejściowych zauważyłam tatę siedzącego na schodach.
- A co to za nocne przejażdżki ?
Nic nie odpowiedziawszy, poprostu wtuliłam się w niego tak jak to robiłam gdy miałam te 8 lat. Brakowało mi tego. Bardzo. Jednak nawet teraz moje łzy płynęły strumieniami. Bałam się o moją Sarę. Tę wiecznie uśmiechniętą blondynkę.
*następnego dnia *
Siedząc przy szpitalnym łóżku wciąż nieprzytomnej Sary przechodziły mnie ciarki. Moje policzki nadal były mokre od wciąż przybywających łez.
- To już koniec wizyty. - powiedziała pielęgniarka która właśnie weszła.
- Momencik zaraz wychodzę.
- Proszę się tak nie martwić. Jej stan jest coraz to lepszy. Niedługo powinna się wybudzić ze śpiączki. Lada dzień wróci do szkoły i wszystko będzie jak dawniej. - powiedziała pielęgniarka kładąc mi dłoń na ramieniu.
Kiedy wyszłam z sali w której leżała Sara zauważyłam Michała siedzącego na krześle obok z kubkiem kawy z automatu. Kiedy mnie zobaczył momentalnie się podniósł.
- Co z nią ? - spytał podając mi kubek.
Powtórzyłam mu wszystko czego się dowiedziałam od kobiety. On tylko mnie przytulił.
- Będzie dobrze..
- Musimy jeszcze tylko sprawdzić co z tym chłopakiem ..
- Sprawdziłem już....
- I co z nim ?
- Nie najlepiej. Śpi...
- A kiedy się obudzi ? - spytałam już bezsilnie.
- Nie obudzi ..- powiedział z bólem Michał.
Poczułam się nagle jak bym wirowała a po chwili upadłam na kolana zalewając się łzami. Brat momentalnie pomógł mi wstać i posadził na krześle. Kiedy trochę się uspokoiłam , zabrał mnie do domu.
Kiedy weszłam do pokoju padłam na łóżko i poprostu wrzeszczałam. Wrzeszczałam do poduszki dajac upust emocjom. Wkrótce jednak ogarnęła mnie senność po nieprzespanej nocy i poprostu odpłynęłam.
środa, 29 maja 2013
Mam Cię cz*15
- Lubisz popcorn ? - spytał po chwili Filip
- No raczej
- To otwórz buzię - nie bardzo wiedziałam o co mu chodzi - no otwórz.
- No doobra ... - otworzyłam a on rzucił we mnie popcornem który wylądował idealnie na moim języku - teraz ja!
Filip otworzył buzię a ja rzuciłam popcornem który odbił się od czubka jego nosa. Wybuchnęliśmy śmiechem.
- Cicho bądźcie ! -krzyknął jakiś koleś kilka rzędów za nami.
- A jak nie to co ? - teraz to Filip wydzierał się na cała salę a ja tylko go uderzyłam delikatnie łokciem w bok żeby się zamknął. - Ałaaa !! - on zaczął krzyczeć jeszcze głośniej.
- Pieprzone szczeniaki ! - warknął koleś.
- Zaraz mu twarz poprzestawiam - uniósł się honorem Filip.
- Haha Ty ? - zaczęłam się śmiać
- O niee.. Teraz dam ci spokój ale potem się zemszczę ....
- Nie wątpię. A teraz cicho bo nic nie wiem z filmu.
Od tej pory było już dość spokojnie. Zajęliśmy się oglądaniem. Film był naprawdę dobry. Cały czas trzymał w napięciu a momentami tak przerażał że odruchowo kryłam twarz w ramieniu Filipa. Zauważyłam że mu się to spodobało bo uśmiechał się pod nosem.
Po seansie wyszliśmy z kina. Było dopiero koło 18.
- Mam pomysł. - powiedział zadowolony Filip.
- Jaki ?
- Pokaże ci coś. - odparł i pociągnął mnie za sobą.
Szliśmy z dobrych 15 minut w stronę centrum aż wreszcie doszliśmy do skate-parku.Filip zniknął na chwilę zostawiając mnie na ławce. Kiedy wrócił w ręce miał 2 kubki z shejk'ami i deskorolką pod pachą.
- Jeździłaś kiedyś ? - spytał Filip
- Nie . - odpowiedziałam delikatnie zdziwiona jego pytaniem. - Ale na snowboardzie jeździłam kilka razy.
- To prawie to samo. - odłożył kubki na ławkę i postawił pod moimi nogami deskę.
- No wskakuj.
- Cco ? Ja ? Ja nawet nie umiem na tym stać .
- To cię nauczę .- podał mi rękę i pomógł wejść na deskę choć nie było to jakąś wielką sztuką. Pokazał jak mam ustawić nogi i delikatnie pociągną za rękę tak że zaczęłam się powoli poruszać.Daleko nie zajechałam bo już po chwili straciłam równowagę i leciałam do tyłu. Filip oczywiście momentalnie zareagował choć nie było takiej potrzeby.
- Jeszcze raz - powiedział Filip.
- To chyba nie jest dla mnie.
- Przesadzasz. - i znów wyciągnął ku mnie rękę. Mimowolnie się zgodziłam bo jego oczy mnie hipnotyzowały.
Uczył mnie utrzymania równowagi z dobre 2h. I muszę przyznać że coraz to lepiej mi szło. Kiedy wreszcie się poddaliśmy usiedliśmy na ławce.
- Całkiem nieźle ci idzie
- Hmm dzięki. Ale to chyba naprawdę nie jest dla mnie.
- Nie przesadzaj. Poćwiczymy jeszcze trochę i będziesz wymiatać.
- Chciała bym to widzieć.
- Dobra. Zobaczysz.
- Mhm Mhm - odpowiedziałam troszkę sarkastycznie.
- A widzisz. Dobrze że mi przypomniałaś. - i w tym momencie rzucił się na mnie z łaskotkami.
- Za co to ?! - zaczęłam wrzeszczeć na niego w przerwach między napadami śmiechu.
- Za kino - odpowiedział i nadal nie przestawał.
- Dobra przestań już !
- Powiedz że żałujesz
- Niee
- Nie ?
- Dobra , poddaje się - dopiero po usłyszeniu tych słów przestał.
- Wiesz muszę się zbierać.
- Już ?
- Tak potem znowu będę miała jazdę w domu.
- Odprowadzę cię - w odpowiedzi kiwnęłam tylko głową. Filip wziął deskorolkę i ruszyliśmy. Idąc przez alejki parkowe wciąż rozmawialiśmy. Trochę o studiu , trochę o szkole , o tańcu i innych duperelach. Nawet o planach na wakacje. Kiedy dotarliśmy pod furtkę nie miałam jeszcze ochoty wracać do domu. Ale nie chciałam też zatrzymywać go dłużej. Na pożegnanie dostałam całusa w policzek. Oczywiście cieszyłam się z niego jak głupia.
Kiedy zamknęłam za sobą drzwi swojego pokoju , oparłam się o nie plecami i osunęłam na ziemię. Uśmiechnęłam się i wzięłam laptopa. Od razu odpaliłam blog.
" Dzisiejsze spotkanie z kim ? Z F !!! Jeździliśmy na deskorolce. Było mega :D Jutro poniedziałek. Trzeba wracać do szkoły. Zaraz się biorę za lekcję. Jutro sprawdzian z matmy ! :C Trzymajcie kciuki kochani <3 p="">
Zamknęłam laptopa i odłożyłam go na miejsce. Wzięłam prysznic i już się kładłam do łóżka gdy nagle rozdzwonił się mój telefon .... 3>
poniedziałek, 27 maja 2013
Mam Cię cz*14
- Hej , zostawiłaś to na krześle w kawiarni - z zamyśleń wyrwał mnie wysoki blondyn trzymający w rękach moją torbę.
- O dzięki. Kompletnie o niej zapomniałam.
- Nie ma sprawy.
Ja się tylko uśmiechnęłam.
- A tak w ogóle to jestem Dawid - wyciągnął ku mnie rękę.
- Nikola , ale wole Niki - odwzajemniłam gest.
- Jesteś stąd ? Jakoś nigdy cię tu nie widziałem.
- Od jakichś 3 miesięcy.
Pogadaliśmy jeszcze z dobre2 godziny siedząc na ławce niedaleko parku. Z Dawidem rozmawiało mi się naprawdę dobrze. Świetnie się dogadywaliśmy. Okazało się że chodzi do tego samego studia co ja tylko na inne zajęcia. Ja na breakdance a on na klasyczny street dance. Tak więc mieliśmy sporo wspólnych tematów.
Wymieniliśmy się numerami telefonów po czym pożegnałam się z nim bo zrobiło się już naprawdę późno a nie miałam najmniejszej ochoty słuchać smętów taty. Dawid koniecznie chciał mnie odprowadzić ze względu na to że robi się ciemno. W końcu się zgodziłam i teraz szliśmy alejką parku w kierunku mojego domu.
Kiedy byliśmy już na miejscu Dawid dał mi całusa w policzek na pożegnanie i zniknął za rogiem. Weszłam po cichu do domu. Nie chciałam nikogo nudzić bo dochodziła już północ.
- Gdzie ty tyle czasu byłaś ?! - zza drzwi kuchennych wyłonił się tata. Był zły. Nawet bardzo.
- Z przyjacielem.
- Jakim przyjacielem? - dociekał tata
- A co to ? Przesłuchanie ? Nie wiedziałam że mam się ze wszystkiego spowiadać.
- Nie musisz. Ale mogła byś wracać do domu o normalnej porze.
- A może to jest dla mnie normalna godzina ?!
- Tak ? A ja uważam że powinnaś wracać przed 21.
- Nie wiem czy zauważyłeś ale nie mam już 12 lat! - poprostu wyszłam do siebie i trzasnęłam drzwiami.
Wzięłam piżamę i zamknęłam się w łazience. Weszłam pod prysznic i puściłam zimną wodę. Taka najbardziej pobudzała do życia. Orzeźwiała po ciężkim dniu. Kiedy skończyłam, ubrałam się i usiadłam po turecku na blacie koło lustra. Wzięłam szczotkę i zaczęłam rozczesywać włosy. Zaplotłam je w długiego warkocza i wróciłam do pokoju. W środku zastałam Michała.
- O co tym razem poszło ? -spytał siedząc na łóżku i uważnie mi się przyglądając.
- Bo ponoć późno wracam.
- No może troszkę.
- Oj no nie przesadzaj. Mam ci przypomnieć o której ty wracałeś mając 16 lat ? - on tylko kiwnął głową i wyszedł. Wzięłam laptopa i odpaliłam pare stronek. Fcb, tt , pudelka. Na żadnej nic się nie działo ciekawego. Pudelek znów spamował o 1D a tablicę na facebooku znów zaśmiecału różnego rodzaju funpage. Zamknęłam laptopa i zła poszłam spać.
* następnego dnia *
Obudziłam się dość wcześnie przez przerażający ból żołądka. W końcu wczoraj nic nie jadłam. Jakoś tak brakło mi czasu. Rano na śniadanie tylko szklanka soku a potem ledwie butelka wody i mała kawa.
Zeszłam na dół do kuchni i rozejrzałam się po szafkach. Wyciągnęłam paczkę płatków czekoladowych i wsypałam je do miski zalewając mlekiem. Usiadłam przy stole i zaczęłam jeść gdy nagle odezwał się mój telefon. Popatrzyłam na wyświetlacz. Nieznany numer. Odłożyłam łyżkę i odebrałam.
- Tak?
- Cześć Nikola. Tu Filip - prawie spadłam z krzesła z radości.
- O cześć.
- Masz plany na popołudnie ?
- Może
- To już masz - upierał sie Filip. Ja się tylko uśmiechałam pod nosem z satysfakcją.
- Naprawdę ?
- Tak. Spotkajmy się o 15 pod kinem okej ?
- No zobaczę.
- Dobra dobra. Masz być. Będę czekał.
- Zobaczę.
I sie rozłączył. Skończyłam jeść, posprzątałam po sobie i wróciłam do pokoju. Była dopiero 8 więc zanurzyłam się w łóżku. Włączyłam telewizor, i spędziłam tak z dobre 3 godziny. Około 12 wstałam. Ubrałam szorty i luźną koszulkę po czym zeszłam do kuchni. Dzisiaj była moja kolej na przygotowanie jakiegoś obiadu. Wyciągnęłam z zamrażarki piersi z kurczaka i włożyłam do wody żeby szybciej się rozmroziły. Między czasem przygotowałam ziemniaki i sałatkę. O 13 wszystko było już gotowe. Zjadłam swoją porcję a resztę zostawiłam dla taty i MIchała.
Dochodziła już 14 kiedy uporałam się z posprzątaniem kuchni. Stwierdziłam że najwyższa pora zacząć się szykować.Długo nie mogłam zdecydować się co ubrać. W końcu zostałam przy szortach i bokserce
Nałożyłam delikatny makijaż, a włosy związałam w tak zwany " koński ogon " ( moje włosy są czarne ) i wyszłam z domu.
Kiedy dotarłam pod kino Filip już tam czekał.
- Wiedziałem że przyjdziesz - uśmiechnął się zadziornie
- Nie miałam nic lepszego do roboty
- Dobra dobra. Idziemy ?
- Jasne. Co proponujesz ?
- Jak to co ? Może jakiś dobry film akcji ?
- Akcji ? Nie mogłeś wybrać czegoś lepszego ?
- A na co masz ochotę ? - wyglądał na nieźle zakłopotanego.
- No jak to co ? Jakaś kreskówka ! - uśmiechnęłam się błagając oczami.
- C-co ? Kreskówki ?
- Jakiś problem ?
- Nie nie skądże. To ja kupie bilety.
- Żartowałam. Ale może jakiś horror ? O ile to nie problem dla ciebie
- Nie nie . Nawet lepiej.
- Mam nadzieję że nie będziesz się za bardzo bał ?
- Mam nadzieję że ty się będziesz bała. - uśmiechnął się i poszedł kupić bilety. Ja natomiast kupiłam popkorn i dwie kole.
Po chwili siedzieliśmy już na sali.
sobota, 25 maja 2013
Mam Cię cz*13
" Jednak dałam się namówić na tą imprezę. I wiecie co ? -nie żałuję :D Było naprawdę fajnie. Przetańczyłam cały wieczór który oprócz jednego incydentu był naprawdę zajefajny. TAŃCZYŁAM NAWET Z F !!! :D
I muszę przyznać że tańczy świetnie. :)
Dzisiaj sobota więc nie mam nic ambitnego w planach. Pewnie zaraz pójdę pobiegać, a potem przećwiczę ostatni układ taneczny z zajęć.
A co do listów - nadal się nie pokazują. Chyba autor dał sobie spokój. :C
Dobra misiaczki , ja lecę na śniadanie. Widzimy się dzisiaj wieczorem na yt. Zrobię wizję na żywo. Zapraszam o 20 ;* "
Opublikowałam posta i wstałam wreszcie z łóżka. Dochodziła już 12 a ku mojemu zdziwieniu nikt jeszcze nie wparował żeby zrobić mi pobudkę. Założyłam na siebie czarne dresy i białą bokserkę , włosy związałam w coś co raczej tylko przypominało koka i zeszłam na dół. W domu nikogo najwyraźniej nie było bo biuro taty było puste, podobnie zresztą jak pokój Michała a w salonie i kuchni świeciło pustką.
Otworzyłam lodówkę jednak nie miałam na nic ochoty. Wyciągnęłam tylko sok grejpfrutowy i nalałam sobie do szklanki. Usiadłam w salonie na kanapie włączając przy tym VIVE. Akurat leciała naprawdę schizowa nuta (KLIK) . Jakoś nie słucham raczej popu , ale ta piosenka naprawdę mi się spodobała.
Stwierdziłam że nie będę siedzieć w domu sama więc spakowałam do torby jakąś wodę ,telefon i wygodne buty. Poprawiłam włosy i ruszyłam do studia. Jest zawsze otwarte więc możemy sobie przychodzić i ćwiczyć kiedy chcemy.
Kiedy błam już na miejscu, wcale się nie zdziwiłam że sala świeciła pustką. W końcu w sobotnie południe jest masa innych ciekawszych zajęć niż przesiadywanie tutaj. Włączyłam piosenkę Southside Rockers - Jump do której ostatnio ćwiczyliśmy układ i stanęłam przed ogromnym lustrem na ścianie. Kiedy po sali rozszedł się dźwięk muzyki dałam się ponieść. Kompletnie nie panowałam nad swoim ciałem. Czułam sie jak bym wpadła w jakiś trans. Nie myślałam o niczym. W głowie miałam całkowitą pustkę. Już od jakiegoś czasu daję w ten sposób upust emocjom. Kiedy rodzice się rozstawali , byłam tu prawie codziennie.
Zrobiłam jeszcze jakieś 3 replay'e i postanowiłam zrobić sobie chwilę przerwy. Wyciągnęłam z torby wodę i telefon. Kiedy zorientowałam się która jest godzina prawie spadłam z krzesła. Z 13 zrobiła się nagle 17:30.
"Jeszcze raz i na dziś koniec" - pomyślałam. Zakręciłam butelkę i włączyłam radio. Stanęłam z powrotem przed lustrem i zaczęłam tańczyć. Zamknęłam oczy żeby móc się lepiej skupić.
Otworzyłam je dopiero kiedy piosenka się skończyła. A kiedy to zrobiłam usłyszałam klaskanie. Obróciłam się w kierunku drzwi i zobaczyłam tam Filipa opierającego się o futrynę.
- Jesteś niesamowita - mówił nie przestając klaskać.
- Dzięki. Śledzisz mnie ?
- Może - uśmiechnął się
- Zaczynam się ciebie bać.
- To dobrze.
- A tak na serio to co tu robisz ? - naprawdę myślałam że mnie śledził ( xD)
- Właśnie byłem u ojca.
- Uczy tu ? - spytałam.
- Coś w tym stylu. - odpowiedział a ja się tylko uśmiechnęłam. Skierowałam się w kierunku torby wrzuciłam tam telefon. Wzięłam ją do ręki a do drugiej butelkę i skierowałam się w kierunku wyjścia.
- Nie chciałem cię spłoszyć - uśmiechnął się niewinnie
- Nie pochlebiaj sobie - wystawiłam mu język.
- Ha, założe się że wychodzisz przeze mnie.
- Ha to przegrasz - właśnie chciałam go minąć w drzwiach jednak ten zastawił mi przejście ręką.
- Boisz się mnie
- Chyba kpisz.
- To w takim razie zostań.
- Jak chcesz mnie poderwać to mnie do kina zaproś. - i w tym momencie po prostu przeszłam pod jego ręką i skierowałam si do wyjścia.
- To kiedy masz czas ? - rzucił idąc za mną.
- Nie wiem.
- A dostane chociaż twój numer ? - kiwnęłam głową. Podał mi telefon a ja wstukałam swój numer.
- Zadzwoń wieczorem to moja sekretarka umówi cię na spotkanie. - uśmiechnęłam się oddając mu telefon.
- Zobaczę. Trzymaj się Niki - rzucił i wrócił do studia. Ja natomiast nie miałam ochoty wracać jeszcze do domu. Poszłam więc w kierunku rynku. Tam zamówiłam sobie kawę i usiadłam przy stoliku zaraz koło okna. Zastanawiałam się nad tym czy Filip ma rację . Czy faktycznie się go boję ? Chyba nie pokazałam tego podczas dzisiejszej rozmowy.
" To głupie " pomyślałam dopijając kawę. Odłożyłam kubek na ladę i wyszłam.
Idąc do domu zatrzymałam się na jednym z mostów i oparłam się ramionami o barierkę. Patrząc w strumień wody myślałam oczywiście o Filipie i o tym co zrobię jeśli dzisiaj zadzwoni.
- Hej , zostawiłaś to na krześle w kawiarni - z zamyśleń wyrwał mnie wysoki blondyn trzymający w rękach moją torbę.
----------------------------------------------------------------
Kochani mam pytanie. Czy chcecie żebym dodawała jakieś linki w opowiadaniu czy mam sobie raczej darować ? Bo chyba z linkami mogli byście sobie wszystko lepiej wyobrazić. (Stroje itd)
Decyzja należy do was ;* / Mikka
piątek, 24 maja 2013
Mam Cię cz*12
Właśnie dotarł do mnie przerażający fakt. Uświadomiłam sobie że chciała bym żeby autorem listów był. ... Nie to głupie. No bo przecież po co Filip miałby wysyłać mi takie coś ? On zapewne nie bawił by się w takie coś. Wydaje mi się że on nie należy do tego typu chłopców. No i raczej na pewno nie jestem w jego typie.
- Nicola ! Sara do ciebie ! - usłyszałam krzyk Michała z salonu. Otrząsnęłam się i zeszłam na dół. NIe spodziewałam się jej tutaj. Przecież dochodzi wpółdo 17, a o 17 ma się zacząć impreza w szkole.
- Co ty tu robisz ? Nie powinnaś wisieć teraz przed lustrem i szykować się na imprezę ?
- Nie. Skoro ty nie idziesz to ja też nie - w tym momencie nieśmiało się uśmiechnęła i wskazała na torbę którą miała zawieszoną na ramię. - Wzięłam jakieś filmy więc zrobimy sobie wieczór przed telewizorem.
- Naprawdę nie musisz tego robić. Idź na tą imprezę - uśmiechnęłam się zachęcająco. Chciałam żeby poszła. Wiedziałam że bardzo miała na to ochotę i nie idzie ze względu na mnie. - Sara wiem że chcesz iść. Nie przejmuj się mną i po prostu idź...
- Nie, nie zależy mi. - popatrzyłam na nią i zaczęłam się śmiać. Popatrzyła na mnie tymi swoimi obłąkanymi oczami - Z czego się śmiejesz ?
- Ja ? Z tego że nie umiesz kłamać. - ona tylko wystawiła mi język. - Dobra . Niech ci będzie. Ubieraj się jak chcemy jeszcze zdążyć ....
- Naprawdę ?!
- Echhh ... Taak - rzuciła mi się na szyję a ja cicho westchnęłam.
- Dziękuję - cieszyła się jak dziecko.
15 minut później tłoczyłyśmy się przy lustrze w łazience. Ubrane ja w http://www.faslook.pl/collection/dd-5/ a Sara w http://www.faslook.pl/collection/-8792/. Okazało się że Sara w głębi duszy liczyła na to że uda jej się mnie namówić i wzięła ze sobą z domu ubranie. Miałam ochotę ją uszczypnąć bo podeszła mnie podstępem ale cudem się powstrzymałam.
- Tato ja wychodzę. Idziemy z Sarą na imprezę.
- Wiesz jadę akurat w tamtym kierunku może was podrzucić ?
- Jasne.
20 minut później stałyśmy już przed drzwiami na salę gimnastyczną gdzie odbywała się impreza. Kiedy weszłyśmy do środka, naszym oczom ukazała się ogromna sala z masą kolorowych światełek , kulą dyskotekową i mnóstwem ludzi wyginającymi się w rytm muzyki którą zapodawał DJ. Muszę przyznać że byłam zaskoczona. Nie spodziewałam się tego. Widocznie miałam błędny stereotyp dyskotek szkolnych.
Zazwyczaj było to nic innego jak "wieś party ". Słaba muzyka lecąca z radia i w ogóle porażka. A tutaj ? Coś niesamowitego. Nim się zorientowałam Sara już ciągnęła mnie na parkiet. Nie za bardzo miałam ochotę ale mimo wszystko nie stawiałam oporu. Po chwili dołączyło do nas jakichś dwóch chłopaków. Ja jednak nie zwracałam na nich specjalnej uwagi. Jednak w pewnym momencie kawałek Rihanny się urwał a na jego miejsce puszczono piosenkę z Titanica. Jeden z chłopaków poprosił mnie do tańca. Nie odmówiłam mimo że nie byłam zainteresowana jego osobą. Kołysaliśmy się tak w rytm piosenki gdy nagle ręka chłopaka zjechała z wysokości mojego pasa ciut niżej i wciąż spadała ku dołowi. Gdy jego palce przejechały po moim pośladku oderwałam się od niego, wzięłam zamach i przyłożyłam mu z liścia w twarz. Kilka osób wokół nas zaczęło się z niego śmiać. A ja tylko się do niego ironicznie uśmiechnęłam.
- Ups przepraszam. Czasem nie umiem zapanować nad moją prawą dłonią. - dodałam
On tylko jeszcze raz na mnie spojrzał i upokorzony zniknął gdzieś w tłumie.
Nagle poczułam jak ktoś łapie mnie za rękę i ciągnie w swoim kierunku. Obróciłam się i ujrzałam Filipa ściskającego moją dłoń.
- Mogę cię porwać ? - spytał
Kiwnęłam tylko głową na znak że się zgadzam a on od razu złapał mnie jedną ręką w tali a drugą wciąż ściskał moją dłoń.
- Czym sobie ten biedak zasłużył na taki prezent ?
- Wiesz, czasem nie umiem zapanować nad swoją prawą dłonią.
- Mam nadzieję że ja nie zaliczę takiego nokautu. -uśmiechnął się niewinnie ale zadziornie
- No nie wiem, nie wiem. Może się zdarzyć że znów stracę panowanie.- delikatnie mnie obrócił tak , że teraz przylegałam do jego klatki plecami a on nadal ściskał mnie za ręce.
- To się postaraj.
- Dlaczego ?
- Bo nie chciał bym jutro wyglądać tak jak on będzie wyglądał. - i znów mnie obrócił tak że wróciliśmy do tej pierwszej pozycji.
- Nie chciał byś mieć mojej dłoni na twarzy?
- Yyyy , nie.
Zaczęliśmy się śmiać. Kiedy skończyła się piosenka podziękowałam mu i poszłam odszukać Sarę. Znalazłam ją dopiero w łazience.
- O Niki ! - krzyknęła gdy tylko mnie zobaczyła - I jak się bawisz ?
- A wiesz, nie jest źle.
- No a nie mówiłam ?
- Oj tam. Miałam złe wspomnienia z poprzednich imprez szkolnych.
- Dlaczego ?
- Kiedyś ci opowiem
- Hmmm , okej - westchnęła i wyszłyśmy z łazienki z powrotem na salę. Tym razem tańczyłyśmy same. Nawet dość długo. Może ze 2 piosenki. Po chwili podszedł do nas Filip z Pawłem ( jego kolegą) i nas rozdzielili.
- Odbijany - wszedł między mnie a Sarę Filip. Przetańczyliśmy tak chyba ze 3 piosenki w tym jeden wolny. Muszę przyznać że Filip świetnie tańczy. A gdy go potem zapytałam czy chodzi do jakiejś szkoły czy coś to zaprzeczył. Naprawdę byłam pod wrażaniem.
Impreza minęła mi bardzo szybko. Nim się obejrzałam była już 22. Byłam naprawdę zadowolona z tego że dałam się namówić, bo tak to bym nawet nie wiedziała co tracę.
Do domu przywiózł mnie Michał na motorze. Był mega szczęśliwy gdy laski z mojej szkoły ręcz rozbierały go wzrokiem. Bo trzeba przyznać że Michał jest przystojny. Jest wysokim, dobrze zbudowanym brunetem o ciemnych oczach. Kiedyś moja przyjaciółka z poprzedniej szkoły stwierdziła nawet że wygląda jak klon Iana Somerhalder ( http://images6.fanpop.com/image/photos/32800000/Ian-Smoulder-halder-ian-somerhalder-32812636-500-700.jpg )
Kiedy wreszcie wróciłam do domu , od razu nalałam pełną wannę wody i dolałam trochę płynów do kąpieli. Z przyjemnością zanurzyłam się w gorącej wodzie. Byłam naprawdę zmęczona a ciepła woda działała kojąco dla każdej części mojego ciała. W głowie wciąż siedziały mi wspomnienia dzisiejszego wieczoru pod czas którego miałam okazję potańczyć z Filipem. Te jego boskie niebieskie oczy, idealny uśmiech i te jego ruchy...
W wannie spędziłam prawię godzinę. Kiedy w końcu wyszłam nałożyłam na siebie piżamę i ulokowałam się u siebie w pokoju w cieplutkim łóżeczku. Zamknęłam oczy i przeniosłam się myślami do innego świata.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






